Thursday, August 5, 2021
Home / Uroda  / Trendy  / Testujemy karboksyterapię i Derma Fusion Pen

Testujemy karboksyterapię i Derma Fusion Pen

W zabiegach odmładzających dominuje tendencja do powstrzymywania procesów starzenia poprzez pobudzanie własnych komórek do budowy nowych włókien kolagenowych.

fot. materiał prasowy

W zabiegach odmładzających coraz bardziej dominuje tendencja do powstrzymywania procesów starzenia poprzez pobudzanie własnych komórek do budowy nowych włókien kolagenowych.

fot. materiał prasowy

fot. materiał prasowy

W Holistic Clinic w Krakowie (teraz: Cliniq Med) – kolejnym po Warszawie i Gdyni ośrodku założonym przez Krzysztofa Gojdzia, znanego z programu TVN „Sekrety lekarzy” – zaprezentowano mi dwie ścieżki odmładzania. Pierwsza to intensywna autorska laseroterapia, odpowiednia dla osób, które lubią wykonać zabieg „raz a dobrze”, wymagająca ok. tygodnia rekonwalescencji (to czas na wygojenie się twarzy). Druga, mniej inwazyjna, łączy dwa zabiegi – karboksyterpię i mezoterapię mikroigłową urządzeniem Derma Fusion Pen, różnymi sposobami pobudzające komórki do regeneracji. I na tę właśnie drugą opcję się zdecydowałam.

Wyjaśniono mi, że karboksyterapia polega na kontrolowanym wprowadzeniu do skóry dwutlenku węgla (CO2) w celu poprawy krążenia w tkankach, przyspieszenia metabolizmu, stymulacji fibroblastów do produkcji nowego kolagenu, a także do tworzenia nowych naczyń włosowatych. Karboksyterapia jest najbardziej znana z zabiegów na cellulit, ale chętnie wykorzystywana także w terapiach odmładzających. Zabieg nie wymaga znieczulenia, gdyż i tak większy dyskomfort od ukłucia igły powoduje rozchodzenie się gazu pod skórą, tego zaś nie da się uniknąć, bo to istota zabiegu. Rzeczywiście, pierwsze trzy nakłucia, a ściślej mówiąc – rozpieranie tkanek gazem, okazały się nieprzyjemne, ale szybko się do tego przyzwyczaiłam. Gaz podawany był bardzo cienką igłą wprowadzaną pod skórę płasko, pod kątem ok. 10 stopni. Zabieg nie trwał długo. Tuż po jego zakończeniu twarz miałam lekko opuchniętą.

fot. materiał prasowy

fot. materiał prasowy

Na kolejny zabieg, urządzeniem Derma Fusion Pen przyszłam zgodnie z zaleceniem dwa tygodnie później. W tym zabiegu chodzi o mechaniczne pobudzenie skóry – poprzez automatyczne nakłuwanie jej pulsującymi mikroigiełkami – oraz przygotowanie jej do przyjęcia wysoko skoncentrowanych aktywnych składników. Efektem ma być ujędrnienie i poprawa sprężystości skóry oraz wygładzenie zmarszczek. Zabieg wykonano mi głowicą wyposażoną w 12 igieł o regulowanej głębokości nakłuć. Skórę pod moimi oczami nakłuwano na głębokość 0,25 mm, a na policzkach – 0,5 mm, a więc niezbyt głęboko. Jednak przy pierwszym zabiegu lepiej zacząć delikatniej, żeby sprawdzić, jak reaguje skóra. Moja zareagowała bardzo dobrze. Zabieg nie był bolesny, bo twarz miałam znieczuloną kremem Emla. Po „przeoraniu” całej twarzy igiełkami kosmetolożka nałożyła na nią koktajl zawierający m.in. kwas hialuronowy, krzem organiczny i wyciąg z trawy tygrysiej. Na koniec przykryła ją maską (płat celulozowy), której celem było poprawienie penetracji skóry przez składniki koktajlu oraz załagodzenie podrażnień. Uprzedzono mnie, że przez najbliższą dobę albo i dwie – pokłuta, czerwona i opuchnięta – nie będę wyglądała zbyt atrakcyjnie. Tymczasem już dwie godziny po zabiegu miałam spotkanie w gronie zaprzyjaźnionych kobiet, które nie wyglądały na bardzo przerażone stanem mojej twarzy. Na trzeci dzień skóra lekko zaczęła się łuszczyć. Po tygodniu od zabiegu stwierdzam, że twarz jest przyjemnie napięta. Mam nadzieję, że procesy odnowy kolagenu cały czas w niej zachodzą. Po dwóch tygodniach od zabiegu powinnam znowu pójść na karboksyterapię, a po kolejnych dwóch na Derma Fusion Pen, i tak trzy razy. Takie trzy serie powinny zahamować proces starzenia skóry mojej twarzy na najbliższy rok.

Aneta Pondo

Holistic Clinic Kraków, ul. Zabłocie 25 lok. 3, tel. 12 200 21 01, 669 116 114
www. holisticclinic.krakow.pl

Materiał pochodzi z nr 1/2016. Zobacz, gdzie możesz dostać magazyn drukowany [DYSTRYBUCJA MK]

holistic

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach