Wednesday, January 26, 2022
Home / PARTNER MK  / Trochę kinku nie zaszkodzi

Trochę kinku nie zaszkodzi

Precz z rutyną, niech (w łóżku) żyje inwencja!

bdsm kajdanki

Może trochę pikanterii w łóżku? / fot. Envato Elements

Jeśli macie wrażenie, że wasze życie intymne biegnie zbyt ustalonymi torami (by nie powiedzieć, że stało się monotonne), to może najwyższa pora przestać narzekać i coś w tym zmienić? Wypróbować nowe smaki intymności i to niekoniecznie delikatne i waniliowe. Zamiast tego proponujemy szczyptę pikanterii. Albo nawet szczypty dwie.

 

BDSM: ostro(żnie) sięgamy po coś nowego

Tym, co dzisiaj chcielibyśmy wam zaproponować, jest poszerzenie horyzontów intymnych zachowań i poszukiwanie nowych doznań w praktykach, które kryją się pod skrótem BDSM. Rozszyfrujmy go dla was. Bondage to krępowanie, Domination/Discipline to dominacja i dyscyplina, Submission/Sadism to uległość i sadyzm, zaś Masochizm to oczywiście masochizm. Połączenie, które dla wielu par stało się ekscytującym i bardzo rozwijającym doświadczeniem.

 

Na szerszą skalę popularność temu nurtowi przyniósł rzecz jasna (nie)sławny Grey i jego pięćdziesiąt twarzy. Czemu niesławny? Bo tak prawdę mówiąc, to przywołany cykl książkowo-filmowy z prawdziwym BDSM nie ma wiele wspólnego. Wiele osób znających nurt od podszewki zarzucały mu nawet toksyczność, wynaturzenie i propagowanie kultury gwałtu. Bez wątpienia jednak zdobyła popularność i dla części osób stała się inspiracją, by poszukiwać doznań nie tylko w mainstreamowym życiu intymnym, ale również w lekkim od niego oddaleniu, czyli praktykach, które zwie się czasem kinky. Słusznie, rozwijanie horyzontów „łóżkowych” polecane jest nie tylko przez niezliczone artykuły na portalach internetowych, ale również przez seksuologów. Byle sięganie po akcesoria BDSM było świadome i konsensualne.

Od słów do czynów

Każda nowa praktyka w sypialni powinna bowiem zaczynać się od rozmowy. Od powiedzenia drugiej stronie, połówce, co nam po głowie chodzi i czego spróbować pragniemy. Stawianie partnera przed faktem dokonanym i wyjęcie znienacka spod łóżka przysłowiowego bicza w ferworze intymnych przytulanek naprawdę nie jest zalecane. I może spowodować reakcję krańcowo odmienną od oczekiwanej… Tym bardziej, że wiele osób błędnie rozumie rozwiniecie skrótu BDSM i jako podstawę tych praktyk przyjmuje ból, upokorzenie, dominację. To nie do końca tak wygląda. Podstawą jest… zgoda. Na to wszystko, co sobie robicie, będziecie robić, chcielibyście robić obie zainteresowane strony muszą wyrazić jasną zgodę. Przed faktem, nie po nim. Niezależnie od tego, czy całość zachowań zamknie się jedynie w popularnych kajdankach, czy też wykupicie cały asortyment w sklepie erotycznym online, sięgając po gadżety, o których istnieniu większość ludzi w życiu nawet nie słyszała. Bo jeśli jest zgoda, to można robić sobie praktycznie wszystko, co wam sprawia przyjemność, bawi i cieszy.

 

W takich intymnych chwilach nic nie stoi na przeszkodzie, by próbować rzeczy, które byłyby niedopuszczalne w codziennym życiu. Czerpanie przyjemności z odczuwania bólu, z jego zadawania, z okazywania uległości czy wchodzenia w rolę Pana/Dominy. W zaciszu sypialni nagle okazuje się, że ból może być dobry i wyczekiwany z niecierpliwością, że osoba na co dzień dyrygująca setką osób czerpie przyjemność z tego, że nie wolno się jej odezwać bez pozwolenia. Że połączenie rozkoszy i bólu może być bardzo sugestywne i uzależniające. Albo że w układzie Dominacja/Submisywność najbardziej kręci was warstwa psychologiczna i żadnego bólu fizycznego nie potrzebujecie do dobrej zabawy. Lekki, uzgodniony, omówiony kink jeszcze nikomu nie wyszedł na złe. Za to jazda cały czas po tej samej drodze może, powiedzmy sobie szczerze, zanudzić.

Źródło: materiał Partnera MK
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach