Home / Kultura  / TOP 4: premiery filmowe na wiosnę

TOP 4: premiery filmowe na wiosnę

Historie snute przez Joannę Bator, Judi Dench i Alice Rohrwacher

Premiery filmowe na wiosnę 2019

Na te filmy warto wybrać się do kina! / fot. materiały prasowe

Niektórzy mówią, że długoterminowe przepowiadanie pogody przypomina wróżenie z fusów. Miejmy więc nadzieję, że synoptycy mylą się, zwiastując chłodną wiosnę. A jeśli mają rację, jak zwykle proponuję przedłużenie sezonu grzewczego pobytem na sali kinowej. Z historiami snutymi przez Joannę Bator, Judi Dench i Alice Rohrwacher. Z opowieściami o kobiecych tajemnicach i sekretach

 

„Wszyscy wiedzą”, 2018, reż. Asghar Farhadi

Premiera: 15 marca

„Wszyscy (to) wiedzą” – tytuł najnowszego filmu laureata Oscara z Iranu to jednocześnie zdanie-klucz do zrozumienia relacji pomiędzy jego bohaterami. Laura przyjeżdża z Argentyny do małego hiszpańskiego miasteczka na ślub siostry. Choć od dawna jest mężatką i matką dwójki dzieci, wszyscy pamiętają historię jej miłości do właściciela lokalnej winnicy. Każdy wie również, że Paco, syn służby zamożnej niegdyś rodziny Laury, kupił od niej ziemię na (zbyt) korzystnych warunkach. I nie wszystkim się to podoba. Kiedy podczas wesela porwana zostaje córka protagonistki, nastoletnia Irene, do głosu dochodzą więc dawne resentymenty.
Asghar Farhadi opuszcza swój kraj rodzinny i znów wyrusza w podróż do Europy, podejmując współpracę z międzynarodowymi gwiazdami (świetnym skądinąd tercetem Penélope Cruz, Javiera Bardema i Ricarda Darína). Inaczej niż Woody Allen, który przybywając na Stary Kontynent, wyspecjalizował się w filmach reklamowych poświęconych kolejnym stolicom, Irańczyk podporządkowuje scenografię opowiadanej historii. A rządzi nią zasada kontrastu. Sielankowa hiszpańska prowincja, ślub w zabytkowym kościele, bezpretensjonalne przyjęcie w rodzinnym pensjonacie prędko okazują się złudną fasadą. Hiszpanie wprawdzie nie upijają się na smutno, ale ich familijnym i sąsiedzkim stosunkom blisko do ciężkiej atmosfery, którą znamy z polskiego kina pokroju „Cichej nocy” Piotra Domalewskiego. Południowcy okazują się tak samo pogrążeni w apatii, chowają wzajemne urazy, a to, że łączą ich więzy krwi, wcale nie gwarantuje bezinteresowności i empatii. W tle rodzinnych animozji toczą się tu zresztą i szerzej zakrojone konflikty. Bohaterowie „Wszyscy wiedzą”, przedstawiciele klasy średniej (co typowe dla Farhadiego), pozornie otwarci i nowocześni, nie mogą uwolnić się ani od prywatnych niechęci, ani od społecznych uprzedzeń.
Twórca „Klienta” nakręca spiralę niedopowiedzeń, tajemnic i kłamstw, jak w głośnym „Co wiesz o Elly?” czy oscarowym „Rozstaniu”. Kreśli portrety postaci, dla których to, co powiedzą inni jest ważniejsze niż prawda. Bada granice egoizmu, zastanawia się nad banalnością zła i ubocznymi skutkami dobra. Pozwala przenikać się konwencjom: melodramatyzuje thriller, rozwijając autorską wersję domestic noir. Można zarzucić mu, że wciąż robi ten sam film. Co z tego, skoro jest w tym tak przekonujący, wrażliwy, nienachalny? I potrafi zostawić widza z szeregiem pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

„Szczęśliwy Lazzaro”, 2018, reż. Alice Rohrwacher

Premiera: 8 marca

Włoskie siostry Rohrwacher są dwie i nie ma sensu rozstrzygać, która z nich jest bardziej utalentowana. Zwłaszcza, że towarzyszą sobie w swoich karierach. Alice kręci filmy, Alba zazwyczaj gra w nich główne role. Nie inaczej dzieje się w przypadku „Szczęśliwego Lazzaro”, nagrodzonego za scenariusz na festiwalu w Cannes. Alice, spadkobierczyni Felliniego i Chaplina, po raz kolejny zaszywa się na prowincji Italii, pochylając się nad losem mniej uprzywilejowanych. Z czułością i we własnym stylu.

„Ciemno, prawie noc”, 2019, reż. Borys Lankosz

Premiera: 22 marca

Dla wielbicielek prozy Joanny Bator (do których się zaliczam), adaptacja jej wyróżnionej Nike powieści to najważniejsza z rodzimych premier tej wiosny. Zwłaszcza, że na planie „Ciemno, prawie noc” – literackiego kryminału o zaginionych dzieciach, a przy okazji rejestru demonów współczesnej polskości – spotkali się Borys Lankosz (reżyseria), Marcin Koszałka (zdjęcia) i plejada gwiazd z Magdaleną Cielecką jako nieustraszoną Alicją Tabor na czele. I to w wersji sauté, bez celebryckiego kamuflażu, jaką kochamy ją najbardziej.

„Tajemnice Joan”, 2018, reż. Trevor Nunn

Premiera: 26 kwietnia

Jeśli już mowa o aktorskich ikonach, w zestawieniu marcowo-kwietniowych nowości nie może zabraknąć „Tajemnicy Joan”, ostatniego filmu Judi Dench. Pierwsza dama brytyjskiego ekranu gra w opartej na faktach historii Melity Norwood, oskarżonej o szpiegowanie na rzecz Związku Sowieckiego. W filmie fakty mieszają się ze spekulacjami (zwłaszcza romantycznej natury), portret ekranowej Joan (jak ma na imię główna bohaterka) jest daleki od jednoznaczności, a jej decyzje wcale nie zasługują na natychmiastowe potępienie. Reżyser filmu robi to, w czym Brytyjczycy są najlepsi: kręci jednostkowy dramat z wielką historią w tle.

Ewa Szponar

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach