Urodziłam mu dziecko, żeby go zatrzymać. Odszedł, gdy miało roczek
Nie każda musi zostać matką
Ilustracja SI
Często słyszę: „Przecież masz dziecko, to największy dar”. Zaciskam wtedy zęby, żeby nie wybuchnąć. Ci ludzie nie rozumieją, ile straciłam przez to dziecko. Co mi zabrano
Znienawidzi lub zostawi
Magda nigdy nie chciała być matką. Jej zdaniem to nie była kwestia niedojrzałości, czy lęku przed byciem złym rodzicem. Kochała swoje życie takim, jakim było. Miała dużo planów. Chciała zobaczyć cały świat i zrobić ogólnoświatową karierę. Malowała obrazy już piętnaście lat i gdy wreszcie zaczęły się sprzedawać, gdy zapraszano ją na pierwsze, wyśnione wernisaże, zaszła w ciążę.
Przez dwa lata byliśmy z Mariuszem wzorową parą, wszyscy nam zazdrościli. Od początku wiedziałam jednak, że mamy fundamentalny problem, który kiedyś będzie trzeba rozwiązać. Ja chciałam kariery, a on – dzieci.
Magda przewidywała, że scenariusze są dwa: jej ukochany albo zostawi ją dla kogoś, kto da mu dziecko, albo zostanie z nią, a po czasie – znienawidzi za niespełnione marzenia o rodzinie. Niestety, okazało się, że możliwy jest jeszcze jeden scenariusz.
Urodzę mu to dziecko
Mariusz, wbrew jej oczekiwaniom, oświadczył się Magdzie. Mijały miesiące, temat dziecka nie wracał i wszystko układało się wprost świetnie. Przez jakiś czas Magda żyła nadzieją na świetlaną przyszłość i zapomniała o przykrych scenariuszach, które napisała dla swojego związku.
Miałam takie dobre życie, wreszcie czułam, że się spełniam. Doceniano moje prace, zaczęłam zarabiać z malarstwa. Moja kariera naprawdę się rozkręcała. Wtedy on zaczął się oddalać i zrobiło się między nami bardzo niedobrze. Przestał ze mną rozmawiać, nagle małe nieporozumienia urastały do rangi wielkiej kłótni. Traciłam przez to grunt pod nogami. Wernisaże zeszły na drugi plan, a na pierwszym był paniczny strach, że on mnie zostawi. To trwało tygodniami.
Gdy wrócił temat powiększenia rodziny, Magda zrozumiała, skąd brały się humory jej partnera. Dotarło też do niej, że miłość do Mariusza jest ważniejsza niż kariera. Zdesperowana zdecydowała, że urodzi mu to dziecko – ale przed tym, da sobie jeszcze trochę czasu na poukładanie wszystkich spraw. Los jednak chciał inaczej. Podczas pojednawczego seksu, w dniu, w którym Magda wyznała ukochanemu, że zmieniła zdanie w kwestii rodzenia dzieci, pękła im prezerwatywa. Kilka tygodni później stała zapłakana w łazience, z pozytywnym testem ciążowym w dłoni.
Nie byłam jeszcze gotowa
W pierwszej chwili Magda chciała potajemnie usunąć ciążę.
Nie byłam gotowa. Tak, powiedziałam Mariuszowi, że urodzę mu dziecko, ale myślałam, że to będzie za rok, może nawet trzy. Na razie miała mu wystarczyć moja deklaracja. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, spanikowałam. Usunęłabym to, gdyby Mariusz nie nakrył mnie w łazience, podczas robienia drugiego testu.
Widział, że jest roztrzęsiona, że tak naprawdę nie chce tego dziecka, ale gdy zobaczył pozytywny wynik testu, coś w niego wstąpiło. Klęczał przede nią i płakał ze szczęścia, mówił, że on wychowa to dziecko, że będzie się nami opiekował.
Czytaj też:
Trzy lata czekała, aż mój mąż mnie zostawi
Magda przez jakiś czas pozostawała niezłamana, choć miała świadomość, że długie godziny w pracowni, wernisaże, wyjazdy, samotne podróże – to wszystko miało zniknąć, przynajmniej na parę lat. Gdy o tym myślała, dostawała ataków paniki. Kochała swoje życie. Kochała je tak bardzo, że myśl o jego utracie bolała tak samo, jak myśl o utracie Mariusza. Powiedziała mu, że chce usunąć ciążę i na spokojnie poczekać, aż przyjdzie lepszy moment. Wtedy znów przed nią klęknął, tym razem płacząc ze smutku. Błagał ją, aby urodziła mu dziecko i zapewniał, że zrobią wszystko, żeby jak najszybciej umożliwić jej powrót do pracy.
Uległam, bo panicznie bałam się, że odejdzie. Pomyślałam: jeśli dam mu dziecko, na zawsze będzie mój. Nie będzie miał powodów, by szukać szczęścia gdzie indziej. Myślałam, że po porodzie wrócę do swoich spraw – rok, góra dwa i będę znowu rozwijać karierę. On też tak powiedział.
To też ciekawe:
Symuluję infekcje intymne i bóle głowy, byle uniknąć seksu
A jednak odszedł
Odszedł, kiedy ich syn miał roczek. Wtedy właśnie Magda chciała wrócić do malowania, odnowić kontakty, skupić się znów na sobie. Nie było wielkiej kłótni, powiedział jej tylko, że jest bezduszna, bo ceni pracę bardziej, niż rodzinę. Spakował walizki i przeprowadził się do młodszej kobiety, z którą – jak się później okazało – zdradzał ją już, gdy była w ciąży.
Zostałam sama w mieszkaniu pełnym zabawek, z dzieckiem, które kocham do szaleństwa, choć nigdy nie chciałam go mieć. Przez to nie umiem docenić tej miłości. Czuję tylko ból, że straciłam moje życie.
