Sunday, April 11, 2021
Home / Styl życia  / Kuchnia  / Teppanyaki – japońska droga do kulinarnego raju

Teppanyaki – japońska droga do kulinarnego raju

Hugo ma 30 lat, przyjechał do Krakowa z Szanghaju i nie mówi po polsku (z wyjątkiem „dzień dobry”, „dziękuję” i „smacznego”). Nie musi. Przemawia do zmysłów, przyrządzając najlepsze w Polsce teppanyaki.

Teppanyaki - japońska droga do kulinarnego

Teppanyaki - japońska droga do kulinarnego / fot. Tao by Zen

Hugo ma 30 lat, przyjechał do Krakowa z Szanghaju i nie mówi po polsku (z wyjątkiem „dzień dobry”, „dziękuję” i „smacznego”). Nie musi. Przemawia do zmysłów, przyrządzając najlepsze w Polsce teppanyaki.

Teppanyaki - japońska droga do kulinarnego

Teppanyaki – japońska droga do kulinarnego raju / fot. Tao by Zen

Listopadowe popołudnie w nowej restauracji azjatyckiej TAO by Zen u podgórskiego wylotu kładki Bernatka. Siadam przy półokrągłym blacie otaczającym płytę, która za chwilę nagrzeje się do ponad 500°C. Hugo, mistrz ceremonii, staje po drugiej stronie, uśmiecha się i zaczyna kulinarne przedstawienie. W jego rękach śmigają noże i łopatki, które w ekspresowym tempie siekają i mieszają produkty. Po chwili w miseczce przede mną ląduje ryż z warzywami, a Hugo wykłada na płytę plastry halibuta, łososia i tofu. Po nich będzie smażył małże św. Jakuba, małże nowozelandzkie i krewetki, przyrządzając jednocześnie apetyczne sosy. I jeszcze warzywa, które swoją kruchością i wydobytym naturalnym smakiem powaliły mnie na kolana. Wszystko z niezwykłą wprawą i finezją, która czyni z przyrządzania potraw fascynujący spektakl, zakończony w okolicach deseru widowiskowym płomieniem, buchającym na półtora metra.

Ale nie tylko o efekty wizualne tu chodzi. Jak mi wyjaśnił Tomasz Dereń, właściciel restauracji TAO, teppanyaki to dalekowschodnia sztuka przyrządzania posiłków na gorącym stole zwanym teppan. Sztuka ta z Japonii rozprzestrzeniła się na inne kraje Azji, szczególnie Chiny i Tajlandię. Płyta ze specjalnego stopu stali o grubości 8 cm utworzona jest z kilkunastu warstw. Gęsto rozmieszczone palniki ogrzewają jej główną część do temperatury ponad 500°C. Im wyższa temperatura, tym bardziej wartościowy posiłek. Dzięki skróceniu czasu smażenia do minimum produkty nie tracą nic ze swojej wartości, stają się soczyste i kruche.

Teppanyaki - japońska droga do kulinarnego / fot. Tao by Zen

Teppanyaki – japońska droga do kulinarnego raju / fot. Tao by Zen

Teppanyaki to dla mnie kwintesencja zdrowego jedzenia. Gotowanie odbywało się na moich oczach, produkty były świeże, nieprzetworzone, ich obróbka błyskawiczna. Zachwyciło mnie, że używając jedynie pieprzu, soli, oliwy i sosu sojowego, Hugo wydobył z nich tak wyjątkowy smak. Poczułam się, jakbym po raz pierwszy doświadczyła prawdziwego smaku poszczególnych składników. Brokuły, które najczęściej dostaję w postaci zielonej papki, tu okazały się wyrafinowanie chrupkie, jasnozielone, przepyszne. Małże św. Jakuba z maślanym sosem były jak droga do raju. A banan z gałką lodów zajął najwyższe miejsce w hierarchii moich deserów. Gdybym miała pod ręką Hugo i jego teppan, jadłabym teppanyaki codziennie!

Aneta Pondo

PS W restauracji TAO jadłam teppanyaki z zestawu wegetariańskiego i morskiego. Jest też zestaw dla mięsożernych (z kurczakiem piers, skrzydełka, kaczką i schabem i polędwica wolowa).

PSS Oprócz teppanyaki odkryłam w restauracji TAO jeszcze jeden hit – makaron schirataki, otrzymywany z korzenia rośliny konjac. To będzie przebój najbliższych miesięcy, a może lat, bo – chociaż trudno w to uwierzyć – ma ZERO kalorii. Lunch składający się z makaronu schirataki z jakimkolwiek sosem warzywnym stanie się według mnie marzeniem każdej kobiety dbającej o linię.

TAO by Zen, ul. Józefińska 4, Kraków, tel. 725 880 304l, www.zensushi.pl

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach