Sunday, August 14, 2022
Home / Kultura  / „Trzecia kula” Stephen Hunter

„Trzecia kula” Stephen Hunter

22 listopada 1963 roku przeszedł do historii jako dzień, w którym z ręki Lee Harveya Oswalda na Dealey Plaza w Dallas zginął 35. prezydent USA, John F. Kennedy.

"Trzecia kula" Stephen Hunter

"Trzecia kula" Stephen Hunter / fot. materiał prasowy

22 listopada 1963 roku przeszedł do historii jako dzień, w którym z ręki Lee Harveya Oswalda na Dealey Plaza w Dallas zginął 35. prezydent USA, John F. Kennedy. Oswald oddał trzy strzały z okna Teksańskiej Składnicy Książek Szkolnych, używając prymitywnego włoskiego karabinu Carcano z przytwierdzoną do komory zamka tanią japońską lunetką. Pierwszy strzał był niecelny; drugi zranił Kennedy’ego w szyję. Trzecia kula trafiła prezydenta bezpośrednio w tył czaszki, a następnie rozprysnęła się na drobne kawałki, co uniemożliwiło identyfikację broni, z której ją wystrzelono. Ten strzał okazał się śmiertelny. Czy tak przeciętny strzelec, jakim był Oswald, mógł być jedynym zamachowcem?

"Trzecia kula" Stephen Hunter

„Trzecia kula” Stephen Hunter / fot. materiał prasowy

Zaczyna się od drobiazgu, czegoś, co trudno byłoby nawet nazwać poszlaką… Starego męskiego płaszcza poplamionego płynem do czyszczenia broni, który robotnicy wykonujący prace remontowe znajdują w budynku Dal-Texu, stojącym naprzeciwko składnicy. Wiele lat później pewien człowiek na podstawie tego drobnego wydarzenia buduje teorię wyjaśniającą przeoczenia i błędy komisji Warrena. I natychmiast zostaje zamordowany. Zbieg okoliczności?

Na prośbę jego wdowy były amerykański snajper Bob Lee Swagger rozpoczyna prywatne śledztwo. Spokoju nie daje mu trzecia kula – ta, której nie odnaleziono. Stawia pytania, które wcześniej bagatelizowano. Czy zabójczy strzał padł z budynku Dal-Texu? Kto strzelał? Kto był mocodawcą Oswalda? W jaki sposób udało się zorganizować tak trudny zamach w ciągu zaledwie dwóch i pół dnia? Stopniowo, krok po kroku, analizując powszechnie znane fakty, poszukując nowych informacji w moskiewskich archiwach, ryzykując własnym życiem, dochodzi do ostatecznej prawdy, która podważy wszystko, co wcześniej ustalono. Na sprawiedliwość nigdy nie jest za późno – nawet po 50 latach…(źródło:Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz)

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ