Saturday, June 15, 2024
Home / POLECAMY  / „To nie jest twoja mama, tylko babcia!”. Rodzicielska porażka?

„To nie jest twoja mama, tylko babcia!”. Rodzicielska porażka?

Poczuła jednocześnie smutek, odrzucenie, wstyd, złość i żal do samej siebie

Babcia opiekuje się wnuczką, gdy mama jest w pracy.

Zawsze powtarzała, że w macierzyństwie najbardziej boi się zamknięcia. / fot. Canva

Długo marzyła o dziecku i równie długo rozmyślała, jak to będzie, gdy maleństwo pojawi się na świecie. Natalia wiedziała, że musi jak najszybciej wrócić do pracy oraz że z taką teściową u boku na pewno się uda. Urodziła, a następnie błyskawicznie powróciła na etat. Pewnego dnia, gdy otworzyła drzwi domu, zobaczyła swoją 2-letnią córkę Klary w objęciach babci. Dziewczynka, zamiast skakać z radości na widok mamy, z płaczem wtuliła się w ramiona teściowej. Wołała: „mama, mama!”, ale nie w stronę Natalii 

 

Kariera ponad macierzyństwo?

„Musiałam szybko wrócić do pracy i nie mogłam pozwolić sobie na roczny urlop macierzyński. Absurd? Niekoniecznie.  Powodów mojej decyzji było co najmniej kilka. W dużej mierze zrobiłam to dla siebie, bo chociaż pragnęłam dziecka, to nie wyobrażałam sobie zamknięcia w czterech kątach. Oszalałabym! Poza tym pieniądze zarobione w firmie były stokroć większe, niż możliwe do zdobycia bez wychodzenia z domu – z maluchem na rękach. A na marginesie dużo „hien” walczyło o moje stanowisko. Nie mogłam ot tak urodzić  i dać o sobie zapomnieć na kilka miesięcy. Wiem, jak to brzmi. Ale taka po prostu jestem i nigdy tego nie ukrywałam”

— już na wstępie tłumaczy swoje zachowanie 34-letnia Natalia.

Mama Klary dodała również, że wtedy była przekonana o swoim wyjątkowym szczęściu. Mieszkała z mężem w domu teściowej (Anety), ale w dwóch osobnych mieszkaniach. Młoda para zawsze mogła liczyć na wsparcie kobiety.

„Wiesz, Aneta była bardzo dobrą mamą dla mojego męża i jego brata. Jednak zawsze marzyła o córce i jak to teściowa,  nieustannie pytała: „długo mam czekać na wnuczkę?”. Tak, zawsze pierwsze wspominała o dziewczynce. Później mówiła, że to w sumie obojętne kto się urodzi, byleby tylko dziecko było zdrowe.  Naprawdę nie wiem, co by było, gdyby urodził się chłopczyk”.

– mówi Natalia.

67-letnia Aneta nie musiała długo czekać. Po niespełna dwóch lata od ślubu syna została szczęśliwą babcią, niejednokrotnie podkreślając gotowość do pomocy. Marzyła o tym, aby zostać babcią nie na pół, ale na cały etat.

„Taka babcia to prawdziwy skarb! Obserwowałam swoje przyjaciółki, które pozostały same w macierzyństwie. Nierzadko płakały z przemęczenia i braku zrozumienia.  Nigdy nie mogłam liczyć na swoich rodziców, ale teściowa w niejednej sytuacji była mi jak mama. Ciepłe obiadki, gdy brakowało sił; spokojny relaks w wannie, gdy Klara szalała; spacery dziecka, w których nie musiałam uczestniczyć… tak wyglądały moje pierwsze dwa miesiące i to wszystko właśnie dzięki teściowej. Aneta radziła sobie naprawdę bardzo dobrze. Gorzej było ze mną”.

— opowiada Natalia.

 

Zobacz koniecznie:

Kocham moje dzieci, ale żałuję, że je urodziłam

 

„Po południu wracałam do domu, gdzie czekała na mnie ukochana córka”

Natalia przyznaje, że już po dwóch miesiącach bycia mamą, czuła się przytłoczona. Marzyła o powrocie do „tamtego życia”, w którym nie brakowało pracy, konkretnej wypłaty, kontaktu z ludźmi. Zawsze powtarzała, że w macierzyństwie najbardziej boi się zamknięcia w czterech kątach. Po dłuższej rozmowie z  mężem, zaproponowała teściowej:

„Powiedziałam, że jest najlepszą babcią pod słońcem i opowiedziałam o tym, jak potrzebuję wrócić do pracy. Nie chciałam oddawać małej do żłobka. Byłam przekonana, że w mieszkaniu i przy bliskiej kobiecie moja córka będzie czuła się najlepiej. Zadałam pytanie: „czy nie chcesz zająć się Klarą, gdy skończy 4 miesiące?”.  Zgodziła się, bez zastanowienia! Byłam szczęśliwa i w głębi duszy czułam, że wkrótce odzyskam (częściowo) moje dawne życie”.

Pomiędzy wierszami Natalia zwierzyła się, że układ nie był korzystny wyłącznie dla niej. Co miesiąc wpłacała teściowej na konto kilka setek, aby przez czas opieki nad wnuczką, mogła zaoszczędzić na wymarzone wakacje. Marzyła o gorącej Dominikanie.

„Taką mamą mogłam być. Wróciłam do pracy po 4 miesiącach od urodzenia i to w całkiem dobrej formie. Zarabiałam, spełniałam się zawodowo, a po południu wracałam do domu, gdzie czekała na mnie ukochana córka. Miałam w sobie tyle energii, że dopiero wtedy poczułam się naprawdę spełnioną kobietą. Radosną, kreatywną, stęsknioną za dzieckiem, a nie taką co to nieustannie marzy o ucieczce, gdy nikt nie patrzy”

— zwierza się Natalia.

W tamtych chwilach była z siebie bardzo dumna.  Bizneswoman i kreatywna mama? To połączenie brzmi doskonale. Wraz z mężem i prawie roczną Klarą tworzyli naprawdę zgrane trio. Ale wkrótce… i kwartet.

 

Może Cię zainteresuje:

Zobaczyłam narzeczonego z dzieckiem. Nie moim (prawdziwe historie)

 

Kobieta bawi się po pracy z córką.

Byłam szczęśliwa i w głębi duszy czułam, że wkrótce odzyskam (częściowo) moje dawne życie. / fot. Canva

 

Coraz więcej babci, coraz mniej mamy…

„Wszystko zaczęło się niewinnie. Na początku Aneta była z małą, gdy wychodziliśmy do pracy. Później usuwała się na dalszy plan. Twierdziła, że nie chce przeszkadzać. Teściowa nie towarzyszyła w naszych chwilach wolnych od pracy , weekendach, czy rodzinnych wyjściach. Była babcią – opiekunką w koniecznych sytuacjach. Wszystko zmieniło się, gdy Klara skończyła roczek…”

— opowiada Natalia.

Dziecko stawało się coraz „łatwiejsze w obsłudze”. Natalia z mężem coraz częściej marzyli o wyjściach tylko we dwoje. Z kolei teściowa coraz wyraźniej podkreślała, jak kocha Klarę i że może zostawać z nią w nocy, a nawet na kilka dni. Wszystkie CORAZ łączyły się w fantastyczną całość.

Muszę wyraźnie podkreślić, że kocham swoją córkę bardzo mocno, ale uwielbiam również romantyczne chwile z mężem, kiedy możemy odciąć się od wszystkiego. Cisza, spokój, lampka wina… Gdy teściowa rzucała konkretne propozycje zostania z małą, żal było nie skorzystać. Tylko wiesz, to stało się pułapką. Wciągało! Chcieliśmy coraz więcej chwil w samotności bez płaczu dziecka, a Aneta coraz częściej pragnęła momentów tylko z małą. Nierzadko mówiła do niej „córusiu”. Wspominała, że tak kiedyś mówiły babcie do wnucząt”.

—  dodaje kobieta.

Egzotyczne weekendy bez dziecka, szybko stały się czymś naturalnym. Wieczory przestawały oznaczać wyłącznie chwil dla nich – mamy i córki. Aneta była na kiwnięcie palcem, a codzienność chciała, że ten palec nieustannie się kiwał. Pewnego dnia, gdy Natalia wróciła z pracy:

„Nigdy tego nie zapomnę. Klara na mój widok popłakała się i rzuciła w ramiona teściowej. Gdy chciałam zabrać córkę na ręce, krzyczała: „mama, mama!”, skierowana w stronę babci. Wiesz, co wtedy się ze mną działo? Tego nie da się wyjaśnić. Ktoś w jednej sekundzie wbił tysiące szpilek w moje serce. Czułam jednocześnie: smutek, odrzucenie, wstyd, złość, żal do samej siebie. Aneta chwyciła Klarcię na ręce, mocno przytuliła, pocałowała i powiedziała: „kocham cię córusiu”. Wyrwałam MOJĄ córkę siłą, dodając ze wściekłością: „to nie jest twoja mama, tylko babcia!”.

 

Przeczytaj koniecznie: 

Powrót do pracy po macierzyńskim — szansa, konieczność, fikcja?

 

„Próbuję zagłuszyć własne wyrzuty sumienia”

Mąż uspokajał Natalię tłumacząc, że przecież nic takiego się nie stało. Dodał nawet, że słyszał niejednokrotnie, jak Klara zwraca się do jego mamy tymi słowami, ale nawet nie zwrócił na to zbytniej uwagi. Nic się nie stało? To dziwne, bo ona czuła się tak, jakby ktoś zadał jej cios nożem w plecy. Nie wiedziała tylko, czy to córka, która mówi do babci mamo, czy może teściowa, która ironicznie uśmiecha się, gdy wnuczka myliła pojęcia. Natalia zgłosiła tydzień urlopu w pracy i poprosiła o pomoc przyjaciółkę:

„Karolinę znam od podstawówki. Jest świetną psycholożką w bielskim gabinecie. Umówiłam się z nią na spotkanie, opowiedziałam o całej sytuacji i rzeczywiście usłyszałam, że moje obawy są wyolbrzymione. Wytłumaczyła mi, że poczułam się zazdrosna, ale to całkowicie zrozumiałe. Podobno dzieci mocno hierarchizują osoby, z którymi spędzają czas. Na początku jest to mama, a potem może być np. babcia,  której zazwyczaj wszystko można. Dzieci to dzieci, a jako niespełna 2-letnie szkraby nie zawsze kontrolują to, co mówią. Podkreśliła, że muszę również porozmawiać z teściową, bo „córusia” dla dziecka oznacza po prostu córka i to bez sensu plątać maluchowi w głowie.

— relacjonuje spotkanie z przyjaciółką Natalia.

Natalii to wyjaśnienie, uwzględniające naturalny rozwój dziecka, przyniosło trochę ulgi. Jednocześnie czuła się odpowiedzialna za sytuację. 

„Próbuję zagłuszyć własne wyrzuty sumienia. Ta cała sytuacja to również, a może i przede wszystkim, moja wina. Przestałam spędzać wartościowy czas z Klarą. Ehh… byłam kiepską mamą. Do roku było fantastycznie, a później… pozwoliłam budować mocną relację babcia – wnuczka. Zbyt mocną. Skupiłam się na sobie i mężu, a gdzie w tym wszystkim była Klara, o którą na każdym kroku dbała babcia?”

 

Smutna kobieta, gdy usłyszała, że jej córka nazywa babcię mamą.

To dziwne, bo ona sama czuła się tak, jakby ktoś zadał jej nożem cios w plecy. / fot. Canva

 

To koniec! Płatny urlop babci

„Poukładanie wszystkiego na nowo było nie lada wyzwaniem. Wyrwałam dziecko z rąk teściowej i nie odzywałam się przez tydzień. Wysłałam tylko męża, aby poinformował swoją mamę ironicznie, że z dniem dzisiejszym otrzymuje płatny urlop. O matko, co za wstyd! Co mną kierowało? Emocje? Chciałam za pomocą jednego zaklęcia przemienić kobietę, na którą zawsze można było liczyć w: najgorszą, winną, zakłamaną, dziwną”

— zwierza się.

Za dwa dni miała wrócić również do pracy. Czuła zażenowanie. Z podkulonym ogonem i czekoladą w ręku ruszyła, aby przeprosić teściową.

„Nie wiedziałam, jak zacząć i było mi bardzo głupio. Czułam się jak mała, bezradna dziewczynka. Popatrzyłam na Anetę, rozpłakałam się i wydukałam: „mamo, przepraszam!”. Ona? Przytuliła mnie, jednocześnie zapewniając, że nic się nie stało”

— Natalia wspomina cudowną reakcję teściowej.

 

Zobacz teraz:

Antyporadnik: Wyzwolona mama, czyli jak być autentyczną w macierzyństwie?

 

Aneta żartobliwie powiadomiła, że nudzi się na płatnym urlopie i nie może się doczekać, aż Natalia wróci do pracy. Poprosiła również o numer do sprawdzonej psycholożki. Rzekomo ma trochę „spraw do przepracowania”.

„Nie da się cofnąć czasu, ale można starać się tworzyć cudowną przyszłość. Powróciłam do roli mamy i to nie od święta. Teściowa stawała się w oczach mojej córki najukochańszą, ale jednak babcią. Aneta, umówiła się na wizytę do psychologa. Nie na jedną, nie na dwie, ani na trzy… o czym rozmawiają? Co mama mojego męża musi przepracować? Córeczkę? To na zawsze pozostanie za drzwiami gabinetu psychologicznego…”

— podkreśla bohaterka.

 

Życie Natalii i jej męża, Klary, Anety z każdym dniem stawało się normalniejsze. Dziewczynka podrosła i nie miała wątpliwości, kto jest kim. Każdy pełni w życiu dziecka istotną rolę.

SEO copywriterka, dla której pisanie to nie tylko sposób na życie, ale i największa pasja. Prywatnie pozytywnie zakręcona mama dwóch córeczek i owczarka niemieckiego. Kocha? Góry. Boi się? Gryzoni. Wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i uparcie dąży do celów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ