To już jest koniec. Agata Kornhauser-Duda z ulgą kończy rolę pierwszej damy
Jaką pierwszą damą była Agata Kornhauser-Duda?
Agata Kornhauser-Duda / fot. Wikipedia
Przez całą dekadę Agata Kornhauser-Duda pozostawała jedną z najbardziej enigmatycznych postaci na polskiej scenie publicznej. Jej styl bycia – unikanie wywiadów, brak zaangażowania w bieżące dyskusje społeczne i polityczne – budził skrajne emocje. Jedni chwalili ją za dystyngowaną postawę i unikanie medialnego szumu, inni krytykowali za niewykorzystanie potencjału, jaki daje rola pierwszej damy. – Miała narzędzia i pozycję, by zrobić coś znaczącego, ale tego nie zrobiła – mówi Onetowi osoba z otoczenia byłej pierwszej damy.
Agata Kornhauser-Duda przez lata była porównywana do swoich poprzedniczek, takich jak Jolanta Kwaśniewska czy Maria Kaczyńska, które aktywnie angażowały się w życie publiczne. Kwaśniewska, w rozmowie z mediami, podkreślała, że bycie pierwszą damą to przywilej, który wiąże się z odpowiedzialnością za zabieranie głosu w ważnych sprawach. Tymczasem Duda konsekwentnie unikała medialnych wystąpień, co zdaniem niektórych obserwatorów, było świadomą strategią.
„Milcząca dama” kontra oczekiwania społeczne
Jeden z byłych współpracowników Kancelarii Prezydenta bronił tej postawy, argumentując, że „to Andrzeja Dudę wybrano na prezydenta, a nie jego żonę”. Podkreślał, że media często wyolbrzymiają nieistotne kwestie, szukając sensacji. Inni jednak uważają, że w erze rosnącej roli kobiet w przestrzeni publicznej, takie podejście było rozczarowujące.
– Nie można być tylko cieniem swojego męża
– mówi nasze źródło z kręgu pary prezydenckiej.
„Dystyngowana, ale wymagająca”
Za zamkniętymi drzwiami Pałacu Prezydenckiego Agata Kornhauser-Duda miała być osobą stanowczą, a nawet autorytarną. Według jednego z byłych współpracowników pierwsza dama potrafiła stawiać na swoim, co czasami prowadziło do spięć i konfliktów z personelem.
– Jeżeli coś nie było zgodne z jej oczekiwaniami, potrafiła wyraźnie to zakomunikować
– mówi informator, dodając, że niektórzy pracownicy obawiali się jej reakcji.
Inny rozmówca podkreślał, że Duda była osobą „dystyngowaną i pewną siebie”, która wypełniała swoje obowiązki w ciszy i bez blasku fleszy.
– To typowa nauczycielka języka niemieckiego – precyzyjna i wymagająca
– żartował.
Niewykorzystany potencjał czy świadoma decyzja?
Krytycy Agaty Kornhauser-Dudy wskazują, że jej dekada w roli pierwszej damy była czasem niewykorzystanych możliwości.
– Miała narzędzia i pozycję, by zrobić coś znaczącego, ale tego nie zrobiła
– ocenił jeden z rozmówców. Jego zdaniem, większość aktywności Kornhauser-Dudy wynikała z kalendarza prezydenta, a nie z jej własnej inicjatywy.
Z kolei inni współpracownicy wskazują, że jej milczenie było świadomą decyzją, wynikającą z chęci unikania politycznych konfliktów.
– Nie każdy musi być jak Jolanta Kwaśniewska. Agata Kornhauser-Duda miała prawo wybrać swoją drogę
– twierdzi jeden z obrońców.
Kiepskie relacje z mediami
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów prezydentury Agaty Kornhauser-Dudy była jej relacja z mediami. Pierwsza dama unikała wywiadów, co zdaniem niektórych, było poważnym błędem.
– Media to istotny element w państwie demokratycznym, a ich lekceważenie działało na niekorzyść prezydenta
– zauważa jeden z rozmówców.
Inni jednak twierdzą, że dystans wobec mediów był uzasadniony.
– Nie chciała być częścią medialnego spektaklu i miała do tego prawo
– przekonuje były pracownik Kancelarii Prezydenta.
Po zakończeniu prezydentury Andrzeja Dudy Agata Kornhauser-Duda prawdopodobnie odetchnie z ulgą.
– Prezydentura to ogromne obciążenie, a oni oboje są już bardzo zmęczeni
– podkreśla informator z kancelarii. Zdaniem wielu, pierwsza dama mogła osiągnąć znacznie więcej, ale jej decyzja o pozostaniu w cieniu była świadomym wyborem.
To już jest koniec, czyli najszczęśliwszy człowiek
Podczas pożegnalnej uroczystości w Pałacu Prezydenckim Agata Kornhauser-Duda wyznała, że jest „najszczęśliwszym człowiekiem w kancelarii”. Zdaniem politolożki prof. Agnieszki Kasińskiej-Metryki, wyznanie pierwszej damy było „przejawem szczerości, na którą wreszcie w tym momencie mogła sobie pozwolić” – czytamy w Onecie.
Ostatniego dnia prezydentury Andrzej Duda zorganizował uroczystość, podczas której oficjalnie pożegnał się z pracownikami kancelarii, dziękując im za wsparcie przez 10 lat sprawowania urzędu. Zamykając wystąpienie, Kornhauser-Duda zacytowała słowa znanej piosenki Elektrycznych Gitar „To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść”, co wielu zinterpretowało jako wyraz ulgi wobec zakończenia jej oficjalnej roli.
– Chyba niezależnie od oficjalnego przekazu płynącego z Pałacu Prezydenckiego, Agata Kornhauser-Duda nie czuła się dobrze w roli pierwszej damy. Jej wypowiedź brzmi jak słowa ulgi z wyjścia ze ściśniętego gorsetu
– komentuje dla Onetu Kasińska-Metryka.
– To rodzaj symbolicznej klamry, chociaż niezależnie od tego, jak te słowa będą komentowane, nie wpłyną już na rzeczywistość i na postrzeganie Agaty Dudy
– zaznacza eksperta, sugerując, że Kornhauser-Duda nie czuła się dobrze w swojej roli.
– To były słowa, które brzmią jak zdjęcie uciskającego gorsetu.
Dodała również, że mimo symbolicznego wymiaru wypowiedzi, nie wpłynie ona na sposób postrzegania pierwszej damy, która nie wypracowała wyraźnego stylu swojej aktywności publicznej, w przeciwieństwie do poprzedniczek.
Więcej przeczytasz w Onecie:
https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/agata-duda-byla-pierwsza-dama-przez-10-lat-co-sie-dzialo-za-drzwiami-palacu/n5wpxdb,2b83378a
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zaskakujace-wyznanie-agaty-kornhauser-dudy-ekspertka-to-rodzaj-klamry/d5bd7cn
