Home / Uroda  / Testy  / Po jednym zabiegu młodsza o parę lat

Po jednym zabiegu młodsza o parę lat

Jeśli chodzi o wygląd mojej twarzy, mam siedem marzeń. Pierwsze, żeby w lustrze znów zobaczyć siebie młodszą o co najmniej kilka lat, z buzią wyspaną i jędrną

Kobieta poddająca się zabiegowi z wykorzystaniem urządzenia Venus Legacy

Kobieta poddająca się zabiegowi z wykorzystaniem urządzenia Venus Legacy / fot. materiały prasowe

Jeśli chodzi o wygląd mojej twarzy, mam siedem marzeń. Pierwsze, żeby w lustrze znów zobaczyć siebie młodszą o co najmniej kilka lat, z buzią wyspaną i jędrną. Drugie, by pokonać grawitację, zwłaszcza na policzkach. Trzecie, by jednym magicznym zabiegiem usunąć obrzęki i poprawić owal twarzy. Czwarte, by stało się to szybko. Piąte, by stało się to bezinwazyjnie. Szóste, by nie bolało. I siódme – by nie były to tylko pobożne życzenia

7 marzeń w pół godziny

Propozycja przetestowania zabiegu urządzeniem Venus Legacy, który pomaga zmniejszać obwody ciała, a także ujędrnia i liftinguje owal twarzy, w krakowskim salonie kosmetycznym 7 marzeń, okazała się tych marzeń spełnieniem. Powiedziano mi tam, że po zaledwie jednym zabiegu z użyciem tego urządzenia, moja buzia będzie znów jędrna i młoda, a policzki lekko napięte. Na samą myśl, że miałyby zniknąć moje obwisłe chomiczki – nie dający się ukryć, niepodważalny dowód zbyt wielu świeczek na torcie, skutek nieprzespanych nocy i zgromadzonej w organizmie wody – umówiłam się na zabieg czym prędzej.

Jak wygląda zabieg z urządzeniem Venus Legacy?

W gabinecie przy Miłkowskiego trafiłam w profesjonalne ręce kosmetyczki, Bernadetty Wójtowicz, która nie tylko oceniła stan mojej skóry i bezbłędnie odczytała z niej mój wiek, ale przede wszystkim wyjaśniła mi, na czym będzie polegać zabieg.

Urządzenie Venus Legacy pozwala na bezpieczne, bezbolesne i nieinwazyjne zmniejszanie obwodu ciała, redukcję cellulitu, ujędrnianie skóry oraz wygładzanie zmarszczek.

Dowiedziałam się, że z jego pomocą można wykonać zabiegi w okolicy twarzy lub reszty ciała. Zastosowanie rewolucyjnej technologii 4D (połączenie działania aż czterech technologii jednocześnie: multipolarnej fali radiowej, impulsowego pola magnetycznego, zasysania pulsacyjnego i podnoszenia temperatury tkanki w czasie rzeczywistym) pozwala na uzyskanie rewelacyjnych oraz długotrwałych wyników bez konieczności odbycia rekonwalescencji. Oczywiście najlepsze i najtrwalsze efekty uzyskujemy po serii zabiegów, ale już jedna sesja z Venus Legacy jest traktowana jako tzw. zabieg bankietowy – czyli szybki sposób na ujędrnienie i odmłodzenie przed wielkim wyjściem, ślubem, lub ważnym wydarzeniem. Wchodzę w to!

Efekty po zabiegu

Doświadczona już kilkakrotnym testowaniem rozmaitych cudownych maszyn do odchudzania i ujędrniania, spod głowic których uciekałam z piskiem i grymasem bólu, byłam lekko zestresowana, co też czeka mnie tym razem. Okazało się jednak, że Venus jest łagodna jak na kobietę przystało. Po twarzy, posmarowanej grubą warstwą gliceryny, kosmetyczka wprawnym, masującym ruchem przesuwała niedużą głowicę (podobną do takiej, jaką robi się USG) z miejsca na miejsce do momentu, aż temperatura mojej skóry wzrastała do około 40 stopni.

Nie parzyło, nie bolało, nie piekło, nie czułam ani uderzania, ani zasysania, a jedynie ultra przyjemny masaż, na którym mogłabym leżeć godzinami.

Tego akurat nie było mi dane doświadczyć, bo po pół godzinie zabieg był już skończony, a ja mogłam nałożyć makijaż i zupełnie niepostrzeżenie wybrać się z mężem do kina. Najpierw nie zauważył nic (co akurat mnie cieszyło, bo po podobnych zabiegach człowiek jest zwykle czerwony i musi unikać publicznych miejsc), jednak już kolejnego dnia z samego rana usłyszałam komplement. Jak to facet – nie wiedział, co się zmieniło, ale zauważył, że zdecydowanie coś jest inaczej. W pracy koleżanki też zauważyły. „Wreszcie się wyspałaś, co?”, „Jakiego używasz kremu?”, „Zakochałaś się, że tak dobrze dziś wyglądasz?”, pytały.

Cóż mogę powiedzieć, zakochałam się w innowacyjnych technologiach kosmetycznych. Mam teraz nowe, ósme marzenie – żeby do 7 Marzeń „Miasto Kobiet” wysyłało mnie częściej.

Karolina Dudek

Salon kosmetyczny 7 Marzeń,
ul. Miłkowskiego 7, Kraków, www.siedemmarzen.pl

Miłośniczka słowa pisanego i mówionego, gaduła i tropicielka językowych banałów. Dziennikarka lifestylowa, redaktorka, konferansjerka oraz specjalistka od content marketingu. Z „Miastem Kobiet” związana od początku jego istnienia. Najchętniej pisze o ludziach, seksie i gotowaniu. Prowadzi blog obyczajowo-kulinarny historieslodkoslone.pl. Prywatnie zakochana mama i początkująca ogrodniczka.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach