Thursday, October 28, 2021
Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Od dziecka miałam bardzo bujną wyobraźnię – wywiad z Eweliną Kłodą

Od dziecka miałam bardzo bujną wyobraźnię – wywiad z Eweliną Kłodą

Można powiedzieć, że od zawsze prowadziłam podwójne życie. Spędzałam całe godziny we własnym świecie. Zdarzało się, że siedziałam nad pamiętnikiem bądź opowiadaniem do późnych godzin nocnych, ponieważ musiałam „wypisać się” z myśli, które krążyły po

"W poszukiwaniu siebie" Ewelina Kłoda

"W poszukiwaniu siebie" Ewelina Kłoda / fot. materiał prasowy

Można powiedzieć, że od zawsze prowadziłam podwójne życie. Spędzałam całe godziny we własnym świecie. Zdarzało się, że siedziałam nad pamiętnikiem bądź opowiadaniem do późnych godzin nocnych, ponieważ musiałam „wypisać się” z myśli, które krążyły po mojej głowie. Piszę, ponieważ to kocham – przeczytaj cały wywiad z Eweliną Kłodą, autorką bestsellerowych „Niezapominajek” i „W poszukiwaniu siebie”.

Ewelina Kłoda

Ewelina Kłoda / fot. materiał prasowy

Ze względu na wiek głównej bohaterki, Pani pierwsza powieść „Niezapominajki” zaliczona została do gatunku literatury młodzieżowej. Czy pisała ją Pani z myślą o młodzieży?

Pisząc „Niezapominajki” nie myślałam o żadnej konkretnej grupie odbiorców. Koncentrowałam się raczej na historii, którą pragnęłam opowiedzieć. Moim zdaniem jednak „Niezapominajki” to książka nie tylko dla młodzieży. To powieść o przyjaźni i miłości, o problemach rodzinnych i trudnych życiowych wyborach. To są sprawy uniwersalne, dotykające każdego z nas. Być może młodszym czytelnikom łatwiej przyjdzie utożsamić się z bohaterami, ale jestem pewna, że dorośli czytelnicy także znajdą w „Niezapominajkach” coś dla siebie. Może dzięki tej historii lepiej zrozumieją młodsze pokolenie, a być może powspominają z nostalgią swoje młode lata.

„W poszukiwaniu siebie” jest powieścią o dalszych losach bohaterów „Niezapominajek”. Czy od samego początku planowała Pani opisać ich historię w dwóch tomach?

Nie. Przez długi czas pisząc „Niezapominajki” byłam przekonana, że historię tą zdołam zawrzeć w jednej powieści. Jednak pod koniec pracy nad nią w mojej głowie zaczęły pojawiać się dalsze sceny. Mimo że „Niezapominajki” same w sobie stanowią zamkniętą całość, to czułam, że to jeszcze nie koniec. Izabela, Majka i Arek stali mi się bardzo bliscy, nie chciałam się z nimi rozstawać. Poza tym wiedziałam, że nie mogę ich tak zostawić, muszę dopisać ich dalsze losy, bo oni są dopiero w połowie drogi ku odnalezieniu celów w życiu, ku zrozumieniu, co jest dla nich najważniejsze. Dlatego powstała druga powieść. Starałam się jednak, aby „W poszukiwaniu siebie” także stanowiło osobną całość, którą również mogliby przeczytać czytelnicy nie znający wcześniejszych losów bohaterów.

„Niezapominajki” i „W poszukiwaniu siebie” zostały napisane w postaci pamiętnika Izabeli. Dlaczego zdecydowała się Pani akurat na taką formę?

Bo taka forma pasowała najlepiej do historii, którą chciałam opowiedzieć. Z początku próbowałam innych typów narracji, ale wciąż czegoś mi brakowało. Dopiero, gdy zaczęłam opisywać losy Izabeli w formie pamiętnika coś „zaskoczyło” i praca nad powieścią ruszyła pełną parą. Mogłam dzięki temu skupić się na głównej bohaterce, na jej przeżyciach wewnętrznych, spojrzeć na świat poprzez pryzmat jej doświadczeń, uprzedzeń i przekonań. Pamiętnik sprawił, że lepiej ją poznałam i w efekcie zaczęła odkrywać przede mną swoje najskrytsze myśli. Dzięki temu powstała postać wielowymiarowa, która na łamach książki żyje własnym życiem. Nie bez znaczenia był także fakt, że sama przez wiele lat pisałam pamiętnik i nawykłam do takiej formy wyrażania myśli.

Czy pisząc „Niezapominajki” i „W poszukiwaniu siebie” utożsamiała się Pani z główną bohaterką?

Nie tylko się z nią utożsamiałam. Na czas pisania stawałam się Izabelą. Miałam wrażenie, jakby ta wrażliwa i zbuntowana dziewczyna przemawiała przeze mnie, opowiadała mi swoją historię, którą ja przelewałam na papier. Co nie znaczy, że zawsze zgadzałam się z jej wyborami! Osobiście wiele rzeczy na jej miejscu zrobiłabym inaczej i gdybym znalazła się w podobnych sytuacjach, moja reakcja z pewnością byłaby inna. Ale to była jej historia i nie miałam zamiaru nic zmieniać, na siłę przedstawiać bohaterkę w lepszym świetle. Myślę, że dzięki temu udało mi się stworzyć postać tętniącą życiem, którą można lubić lub nie, zgadzać się z nią lub nie, ale nie można pozostać wobec niej obojętnym. Izabela popełnia błędy, bywa lekkomyślna i nieprzewidywalna. W swoim krótkim życiu musiała uporać się z wieloma trudnymi problemami, znaleźć rozwiązania dla nich metodą prób i błędów, bo w jej życiu brakowało autorytetów, ludzi, na których mogłaby się wzorować. Jej droga do zrozumienia własnych pragnień była wyboista i pełna potknięć.

Czym jest dla Pani pisanie?

Przede wszystkim potrzebą. Od dziecka miałam bardzo bujną wyobraźnię. Można powiedzieć, że prowadziłam podwójne życie. Spędzałam całe godziny we własnym świecie, wypełnionym muzyką, książkami, wierszami i wymyślanymi historiami. Zdarzało się, że siedziałam nad pamiętnikiem bądź opowiadaniem do późnych godzin nocnych, ponieważ musiałam „wypisać się” z myśli, które krążyły po mojej głowie. W przeciwnym razie nie byłam w stanie zasnąć. Piszę, ponieważ to kocham, ponieważ w ten sposób mogę wyrazić siebie.

Podobnie jak Izabela, studiowała Pani pedagogikę resocjalizacyjną. Czy w jakimś stopniu ma to wpływ na Pani twórczość?

Z pewnością tak. Studia pedagogiczne podsunęły mi wiele pomysłów. W moich powieściach i opowiadaniach w wielu miejscach to źródło inspiracji daje się wyczuć. Miały one także wpływ na przesłanie, które starałam się w swoich powieściach zawrzeć. Chciałam, aby historia Izabeli przypominała wszystkim, a zwłaszcza młodym ludziom, jak ważna jest samoakceptacja i wiara w siebie. By przypominała im o tym, że w życiu błędy są dopuszczalne, o ile wyciągamy z nich wnioski, że na swoje obecne problemy naprawdę kiedyś zdołają spojrzeć z odpowiednim dystansem, bo wszystko jeszcze przed nimi Że nie są wcale skazani na powielanie błędów swoich rodziców. A przede wszystkim o tym, że powinni marzyć i wierzyć mocno w to, że marzenia te mogą się spełnić.

"W poszukiwaniu siebie" Ewelina Kłoda

„W poszukiwaniu siebie” Ewelina Kłoda / fot. materiał prasowy

Czy ma Pani ulubionych autorów, książki bądź postacie literackie, które są Pani szczególnie bliskie?

W młodości bardzo bliskie były mi książki Lucy Maud Montgomery. Dojrzewałam razem z jej bohaterkami, z których najbardziej polubiłam Emilkę. Czułam z nią duchowe pokrewieństwo. Książki, do których obecnie lubię od czasu do czasu powracać, to powieści Jane Austen. Jestem pełna podziwu dla jej stylu i sposobu, w jaki budowała charaktery postaci. Poza tym od dawna jestem także fanką Stephena Kinga. Podoba mi się jego przywiązanie do szczegółów i sposób prowadzenia akcji. Jest on dla mnie niedoścignionym wzorem.

Jakie są Pani plany na przyszłość? Ma Pani pomysły na kolejne powieści?

Mam kilka, nad jednym zaczęłam pracować. Jestem jednak świeżo upieczoną mamą. Opieka nad córeczką pochłania zdecydowaną większość mojego czasu i to ona jest teraz moim priorytetem. Ale chcę nadal pisać.

Czy ma pani jakieś marzenia, nadzieje związane z pisaniem książek?

Moje największe marzenie już się spełniło! Moje powieści zostały wydane i spotykają się z zainteresowaniem ze strony czytelników, z dobrymi opiniami i recenzjami. To dla mnie wiele znaczy i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Marzę o tym, by któregoś dnia samym tylko pisaniem móc zarabiać na życie, by moja pasja stała się także moim zawodem. Jest mnóstwo rzeczy, o których chciałabym napisać, mnóstwo tematów, które chcę poruszyć. Mam nadzieję, że uda mi się wykorzystać pomysły, które od lat krążą po mojej głowie i czekają na swoją kolej.

pod naszym patronatem

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach