Monday, March 8, 2021
Home / Moda  / Trendy  / Usiądź, napij się kawy i uszyj sukienkę

Usiądź, napij się kawy i uszyj sukienkę

O klimatycznym Kazimierzu, warsztatach i krakowianach, którzy chcą nauczyć się szyć opowiada Monika Nemeth – współwłaścicielka pierwszej w Krakowie kawiarni krawieckiej Slow Fashion Cafe.

Slow Fashion Cafe

Monica Nemeth i Katarzyna Stypulska/ fot. Kozińska Poruszenie

O klimatycznym Kazimierzu, warsztatach i krakowianach, którzy chcą nauczyć się szyć opowiada Monika Nemeth – współwłaścicielka pierwszej w Krakowie kawiarni krawieckiej Slow Fashion Cafe.

Slow Fashion Cafe

Monica Nemeth i Katarzyna Stypulska/ fot. Kozińska Poruszenie

Miasto Kobiet: Slow Fashion Cafe – co to za miejsce?

Monika Nemeth: Jest to połączenie kawiarni z pracownią krawiecką i butikiem. Razem z moją wspólniczką Kasią Stypulską chciałyśmy stworzyć miejsce, gdzie będziemy mogły przyjmować klientki, prezentować nasze projekty oraz poszerzać oferty warsztatów, które prowadziłyśmy już wcześniej.

Miasto Kobiet: Czyli można nauczyć się tu szyć, a zarazem napić kawy?

Monika Nemeth: Tak. Właśnie do tego służy to miejsce. Można przyjść napić się kawy, herbaty, zjeść kawałek ciasta i zobaczyć jakie to wszystko jest proste, satysfakcjonujące i jak niewiele trzeba by uszyć coś w miłej atmosferze.

Miasto Kobiet: Skąd pomysł na takie nietypowe połączenie kawiarni z pracownią krawiecką?

Monika Nemeth: Tak naprawdę to miejsce stworzyło się samo. Połączyłyśmy tylko w jedno to wszystko, czym się zawsze interesowałyśmy i zajmowałyśmy. Już wcześniej prowadziłyśmy warsztaty w amatorskiej pracowni, ale ciągle czułyśmy, że to nie jest to. Dlatego pomyślałyśmy, że fajnie byłoby przy kawie i ciastku obejrzeć, przymierzyć, a nawet uszyć sobie samej ubranie.

Miasto Kobiet: Czym kierowałyście się w wyborze miejsca? Dlaczego właśnie Kraków i Kazimierz?

Monika Nemeth: Obie jesteśmy z Krakowem związane, tutaj kończyłyśmy szkołę, założyłyśmy rodziny i tu mieszkamy. Kazimierz wybrałyśmy, ponieważ to miejsce ma swój własny klimat. Ma swoją artystyczną duszę. Totalnie różni się od atmosfery, która panuje na rynku, gdzie większość osób to turyści, gdzie odbywają się spotkania biznesowe. Tutaj jest po prostu inny świat.

Miasto Kobiet: Podczas otwarcia lokal ledwo pomieścił gości. Czy to znaczy, że krakowianie chcą nauczyć się szyć?

Monika Nemeth: TAK! Myślę, że tak. Ilość osób, która przyszła na otwarcie przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Kilka dni przed otwarciem dowiedziałyśmy się, że nie pomieścimy wszystkich gości w jednym pomieszczeniu, dlatego część gości bawiła się tu, a druga w klubie Kalashnikov.

Miasto Kobiet: Macie dużo klientów?

Monika Nemeth: Oczywiście. Kursantów ciągle przybywa, dostajemy zapytania poprzez emaile, facebook, naszą stronę internetową, a także wiele osób, które gdzieś o nas usłyszało przychodzi tutaj zobaczyć jak to wygląda. Ostatnio nawet pojawiła się starsza pani, która usłyszała o nas w radiu w celu sprawdzenia, czy to miejsce nadaje się dla jej wnuczki.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach