fot. Stocksnap / Pixabay
Seks oralny to jedna z najbardziej niedocenianych form zbliżenia. Niemal każdy facet mówi otwarcie o swoim zamiłowaniu do odbierania pieszczot ustami. Jednak orgazm orgazmowi nierówny. Nie każda kobieta lubi stymulować w ten sposób swojego mężczyznę. Czasem wynika to z osobistej preferencji, często jednak powodem jest brak wiedzy, jak robić to dobrze. Wtedy seks oralny przybiera formę pośpiesznego, mechanicznego rytuału, przynoszącego przyjemność wyłącznie jednej z dwóch osób uczestniczących. To nie brzmi dobrze, prawda?
Spróbuj polubić
Co więc możesz zrobić, aby seks oralny był lepszy zarówno dla twojego partnera, jak i dla ciebie? To zabrzmi banalnie, ale spróbuj go polubić. Najlepiej zacząć od zbudowania pewności siebie, która pozwoli ci na swobodną zabawę z partnerem i czerpanie przyjemności z umiejętności fundowania mu miłych doznań.
Gdy pieszczoty opierają się na uważności, technice i braku pośpiechu, mogą pogłębić waszą więź i zbudować wyjątkową intymność.
Nic nie podnieci twojego partnera tak, jak poczucie, że zaspokajanie go przynosi ci radość. Przedstawiamy siedem trików, dzięki którym wejdziesz na nowy poziom i sprawisz mu niespodziankę w sypialni.
Udany seks oralny, czyli jak fachowo zrobić loda
Choć każdy mężczyzna ma nieco inne preferencje, istnieją uniwersalne zasady anatomii i fizjologii, których poznanie pozwala na osiągnięcie mistrzostwa w sypialni. Kluczem do sukcesu jest różnorodność bodźców i świadome operowanie dotykiem, oraz rytmem. Poniżej znajdziesz konkretne techniki, które sprawią, że wasze wspólne chwile staną się niezapomniane.
Przy każdej z nich pamiętaj o tym, że największym afrodyzjakiem dla twojego partnera będzie, jeśli sprawianie mu przyjemności będzie dla ciebie satysfakcjonujące, a nie nieprzyjemne. Dlatego nie bój się stawiać granic tam, gdzie kończy się twoja strefa komfortu. Nie zapomnij też o odpowiednim nawilżeniu – w tym przypadku „więcej” zwykle oznacza „lepiej”. Możesz użyć śliny, albo lubrykantu o smaku, który umili ci zabawę.
1. Jeden język, wiele bodźców
Nie zabieraj się od razu do mechanicznych ruchów. Zadbaj o grę wstępną, dotykaj całego ciała: ramion, brzucha, pośladków, ud. Przez kilka minut możesz budować napięcie, pieszcząc członek i jego okolice poprzez czułe pocałunki, szybkie liźnięcia, ssanie czy delikatne dmuchanie, które drażni zakończenia nerwowe.
Wachlarz technik jest niezwykle szeroki: od powolnego lizania trzonu rozluźnionym, szerokim językiem, po precyzyjne pociągnięcia od samej nasady aż po żołądź, ze szczególnym uwzględnieniem jego spodniej, wrażliwej części. Możesz zastosować „młynek”, przytrzymując penisa dłonią i wykonując nim koliste ruchy wewnątrz jamy ustnej, co daje wrażenie pełnego objęcia.
Przeplataj to z całowaniem nasady członka i rytmicznym zaciskaniem na nim warg (pamiętając o schowaniu zębów) oraz techniką wysuwania i wsuwania, która imituje klasyczny stosunek. Gdy już weźmiesz go do ust, nie zapominaj o zmianach dynamiki. Zacznij powoli i delikatnie, daj mu czas, aby się rozgrzał. Możesz też delikatnie kręcić głową, zmieniając kąt.
2. Double action: włącz dłonie do działania
Skupiasz się wyłącznie na pracy ustami? To może być błąd. Zamiast interpretować „loda” dosłownie, włącz do akcji swoje dłonie. Połączenie dotyku dłoni z pieszczotą oralną tworzy dużo intensywniejsze doznania. Gdy twoje usta zajmują się górną częścią członka, dłoń powinna pewnie, ale z wyczuciem, objąć jego nasadę.
Wykonuj nią ruchy góra-dół, zsynchronizowane z ruchami twojej głowy. Dzięki temu partner czuje stymulację na całej długości, a to zapobiega „martwym punktom” i sprawia, że doznania są ciągłe i dużo bardziej nasycone.
Pamiętaj o odpowiednim nacisku. Zacznij delikatnie i stopniowo zwiększaj natężenie. Każdy mężczyzna będzie odczuwał pieszczoty trochę inaczej, dlatego zapytaj swojego partnera, czy nie uciskasz go zbyt mocno lub zbyt lekko. Niech da ci wskazówki – wtedy najlepiej dopracujesz swoją technikę.
3. Główka penisa: co robić językiem, aby ją dobrze stymulować?
Żołądź, czyli główka penisa, to miejsce o największym zagęszczeniu zakończeń nerwowych. Wymaga precyzji i delikatności. Zbyt mocny nacisk może być drażniący, a zbyt słaby – niewyczuwalny. Jak ją stymulować? Skup się na czubku języka. Możesz wykonywać nim szybkie, koliste ruchy wokół miejsca, gdzie główka łączy się z trzonem członka, lub delikatnie stukać językiem w samo ujście cewki moczowej.
Szczególną uwagę poświęć wędzidełku (spodnia strona główki) – to najbardziej wrażliwy punkt, który reaguje na najmniejsze muśnięcia. Używaj tam ruchów wymiatających, od dołu ku górze i nie zajmuj się nim zbyt długo na raz.
Zacznij delikatnie i nie stymuluj zbyt mocno, aby nie sprawić partnerowi dyskomfortu. Możesz skupić się na pieszczotach ustami główki członka, podczas gdy dłoń uciska rytmicznie jego trzon. Wyobraź sobie, że to najsmaczniejszy lizak, jakiego kiedykolwiek miałaś w ustach. Takie ćwiczenie wyobraźni podczas seksuoralnego potarfi zdziałać cuda.
4. Zmieniaj tempo: Od subtelności po intensywne doznania
Monotonia to największy wróg przyjemności. Aby naprawdę zaskoczyć partnera, stosuj zasadę kontrastu. Co to oznacza w praktyce? Z poprzednich punktów wiesz już, że w seksie oralnym nie chodzi tylko o to, aby przesuwać ustami w górę i w dół członka. Zmienna dynamika sprawy twojemu partnerowi dużo więcej przyjemności, niż mechaniczne ruchy. Oczywiście one też mają swoje zastosowanie. Jednak najlepiej postawić na elastyczność – do prostych i szybkich ruchów góra-dół przejdź dopiero wtedy, gdy poczujesz, że on jest już rozpalony do czerwoności.
Zacznij od bardzo szybkich, niemal drażniących pieszczot samym językiem na górnej części członka – to buduje napięcie i sprawia, że krew szybciej napływa do ciał jamistych. Niespodziewanie zmień technikę: obejmij członka ustami i wsuń go jak najgłębiej, aż do granicy swojego gardła. Taka nagła zmiana jest dla układu nerwowego potężnym bodźcem, który potrafi całkowicie odebrać mowę.
Przejdź do powolnego, rytmicznego przesuwania ust z góry na dół. Przyspiesz na parę minut, a potem znów zmień tempo i technikę, zacznij wolno przesuwać językiem od trzonu do żołędzia, lub delikatnie ssać. Sama wyczujesz, co robić i kiedy. Obserwuj reakcje partnera – one powiedzą ci wszystko.
5. Ssanie jąder
Jądra są często pomijane, a stanowią kluczowy element męskiej mapy erogennej. Ich stymulacja wysyła sygnały do ośrodka przyjemności w mózgu zupełnie inną drogą niż stymulacja samego członka. Podchodź do nich z dużą ostrożnością – skóra moszny jest cienka i wrażliwa. Najlepszą techniką jest branie jednego jądra do ust i delikatne, powolne ssanie, podczas gdy drugie delikatnie masujesz dłonią.
Możesz też przesuwać po nich samym językiem, wykonując długie, mokre pociągnięcia. To doskonały sposób na urozmaicenie gry wstępnej lub „odpoczynek” dla twoich mięśni szczęki podczas dłuższego zbliżenia.
Jeśli chcesz intensywnych doznań dla swojego partnera, możesz ssać jego jądra, równocześnie stymulując członka dłonią. Tutaj również pamiętaj, że każdy mężczyzna będzie odczuwał to inaczej. Zapytaj go, czy to przyjemne i co możesz zrobić, żeby bodźce bardziej go pobudzały.
Czytaj też:
Najpopularniejsze gadżety w sypialni – jak ich używać?
6. Nacisk na miejsce między odbytem a jądrami
To technika, która pozwala na stymulację tzw. punktu P (prostaty) od zewnątrz. Obszar krocza, znajdujący się między jądrami a odbytem, jest bezpośrednio połączony z wewnętrznymi narządami płciowymi. Podczas gdy pieścisz partnera ustami, użyj palca wskazującego lub środkowego, by delikatnie, ale zdecydowanie uciskać to miejsce.
Możesz wykonywać rytmiczne pulsowanie lub stały nacisk w momencie, gdy partner zbliża się do finału. Taki dodatkowy bodziec mechaniczny sprawia, że orgazm jest znacznie głębszy, dłuższy i bardziej intensywny.
Dla bardziej zaawansowanych, polecamy stymulację punktu P od środka, jednak pamiętaj, że nie każdy mężczyzna będzie na to otwarty. Lepiej zapytaj swojego partnera, czy chciałby spróbować tej techniki, zanim się za nią zabierzesz.
To też ciekawe:
Fetysz stóp – skąd bierze się najpopularniejsza z fantazji?
7. Panowanie nad orgazmem
Jako wisienkę na torcie, zastosuj kluczową technikę, czyli świadome zarządzanie momentem kulminacyjnym. Gdy poczujesz, że członek partnera staje się wyjątkowo nabrzmiały i twardy, jego ciało gwałtownie się napina, a oddech rwie – na kilka sekund zwolnij tempo lub całkowicie przerwij pieszczotę.
Takie stopowanie pozwala opanować narastające pobudzenie tuż przed progiem wytrysku. Dlaczego warto to robić? Bo to wzmacnia późniejsze szczytowanie.
Krew pozostaje w ciałach jamistych dłużej, co nie tylko wzmacnia erekcję, ale przede wszystkim sprawia, że ostateczny orgazm jest znacznie potężniejszy i bardziej satysfakcjonujący. Taka gra w „ciepło-zimno” pozwala partnerowi wielokrotnie ocierać się o szczyt rozkoszy, co buduje ogromny ładunek emocjonalny i fizyczny w całym organizmie.
