Home / Kultura  / Top 4: Wakacyjne premiery – kobiecym okiem

Top 4: Wakacyjne premiery – kobiecym okiem

Zobacz co warto obejrzeć tego lata żeby nie wypaść z obiegu

„Cafe Society” / fot. materiały prasowe

Zjednoczone stany miłości

„Zjednoczone stany miłości” / fot. materiały prasowe

„Zjednoczone stany miłości” / fot. materiały prasowe

35-letni Tomasz Wasilewski, nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie, powoli wyrasta na czołowego polskiego reżysera kobiet. Płeć piękna wyraźnie go fascynuje. Ma też niezaprzeczalny dryg do opowiadania o jej problemach, a robi to z empatią, ciepłem i zaangażowaniem.
„Zjednoczone stany miłości” to film znakomity, choć nierówny. Ma cztery bohaterki, które zmagają się z tytułowym uczuciem – czy raczej jego brakiem – w czasach PRL-u. Agata (Julia Kijowska) jest zakochana w księdzu, Iza (Magdalena Cielecka) ma romans z żonatym mężczyzną, jej siostra Marzena (Marta Nieradkiewicz) tęskni za mężem, który wyjechał do RFN-u, a Renata (Dorota Kolak) nie potrafi poradzić sobie z samotnością po śmierci bliskiej osoby. Najlepiej wypada epizod poświęcony ostatniej z postaci. Pewnie dlatego, że jest to historia najmniej jednoznaczna, pełna niedopowiedzeń, zaledwie naszkicowana. A jeszcze pewniej ze względu na aktorską kreację – wyciszoną, a jednocześnie odważną, niemal ekshibicjonistyczną. Co ciekawe, w „Zjednoczonych stanach miłości” najbardziej rozczarowują męscy bohaterowie, dość jednowymiarowi, mało wiarygodni przy swoich zniuansowanych, bogatych wewnętrznie partnerkach.
Jak kobiety ukrywają buzujące w nich emocje, tak wyciszony jest sam film (co charakteryzuje styl Wasilewskiego w ogóle). Chłodna paleta barw i oszczędna scenografia korespondują z PRL-owskim klimatem. Stanowią również dyskretne tło dla najważniejszego wizualnego motywu, czyli ludzkiego ciała. Całość jest hołdem dla kobiecości także w jej fizycznym wymiarze. Dawno nie widziałam filmu, który tak pięknie operowałby ekranowym aktem. W ujęciu intymnym, domowym, zwyczajnym. W różnym kształcie i wieku. Chociażby dla tych momentów warto „Zjednoczone stany miłości” zobaczyć. (reż. Tomasz Wasilewski, premiera: 29 lipca)

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach