Monday, December 6, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Szał uniesień

Szał uniesień

Strasznie mocno szarpnął mnie za rękę. Bolało

jak kula u nogi

Tkwiłam przy nim jak kula u nogi, która nie ma możliwości poturlać się gdzieś daleko

jak kula u nogi

Tkwiłam przy nim jak kula u nogi, która nie ma możliwości poturlać się gdzieś daleko

Strasznie mocno szarpnął mnie za rękę. Bolało… Byłam jak mały ptak, który nie potrafi latać i kolejny dzień musi zostać w gnieździe…

Długo myślałam czy konkurs to odpowiednie miejsce by się tak otwierać… bardzo długo.
Jednak doszłam do wniosku, że to miejsce jak każde inne.
A człowiek przecież musi się wygadać, bo tłumiąc lęki i ból w sobie jest w stanie zwariować.
Teraz już wiem, że wcale go nie kochałam.
Tkwiłam przy nim jak kula u nogi, która nie ma możliwości poturlać się gdzieś daleko.
Byłam jak mały ptak, który nie potrafi latać i kolejny dzień musi zostać w gnieździe.
Ale w końcu zaczęłam machać skrzydłami i udało mi się uciec.
Byłam…
Często zastanawiałam się jak kobiety potrafią być z draniami, którzy biją, krzyczą, traktują przedmiotowo.
Wiele razy zastanawiałam się dlaczego nie uderzą pięścią w stół, nie zakończą tej chorej miłości.
Na zastanawianiu by się skończyło… Jednak któregoś dnia sama byłam w takiej sytuacji.
Ale zacznijmy od początku. Historia klasyczna. Młoda dziewczyna poznaje chłopaka, myśli
sobie, że będzie z nim do końca życia. Razem snują plany o domku z ogródkiem, dzieciach i psie.
Model książkowy, zwłaszcza, że wszystko układa się jak w bajce o cholernym Kopciuszku.
chociaż nigdy nie podróżowałam karetą z Dyni, czułam się jak księżniczka.
Dobry , miły, opiekuńczy. Szkoda tylko, że do czasu.
Zawsze miałam dużo znajomych, uwielbiałam się  z nimi spotykać, wysyłałam smsy i odbierałam telefony.
Na początku mu to nie przeszkadzało.
Potem stopniowo sprawiał, że coraz mniej czasu z nimi spędzałam.
,,Nie odbieraj”, ,,Spotkaj się ze mną”. Te teksty pojawiały się coraz częściej.
A ja głupia myślałam, że on po prostu tak tęskni.
Kiedy po krótkim spacerze z przyjaciółką dzwonił do mnie i wypytywał o czym rozmawiałyśmy, byłam zła…
Może jeszcze całą rozmowę miałam mu nagrać.
Kiedy miałam pójść na urodziny do wujka zaczął narzekać, że nie mam dla niego czasu.
Wkurzyłam się jeszcze bardziej… Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę domu.
Strasznie mocno szarpnął mnie za rękę. Bolało…
Przerażona, popłakana… uciekłam do domu…
Kiedy przepraszał mnie ze łzami w oczach na kolanach wybaczyłam.
Te sytuacje powtarzały się coraz częściej.
Nic u we mnie nie pasowało… Ciągle krzyczał, ciągle narzekał, czepiał się o bzdury i wymagał dokładnego meldowania co w tej chwili robię.
Nie umiałam odejść… Bałam się mu powiedzieć, że to już koniec. Skoro tak reagował na bzdury…
Bałam się reakcji rodziców, którzy przez długi czas twierdziliby, że to oni mieli rację, mówiąc, że to nie jest facet dla mnie.
Pewnego dnia nabrałam siły i postanowiłam z nim porozmawiać na temat naszego związku.
Wpadł w szał, okropny szał. Jego oczy przepełnione gniewem i wielki krzyk…
Tyle pamiętam, nagle coś mnie uderzyło… Upadłam.
Gdy zobaczyłam pod swoim okiem ogromny siniec, wiedziałam.
To nie może się tak skończyć.
Napisałam długi list … Po 4 latach nie miałam sił !
Myślicie, że odpuścił kiedy go zostawiłam?
Chodził, groził, pojawiał się wszędzie tam gdzie byłam.
Przerażona kilka razy zmieniałam numery telefonów, płakałam.
Teraz jestem szczęśliwa. Moja pożal się Boże Miłość siedzi w więzieniu.
Za pobicie kobiety. Prawda jest taka, że to mogłam być ja…

Iwona M.

Tekst Iwony M. zdobył III miejsce w konkursie „Niebezpieczne Związki”, organizowanym w czerwcu przez „Miasto Kobiet”

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach