Friday, June 14, 2024
Home / Ludzie  / Prawdziwe historie  / Zobaczyłam narzeczonego z dzieckiem. Nie moim

Zobaczyłam narzeczonego z dzieckiem. Nie moim

Powiedział jej: „Nie umawiałem się z tobą na dziecko” Czy tylko z nią?

Kobieta nakrywająca partnera na zdradzie

Zdrada z partnera z przyjaciółką boli podwójnie / fot. Adobe Stock

Dziesięć lat temu Ania była przekonana, że czas leczy rany. Dzisiaj ma wątpliwości. „Prawdopodobnie jestem zwykłą frajerką”, zaczyna swoją opowieść.

Wyjdziesz za mnie?

Maciek był miłością jej życia. Nieodłączni od zawsze. Razem skończyli studia, razem założyli agencję reklamową. Jedno z nich zaczynało zdanie, drugie kończyło. Jedno z nich pomyślało, drugie już to robiło. Obydwoje zachłanni na świat i zdobywanie doświadczeń. Jeśli jedno lato pływali na łódce, to w następne wspinali się po górach. Dużo podróżowali, także zawodowo, bo obsługiwali firmy z Niemiec i Austrii.
To, że się oświadczył było oczywistością. W samolocie, kilka kilometrów na ziemią, gdy w czasie potężnych turbulencji wpadła w panikę i wyszeptała „na pewno umrzemy”, roześmiał się i powiedział: „Ja mam zamiar żyć długo i szczęśliwie. W dodatku z tobą. Wyjdziesz za mnie?”

Nie umawiałem się z tobą na dziecko

Pierwszy zgrzyt pojawił się, gdy Ani spóźnił się okres, bardziej niż zwykle. Siedziała w łazience, jedną ręką podpierając głowę, a w drugiej trzymając stoper, który odliczał czas, kiedy na teście pojawi się wyrok.
„Stało się coś?”, zapytał miękko, patrząc na nią uważnie, „Co robisz?”.
„Test ciążowy”.
Cała delikatność wyparowała z Maćka w sekundę.
„Nie umawiałem się z tobą na dziecko”, zamknął drzwi głośniej niż zwykle i wyszedł.
„I jak?” zapytał oschle kilka godzin później, gdy wrócił.
„A jak ma być? Myślisz, że ja marzę o dziecku?”, odburknęła Ania.
Test był negatywny.
Nie wrócili ani słowem do tamtego popołudnia. Ani trudno to wytłumaczyć.

– Byłam w szoku, że tak zareagował, ale chyba za dobrze było między nami pod każdym innym względem, żebym chciała to zepsuć. Szczególnie, że do tego testu ciążowego nie zastanawiałam się nigdy na poważnie na dzieckiem. Wiadomo było, że w tamtym momencie nie chciałam, i test robiłam sparaliżowana strachem, że coś może wywrócić moje życie. Ale jednocześnie wydawało mi się, że jak ludzie wchodzą w związek to a priori zakładają, że zostaną kiedyś rodzicami. Wyglądało jednak na to, że dla Maćka nie jest to oczywiste. Od tamtego momentu Maciek stał sią, jakby to powiedzieć, bardziej uważny, mimo iż brałam tabletki, zakładał prezerwatywę, jakby mówił „nie ufam ci”.

Może Cię zainteresuje:
Kocham moje dzieci, ale żałuję, że je urodziłam

Ślub dla niższych podatków?

Sprawa dziecka wypłynęła rok później, gdy księgowa powiedziała im, że gdyby byli małżeństwem płaciliby niższe podatki. Wieczorem Ania podjęła temat.
„W sumie ta księgowa ma rację, i tak mieliśmy się pobrać, a jeśli do tego możemy zyskać finansowo, to chyba nie ma co czekać.”
„Nie zrozum mnie źle”, powiedział jej narzeczony, „Kocham cię i pragnę spędzić z tobą życie, ale muszę mieć pewność, że chcemy tego samego.”
„Masz na myśli raczej, że nie chcemy, prawda?”
„Prawda”
„Ja też na razie nie planuję dziecka”
„Mnie nie chodzi o na razie, Muszę mieć pewność, że też tego nie chcesz naprawdę, że mnie nie wrobisz w dziecko i że za 10 lat nie zaczniesz robić mi wyrzutów, że zmarnowałem ci życie, bo nie zostałaś matką.”

Jedyną osobą, z którą Ania mogła o tym porozmawiać była Magda. Przyjaźniły się od podstawówki, ale też współpracowały. Magda była graficzką, Ania z Maćkiem zlecali jej obsługę graficzną ich klientów. Ogarniała też biuro, gdy wyjeżdżali.

– Byliśmy jak rodzina. Obydwoje traktowaliśmy ją jak siostrę. Przynajmniej tak myślałam, do czasu. Magda pocieszała mnie, że mężczyźni zmieniają zdanie, a poza tym zdarzają się wpadki, a Maciek jest zbyt odpowiedzialny, żeby mnie zostawić w takiej sytuacji.

Ania była zbyt uczciwa, by rozegrać to w ten sposób. Nie chciała też naiwnie łudzić się, że Maciek zmieni zdanie. W tamtym momencie czuła mętlik w głowie. Przede wszystkim nie miała jasności, czy naprawdę chce lub w przyszłości będzie chciała być mamą,  czy wpadła w konstrukt społeczny, że małżeństwo równa się dziecko.

Bał się, że wyjdzie z niego potwór

Na początek chciała zrozumieć Maćka. Dlaczego tak kategorycznie mówi „nie”. Najpierw zbył ją ogólnikami, że chce żyć, a nie być uwiązany do obowiązków, że to dla niego za duża odpowiedzialność. Ale jak Ania podrążyła bardziej, to okazało się, że najbardziej Maciek bał się, że wyjdzie z niego potwór, gdy zostanie ojcem. Był DDA, nie potrafił wyrzucić z pamięci ojca, który po alkoholu wpadał w niekontrolowaną agresję i bił Maćka i jego brata tak mocno, że musieli w szkole główkować, jak na wuefie schować pręgi, które z pośladków przechodziły na uda.

– Nie dałam Maćkowi jednoznacznej odpowiedzi. Mijały miesiące. Zamiast dziecka kupiliśmy… kota. Gdy wyjeżdżaliśmy Magda wprowadziła się do naszego mieszkania i opiekowała się kapryśnym majkunem Regentem. Z dzieckiem pewnie by się tak nie dało, myślałam, utwierdzając się w przekonaniu, że brak dziecka to dobry wybór.

Przeczytaj też:
„No bo jak to, mnie facet zdradza? Mnie?!”. Jak rozpoznać zdradę?

Uwiodła go, tak się tłumaczył

Gdy klient z Monachium wezwał ich w sprawie kryzysu wizerunkowego w swojej firmie, Magdy nie było w Warszawie. Nie mieli komu przekazać Regenta, w dodatku Maciek nie czuł się najlepiej, więc zdecydowali, że Ania poleci sama. „Wrócę za kilka dni”, cmoknęła narzeczonego i pogłaskała kota na pożegnanie.

– Tyle razy czytałam o tych wcześniejszych powrotach kobiet z urlopu, pracy, skądśtam w ramach niespodzianki. Wystarczająco dużo, żeby nie przylatywać bez uprzedzenia… a jednak to zrobiłam.

Regent przywitał Anię w korytarzu, leniwie zamiatając podłogę puszystym ogonem. W mieszkaniu snuł się The Weeknd. Uśmiechnęła się. Lubili go słuchać w czasie seksu. „Czyżby aż tak tęsknił za mną?”, zrobiło się jej miło. W takim nastroju otworzyła drzwi do sypialni. Synapsy w mózgu długo nie mogły mi się połączyć, gdy kobieta która siedziała na Maćku, odwróciła głowę i spojrzała na Anię. To była Magda. Maciek, że coś jest nie tak, zorientował się trochę później, gdy Magda przestała poruszać biodrami.

– Wypierdalaj. Wypierdalajcie oboje!!!, wrzeszczałam. Byłam gotowa zabić ich oboje.

Magda zmyła się w trzydzieści sekund. Maciek po kilku minutach, bo próbował coś tłumaczyć, ale kiedy Ania zaczęła w niego rzucać talerzami, zrozumiał, że to nie jest dobry czas na rozmowę.

– Przyszedł na drugi dzień i błagał o wybaczenie. Tłumaczył się, że to przypadek, pierwszy raz, że Magda go zaskoczyła, użył nawet słowa „uwiodła”, że wypił za dużo, że to bez znaczenia. I wiesz, że byłam skłonna w to uwierzyć? I właściwie uwierzyłam i nawet od razu założyłam, że mu wybaczę, bo go kochałam, ale potrzebowałam czasu.

Tymczasem podzielili na szybko klientów między siebie, żeby w pracy nie wchodzić sobie w drogę. Ania została w mieszkaniu, Maciek spał w biurze. Wysyłał do niej maile, prosząc, by nie rezygnowała z ich miłości, żeby dała im szansę. Odpisywała, że da mu znać, jak będzie gotowa, żeby z nim o tym porozmawiać. Była gotowa po trzech miesiącach.

Polecamy!

Święta spędziłam z kochanką męża. Nigdy w życiu nie czułam się tak upokorzona

Nie zostawię jej w ciąży

Przyszedł do niej wymęczony, jakby nie spał od trzech miesięcy.
„Prosiłeś, żebym dała ci szansę”, zaczęła Ania, ale jej przerwał.
„Sprawa się skomplikowała”, powiedział, „Magda jest w ciąży”.

– Zdrada narzeczonego z przyjaciółką to zdrada podwójna, ale przez ile pomnożyć to, że z tej zdrady pojawia się dziecko, którego nie chciał mieć ze mną?

– pyta Ania, która pamięta każde zdanie wypowiedziane wtedy.

„Ze mną się na dziecko nie umawiałeś, a z nią tak?”
„Też nie, ale co mam zrobić? Zostawić ją w ciąży?”
„Wrobiła cię, nie rozumiesz tego?”
„To w tej chwili bez znaczenia”
„Niech was piekło pochłonie. Was i wasze dziecko”, Ania rzuciła w niego przekleństwem.

– Magda poroniła. A ja uciekłam, z tego miasta, i z Polski. Nie wiem czy bardziej, żeby już nigdy na niego się nie natknąć, czy z powodu wyrzutów sumienia, że to poronienie to przeze mnie, i że ani przez moment nie współczułam Magdzie, a nawet poczułam satysfakcję, gdy to się stało.

Ania nie chciała wiedzieć, co dalej z narzeczonym, ciągle tak go nazywała w myślach, i Magdą. Rozwiązała z nim spółkę i wyjechała do Monachium. Po roku odpaliła Tindera. Na pierwszej randce zapytała z ciekawości, „co myślisz o dzieciach?” Drugiej randki nie było. Potem już nie pytała, ale gdy wchodziła już w bardziej zaawansowany stopień znajomości, zawsze okazywało się, że jej nowy partner/kochanek/chłopak, nie tylko nie stawia dzieci na pierwszym miejscu na liście priorytetów, ale w ogóle dzieci na tej liście nie umieszcza.

– Doszłam do wniosku, że mężczyźni po prostu nie chcą mieć dzieci. Czasem się zastanawiałam, jak to możliwe, że one w ogóle się rodzą.

A może chcą, ale nie ze mną?

Ania wróciła do Warszawy na dłużej po kilku latach, gdy zachorowała jej mama. Okazało się, że na szczęście jej nowotwór nie jest złośliwy i po kilku tygodniach mogła wracać do siebie.

– To był mój ostatni weekend w Polsce. Poszłam pospacerować na Pola Mokotowskie. Kiedy usiadłam na chwilę na ławce, zobaczyłam byłego narzeczonego z dzieckiem. Pochyliłam się mocno udając, że coś majstruję przy swoich butach, żeby mnie nie rozpoznał, i patrzyłam jak asekuruje kilkuletnią dziewczynkę na rolkach. Miała ogromny różowy kask, takie same rolki, ochraniacze, i ogromny uśmiech. Maciek też. Szybko wycofałam się i obserwowałam ich zza drzewa. Już miałam odejść, gdy usłyszałam „Tata, zobacz!”. Mój eks narzeczony odwrócił się w kierunku głosu i rozłożył ramiona, w które wpadło kolejne dziecko trzymające w ręce pęk liści. Za nim szła kobieta. To była Magda.

Wtedy Ania zrozumiała dwie rzeczy

– Po raz pierwszy zyskałam jasność, że pragnę zostać mama. A jeśli miałam mętlik w głowie to tylko dlatego, że mi Maciek namieszał. Znienawidziłam tego hipokrytę aż po najdalsze krańce mojego, ciągle, jak się okazało, obolałego serca.

Drugie zrozumienie było jeszcze bardziej bolesne.

– Zrozumiałam też, że to nie jest prawda, że mężczyźni nie chcą dzieci. Możliwe, że oni po prostu nie chcą mieć dziecka ze mną.

TAGI

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ