Home / Uroda  / Dojrzeć do zmian – czterdziestoletnia zmieni pracę

Dojrzeć do zmian – czterdziestoletnia zmieni pracę

Czy kariera po czterdziestce jest możliwa? Ależ tak! Poznaj historie kobiet, które przewróciły swoje życie zawodowe do góry nogami

fot. Katarzyna Kucwaj

fot. Katarzyna Kucwaj

Moja klientka, Anna, umówiła się ze mną na spotkanie w kawiarni. Chciała porozmawiać o pracy; temat często poruszany na spotkaniach z coachem.

fot. Katarzyna Kucwaj

fot. Katarzyna Kucwaj

Moja klientka, Anna, umówiła się ze mną na spotkanie w kawiarni. Chciała porozmawiać o pracy; temat często poruszany na spotkaniach z coachem. Przypuszczałam, że będziemy kontynuowały poprzednią rozmowę, ale już pierwsze zdanie było sygnałem, że tym razem skupimy się na czymś nowym. „Coś takiego jak ta kawiarnia, albo mały pensjonat, mogłabym prowadzić do emerytury”, powiedziała. „A co będzie z tym, czym się teraz zajmujesz?”, zapytałam. „Już mi się znudziło. Potrzebuję odmiany. Mam 43 lata i zastanawiam się, co ciekawego może mnie jeszcze spotkać”.

Zmiana: sukces czy porażka?
Radykalna zmiana – z wydawcy na właściciela kawiarni lub pensjonatu. Ale Anna nie jest pierwszą, która ma ochotę na tak diametralną modyfikację swego życia zawodowego. Czym się kierują osoby podejmujące takie decyzje? Jedni, jak Anna, mają dość tego, co robią, inni odkryli nową pasję, a jeszcze innych do zmiany zmusiło życie. Ale łączy ich jedno – oczekują, że zmiana przyniesie im satysfakcję. Jednym przewrót w życiu zawodowym kojarzy się z sukcesem, innym natomiast – z katastrofą. Wiele osób kwalifikuje jako porażkę sam fakt, że muszą dokonać zmian, mimo że potem na nowym polu odnoszą sukces. Skąd taka różnica w ocenie? Z pewnością ma znaczenie rzeczywistość, w jakiej wychowali się nasi rodzice, i przekonania, jakie nam przekazali. Gdy oni zaczynali karierę, dla większości ludzi pierwsze miejsce pracy było jednocześnie ostatnim. Zatrudnienie u jednego pracodawcy przez całe życie zawodowe było pożądane i akceptowane społecznie. Czy teraz jest to możliwe? Tak, ale dla mniejszości. A co ze społecznymi oczekiwaniami? Coraz mniej osób dziwi się takim zmianom. Co zatem zrobić? Czy skupić się na szukaniu stabilnego zawodu, czy przygotować się do zmian? Na te pytania nie ma jednej odpowiedzi. W swojej pracy częściej spotykam się z chęcią dokonania zmiany przy jednoczesnym zachowaniu lub odzyskaniu satysfakcji z pracy. Jak zatem takiej zmiany dokonać?

Furtki i bramy
Anna rozpoczęła poszukiwania od uświadomienia sobie, czego nie chce. Wie natomiast, jak chce się czuć. Wie też, że zmiana jest możliwa. Nie traktuje jej w kategoriach kary czy nieszczęścia, chce żyć ciekawiej. Czy wszyscy tak podchodzą do zmian? Ewa, która w wieku 45 lat dokonała z sukcesem piątej zmiany, ma inne podejście. Zaczynała po studiach jako specjalista chemik w oczyszczalni ścieków, później odpowiadała za powstawanie receptur kosmetyków: najpierw w małej, prywatnej firmie, później w światowym koncernie. Oba zawody związane były z kierunkiem studiów. Radykalna zmiana nastąpiła w połowie lat 90., gdy – po urodzeniu drugiego dziecka – rozpoczęła pracę jako agent ubezpieczeniowy, a później jako przedstawiciel handlowy sprzedający specjalistyczne oprogramowanie. I w jednej, i w drugiej firmie była najlepszym handlowcem. W 2004 roku zachorowała. Musiała zrezygnować z pracy, zwolnić tempo. Perspektywy nie były wesołe – 44 lata i brak szansy na zatrudnienie. Pomiędzy kolejnymi wizytami u lekarzy zrobiła jednak kurs masażu i kurs dla korektorów. Nie myślała wtedy o pracy, kierowała nią wyłącznie chęć zagospodarowania wolnego czasu. Od pięciu lat współpracuje jako redaktor z trzema czołowymi wydawnictwami – spełniło się jej marzenie o pracy w domu. Życie zmusiło ją do poszukiwania i znalazła to, co lubi. Na pytanie, co w jej przypadku decydowało o zmianie i czy myślała, co chciałaby robić, odpowiedziała, że w trakcie wykonywania jednego zawodu otwierała sobie różne małe furteczki bez intencji zmiany pracy; zawsze była ciekawa życia, otwarta na naukę. A o tym, że te furtki stawały się bramą do nowego zawodu, często (choć nie zawsze) decydował przypadek.

Szukam więc jestem
Inne podejście ma Katarzyna. Po maturze rozpoczęła pracę w gabinecie kosmetycznym. Po kilku latach odkryła nowe powołanie – pracę w szkole. Poszła na studia pedagogiczne, od ośmiu lat pracuje jako nauczycielka w podstawówce. Gdy się spotkałyśmy, zdradziła mi, że rozczarowała ją sytuacja w szkolnictwie i rozważa powrót do zawodu kosmetyczki. Ale ponieważ odkryła też nową pasję, którą jest opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi, zaczęła studiować pedagogikę specjalną. Za trzy lata, już po czterdziestce, podejmie decyzję, którą z tych trzech dróg pójdzie.

Co łączy te kobiety? Nie skupiły się na tym, co zostawiły za sobą. Każda z nich patrzy na listę zysków. Nawet jeśli część tej listy jest teraz nieczytelna, to i tak są przekonane, że w miarę upływu czasu znajdą tam nowe korzyści z wprowadzonych zmian.

Nie wszyscy jednak mają takie podejście. Bywają osoby niezadowolone ze swojej pracy, które jednocześnie nie robią nic, aby ten stan zmienić. Są rozgoryczone brakiem sukcesów i perspektywą pracy w jednym zawodzie do emerytury. Na pytanie, co mogą z tym zrobić, odpowiadają, że w wieku 35 lat już nic; skończyły takie a nie inne studia, a na nowe nie pójdą i nie wystartują do nowego zawodu, bo tam są sami młodzi i one z nimi nie mają szans. Zresztą jak to w tym wieku zaczynać wszystko od początku? Nie mają też pomysłu na nowy zawód. Są ciągle zmęczone, często chorują i uskarżają się na wysoki poziom stresu w pracy.

Takie osoby jednak nie chcą pójść śladem Ilony, która zdobyła wykształcenie przygotowujące do pracy na stanowisku pracownika socjalnego. W zawodzie pracowała przez kilka lat i w pewnym momencie stwierdziła, że praca ta nie pozwoli jej na utrzymanie rodziny. Wtedy bez żalu rozstała się z wymarzonym zawodem i rozpoczęła pracę jako handlowiec. Znalazła w niej spełnienie i odkryła jej zalety. Teraz jest dyrektorem sprzedaży i wprowadza do zawodu nowe pokolenia handlowców. Nadal dostaje propozycje powrotu do ośrodka pomocy, ale jest zadowolona z nowego życia i nie chce się cofać, choć mogłaby przejść na stanowisko kierownicze i pracować bez stresu związanego ze stanowiskiem menedżera sprzedaży.

Tirem w nudę
To, że zmiany, których dokonały Anna, Ewa, Ilona i Katarzyna, zakończyły się sukcesem, było wynikiem ich podejścia i skupienia się na przyszłości. Nikt nie podejmował decyzji za żadną z nich.

Każda z nich chciała dostrzec okazje. Każda patrzyła na świat, mając w głowie pytanie: co jeszcze ciekawszego może mnie spotkać? Żadna z nich nie powiedziała: już jestem za stara na zmiany i sukces.

Trzy lata temu byłam świadkiem rozmowy dwojga kierowców TIR-a, mężczyzny i 50-letniej kobiety. Kobieta pracowała w zawodzie od niedawna. Na pytanie, czym się kierowała, podejmując w tym wieku decyzję o rozpoczęciu pracy jako kierowca, odpowiedziała z uśmiechem: „Dzieci urosły i nie miałam co robić w domu, a zawsze lubiłam jeździć autem”.

Aneta Juszczuk/rozwojwpracy.pl

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach