Thursday, May 21, 2026
Home / Ludzie  / Prawdziwe historie  / „Zwabił mnie śmiercią na seks”. Monika chciała tylko uratować kolegę

„Zwabił mnie śmiercią na seks”. Monika chciała tylko uratować kolegę

Chwile uniesienia z poważnymi konsekwencjami

Kobieta odczytuje wiadomość od kolegi z pracy

„Nie zdążyłem się z Tobą pożegnać. Widzieliśmy się ostatni raz. Do zobaczenia w lepszym świecie”. / fot. Canva

Od lat każdy dzień Moniki wydawał się podobny. Dom i praca, praca i dom. Pasjonatka spokojnych wieczorów tworzyła długotrwały związek z Łukaszem, którego poznała jeszcze w gimnazjum. Oboje przywiązali się do siebie niczym księżyc do nocy. Wielka miłość zamieniła się w cichą rutynę i przyzwyczajenie. Kobieta pracowała w sklepie z częściami motoryzacyjnymi, bardziej z przypadku niż z wyboru. Monika, otoczona mężczyznami, szybko zapomniała o poczuciu kobiecości. W pracy ciągłe rozmowy o nowych brykach, dupeczkach, wiecznych imprezach. W domu coraz częściej panowała cisza. Kobieta doceniała spokój, o który nie musiała walczyć każdego dnia. Z drugiej strony czuła, że jej życie przekształciło się w stagnację. Ona pragnęła czegoś więcej…

Co w artykule

  • Jak wygląda rutyna w długotrwałym związku?
  • Gdy emocje wygrywają z rozsądkiem
  • O zdradzie, która wyszła na jaw

Spokojne życie z dala od skrajnych emocji

Życie Moniki i Łukasza było po prostu normalne. Praca, wakacje raz do roku, niedzielne obiady u rodziców, drobne sprzeczki. No i wspólny kredyt, ale własne mieszkanie. Wszystko poukładane, takie przewidywalne.

– Jesteśmy ze sobą jedenaście lat. Mówię jesteśmy, bo mam nadzieję, że to nie koniec. Nasz związek opierał się na przyjaźni. Nie pamiętam, kiedy byliśmy na randce. Wieczory spędzaliśmy wspólnie, ale przed telewizorem. Czułam brak pożądania i niedosyt komplementów. Po tylu latach mogłam liczyć tylko na „jakbyś wyglądała źle, to bym ci powiedział” lub „przecież wiesz, że cię kocham, nie będę tego powtarzał”.

Znajomi zazdrościli parze „udanego” związku. Zawsze razem. Tak sobie żyli i nie przeszkadzali nikomu. Monika nie jest typem imprezowiczki, a i Łukasz stronił od ludzi, dlatego rzadko wychodzili z domu.

 

Przeczytaj również:

„Wystarczyły papiery rozwodowe, by odzyskać siebie”. Decyzja, która przywraca życie

O Bartku, nowym pracowniku w sklepie

– Piątek w pracy zawsze trwał wiecznie, ale nie tym razem. W końcu do naszej ekipy zatrudniono kolejnego sprzedawcę. Nie da się ukryć, że od dłuższego czasu brakowało rąk do pracy. Bartek od samego początku zrobił na wszystkich dobre wrażenie, mimo że o sobie nie mówił prawie wcale.

Nowy pracownik szybko opanował zakres obowiązków. Bartek wyraźnie częściej szukał kontaktu z kobietami. W firmie pracowały tylko Monika (na pełen etat) i Agnieszka (dorywczo i częściej zdalnie).

– Hmm… intrygował. I chociaż nie był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego poznałam w życiu, to miał ten błysk w oku. Cieszyłam się, że dołączył do zespołu. W końcu miałam okazję porozmawiać z kimś o sprawach, które naprawdę miały dla mnie znaczenie.

Tylko Bartek nie zawsze miał ochotę rozmawiać. Bywały dni, gdy zagadywał co godzinę. Często wtedy odrywał Monikę od obowiązków i szukał pretekstu, żeby przedłużyć rozmowę. Innym razem unikał kontaktu. Cały dzień tylko obsługiwał klientów, wręcz ignorował koleżankę z pracy.

– Czasami miałam wrażenie, że się obraził. Z drugiej strony wiedziałam, że nie miał żadnego powodu. Bartek po trzech miesiącach pracy częściej wycofywał się niż był naprawdę obecny. Myślałam, że to chwilowe. Myliłam się.

 

Sprzedawca w sklepie z częściami motoryzacyjnymi

W końcu miałam okazję porozmawiać z kimś o sprawach, które naprawdę miały dla mnie znaczenie. / fot. Canva

SMS: „Nie zdążyłem się z Tobą pożegnać”

Monika i Bartek szybko wymienili się numerami. Nie było to dziwne. Pracownicy kontaktowali się między sobą, aby wspomóc w nagłych przypadkach, które w sprzedaży zdarzały się dość często. Obowiązywała jednak jedna, bardzo ważna zasada: żadnych telefonów po godzinie 18:00, czyli od momentu zamknięcia sklepu.
Jednak Monika otrzymała wiadomość o 22:35. Łukasz już dawno spał.

– Napisał Bartek. A treść SMS-a aż mnie zmroziła: „Nie zdążyłem się z Tobą pożegnać. Widzieliśmy się ostatni raz. Do zobaczenia w lepszym świecie”.

Kobieta dokładnie wiedziała, gdzie mieszka kolega z pracy. Przerażona wybiegła z domu z głową pełną czarnych scenariuszy. W tamtej chwili chyba pierwszy raz oszukała partnera.

– Nie wiem, czemu nie powiedziałam prawdy. Skłamałam. Zakomunikowałam Łukaszowi, że moja siostra popiła na imprezie, a w jej okolicy nie ma żadnej dostępnej taksówki. Ten SMS miał być od niej z prośbą o podwózkę.

 

CZYTAJ TAKŻE:  Plotki, bale i skandale, czyli jak Kraków szalał w karnawale

Polecamy:

„Dlaczego nic nie mówiłaś?” Przez 7 lat myślałam, że zasługuję na to, co mi robi

Namiętność zrodzona z przerażenia

Minęło 10 minut i Monika już stała pod drzwiami mieszkania kolegi z pracy. Zadzwoniła na dzwonek. Cisza. Zadzwoniła drugi raz. U progu pojawił się Bartek w krótkich spodenkach z nagą klatą.

– Tak bardzo ucieszyłam się, że nic złego się nie wydarzyło. Z drugiej strony poczułam cholerny gniew. W pewien sposób mnie oszukał. Byłam przekonana, że chce sobie zrobić krzywdę. I tak szybko jak rzuciłam się na niego, uciekłam do samochodu z płaczem.

Bartek nie zdążył powiedzieć ani słowa. Mężczyzna na szybko założył buty, aby wybiec za kobietą. Monika siedziała roztrzęsiona w samochodzie. Płakała. Bartek przytulił koleżankę z pracy i powiedział:

– Monia, tak nie pojedziesz. Wróć ze mną na chwilę do mieszkania. Zrobię ci herbatę i wszystko wytłumaczę.

Długo rozmawiali. Okazało się, że Bartek cierpi na zdiagnozowaną nerwicę. Mężczyzna opowiedział Monice o swoim życiu i o problemach związanych z chorobą. Po chwili przeprosił za nieoczywistą wiadomość. Wyznał również, że przechodzi trudny czas i potrzebuje bliskości, a Monika jest jedyną osobą, która go rozumie.

– Przytulił mnie i znowu nic nie mówił. Tkwiłam w jego ramionach. Czułam, jak całe napięcie powoli ze mnie schodzi. Byłam roztrzęsiona, a on po prostu był. Blisko. Prawdziwie. Dodał banalny komplement i pogłaskał po włosach. Po czym delikatnie schodził dłonią w dół. Zaczął od policzków, potem przesunął palce po szyi i zatrzymał się przy dekolcie. Jego dłonie były spokojne, jakby pytał, czy może dalej. A ja nie protestowałam. Wręcz przeciwnie. Pierwszy raz od dawna chciałam być dotykana z namiętnością, która wzbudzała we mnie coś więcej niż tylko przyzwyczajenie.

Bartek szybko zrezygnował z delikatności. Kiedy zyskał pewność, że koleżanka czuje podobnie jak on, stał się zdecydowany, mocny, dominujący. Mężczyzna przeniósł Monikę do sypialni.

– Dawno nie czułam tak całą sobą, że czegoś pragnę. Nie mogłam się oprzeć. Pomyślałam, że przecież nikt się nie dowie. On nie pytał i dokładnie wiedział, co robić. Gdy wchodził we mnie mocniej i głębiej, świat przestał istnieć. Od dawna nie słyszałam tylu westchnień rozkoszy. O takim orgazmie marzy wiele kobiet.

 

Seks z kolegą z pracy.

Zaczął od policzków, potem przesunął palce po szyi i zatrzymał się przy dekolcie / fot. Canva

 

CZYTAJ TAKŻE:  Kobiety Krakowa: relacja z III edycji

Może cię zainteresuje:

„Moje małżeństwo kończy się po 5 latach, a inni mówią, że seks to nie wszystko”

 

Toksyczna relacja i niepodjęta decyzja o przyszłości

Od tego momentu było co najmniej dziwnie. Mężczyzna ignorował kobietę w pracy, ale za to atakował SMS-ami wieczorami. Monika nie chciała wzbudzać żadnych podejrzeń, dlatego obrała podobną taktykę do Bartka.

– W pracy zapytał tylko, czy żałuję. Odpowiedziałam, że absolutnie nie, ale nie chcę, aby kiedykolwiek to się powtórzyło. Naprawdę kochałam Łukasza i przelotny seks w zupełności zaspokoił moje potrzeby.

Bartek twierdził, że wszystko rozumie. Jednak po pewnym czasie jego zachowanie drastycznie się zmieniło. Oczekiwał od Moniki, że przyjedzie do niego i znowu przeżyją chwile pełne emocji.

– Pisał coraz więcej i więcej. Nalegał, abym przyjechała. Najpierw tłumaczył, że chce tylko pogadać. Gdy nie reagowałam, wręcz prosił o seks. Byłam przerażona, bo nigdy nie musiałam ukrywać telefonu przed Łukaszem. On pisał i pisał, telefon wibrował i mrugał. Po wiadomości typu „Nie olewaj mnie, bo wszystko skończy się niedobrze” odpisałam, że albo przestanie, albo zablokuje jego numer.

Kobieta pełna złości poszła pobiegać. Zapomniała o telefonie. Gdy wróciła, na tapczanie czekał już Łukasz. Zapytał tylko „co to ma znaczyć?” i wręczył jej telefon.

– Odczytał najgorszego SMS-a, jakiego mógł odczytać. Bartek wybuchł, a treść wiadomości „Kurwa, masz przyjechać, inaczej ten twój się wszystkiego dowie” stała się początkiem końca wszystkiego, co do tej pory uważałam za stabilne. Łukasz zasługiwał na prawdę. Powiedziałam wszystko i to bez owijania w bawełnę. Jednocześnie płakałam. Żałowałam, że wtedy emocje wygrały z rozumem.

Łukasz natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Pojechał do przyjaciela na drugi koniec miasta. Bartek stawał się coraz bardziej nachalny i bezczelny. Otworzył się wśród znajomych, a historyjki o koleżance „co daje” obiegły całą firmę. Monika musiała zrezygnować z pracy.

– Jestem po prostu głupia i sama sobie winna. Nudziła mnie normalność? To zostałam bez pracy, a także ukochanego mężczyzny. Wiem, że on potrzebuje czasu. Zrobię wszystko, aby Łukasz dał mi drugą szansę.

TAGI
top

SEO copywriterka, dla której pisanie to nie tylko sposób na życie, ale i największa pasja. Prywatnie pozytywnie zakręcona mama dwóch córeczek. Kocha? Góry. Boi się? Gryzoni. Wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i uparcie dąży do celów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ