Saturday, April 17, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Wakacyjny skok w bok

Wakacyjny skok w bok

Wakacyjne wyjazdy: słońce, drinki, roznegliżowane ciała i wszechogarniający luz. Nic dziwnego, że to właśnie w takich warunkach zdradzamy najczęściej

ilustracja Aurelia Milach

ilustracja Aurelia Milach

ilustracja Aurelia Milach

ilustracja Aurelia Milach

Wakacyjne wyjazdy: słońce, drinki, roznegliżowane ciała i wszechogarniający luz. Nic dziwnego, że to właśnie w takich warunkach zdradzamy najczęściej

 

Co druga Polka ma za sobą choć jedną wakacyjną zdradę. Niektóre chcą o tym jak najszybciej zapomnieć, inne wręcz przeciwnie – twierdzą, że letnia przygoda tylko dodała zdrowej pikanterii ich nieco już nudnym związkom. Dlaczego zdradzamy akurat podczas wakacyjnych wyjazdów?

 

Pierwszy winny: odległość

Badania wskazują, że im dalej wybieramy się w wakacyjne wojaże, tym większe prawdopodobieństwo zdrady. Dojdzie do niej z większym prawdopodobieństwem, kiedy polecimy do Kalifornii, niż gdy odwiedzimy babcię w sąsiednim województwie. Czemu? Odległość od domu (i partnera) liczona w tysiącach kilometrów rozluźnia nasze seksualne obyczaje i zmniejsza strach przed konsekwencjami.

Uprawiając przygodny seks gdzieś wśród palm, tysiące kilometrów stąd, mam niemal pewność, że to nigdy nie wypłynie: nie dowiedzą się ani znajomi z pracy, ani konserwatywna rodzina, ani narzeczony

– opowiada Anika, która podobne przygody miała dwie: we Włoszech i później w Turcji. Obie z tubylcami.

Organizując babski wyjazd z przyjaciółkami do włoskiego Rimini, nie planowałam seksualnych przygód – opowiada. – Ale alkohol, zabawa, przystojny Włoch kręcący się tuż obok. I przyjaciółki, które przekonywały, że już od lat nie pozwoliłam sobie na odrobinę szaleństwa

– ciągnie. Po wszystkim czuła wyrzuty sumienia, ale nie zadręczała się lękami „co teraz będzie?”. Gdy po roku wybierała się do Turcji, już wiedziała: jeśli i tym razem trafi się okazja, nie będzie się wahać. Zapytana, czy o zdradach opowiedziała swojemu narzeczonemu, puka się w głowę.

Po co? Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. A poza tym uważam, że te przygody tylko ożywiły nasz związek i to, co się dzieje między nami w łóżku

– stwierdza.

Drugi winny: pogoda

To właśnie latem mamy największą ochotę na seks. Z uwagi na upały częściej odsłaniamy opalone ciała, intensywniej wydzielamy feromony, a nawet lżej się odżywiamy, co może wzmacniać nasze libido.

– Pojechałam ze znajomymi z pracy na kilka dni na Mazury – relacjonuje Marta, pracująca w dużej firmie zajmującej się dystrybucją napojów alkoholowych.

Tomek z mojego działu, który nigdy mi się nie podobał, ba!, nawet za bardzo nigdy go nie lubiłam, bo nieśmiały, nudny i ofermowaty, nagle zaczął wzbudzać we mnie dzikie żądze. Pewnego popołudnia dosłownie rzuciłam się na niego. Jak wróciłam, pozostał niesmak i poczucie wstydu

– opowiada. I niestety, to odbiło się zarówno na nim, jak i na Marcie.

Tomek nie wytrzymał napięcia w pracy i w końcu odszedł do innej firmy. Ja najadłam się wstydu przed współpracownikami i, co gorsza, popsuło się w moim małżeństwie

– dodaje. Marta przyznała się mężowi do zdrady. I choć ten zdecydował, że jej wybaczy, to nie potrafi zapomnieć. I ponownie zaufać.

Trzeci winny: wolny czas

Na co dzień jesteśmy zabiegani: nie dosypiamy, pędzimy z jednego spotkania na drugie, mamy do załatwienia tysiąc spraw i nie w głowie nam głupoty. Na urlopie wreszcie możemy odetchnąć. Brak jakichkolwiek obowiązków, mnóstwo wolnego czasu, a jeśli wybory to typu: teraz ponurkować w morzu czy napić się drinka pod palmami? Basia, specjalista od reklamy, gdy po roku intensywnej pracy poleciała odpocząć na Seszele, miała nagle dużo czasu. I na przygody, i na myślenie.

„Zaprzyjaźniłam” się z turystą z Francji, ale w gruncie rzeczy nie o to chodzi. Ważniejsze było, dlaczego to zrobiłam

– opowiada. Otóż zaczęła się zastanawiać, czy w jej codziennym życiu, tu, w Polsce, czegoś nie brakuje. Dobrze płatna praca, piękne mieszkanie i ten sam od siedmiu lat sympatyczny narzeczony… 

Analizowałam i doszłam do wniosku, że gdzieś w tym wszystkim zaczęłam tracić dawną spontaniczność. Praca już dawno przestała być wyzwaniem, a między mną i narzeczonym zaczęło brakować miłości

– wymienia. Zdecydowała, że po powrocie do Polski zacznie wyznaczać sobie nowe cele, angażować się w nowe pasje. Podjęła też decyzję o zakończeniu związku, który już od dawna bazował tylko na przyzwyczajeniu.

To może infantylne, ale i prawdziwe: jakiś mało istotny skok w bok tysiące kilometrów stąd uzmysłowił mi potrzebę zmiany swojego życia. Dobrze się stało

– dodaje, uśmiechając się optymistycznie.

Maria Mazurek

Oceń artykuł
1KOMENTARZ

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach