Home / Rozwój  / W korporacji życie bywa proste czyli 200 procent normy

W korporacji życie bywa proste czyli 200 procent normy

W korporacji życie bywa proste

korporacje

W korporacji życie bywa proste / fot. Fotolia

W świecie, w którym wszystko się musi opłacać, internet pełni rolę najważniejszego z coachów / fot. Fotolia

 

W korporacji życie bywa proste. Masz tabelki, wykresy, badania. Dostajesz prezentacje, deadline’y i procesy na wszystko. Wiesz, co i w jakim czasie masz osiągnąć. Gdy proces szwankuje, trzeba go zrewidować i napisać nowy, bo cel sam się przecież nie osiągnie. W korpo-pakiecie dostajesz też teorie efektywności: znasz więc metody kaizen (usprawniaj każdego dnia) i dwuminutowe GTD (Getting things done, czyli sztuka bezstresowej efektywności Davida Allena). W korpo masz narzędzia – możesz osiągnąć swoje 200 proc. normy. A w normalnym życiu?

Efektywność poranków

W normalnym życiu pomaga internet, bo nie ma takiego problemu, którego nie rozwiąże Google. Youtube to mekka miłośników produktywności i pracy nad sobą. Poranki zaczynam więc z czarną kawą i filmikami o porannych zwyczajach ludzi sukcesu. Wiem, że wstają bardzo wcześnie rano, uprawiają jogę i praktykują wdzięczność, tak by żadna chwila nie była bezcelowa. Elon Musk i Bill Gates planują poranki w kilkuminutowych blokach dedykowanych poszczególnych czynnościom. Oprah Winfrey zaczyna od kwadransa medytacji, Sheryl Sandberg planuje cele w analogowym kalendarzu, a Mark Zuckerberg nie traci ani minuty na wybór ubrania, bo codziennie nosi takie samo (chyba, że akurat zeznaje przed Kongresem, ale to inna historia). Ile sław, tyle pomysłów na wydajność.

Codziennie rano wyobrażaj sobie sukces i chwile po ukończeniu zadania, to cię zmotywuje

– mówi Brendon Burchard, mówca motywacyjny, tzw. high-performance coach, autor książek Manifest motywacji i Energia. Żyj pełnią życia. Próbuję więc wyobrażać sobie sukces i ustawiam budzik o kwadrans wcześniej, żeby wyrwać dniowi parę dodatkowych chwil. Co więcej, wiem, że nie jestem w tym sama, bo milionowe odsłony filmików o famous people’s habits świadczą o tym, że lubimy podglądać i chcemy wierzyć, że powtarzając cudze nawyki, zbliżamy się do własnego sukcesu.
Furorę w sieci robią też tzw. study-tubers, czyli odtrutka dla wszystkich znużonych już modowymi czy makijażowymi vlogerkami. Study-tubers to vlogerzy opowiadający o…nauce. I studiowaniu. Mówią o produktywności i praktyce pracy, głównie do młodszej widowni. Być może twoje dzieci uczą się do kartkówek z Ruby Granger albo UnJaded Jade. Obie promują pilność, regularność nauki i dzielą się poradami jak – dzięki efektywnej i sumiennej pracy – osiągnąć sukces w szkole. Najwięcej wyświetleń mają 5AM routine czy 10 hours study with me, czyli filmiki pokazujące proces nauki. Pod każdym wideo znajduję masę komentarzy z podziękowaniami za motywację, porady i deklaracje chęci podobnego działania.

Bieg do slow life

Musisz tylko przełamać wzorzec, a sprawisz, że wszystko ci się uda

– mówi Marie Forleo, youtuberka, life coach, którą Oprah nazywa liderką młodego pokolenia. Forleo radzi więc, jak zerwać ze złymi nawykami, dlaczego rozwój jest ważniejszy od doskonałości i jak rozwinąć swoją produktywność w cztery minuty. W poradach „minutowych” przodują też aplikacje mobilne, dzięki którym mogę rejestrować niemal wszystko, co robię w ciągu dnia. Co więcej – mogę też każdą czynność określić jako część większego projektu. Picie wody staje się dbaniem o nawodnienie, z kolei kawa bez maila okazuje się wyciszeniem i medytacją. Wszystko, co robię, staje się ważniejsze, a zwykłe, codzienne zadania zyskują dodatkowe określenia, cele i oczekiwania.
Mam więc aplikacje do badania nawyków, do koncentrowania własnych myśli i do zasypiania (uczy, jak oddychać, by dobrze zasnąć). Nie chodzę już na zwykłe spacery (spacery są passé), bo zawsze sprawdzam, czy robię wystarczającą liczbę kroków. Mierzę też tętno smart-watchem, żeby wiedzieć, czy weszłam już na wyższy poziom spalania kalorii. Zapominam także o zwykłym jedzeniu, bo nie wypada już po prostu jeść. Dziś należy mieć świadome nawyki żywieniowe i filozofię, która za nimi stoi. Wypada też planować rozwój zawodowy, a przede wszystkim osobisty. Najważniejsze, by w każdej relacji wzrastać. Tak, by z każdego dnia wycisnąć 200 proc. normy. By każdego dnia być najlepszą wersją samej siebie.

Po prostu

A czasem nie chcesz być najlepszą wersją siebie, nie chcesz być wydajna ani planować celów na każdy miesiąc. Nie chcesz wyciskać dwóch minut z każdej minuty codziennie, od rana do wieczora. I wtedy znajdujesz pęknięcia w tym świecie ultra wydajności i życiowego doradztwa sukcesu. Myślisz, że czeka cię długie, szczęśliwe życie i zrealizujesz swoje plany i marzenia? Otóż nie, bo czas subiektywny biegnie coraz szybciej. Pomyśl, że z każdym dniem przemijasz coraz szybciej – głowa do góry! – to mówi Czarny Coach, instagramowe alter ego Łukasza Orbitowskiego. Z kolei youtuber – JP (kanał AwakenWithJP), autor parodystycznego cyklu Ultra Spiritual Life – prezentuje… Pieluchy do Zarządzania Czasem. Nosząc je, oszczędzasz aż 11,5 minuty dziennie, które spędzasz w toalecie. To prawie 60 godzin rocznie więcej! Po odzyskaniu tego marnowanego wcześniej czasu, życiowy sukces musi się zdarzyć.
W korporacji życie bywa proste. Masz tabelki, wykresy, badania. Masz jasne cele i narzędzia. Po pracy też masz targety i habit-trackery, w których skrzętnie notujesz postępy w codzienności. Gonisz lepsze życie, w którym czeka na ciebie wszystko, co dobre: idealny związek, satysfakcjonująca praca i inspirujący przyjaciele. Trzeba tylko wyjść ze strefy komfortu, zmieścić 200 proc. cukru w cukrze i… żyć: szybciej i lepiej niż wcześniej. Poprawić oddech, wydajność poranka i zapisywać, ile szklanek wody wypijasz w ciągu godziny. Czy nie masz jednak wrażenia, że stoisz w życiowym przedpokoju, ubrana w kieckę z poczucia winy, że wciąż jesteś za mało: za mało mądra, za mało zdolna i w sumie to nie umiesz medytować? Przecież lubisz swoich zwykłych przyjaciół, mimo że ich żarty nieczęsto wprowadzają cię na wyższy poziom duchowy. Praca też jest OK, choć nie czujesz się rekinem biznesu. Tylko że wcale ci to nie przeszkadza. Lubisz swoją zwykłą codzienność. I to, że zawsze gubisz listę zakupów. To może mogłoby tak zostać?

Anna Petelenz

Autorka bloga www.wzwiazkuzekranem.pl. Jedną nogą w Krakowie, drugą w Wiedniu. Najchętniej pisze o sztuce, korpo i kobietach. Najchętniej w towarzystwie czarnej kawy

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach