Thursday, January 28, 2021
Home / Kultura  / W poszukiwaniu straconego czasu

W poszukiwaniu straconego czasu

Gdyby nie data – rok 1934 – można by przypuszczać, że wspomnienia z motocyklowej podróży poślubnej do Chin to współczesny blog

Autentyczny blog podróżniczy z początku XX wieku

Gdyby nie data – rok 1934 – można by przypuszczać, że wspomnienia z motocyklowej podróży poślubnej dwojga śmiałków z Druskiennik do Szanghaju to zwariowany blog, pisany spontanicznie w drodze, w przydrożnych kafejkach internetowych. Tymczasem język, romantyczny styl i realia, które autorka relacji, Halina Korolec-Bujakowska, opisuje na maszynie siedząc w przyczepce motoru, nie pozostawiają wątpliwości: Mój chłopiec, motor i ja to autentyk znaleziony na strychu, wśród rodowych pamiątek po ekscentrycznych przodkach. Dlaczego to doskonała propozycja na lato? Po pierwsze dlatego, że pięknie oddaje klimat dalekich krajów z bajki i z kinomatografu. Po drugie dlatego, że igra z czasem: posuwając się wraz z bohaterami szlakiem bizantyjskim na południe odkrywamy, że poza kilkoma cywilizacyjnymi udogodnieniami, świat od wieków prawie się nie zmienił.
Warto przeczytać tę książkę także i dlatego, że podsuwa ona myśl, aby po skończonej lekturze wyjść z domu i spontanicznie gdzieś pojechać. Gdzieś dalej. Ot, do Szanghaju.

Dorota Paciorek

Halina Korolec-Bujakowska, Mój chłopiec, motor i ja. Z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach