Home / Klub Miasta Kobiet  / Uwieść kawą

Uwieść kawą

Na 2. spotkaniu Klubu Miasta Kobiet w Metaforma Cafe przy kawie będziemy rozmawiać o seksualności. Bar zaproponuje też dania i napoje podnoszące temperaturę uczuć

Kawa z kardamonem uwodzi... | fot. Metaforma Cafe

Na 2. spotkaniu Klubu Miasta Kobiet w Metaforma Cafe przy kawie będziemy rozmawiać o seksualności. Bar zaproponuje też dania i napoje podnoszące temperaturę uczuć… Oto łyk inspiracji od nas już dziś.

Kawa z kardamonem uwodzi...  | fot. Metaforma Cafe

Kawa z kardamonem uwodzi… | fot. Metaforma Cafe

Chodzi wyłącznie o jedno: by Cię uwieść. Uwodzenie to trudna sztuka. Obarczona dużą dozą ryzyka. Bo może mnie nie chcesz albo nie możesz mnie chcieć. I wtedy moje starania zrobią ze mnie idiotkę. A granica między sygnałem, że chcę Ciebie, całego Ciebie i tylko dla siebie, a tysiącem innych sygnałów jest cienka, przezroczysta, niewidoczna. Bo to właśnie tajemnica.

Uwodzenie to sztuka wysyłania sygnałów czytelnych dla zainteresowanych. Odczytane przez osoby postronne zamieniają się w kiczowate ozdoby, jakie masowo zapełniają centra handlowe w okolicach walentynek. Więc tkam tę misterną siatkę niedopowiedzeń, którymi chcę dopowiedzieć jedno. Jestem na tak dla Ciebie jako mężczyzny. Ja kobieta i kobieta we mnie, chce mężczyzny w Tobie. Zwabię Cię niepostrzeżenie i pod pretekstem. Utkam ten plan dla Ciebie, dla siebie. Dla nas go utkam.

Będziesz tu gdzieś przejeżdżał na rowerze. Zadzwonisz z trasy, że co słychać i że jest pięknie. A ja tak rzucę na odchodnym, że jakbyś miał ochotę, to jest u mnie kilku wspólnych znajomych i ja gotuję. Ty też rzucisz ot tak, że czemu nie, bo przecież jesteś o rzut beretem. Wszystko w tej rozmowie będzie testowaniem, czy ta druga strona to… czy tylko tak tej pierwszej się wydaje. Ja nie wiem. Może ty tylko chcesz wpaść, by odpocząć przed kolejnymi kilometrami. Skąd mam mieć pewność, że marzysz o tym zaproszeniu, że szukasz okazji, ot, treningowego pretekstu, by się mną zachwycać i marzyć o nierozmowach, o niedziałaniu, o niewstydzie. O zatopieniu się w byciu z sobą, o tym, by otworzyć na siebie swoje ciała i porzucić w przedpokoju racjonalno-poukładany świat. A może tobie chodzi tylko o przerwę w treningu.

Wiem. Zwabię cię smakiem. Zobaczę po tobie, czy jak weźmiesz pierwszy kęs, to jesteś mój, czy nie. Najpierw zapach. Musi cię poruszyć. Wejdziesz spocony i … on ma cię zatrzymać. Przełączyć. Więc ugotuję Ci kawę z pomarańczami, cynamonem, plastrem świeżego imbiru i ziarnami kardamonu. Wyłuszczę z laski wanilii te małe ziarenka. I to wszystko na małym ogniu odda domowi swój aromat. Powiem Ci, że ta kawa jest dobra na zakwasy. Imbir na stany zapalne. Bo jak się nie przełączysz, to okażę się żałosną romantyczką. Przecież ty tylko na chwilę wpadłeś. Nie będę rzucała długich spojrzeń.

Dam ci kawę na twoją kontuzję w stawie skokowym. Dodam do niej miodu rzepakowego, byś poczuł jej słodycz. I powiem: skosztuj. Zaproszę do kuchni. Już będą w niej siedzieć nasi wspólni znajomi. Więc pojawią się anegdoty, zabawne opowieści. Powiem, byś nie bał się mojego psa, bo on wprawdzie wygląda na mordercę, ale jest niegroźną, bezzębną domową przytulanką. Bo jak mi źle, to wtulam się w jej sierść, która pachnie wybieganymi wspólnie leśnymi kilometrami. Nie, tego ci nie powiem, bo pomyślisz, że jeszcze z kotami w jednym łóżku śpię. Nie, rzucę tylko, że pies jest niegroźny. To bezpieczniejsze. Zrobię sos z oliwy, cebuli, kaparów. To wszystko przysmażę leciutko. Dodam pulpę pomidorową, bakłażana, świeżą bazylię a na końcu kawałki łososia. Ich już nie będę dusić. Mają być na wpół surowe. Temperatura sosu je właściwie dopieści. Bo o pieszczotę tu chodzi. Łyżka sera mascarpone doda całości kremowy smak. Podam to na pęczaku i opowiem o tym, że właśnie pęczak jest detalem mojego dzieciństwa. O krupniku mamy jedynym na świecie z grubą kaszą. Potem jak jadałam ze zwykłą, jęczmienną, to miałam poczucie jakiegoś oszukaństwa. I włoski parmezan, przywieziony przez przyjaciółkę prosto w Włoch. Powiem coś o kobiecej energii, o pierwotnych współnotach kobiet u Indian. Nie, tego też nie powiem. Pomyślisz, że w pełnie księżyca palę włosy łonowe kobiet we wsi w ogniu świata. Nic przy tobie nie można mówić. Taki zamknięty jesteś.

Pozbierasz naczynia. Na szczęście ciasno w tej kuchni, więc otrzemy się o siebie. I dasz mi sygnał, że tak, że ten rower akurat tutaj to nie jest przypadek. Bo czekałeś, że cię w końcu zaproszę. Że wiesz o mnie tyle, ile ja o tobie: wyguglowani, wysprawdzani, wytęsknieni. Ja już będę wiedziała i ty też. I w powietrzu będzie wisiało to oczekiwanie, kiedy znajomi pójdą. I ten strach, że może w końcu pójdą. Bo jak pójdą, to już nic nie
będzie takie samo.

Przepis na kawę: 
Gotuję w garnku kardamon, cynamon, goździki, imbir. Ja wolę przyprawy w całości, nie w proszku (ale w razie potrzeby proszek się nada:) plus cukier (najlepiej brązowy). Na małym ogniu gotuje się wszystko około 3-4 minuty, po czym wsypuje 4-5 łyżek kawy. Tutaj jest ważny moment, bo wsypana kawa lubi wykipieć, wiec trzeba delikatnie dmuchnąć i pogotować całość jeszcze chwilę. Wyłączyć ogień i poczekać aż fusy opadną.

Przepis: Ona i On
Skłądniki: 1 ząbek czosnku, 3 łyżki oliwy lub oleju ryżowego, 1 doniczka świeżej bazylii, 6 kaparów, z zalewy, 400 g surowego łososia, 1 duży kubek śmietany 18% do zup i sosów, 100 ml śmietanki kremówki 36%, 50 g orzeszków pinii, sól i pieprz.
Pokrój drobno czosnek. Rozgrzej patelnię wraz z oliwą/olejem. Podsmaż czosnek i dodaj kapary. Następnie zalej wszystko śmietanką kremówką i dodaj śmietanę oraz świeżą bazylię wg uznania. Wymieszaj i zostaw sos na małym ogniu. Pokrój łososia w paski lub kostkę i wrzuć do sosu. Wymieszaj i przykryj. Duś 8 minut pod przykryciem. Ugotuj makaron (np. rurki). Ugotowany makaron wyłóż na talerze, polej go sosem z łososiem, a następnie posyp danie orzeszkami pinii.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach