Thursday, October 6, 2022
Home / Rozwój  / Psychologia  / Trauma seksualna – jak sobie z nią poradzić?

Trauma seksualna – jak sobie z nią poradzić?

Dowiedz się, skąd się bierze, co nam robi i jak wygląda praca z traumą

kobieta z dłonią przylożoną do twarzy, na której jest czarny x

Czasem trzeba opłakać, wyzłościć, przeżyć to co było, żeby poczuć lekkość i rozkwit / fot. Canva

– Trauma seksualna nie jest o wydarzeniu, jak się powszechnie uważa, a o reakcji indywidualnej osoby, a konkretnie indywidualnego układu nerwowego na daną sytuację – zauważa Katarzyna Małysz – terapeutka chronicznego stresu i traumy

 

 

Seksualność – czym właściwie jest?

Definicji można mnożyć. Ja lubię prostotę. Przyjmijmy więc, że na potrzeby tego artykułu:

Seksualność to uogólnione poczucie przyjemności w ciele.

Krótko, zwięźle i na temat. Wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi. Właśnie „to” pcha niemowlaka do sięgania po pierś, dotykania się, przytulania. Robi to dla przyjemności. Seksualność pcha młodego nastolatka do spotykania się z rówieśnikami i odczuwania radości z tego spotkania w ciele. Później do erotycznego lub nieerotycznego dotyku z drugim człowiekiem, do seksu, do wspólnej kąpieli. Seksualność napędzana przyjemnością sprawia, że chce nam się tańczyć, wariować, wskoczyć do zimnego morza z uciechą i radością. Niezaburzona, niezablokowana seksualność to właśnie ta energia, to odczucie w ciele, które pragnie przyjemności w kontakcie z drugim człowiekiem, ale i samemu, w seksie, lub bez seksu. Czysta przyjemność odczuwana w ciele. To ona sprawia, że nam się chce, że czujemy impuls do działania, mamy energię. Przyjemność w ciele sprawia, że chcemy ją powtarzać, chcemy po nią sięgać. Energia seksualna. Siła życiowa. Niezmącony przepływ. Naszym największym pragnieniem jest czuć, że żyjemy.
Brzmi pysznie.

Ale wróćmy do rzeczywistości i do naszej kultury, do naszych rodzin, w których temat seksualności sam w sobie często jest traktowany jak zgniły ziemniak.

I jakie szanse, w takim otoczeniu ma młody człowiek na zachowanie tej pięknej energii? Niestety ulega ona zaburzeniu i często zmniejsza się w odpowiedzi na wykształcone mechanizmy, konieczne do zaadaptowania się do sytuacji.

Wyobraźmy sobie taką sytuację:
Czterolatek zaczyna interesować się swoją seksualnością. To wiek, w którym dzieci eksplorują, dotykają się, odczuwają przyjemność. I teraz wyobraźmy sobie, że to dziecko, w zupełnej nieświadomości połączonej z przyjemnością, którą odczuwa z dotykania siebie i swoich genitaliów, nagle doświadczy kategorycznej i nieprzyjemniej reakcji rodzica. Niech będzie popularne: „fujć”, „beee”, „tak nie można, tam nie dotykaj”. A w gorszym przypadku, dorosły ufunduje mu odrzucenie, poczucie obrzydzenia ze strony rodzica, zawstydzenia, upokorzenie. Co w tym dziecku się zadzieje? Co to dziecko poczuje? Lęk. Co zrobi, żeby już go nie doświadczać? Może odciąć się od odczuwania przyjemności z ciała, może też objąć całą sferę seksualną wstydem, może będzie bało się czuć przyjemność przy kimś bliskim, w przyszłości przy partnerze. Z całą pewnością, fizycznie się skurczy, zaciśnie, energia zostanie zablokowana.

Dziecko postawione w obliczu wyboru, miedzy swoją przyjemnością-seksualnością, a akceptacją rodziców, która to jest kluczowa do przetrwania, wybierze rodziców. Wyrzekając się siebie. Tam gdzie jest lęk nie ma przyjemności.

 

Przeczytaj koniecznie:
Dlaczego dzieci się masturbują?

Lęk przed seksualnością

Lęk jest często powiązany z ogromnym pobudzeniem w ciele, i jednocześnie zamrożeniem. Czyli „boję się bardzo, ale nie uciekam, nie walczę…bo nie mam szans, lepiej zamrozić, znieruchomieć, udawać że mnie nie ma”. O tym właśnie jest trauma: o wielkim pobudzeniu i jednoczesnym zamrożeniu. O lęku i niemożności wykonania żadnej akcji. Trauma, więc nie jest o wydarzeniu, jak się powszechnie uważa, a o reakcji indywidualnej osoby, a konkretnie indywidualnego układu nerwowego na daną sytuację. Jeśli to w jaki sposób zachował się w stosunku do mnie mój rodzic było dla mnie bardzo intensywne, tak intensywne, że wzbudziło ogromny lęk, to niewykluczone, że w moim ciele zachowa się reakcja, która je ściśnie za każdym kolejnym razem, przy podobnych okolicznościach. Ten stan silnie pobudzonego układu nerwowego i jednoczesne zablokowanie reakcji tworzy w ciele wzorce, które aktywują się później w życiu, kiedy to sytuacja zostaje przez układ nerwowy skojarzona jako podobnie zagrażająca jak ta pierwsza. Dzieci nierzadko tego doświadczają.

A później te dzieci idą w dorosłość. Są dorosłymi borykającymi się z niezrozumiałym odcięciem od ciała, nadmiernie ściśniętymi mięśniami, trudnościami w budowaniu reakcji, z lękiem przed bliskością i lękiem przed odrzuceniem, brakiem przyjemności płynącej z ciała i seksu, czy rozładowywaniem napięcia przez kompulsywne czynności seksualne, które z seksualnością maja tyle wspólnego, co oglądanie serialu z prawdziwym życiem.

Sprawdź:
Bliskość, błogosławiony ciężar. Po tych 4 zachowaniach poznasz, że masz problem z bliskością emocjonalną w związku

 

Wiemy już, że to dziecko, lat 4, może wykształcić wzorce traumy w ciele. Może odciąć się i od tej pory zawsze odcinać od swojej seksualności, od przyjemności cielesnej.
A inne przypadki, kiedy to trauma rozgości się w naszym układzie nerwowym ograniczając przyjemność?

kobieta zasłania twarz dłonią z wyklejonym czarnym krzyżykiem

Ciało może wybrać albo lęk albo przyjemność / fot. Canva

Co może spowodować traumę seksualną:

• Zawstydzanie, upokarzanie związane z seksualnością.
• Zły dotyk, dotyk, którego nie chcemy i który jest interpretowany przez nasze ciało jako zagrażający. Nie, nie ma tutaj argumentów, że przecież to nic, normalne, powszechne…. Dziecko, młody człowiek, dorosły doskonale czuje co jest dla niej/niego zagrażające. Nie ma żadnych argumentów za przekraczaniem tych granic. Poszanowanie indywidualnej wolności drugiego człowieka, dziecka, nastolatka. Ciało wie. Jak ciało mówi „nie”, to ciało wie co mówi. A jak ciało mówi? Przez zaciskanie mięśni, ruch w tył, zatrzymanie oddechu, lub jego zintensyfikowanie.
• Traumą może być samo odrzucenie. Odrzucenie z powodu rozkwitającej seksualności jest mocną traumą. Kiedy to rodzic wycofuje się z relacji, bo nie wie jak reagować – tata dorastającej dziewczynki. Co ona wtedy myśli? Co w głowie się tworzy? Jej seksualność sprawia, że nie jest kochana. „Seksualność jest zła”. Wypieranie albo jątrzące konflikty wewnętrzne.
• Komunikaty z instytucji kościelnych i lęk przed konsekwencjami czerpania przyjemności, naturalnej przyjemności z ciała.

Przepływ jest naturalny. Blokowanie nie. Blokowanie odcina nas od piękna, miłości, radości…

• Pierwsze doświadczenia seksualne, przeżyte w skutek nacisków lub zniekształconego obrazu z mediów, a na które nie byłyśmy gotowe. Doświadczenie, które nie szło z przyjemności, a było przeżyte z pozycji ciała skurczonego i przestraszonego. Za namową umysłu: „że przecież już czas”; „bo chłopak chce”; „to jest oznaką mojej miłości dla niego”, albo innych takich argumentów, tworzonych przez pogubioną nastoletnią głowę, samotną pozbawioną wsparcia najbliższego otoczenia i pozytywnych wzorców.
• Seks nie dla przyjemności, a z powodu tzw. „obowiązku małżeńskiego”. I jakkolwiek by to w dzisiejszych czasach nie brzmiało śmiesznie, to prawdą jest, że

kobiety nagminnie uprawiają seks, w jakimś celu, najczęściej, żeby zachować relację.

Mylnie twierdząc, że to ich kontrybucja do związku, albo niedogodność, którą są w stanie znieść, żeby relacja trwała. Rezygnujemy z siebie, żeby być z partnerem, a warto pamiętać, że nigdy nie będzie dobrą relacją, w której nie jesteśmy sobą. Ciało mówi „nie”, nierzadko pojawiają się różne dolegliwości kobiece, a my dalej nie słuchamy, bo argumenty z głowy są zbyt silne.
• Wszelkie zabiegi medyczne, ginekologiczne, procedury przy staraniu się o dziecko. To wszystko, wszyściutko zostawia w ciele trwały ślad w postaci ograniczonego czucia, odcięcia. Po raz kolejny ciało wciska się w fotel, nie ma jak uciekać, ale głowa zarządza inaczej. Ciało powoli rezygnuje.
• Trudny poród, albo nawet i nie ten bardzo trudny, ale w asyście oschłych lekarzy i szorstkich położnych. Jeśli masz takie doświadczenie, to przypomnij je sobie i sprawdź jak reaguje na samo to wspomnienie twoje ciało. Spięcie? A może całkowite bezczucie?
Wszystkie te sytuacje są dla ciała sygnałem do skurczenia. Sygnałem, że jest niebezpiecznie, że trzeba się zamrozić. Może i dobrym było by uciec, wtedy najprawdopodobniej w ciele trauma by się nie zachowała, ale jak tu uciec z fotela niezbyt łaskawego ginekologa, na przykład?


Może też cię zainteresuje:

Jaki powinien być dobry ginekolog?

Gdy głowa sabotuje ciało

To taki paradoks: ciało czuje lęk, chce się wycofać, a głowa mówi: „Nie, dawaj! Tak trzeba, tak muszę, tak należy, dla wyższego dobra!”. Ciało pobudzone do ucieczki, brutalnie zatrzymane nakazami głowy. I tak powoli dysocjujemy się do głowy, czyli opuszczamy ciało i żyjemy jedynie w myślach. Za każdym razem, z każdym takim wydarzeniem, uchodzi z nas energia życiowa, seksualność leży i kwiczy. Ciało się zaciska, siła witalna zamyka się jak ślimak w muszelce. Bez ciała nie ma przyjemności z seksualności. No nie.

I służy nam to ciało i służy, słucha tej głowy i słucha, do momentu kiedy krzyknie: „podwijam kiecę i lecę! Na zasłużone wakacje w depresję, kompletny brak energii, czy inną chorobę o podłożu psychosomatycznym”

Warto pamiętać, że nasze ciało ma w sumie taki wybór: albo lęk, skurczenie i unikanie doświadczenia, albo przyjemność i dążenie do doświadczenia. W pierwszym przypadku życie jest malutkie, wąziutkie, słabiutkie, zamknięte w niewielkim pudełku od zapałek. Żyjąc w tym pudełku często nie mamy przyjemności z życia seksualnego, z seksu, z bliskości. W drugim przypadku możemy żyć swoją pełnią, podążać za tym czego pragnie ciało, a pragnie i dąży do przyjemności, jeśli tylko damy mu odrobinę uwagi. W lęku nie ma rozwoju. W lęku jest zwijanie, zaciskanie. W przyjemności jest rozwój, poczucie pełni, rozkwit. Żywe ciało.

Czy traumę da się pożegnać?

No dobrze, to co teraz? Zapędziłam się w kozi róg. Za późno? Pewnie, że nie!

Praca z traumą seksualną to praca z ciałem. Trauma jest o lęku. O tym, że bycie w ciele jest zagrażające. W pewnych bardzo trudnych okolicznościach dochodzi do dysocjacji, w której osoba niejako wychodzi z ciała i patrzy na siebie z zewnątrz. Z reguły występuje np. w przypadku gwałtu. W mniej skrajnych okolicznościach, dysocjujemy z ciała do umysłu, czyli nasze życie zaczyna się toczyć jedynie w myślach, ciała jakby nie było. To taki standard w dzisiejszych czasach. Tak czy inaczej praca z traumą to asocjacja do ciała w bezpiecznym środowisku, czyli powrót do ciała i poczucie go w pełni. Powolne lub bardziej raptowne znajdowanie tego co sprawia nam przyjemność. Nam! Nie tego co powinno, co mówią w mediach, że sprawia, co koleżanki twierdzą. Co mi sprawia przyjemność. Ale zanim do tego dojdę często muszę wysłuchać historii swojego ciała. Czasem wrócić do wydarzeń z przeszłości, żeby móc je przeżyć, dokończyć: uciec z tego fotela u ginekologa, powiedzieć „Nie” partnerowi, odblokować to co utknęło w reakcji zamrożenia. Przejść ten proces w bezpiecznym otoczeniu.

Praca z traumą to odblokowanie tego, co zablokowane, żeby móc wzlecieć wysoko, bez ograniczeń.

I jak bardzo szanuję kierunki, które uczą jak poczuć przyjemność z seksu, to też wiem, że czasem, nierzadko jest to po prostu niemożliwe dopóki nie uwolnimy naszego układu nerwowego z nagromadzonych traum. Lubię o pracy rozwojowej mówić jako o odblokowaniu i rozwijaniu. Czasem trzeba opłakać, wyzłościć, przeżyć to co było, żeby poczuć lekkość i rozkwit. Z naszą energią seksualną, życiową to trochę tak jak z rzeką. Jej nie trzeba napędzać, ona płynie sama. Wystarczy oczyścić z przeszkód, które się na nią zwaliły i utrudniają swobodny przepływ. Tyle trzeba zrobić. Potem sama już wie. Mądra rzeka. Mądre ciało.


Przeczytaj teraz:

Gwałt polski: W co byłaś ubrana? Sama jesteś sobie winna (prawdziwe historie)

 

O autorce

Katarzyna Małysz / fot. Barbara Bogacka

Katarzyna Małysz – coachka, trenerka, terapeutka chronicznego stresu i traumy. Pracuje z osobami, które zagubiły się w swoich emocjach i/lub relacjach, które mają dość siedzenia w emocjonalnym zlodowaceniu lub na swojej emocjonalnej bombie, biorącej się z napięć w związkach, lęku, strachu przed odrzuceniem, wstydu, bezradności, gniewu i innych emocji, które często wynikają z wcześniejszych doświadczeń, a wpływają na teraźniejsze życie i bliskie relacje, czyli z osobami, które mają dość przebywania w chronicznym stresie.

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ