Home / Uroda  / Trendy  / TESTUJEMY: zabieg DermaFrac

TESTUJEMY: zabieg DermaFrac

Wyobraźcie sobie rączkę urządzenia DermaFrac, zakończoną małym wałeczkiem, na którym znajdują się setki mikroskopijnych igiełek. W rączce umieszczona jest ampułka z serum

Zabieg DermaFrac

Zabieg DermaFrac

Są takie zabiegi, które za mną „chodzą”. Z różnych powodów, czasem irracjonalnych. W przypadku DermaFrac nie zachęciła mnie bynajmniej nazwa (ma mało przyjazne, ostre brzmienie) ani intensywny przekaz marketingowy (bo takiego nie było – produkt wszedł na rynek stosunkowo niedawno). Co zatem sprawiło, że od paru tygodni myślałam obsesyjnie „muszę w to wejść”?

Zabieg DermaFrac

Zabieg DermaFrac

Chyba tym razem zwykły racjonalizm. Zdroworozsądkowe przekonanie, że system, który łączy mikronakłuwanie z równoczesnym podawaniem serum, musi działać! Dlatego, kiedy zaproszono mnie do Vacu-med Centrum na zabieg DermaFrac, pobiegłam jak ze skrzydłami u ramion.

JAK TO DZIAŁA
Wyobraźcie sobie rączkę urządzenia DermaFrac, zakończoną małym wałeczkiem, na którym znajdują się setki mikroskopijnych igiełek. W rączce umieszczona jest ampułka z serum. A teraz wyobraźcie sobie, że wałeczek przejeżdżając po skórze, otwiera w niej tysiące mikroskopijnych kanalików i że równocześnie tymi nakłuciami wtłaczane są w głąb skóry zawarte w serum substancje odżywcze i nawilżające. Brzmi fantastycznie, prawda? Przecież właśnie problem, jak przebić się z dobroczynnymi substancjami przez barierę naskórka nie uszkadzając go, od zawsze nie dawał kosmetologom spokoju. Igiełki są bardzo krótkie (0,25 mm), więc nie dochodzi do przerwania ciągłości naskórka. W czasie zabiegu skóra otrzymuje „zastrzyk” substancji zawartych w jednym z czterech rodzajów serum (odmładzającym, nawilżającym, przeciwtrądzikowym i rozjaśniającym, ja wybrałam naturalnie to pierwsze), a wywołanie mikrourazów skóry wywołuje proces odbudowy kolagenu.

ZABIEG
Pełny zabieg składa się z trzech części: najpierw wykonywana jest mirodermabrazja, potem mikronakłuwanie, a na końcu fototerapia światłem LED. U mnie kolejność ta została zaburzona przy pierwszej wizycie, albowiem po obejrzeniu mojej cery kosmetyczna Agnieszka zaproponowała najpierw jej… oczyszczenie. Nie robiłam czyszczenia twarzy od… nie, nie będę przyznawać się od kiedy, bo to nic chwalebnego. Dlatego chętnie zgodziłam się na mikrodermabrazję korundową, po której poczułam się tak, jakbym się pozbyła uciążliwej maski. Na drugi dzień koleżanka w pracy powiedziała, że wyglądam jakbym… wyliniała, i to był – wbrew pozorom komplement.

Po tygodniu wróciłam na właściwy zabieg. To, co w nim najważniejsze, czyli przesuwanie wałeczkiem z igiełkami po twarzy, szyi i dekolcie, trwało ok. 5-10 minut. Na koniec miałam jeszcze zrobiony zabieg na dłonie. I choć pani Agnieszka uprzedzała mnie, że nie jest to zabieg, przy którym można usnąć, okazał się całkowicie bezbolesny. Natomiast skóra po zabiegu była nadwrażliwa i lekko szczypała. Dosyć szybko jednak doszła do siebie po zastosowaniu lampy LED, której światło łagodzi podrażnienia i działa aseptycznie.

PO ZABIEGU
Wiedziałam, że po DermaFrac mogę być zaczerwieniona i mogę mieć na twarzy delikatne ślady, jak po zadrapaniach kota. Ponieważ mam skórę płytko unaczynioną, rzeczywiście bardzo szybko zareagowała mocnym zaróżowieniem. Ale na drugi dzień rano nie było po nim śladu. Do pracy poszłam bez makijażu, skóra była bowiem mocno odsłonięta i wrażliwa, i pierwszy dzień po zabiegu nie były wskazane podkłady i pudry… no chyba że są to kosmetyki mineralne, np. Colorscience.

Na kolejną wizytę umówiłam się za dwa tygodnie. DermaFrac jest bowiem zalecany w serii 6 zabiegów wykonywanych na początku co dwa tygodnie, a potem rzadziej. Przyznam, że nie mogę się doczekać efektu końcowego. Moja twarz już po pierwszym zabiegu wygląda świetnie – skóra jest bardziej napięta, zmarszczki się wygładziły. I nie odbijają się na niej nieprzespane noce i hektolitry kawy wypitej w okresie, gdy intensywnie przygotowujemy dla Was kolejny numer „Miasta Kobiet”.

 Aneta Pondo

Oceń artykuł
2 komentarze
  • Avatar
    Kamila Luty 25, 2015

    Kuszący zabieg 🙂
    Ja po mikrodermabrazji mialam zaczerwieniona twarz i świetnie się sprawdzily kosmetyki mineralne Earthnicity (zwłaszcza podklad). Szybsza regeneracja naskórka, ukojenie dla piekacej skóry i ochrona pzed promieniami słońca.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach