Tuesday, October 26, 2021
Home / Styl życia  / Kuchnia  / Surowa Ilona, Odmładzanie na surowo, O zapachu słońca: witarianizm (raw food), czyli wady i zalety jedzenia na surowo

Surowa Ilona, Odmładzanie na surowo, O zapachu słońca: witarianizm (raw food), czyli wady i zalety jedzenia na surowo

Zdrowienie, odchudzanie i odmładzanie na surowo – zobacz czy dieta raw food jest dla ciebie

surowe jedzenie

Dieta raw food oparta jest o świeże warzywa i owoce, nie poddane obróbce termicznej. Fot. Pixaby

Na początku ostrzeżenie. Nie zachęcam, by w jeden dzień porzucić stare nawyki i jeść tylko surowe, bo to tak, jakbym proponowała ci przebiegnięcie maratonu bez przygotowania albo podniesienia stukilowej sztangi. Padniesz, zanim wystartujesz.

Pierwszy raz o tym, że mogłabym zostać witarianką przemknęło mi przez głowę na Bali. Ta myśl wydawała się szaleństwem, bo jeszcze kilka tygodni wcześniej wyśmiewałam ideę raw food, jako całkowicie niezgodną z koncepcjami, którymi byłam wówczas zafascynowana (ajurweda, kuchnia pięciu przemian) i klimatem, w którym żyłam (świeże surowe owoce i warzywa w Polsce przez cały rok, nawet zimą?).

 

Zobacz też: Bali, podróż do raju

 

Raw-food, czy klimat ma znaczenie?

Tymczasem na Bali nie tylko jadłam wyłącznie surowe, ale mieszkając w Ubud, które jest mekką rawfoodowców, przekonałam się na własnych kubkach smakowych, że witarianizm jest pyszny, sycący i nie oznacza jedzenia na okrągło sałaty.

Surowe mogą być wrapy (warzywa zawija się w suszone plastry papai), sushi (kalafior zamiast ryżu), a nawet wuzetka (do tej pory nie wiem, jak uzyskuje się ten smak, dokładnie taki sam jak w tradycyjnej wuzetce w polskiej cukierni; podejrzewam, że ma w tym udział awokado i orzechy nerkowca).

Na fali neofityzmu pomyślałam nawet, że po witarianizmie przyjdzie czas na frutarianizm i kto wie, co jeszcze. Zamiast tego przyszła (już w Polsce) zima i zapomniałam o surowym jedzeniu, chociaż ziarenko idei zostało zasiane i czekało cierpliwie do kolejnej wiosny. A wtedy wykiełkowało razem z wyzwaniem „Tydzień na surowo”, które co kwartał ogłaszała na swoim facebookowym profilu „O zapachu słońca” Eff Kozłowska.

Zaraz potem trafiłam na „Odmładzanie na surowo”, „Surową Ilonę” i… wsiąkłam w odżywianie na surowo na wiele miesięcy.

raw foof na Bali

Raw food na Bali (fot. Madzia Lubowiecka)

Co to jest witrianizm (surowa dieta) i co jedzą witarianie?

Witarianizm, raw food, surowa dieta, niegotowanie. To różne nazwy na sposób żywienia, w którym spożywa się żywe rośliny. „Żywe” oznacza: nie gotowane, nie pieczone, nie smażone, nie poddawane obróbce termicznej powyżej 48 st. C. Na tego typu żywienie używa się też nazwy „surowy weganizm” (raw vegan).

Witarianie jedzą świeże owoce, warzywa, orzechy, nasiona, zioła, kiełki zbóż i fasoli, algi, oleje tłoczone na zimno. A więc to samo co wegetarianie czy weganie, tyle że bez gotowania.

Taki rodzaj żywienia wymaga przestawienia się na inne smaki, inny sposób przygotowywania potraw i inną logistykę kuchenno-zakupową. Ale przecież osoby, które przechodziły na wegetarianizm też musiały się przestawić, a osoby przechodzące na weganizm – jeszcze bardziej. Na początku wydaje się, że… nie ma co jeść, a potem stopniowo odkrywa, że można jeść bardzo dużo i w sposób urozmaicony. Oprócz gotowania, smażenia i pieczenia istnieją inne formy obróbki jedzenia, np. rozdrabnianie, suszenie, marynowanie, wyciskanie. Z surowych produktów można otrzymać nawet bardzo tradycyjne potrawy, jak chleb, makaron, zupę, lody, a nawet pizzę.

Dieta witariańska – czym się cechuje dieta bez gotowania

Większości z nas trudno będzie na początku uwierzyć, że dieta witariańska może przynieść więcej korzyści niż ciepła zupa, zwłaszcza w naszym klimacie. Skąd w ogóle koncept, że surowa dieta jest lepsza od gotowanych posiłków?
W nieprzetworzonych produktach roślinnych znajdują się enzymy, które umożliwiają trawienie jedzenie, a także cały zestaw składników odżywczych, które zabijamy poddając jedzenie obróbce termicznej. Traci ono wtedy swoją wartość i sprawia, że mimo iż dużo jemy, jesteśmy tak naprawdę niedożywieni, a nasze ciała chorują.
Tanya Maher, certyfikowana trenerka żywienia w książce „Kuchnia raw food. Smaczne dania bez gotowania” pisze:

„Jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed twoim ciałem jest trawienie pokarmów. Gdy poddajemy żywność obróbce cieplnej (zwłaszcza powyżej 49 st. C) niszczymy jej enzymy. Gdy temperatura wzrasta jeszcze bardziej (powyżej 57 st. C), niszczymy wiele witamin i składników odżywczych. W końcu, gdy temperatura jest jeszcze wyższa (jak w przypadku wszystkich sposobów gotowania), ilość aminokwasów i przeciwutleniaczy może zmniejszyć się nawet o 70 proc. To daje nam smutne, pozbawione składników odżywczych posiłki i zmęczone, pozbawione składników odżywczych ciało.”

Tanya jako nastolatka przeżyła wypadek samochodowy i wtedy po raz pierwszy poczuła, że ciało posiada własną intuicję, potrafi wybrać, jakie jedzenie jest dla niego uzdrawiające. Leżała w szpitalu ze złamanym kręgosłupem i zmiażdżoną trzustką, którą lekarze chcieli usunąć. Nie była w stanie niczego jeść, zwracała każdy posiłek. Wtedy rodzice zaproponowali, żeby wyobrażała sobie różne pokarmy i wymieniała te, które nie sprawiają, że natychmiast robi jej się niedobrze. Jedynymi takimi potrawami okazały się: miętowa herbata, miód manuka i sok z marchwi. Tanya Maher pisze:

„Teraz wiem, że moje bardzo wrażliwe ciało w stanie zapalnym prosiło o herbatę miętową ze względu na jej kojące właściwości, miód manuka ze względu na ochronę antywirusową, antybakteryjną i przeciwgrzybiczą przed szpitalnymi zarazkami i sok z surowej marchwi ze względu na przeciwutleniacze, składniki odżywcze i enzymy wspierające zdrowiejącą trzustkę.”

Tanya ocaliła trzustkę, kluczowy dla trawienia i regulacji hormonów gruczoł, a na dietę bez gotowania przeszła całkowicie dziesięć lat później pod wypływem książki Victorii Boutenko „Zielony eliksir życia” i zainspirowana rodzicami, którzy stosując się do zaleceń Boutenko z każdym dniem tracili kilogramy i zyskali energię. Dziś prowadzi znaną w Londynie witariańską restaurację „Tanya’s Cafe”.

 

Zobacz też: Superfoods po naszemu

 

Tydzień na surowo – efekty stosowania raw food

Wiele osób przechodzi na witarianizm dla ratowania zdrowia. Ale nie trzeba być chorym, by zdecydować się na surową dietę. Ja przynajmniej nie byłam. Dlaczego tak przyciągnął mnie raw food? Poza pamięcią o efektach stosowania surowej diety na Bali, na swojej liście powodów, spisanych dla motywacji już w czasie witariańskiej diety, umieściłam: „lekkość w brzuchu, podniesienie wibracji, mniej snu (przez to więcej czasu na inne aktywności), zerwanie z kawą, spadek wagi, zdrowie na długo, młodość na długo, rozwój duchowy.”
Początek mojego witarianizmu zaczął się od „Tygodnia na surowo”. Eff Kozłowska działająca jako „O zapachu słońca” ogłaszała na fb takie wyzwanie co kwartał. Ja swój tydzień zaczęłam nawet parę dni wcześniej (nadgorliwość prymuski, chciałam się dobrze przygotować).

Eff przekazywała pomysły na potrawy i informacje, jakich błędów nie popełniać (np. nie mieszaj owoców z orzechami) czy jak sobie radzić z nieprzyjemnymi objawami detoksu (np. bólem głowy). A potem uczestnicy wyzwania (za każdym razem od kilkuset do ponad tysiąca osób) motywowali się wzajemnie, pokazując swoje świeżo wyciśnięte kolorowe soki i miski z zieleniną, dzieląc się przepisami, efektami w postaci dobrego samopoczucia, ustąpienia objawów chorobowych lub utraty wagi, a przede wszystkim entuzjazmem.

Większość osób po witariańskim tygodniu i detoksie wraca do gotowanego jedzenia, ale na ogół już ze zmienionymi proporcjami na korzyść surowego. Niektórzy kontynuują dalsze odkrywanie raw food.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Aneta Pondo (@anetapondo)

 

Raw food, czyli dieta na surowo – korzyści z witarianizmu

Głównymi zaletami witarianizmu są lepsze trawienie (i tym samym lepsze zdrowie) oraz życiowa energia. Ale efektów surowej diety zachęcających do jej podjęcia jest dużo więcej.

1. Dobre trawienie

Jedząc surowe rośliny dostarczamy pokarmu, który sam się trawi. W przypadku gotowanego jedzenia większość energii idzie na trawienie – jest to paradoks, bo to, co ma nas odżywiać, tak naprawdę pobiera z organizmu energię. Najlepiej widać to, gdy się przejemy. Jesteśmy ociężali, chce nam się spać. Są to symptomy, które nie występują przy odżywianiu surowym.

Jedzenie, które dobrze się trawi, jest źródłem energii, w odróżnieniu od jedzenia, które zalega w jelitach i pozostawia w nich toksyny przenikające do układu krwionośnego i zatruwające organizm.

2. Energia życiowa

Dużo energii to więcej lekkości, kreatywności i chęci do działania w życiu. Tany Maher pisze „Spożywając żywe produkty dobrze traktujesz układ trawienny, a on odwdzięcza ci się energią.” Na dodatkowy aspekt zwracają uwagę Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia, specjaliści od ajurwedy, autorzy wielu poradników dietetycznych, w tym także: „Dieta raw-food. 20-dniowe kompleksowe oczyszczanie organizmu”. Piszą oni:

„Surowe warzywa, owoce, pestki, orzechy i ziarna (najczęściej kiełkowane) – już na pierwszy rzut oka widać, że taka dieta dostarcza spore ilości tzw. prany – ulotnej energii życiowej. Zdaniem ajurwedy, prana zawarta jest we wszystkim, co świeże (również gotowane i ciepłe, ale spożyte do 5-6 godzin od momentu przyrządzenia) i lekkostrawne. Lekkie jedzenie sprawia, że twój organizm więcej energii może poświęcić na oczyszczenie i odnowę. Wysoka zawartość błonnika (zarówno rozpuszczalnego, jak i nierozpuszczalnego dodatkowo wspiera ten proces”

3. Zdrowie

Dla większości obecnych popularyzatorów witarianizmu droga do surowego jedzenia zaczęła się od problemów zdrowotnych.

Jeden z propagatorów diety bez gotowania Paul Nison wyleczył w ten sposób chorobę Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Siergiej Gładkow zajął się „żywą” dieta, gdy jego karierę przerwała choroba onkologiczna. Ilona Skiba działająca na fb jako „Surowa Ilona”, niedoczynność tarczycy, mięśniaki, depresję i otyłość, Mariusz Budrowski z „Odmładzania na surowo” nowotwór jądra i nadwagę. Jego żona Agnieszka Juncewicz torbiel na jajnikach.

Tanya Maher pisze, że niegotowane owoce i warzywa gwarantują zasadowe pH organizmu, a w zasadowym ciele nie rozwijają się żadne choroby. W odżywianiu na surowo chodzi o dostarczanie wartościowych, nieprzetworzonych składników, aby z nich organizm, który jest inteligentną fabryką czerpał te elementy, które są mu potrzebne. 
Byłam zaskoczona, gdy temat diety witariańskiej podjęli wspomniani już wcześniej Karolina i Maciej Szaciłło, do tej pory kojarzeni z ajurwedyjską koncepcją odżywiania, która wydaje się pozostawać w totalnej sprzeczności z żywieniem raw food. Tymczasem oni również zwracają uwagę na ogromny potencjał zdrowotny takiej diety, wynikający z głębokiej detoksykacji organizmu, zastrzegając przy tym, że ich propozycja przedstawiona w książce to dieta na 20 dni, a nie na całe życie. Piszą:

„Nasuwa się pytanie, czy jest to dieta dla każdego? Nie! Szczególnie w naszych umiarkowanych warunkach klimatycznych. Podkreśla to zarówno współczesna dietetyka, jak i bliska naszemu sercu ajurweda. Jest to natomiast doskonały sposób na oczyszczenie organizmu”

Wielu dietetyków, w tym np. Ewa Dąbrowska, twórczyni znanej diety warzywno-owocowej (chociaż akurat nie na surowo) powtarza, że ciało, którego jelita nie są zapchane toksynami, samo zaczyna się regenerować, ma zdolności do samouzdrawiania.

 

Zobacz też: Jesteś tym, co strawisz i wchłoniesz

 

4. Odmłodzenie

Nieprzypadkowo Agnieszka Juncewicz i Mariusz Budrowski nazwali swój projekt popularyzujący surową dietę „Odmładzaniem na surowo”. Ta para bardzo aktywna jest w mediach społecznościowych. W 2009 roku u obojga stwierdzono zmiany nowotworowe. To wtedy trafili na metodę Gersona i sokoterpię i jeszcze odżywiając się tradycyjnie wprowadzali do diety kilka świeżo wyciskanych soków dziennie oraz oczyszczanie jelit. Zrzucili nadwagę, Mariusz 25 kilogramów, Agnieszka 17 kg, ale ich powrót do zdrowia i całkowita zmiana diety trwał jeszcze kilka lat. Dziś pokazuję, że efektem witarianizmu jest zdrowe, młode, pełne energii ciało. Wynika to z ogromnej zawartości antyoksydantów w nieprzetworzonych, świeżych roślinach.
Szaciłłowie w książce „Dieta raw food” wymieniając główne korzyści surowej diety piszą:

„Surowe jedzenie jest prawdziwą bombą antyoksydantów. Obecne są one w przyprawach, surowych warzywach i owocach. Dzięki ich zawartości dieta witariańska (odpowiednio dobrana i stosowana okresowo) wzmacnia odporność, odmładza (bardzo uelastycznia skórę) i wykazuje silne właściwości przeciwzapalne. Zastanówmy się teraz czym jest stan zapalny? Jest obronną reakcją twojego organizmu na zranienie lub czynnik zewnętrzny, taki jak substancje kancerogenne (obecne m.in. w żywności, kosmetykach, etc.), toksyny, grzyby i patogeny. Jedzenie bogate we wspomniane antyoksydanty pomaga organizmowi zneutralizować działanie tzw. wolnych rodników uszkadzających komórki naszego ciała”.

miska z warzywami i owocami

Żywe jedzenie odmładza. Fot. Pixaby

4. W zgodzie z naturą

Inny ekspert od naturalnego odżywiania, Siergiej Gładkow, w „Kulinarnej księdze natury” pisze, że należy odżywiać się w taki sposób, „by nasza dieta wzmacniała nie tylko nas osobiście, lecz również całe otaczające nas środowisko życiowe. Przyrodę naszej planety.”
Witarianizm to dieta, której korzystne efekty odczuwa całe środowisko, jest etyczna, nie produkuje zanieczyszczeń, nie zabija i nie wykorzystuje zwierząt.
Gładkow zwraca też uwagę, że wartość jedzenia nie sprowadza się do zawartych w nim kalorii, ilości białka, tłuszczu czy węglowodanów, ale że jedzenie jest nośnikiem informacji. Surowe jedzenie przywraca związek z naturą, co napełnia człowieka siłami życiowymi i harmonią. Gładkow pisze:

„Jeśli jemy wyłącznie pokarm praktycznie pozbawiony informacji od Natury, np. pizzę lub hamburgery, nasz organizm musi angażować ogromne „moce obliczeniowe”, by przystosować pokarm do potrzeb organizmu. Po zjedzeniu czegoś takiego intensywnie zużywa się potencjał naszego układu nerwowego i ogarnia nas senność. Trudno oczekiwać od człowieka, który żywi się chlebem i mięsem, polotu twórczego lub oryginalności rozwiązań. Z kolei pospiech, agresja i zły humor to przy takiej diecie codzienność. Natomiast spożywając owoce i zielenię, już po kilku minutach zaczynasz odczuwać ogrzanie organizmu, a po półgodzinie nadchodzi uniesienie emocjonalne. W ten sposób przejawia się regulujący wpływ informacji, którą wchłonęliśmy w siebie wraz z pokarmem”

 

Zobacz też: Dieta wegetariańska – najważniejsze informacje

 

5. W zgodzie ze sobą

Witarianizm pomaga odzyskać kontakt z własnym ciałem i jego naturalną intuicją. Z reguły rządzą naszym jadłospisem zachcianki, przekonania i stres, który próbujemy zniwelować jedzeniem. U większości propagatorów witarianizmu, surowe jedzenie nie jest dietą a stylem życia, bardzo mocno splatającym się z rozwojem osobistym.
Widać to doskonale np. u Ilony Skiby (Surowej Ilony) i Eff Kozłowskiej (O zapachu słońca). Ta pierwsza mieszka w Kalifornii, druga w Bielsku-Białej, gdzie od paru lat prowadzi firmę Rawstacja (detoks sokowy) .
Eff podkreśla, że surowa dieta (głównie owocowa), czasem długie okresy wyłącznie na sokach (najdłuższy sto dni), pomogły jej nie tylko w odzyskaniu zdrowia, ale też poczucia wolności, dzikości oraz nieskrępowanej kreacji. Eff pisze o sobie:

„W 2014 roku moje życie było pasmem nieszczęść i nieporozumień. Pojęcie zdrowia emocjonalnego nie miało ze mną nic wspólnego. Byłam otyła, spuchnięta, zniszczona i wyczerpana” Dzięki surowej diecie: „Pozbyłam się nadwagi, trądziku, cellulitu, kompleksów, kompulsywnego objadania się i natłoku natarczywych myśli. Wyostrzyły się zmysły. Stawałam się uważniejsza, zharmonizowana, wyciszona. Coraz więcej biegałam, coraz więcej się śmiałam.”

Niedawno Eff wydała „Chłonę wszystko”, w której opisała dziesięć ostatnich lat swojego życia. Jest to książka „O szukaniu siebie w imprezach, odurzaniu się, związkach, a później w surowej diecie i duchowości”. Eff w swoich kanałach social mediowych i na You Tube szczerze mówi o zakrętach na tej ścieżce (bo nie wystarczy zmienić tryb jedzenie, żeby rozwiązały się wszystkie życiowe problemy), łącznie z załamaniem nerwowym, jakie przeżyła rok temu.

Również u Surowej Ilony bardzo mocno ścieżka odżywiania splata się z transformacją osobistą, w tym zmianą przekonań.

Czy witarianizm jest dietą na całe życie? Wady i skutki uboczne

Czy witarianizm ma wady albo skutki uboczne? Odpowiedź zależy od tego, kogo się zapyta.
Siergiej Gładkow przestrzega przed czystym witarianizmem na stałe.

„Należy wyraźnie zrozumieć, że dieta surowa w czystej postaci dla większości ludzi nie jest systemem żywienia, który można stosować przez dłuższy czas. Pełny witarianizm nadaje się wyłącznie dla około pięciu procent ludzkości. Z kolei dla wszystkich pozostałych jest to pożyteczna metoda terapeutyczna, która powinna być stosowana w zależności od potrzeby. (…) Dieta surowa w czystej postaci jest wariantem ukrytej głodówki. Pozwala pozbyć się skutków przejadania. Jednak nie jest w stanie zapewnić pełnowartościowego odżywiania, a już na pewnie nie większości ludzi”

Sam Gałdkow proponuje połączenie witarianizmu z gorącą fermentacją enzymatyczną, metodą opisaną (wraz z konkretnymi przepisami) w „Kulinarnej księdze natury”, dzięki której pokarm robi się nie tylko łatwiej strawny, lecz także nie zaśmieca ciała odpadami i truciznami.

Ekspertka, której oddali głos w swojej książce Karolina i Maciej Szaciłło, Ewelina Lorenc (doradczyni dietetyczna i biolożka molekularna) mówi:

„Chciałabym jeszcze raz podkreślić, że nie każdy może sobie pozwolić aż na 20 dni surowej diety. Zalecałabym ja od 5 do maksymalnie 20 dni. Długość surowej diety dobiera się indywidualnie w zależności od stanu zdrowia pacjentów. (…) Przyznaję, że jestem zwolenniczka surowej diety tylko w porze letniej. Na taką odnowę warto się zdecydować, gdy mamy spokojniejszy czas (…) Szczególnie zalecam ją pacjentom, którzy wymagają silnej dawki antyoksydantów, witamin. Czasami surową dietę łączę jednak z gotowanymi zupami.”

Tanya w Kuchni „Raw food” pisze: Nie musisz w stu procentach odżywiać się surowymi produktami, by czerpać korzyści. Rób to, co wydaje ci się właściwe, do posiłków zawsze włączaj niegotowane warzywa i zieleninę i nazywaj się „wysoko surowym”.
Surowa Ilona mówi, że 80 procent jej pożywienia stanowią surowe owoce i warzywa, i przestrzega przed dogmatyzmem oraz ślepym naśladownictwem cudzego menu, bo każdy musi indywidualnie dopasować sposób żywienia do siebie, a przede wszystkim zrobić to we własnym tempie.

Raw food – czy to jest trudne?

Zamiast o wadach witarianizmu lepiej pisać o trudnościach w jego stosowaniu:

1) Podszepty umysłu, że się nie da, że zabraknie nam jakiegoś składnika, że będziemy głodni.

Prawda jest taka, że się da i że można jeść bez ograniczeń. W diecie raw food nie przelicza się kalorii. Na początku mojego witarianizmu bardzo pomogła mi informacja, że mogę jeść ile chcę. Kilo bananów na śniadanie, proszę bardzo. 2 litry soku do południa, nie ma problemu. Jedzenie co pół godziny, a nawet co kwadrans, jeśli potrzebujesz, jedz.
Na początku nadal nie mogłam sobie wyobrazić, ile to jest dużo, dopóki nie zobaczyłam na YT chłopaka, który przygotował sobie na śniadanie 2 litry soku, a na lunch michę surówki z kapusty, tak wielką, że można byłoby obdzielić kilkuosobową rodzinę. Pamiętam, jak w początkowej fazie jadłam bardzo dużo, bardzo często i w bardzo urozmaicony sposób.

Czułam się jak krowa na pastwisku przeżuwająca cały dzień trawę, żeby się najeść do syta. Nie przejmowałam się tym, bo wiedziałam już, że gdy wkracza się na surową ścieżkę, w pierwszej kolejności organizm zasysa maksymalnie witaminy i składniki odżywcze z jedzenia, bo wcześniej był, wbrew pozorom, niedożywiony. Skoro gotowanie zabija 70 proc. wartości jedzenia, wiadomo już skąd ten efekt.

Na początku potrzebowałam też urozmaicenia, żeby jedzenie przypominało to tradycyjne, dlatego robiłam surowe „twarożki”, pasty, makarony, chlebki, aby oszukać organizm przyzwyczajony do rozmaitych kształtów i faktur jedzenia. Mniej więcej po tygodniu zauważyłam, że nie potrzebuję już tyle jeść, a zawartość potraw na talerzu zaczęła się upraszczać. Nastał czas prostych soków, prostych połączeń, prostego trawienia.

2) Przyzwyczajenia do starych smaków, zachcianek, zwyczajów kulinarnych.

Mnie najbardziej brakowało kwaśnego smaku fety w sałatkach, i gdy wychodziłam z witarianizmu, to właśnie feta zaczęła się pojawiać jako pierwszy nie surowy dodatek w moim jedzeniu. Drugą potrawą nie witariańską, do której mnie pociągnęło, były… falafele. Prawdopodobnie ze względu na smak umami.

3) Skutki uboczne detoksu, najczęściej w postaci bólu głowy i wzdęć.

To pierwsze mnie ominęło, z drugim męczyłam się potwornie przez kilka początkowych dni na diecie raw food aż zrozumiałam, że po prostu niewłaściwie mieszam to, co jem (np. owoce z orzechami).
Surowa Ilona na swoim profilu pisze:

„Częstym zjawiskiem osób odżywiających się na surowo/owocami jest uczucie wzdętego brzucha, gazy, biegunki, zaparcia i wszelkie inne niekomfortowe odczucia z zakresu układu pokarmowego. Przyczyn może być kilka: nieprawidłowe komponowanie posiłków; nieodpowiednia flora bakteryjna, która na skutek przetworzonej diety nie jest w stanie trawić surowego pokarmu; słabo zakwaszony żołądek; słaba praca wątroby; słaba praca nadnerczy; blokady w jelicie – zator, siarka, nadmiar śluzu, pasożyty.”

Na każdą z tych przyczyn jest sposób. Jednak temat jest zbyt obszerny, aby go objaśnić w tym artykule. W pierwszym etapie diety witariańskiej bardzo pomaga stosowanie lewatywy i diety przejściowej, czyli nie wchodzenie w surowe od razu, ale etapami, poprzez stopniowe eliminowanie różnych tradycyjnych składników (np. najpierw mięsa, potem nabiału, itd.)

4) Koszty diety raw foodowej.

Jeden z uczestników tygodnia na surowo napisał:

Powiem szczerze, bez owijania w bawełnę. Świetnie się czuję, jedząc surowe jedzenie, waga też idzie w dół i wszystko spoko, gdyby nie fakt, że płacę za szamę jakieś 3 razy więcej monet. Zdecydowanie nie na studencki budżet.

Ktoś inny w odpowiedzi na ten głos napisał:

Jak ja bym chciała, żeby cała moja rodzina jadła tylko owoce i warzywa! Ileż ja bym oszczędziła kupując owoce, zamiast tych wszystkich mięs, ziemniaków, chleba i tego co trzeba na ten chleb położyć.

Ja jednak zgadzam się z pierwszą wypowiedzią. Na raw foodowej diecie wydawałam dużo więcej pieniędzy niż na tradycyjnej wegetariańskiej. Spory budżet szedł na orzechy (wszelkiego rodzaju, łącznie z brazylijskimi i makadamia), suszone owoce (daktyle, figi), egzotyczne owoce (mango, awokado), ekologiczne warzywa (gdy tylko się dało takie kupić, gdy nie było możliwości jadłam to, co było w supermarkecie). Jeśli ktoś potrzebuje kupić dobrą wyciskarkę albo dehydrator (suszarkę do warzyw), to co prawda wydatek jest jednorazowy, ale duży.

Surowe warzywa – jak je jeść?

warzywa i owoce

Jakie warzywa i owoce jedzą witarianie? Fot. Pixaby

Kroić, zgniatać, suszyć, wyciskać, miksować. To najprostsza odpowiedź na pytanie, jak jeść warzywa na surowo. W domu witarian zamiast kuchenki mikrofalowej stoi suszarka do warzyw, ale nie jest ona niezbędna. Konieczna jest natomiast wyciskarka do soków i blender do robienia koktajli.
Oczywiście ziemniaka na surowo nie zjemy, ale warzyw, które można jeść w nieprzetworzonej postaci jest bardzo dużo. Oto przykładowa lista inspirowana informacjami z książki „Kuchnia raw food” Tanyi Maher.
Owoce: cytryny, limonki, awokado, jabłka, pomarańcze, banany, arbuz, melony, ananas, jagody, gruszki, kiwi, nektarynki, marakuja, grejpfrut, winogrona, papaja, figi, kokos, śliwki, truskawki, czereśnie.
Warzywa, które można jeść na surowo: cukinia, seler, marchew, buraki, bataty, grzyby (boczniaki, pieczarki, shiitake), szparagi, koper włoski, kukurydza, groszek zielony, groszek cukrowy, brokuł, kalafior, kapusta, pietruszka, słonecznik bulwaisty, dynia piżmowa lub zwykła, pomidor, ogórek, bakłażan, papryka.
Liściasta zielenina i zioła: jarmuż, szpinak, sałata (rzymska, rukola, cykoria, itp.), mięta, bazylia, natka pietruszki, koperek, szczypiorek
Orzechy i pestki: orzechy (migdały, nerkowce, orzechy laskowe, pistacje, brazylijskie, piniowe), pestki (słonecznik, chia, sezam, dynia, mak, konopie), kasza gryczana i komosa ryżowa.
Maher w swojej książce szczegółowo pisze, jaki sprzęt i produkty powinny się znaleźć w kuchni i spiżarni osoby, która chce rozpocząć przygodę z jedzeniem warzyw na surowo.

Surowymi potrawami da się zastąpić te tradycyjne. Zupę na surowo można podgrzać do dopuszczalnej temperatury 48 stopni, żeby przypominała zupę na ciepło. Chlebki robi się poprzez suszenie różnych ziaren (np. siemienia lnianego wymieszanego z wytłoczynami z soku). Makaron z cukinii – zamiast klasycznego z pszenicy. Twarożek z nerkowców lub słonecznika – zamiast mleka. Lody z zamrożonych bananów. Od kreatywności zależy znalezienie surowych zamienników dla gotowanych potraw.

Kiedy raz się zacznie – otwiera się ogromne pole możliwości. Dla większości witarian jest to odkrywanie nowych smaków jedzenia, ale jeśli w kimś odezwie się tęsknota za tradycyjnymi potrawami, też może ją zaspokoić. W książce „Na surowo” Agnieszka Juncewicz i Mariusz Budrowski podają przepis na surowe gołąbki z ryżem i sosem pieczarkowym albo na śledzie (z cukinii). Tanya Maher, która codziennie komponuje surowe jedzenie dla gości swojej restauracji w książce „Kuchnia raw food” podaje przepisy nawet na lasagne, falafele, pizzę. Bez termicznego przetwarzania, oczywiście. A oprócz tego pozostają dostępne normalne sałaty, surówki, pasty i surowe słodycze, na które znajdzie się przepisy w zwykłych książkach wegetariańskich i wegańskich. Dużo pomysłów w swoich kanałach socialmediowych podaje też Eff Kozłowska (O zapachu słońca) i Ilona Skiba (Surowa Ilona).

W jedzeniu surowego ważniejsze od tego, jakie jeść warzywa i owoce jest odpowiedź na pytanie: „jak je jeść.” Za Surową Iloną cytuję to, co dr Robert Morse pisze w swojej książce „Cud Detoksykacji”:

„Nauki chemiczne mówią jasno o tym, że kiedy zasada łączy się z kwasem, wzajemnie się neutralizują. Gdy to następuje, w żołądku dochodzi do wystąpienia procesów gnilnych i fermentacji – to one stają się odpowiedzialne za rozkład żywności zamiast enzymów trawiennych. Prowadzi to do nieprawidłowego rozkładu pożywienia i wielu niepożądanych zmian chemicznych, skutkujących nieprawidłowym wchłanianiem składników odżywczych, zakwaszeniem organizmu oraz niedożywieniem komórek. Takie zjawiska mogą zostać wywołane przez połączenie produktów bogatych w białko z produktami skrobiowymi.
Podstawowe zasady łączenia żywności w celu optymalnego trawienia:
– Nigdy nie łączymy białek z węglowodanami (owoce)
– Nigdy nie łączymy tłuszczy z węglowodanami
– Melony zawsze spożywamy osobno (nie łączymy nawet z innymi owocami)
– Owoce zawsze spożywamy osobno, nie mieszając z innymi produktami
Najszybciej trawią się melony i owoce. Jeżeli zmieszamy je z produktami trawionymi wolniej, cukry znajdujące się w owocach pozostają w żołądku dłużej. Niestrawiony cukier przekształca się w alkohol powodując intoksykację (w skrajnych przypadkach upojenie alkoholowe). ”

Dieta na surowo (witarianizm) – przykładowe dania, przepisy

W czasie mojej półrocznej diety raw food najwięcej inspiracji czerpałam z grupy „Tydzień na surowo”, profili Surowa Ilona i O zapachu słońca oraz książek z przepisami rawfoodowymi (większość wspominałam już w tym tekście) i książek wegańskich, wybierając z ich surowe dania.
Niektóre przepisy witariańskie są proste, inne skomplikowane przez sam fakt np. przygotowania w dehydratorze produktów, a dehydratora nie kupiłam (czasem korzystałam z piekarnika, ale suszenie warzyw całą noc w piekarniku nastawionym na 48 stopni wydawało mi się mało ekonomiczne). Dla inspiracji wybrałam kilka prostych przepisów witariańskich

Śniadanie na surowo:

Do południa żywiłam się sokami i owocami. 
Soki wyciskane: jabłko z nacią pietruszki (doskonały zielony sok; 6 jabłek + duży pęczek naci) albo buraczek czerwony + marchewka + jabłka (doskonały burgundowy sok; 1 burak + 3 duże marchewki + 3 jabłka). Proporcje podałam przykładowe, bo zmieniałam je w zależności od tego, co miałam pod ręką. Do soku z buraka lubię dodawać pomarańczę.
Sałatka owocowa: moja ulubiona to pokrojony banan + mango; w sezonie kilogramy truskawek i czereśni; doskonałe są też gruszki, śliwki i winogrona; latem arbuzy i melony.

Zobacz też: Świeżo wyciskane soki

W przypadku soków zaskoczyło mnie to, jak bardzo są słodkie, tak jakby wyciskanie wyciągało jeszcze więcej słodyczy ze słodkich owoców i warzyw.

soki wyciskane

Soki z owoców to doskonały pomysł na witariańskie śniadanie. Fot. Pixaby

Dieta na surowo – przepis na obiad:

Makaron z pesto z cukinii (przepis z książki „Dieta raw food” Karoliny i Macieja Szaciłło)
1 duża cukinia
marynata:
250 ml wody
1/2 łyżeczki soli nierafinowanej (najlepiej himalajskiej)
sok z 1 cytryny
1 gałązka świeżego lub 1/2 łyżeczki suszonego rozmarynu
dodatki:
2-3 łyżki pesto z rukoli
dojrzały, obrany ze skórki pomidor pokrojony w kostkę
listki rukoli
oliwa z pierwszego tłoczenia do skropienia dania
świeżo zmielony pieprz
pesto z rukoli:
100 g namoczonych na minimum 2 godziny i najlepiej obranych ze skórki migdałów
50 g rukoli
1 drobno posiekany ząbek czosnku (opcjonalnie)
4 łyżki zimnotłoczonego oleju rzepakowego
4 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
100 ml wody
2 łyżki płatków z drożdży nieaktywnych
2/3 łyżeczki nierafinowanej soli (najlepiej himalajskiej)
sok z 1/2 cytryny
Wszystkie składniki miksujemy do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. Przekładamy do słoiczka. Wierzch polewamy oliwą i przechowujemy w lodówce

Przygotowanie: Z cukinii przygotowujemy makaron przy użyciu specjalnej maszynki do robienia makaronu z warzyw lub obieraczki do warzyw (wówczas będziemy mieli tagiatelle). Makaron przekładamy do miski z marynatą i dokładnie go w niej obtaczamy. Zostawiamy go tam na 15 minut, dość często delikatnie mieszając, tak aby makaron równomiernie wchłaniał marynatę. Po 15 minutach makaron odcedzamy. Przekładamy na talerz i podajemy z dodatkami

Przepis witariański na kolację 

Roladki z cukinii (przepis z profilu „O zapachu słońca”) 

Obłędnie wyglądają, jeszcze lepiej smakują. Wykonanie ich jest proste, jak wszystkiego co surowe przecież. Pierwszym krokiem jest pokrojenie cukinii wzdłuż w cienkie plastry, ja do tego użyłam obieraczki poprzecznej. Następnie plasterki smarujemy twarożkiem słonecznikowym i zamiennie pastą z suszonych pomidorów. Na to posypujemy kiełki rzodkiewki, rzeżuchy, brokuła, czy inne które lubimy i całość zwijamy w roladki. 
Pasta z suszonych pomidorów:
1/2 szklanki nasion słonecznika,
1/2 szklanki suszonych pomidorów w oliwie.
sól, pieprz i świeże lub suszone zioła.
(całość blendujemy, nie na gładką masę).
Aksamitny, kremowy twarożek
szklanka nasion słonecznika,
szklanka wody z kiszonych ogórków,
pęczek zielonej cebulki.
5 startych rzodkiewek,
sól, pieprz.
Wszystko oprócz rzodkiewki blendujemy na gładką masę i na końcu mieszamy ze startą rzodkiewką. Nic więcej nie będę mówić. Po prostu spróbuj.

 

Zobacz też: Przepis na kiszone cytryny Ewy Wachowicz

 

Deser na surowo

Kuleczki czekoladowe (z „Jadłonomii” Marty Dymek)
1 i 1/2 szklanki orzechów laskowych
1/2 szklanki daktyli moczonych przez 15 minut w ciepłej wodzie
1 łyżka kakao
szczypta soli
karob albo kakao

Przygotowanie: Orzechy, kakao i sól wrzucić do blendera z ostrzem w kształcie litery S i zmiksować na proszek. Dodać odcedzone daktyle i miksować aż do uzyskania kleistej masy (jeśli masa będzie się za mało kleić, dodać 1 łyżkę wody). Z gotowej masy lepić wilgotnymi dłońmi małe kulki, a potem obtaczać je w karobie albo kakao

Najlepiej, zwłaszcza na początku, zaplanować witariański jadłospis z wyprzedzeniem, żeby mieć pewność, że posiadamy w domy wszystkie niezbędne składniki do przygotowania dań na surowo

Opinie o diecie witariańskiej – czy surowe jedzenie jest dobre?

To trochę tak, jakby zapytać, czy dobry jest arbuz, koktajl malinowy, rukola z pomidorem, awokado. Jedzenie na surowo jest dobre (w sensie: zdrowe) i dobre (w sensie: smaczne). Raw food to z reguły nie dieta, ale styl życia. Opinie o tym, jak się ludzie czują na diecie witariańskiej są na ogół pełne entuzjazmu. O ile komuś uda się wytrwać bez gotowania, pieczenia i smażenia.

Zabrałam kilka opinii z grupy „Tydzień na surowo”:

„Mam zdiagnozowane reumatoidalne zapalenie stawów. Po tygodniu surowizny: obrzęk i opuchlizna stawów zmniejszyła się o około 80%!!!! Zeszłam z dawki sterydów z 16 do 4mg. To są jakieś CUDA.”

„Od lat walczyłam z permanentnym zapaleniem mięśni w okolicach szyi (wada wrodzona, zrośnięte kręgi szyjne). Masaże, rehabilitacja i inne cudaki – wszystko na nic. Po 4 dniach na surowym jak ręką odjął. Gdybym nie spróbowała, to bym nie uwierzyła. I to samo z miesiączką. Pierwsze dwa dni wyjęte z życia, urlop w pracy, bo nie byłam w stanie nic zrobić. Wszyscy mówili, że to od kręgosłupa. Taaaa, tirarira. W tym miesiącu żadnego bólu.”

„Kanapki. Zawsze myślałam, że jestem uzależniona od pieczywa, że nie mogłabym bez niego żyć. Na surówce (trzy miechy) zrozumiałam, że tak naprawdę uszczęśliwia mnie chrupiąca struktura jedzenia, nie te konkretne smaki. Teraz wiem także, że istnieje coś dużo lepszego od przypieczonego ziemniaczka, czy bułeczki. Np. chrupiący liść.”

„Uwielbiam ten RAW stan! Więcej energii, poczucie lekkości, radość z natury!!! I do tego mój mały sukces… pierwszy raz udało mi się przebiec 10 km!”

Na przeciwnym biegunie są opinie, że jedzenie na surowo wychładza, że w dłuższej perspektywie nie służy. Dieta witariańska w opinii dietetyków jest dobrym sposobem na detoks, ale nie jako docelowy styl odżywiania.

Odmładzanie na surowo – jak i co jeść, żeby schudnąć

Pisałam już o zdrowiu, o energii, dobrym samopoczuciu, ale nie oszukujmy się, chęć schudnięcia jest częstym motywem u osób, które podejmuję dietę witariańską. Częściej jednak zrzucenie kilogramów jest efektem ubocznym surowego jedzenia niż celem samym w sobie. Celem głównym jest najczęściej odzyskanie zdrowia, a nadwaga i otyłość są z tym powiązane.
W odchudzaniu i odmładzaniu na surowo kluczową rolę gra eliminacja cukru przemysłowego i produktów przetworzonych, i poprawienie trawienia, które odpowiada w pierwszej kolejności za zdrowie całego organizmu. Pomimo bardzo dużych porcji surowizny, pomimo nieliczenia kalorii, przy stosowaniu diety raw food – chudnie się systematycznie.

 

Zobacz też: Fitness na You Tube – z kim warto ćwiczyć

 

Dlaczego już nie jestem witarianką

Przez pół roku jadłam surowe, niemal w stu procentach (raz na parę dni zdarzały się minimalne odstępstwa). Schudłam 6 kilo, miałam bardzo dużo energii, rzuciłam kawę (przestałam mieć na nią ochotę). Dlaczego nie pozostałam witarianką na stałe? Nie potrafię odpowiedzieć. Paradoksalnie zaczęłam w nienajlepszym momencie, bo na początku marca (jeszcze nie było nawet nowalijek), a zakończyłam w doskonałym dla witarian, pod koniec wakacji, gdy dostępne były lokalne owoce, warzywa.

Może mój organizm potrzebował tradycyjnego sposobu ogrzania nerek i nadnerczy przed nadciągającą jesienią i zimą (teoria z ajurwedy), a może kilka odstępstw było początkiem końca, a może za bardzo zatęskniłam za smakami sprzed surowego jedzenia, a może przestraszył mnie fryzjer mówiąc, że włosy mi wypadają i połączyłam to raw food. W marcu zawarłam umowę ze sobą, że jem surowe tak długo jak długo będzie mi to sprawiało przyjemność i będzie mi to przychodziło bezwysiłkowo. Skoro więc dieta raw food przestała taka być, nie wywierałam na siebie presji, by przy niej pozostać. Potem miałam kilka prób powrotu, na razie nieskutecznych. Ale tęsknię za tamtym „surowym” samopoczuciem. Na szczęście pewne dobre nawyki pozostały. Owoce i surowe warzywa stanowią podstawę mojego codziennego jadłospisu.

Może ten tekst będzie dobrą okazją, by powrócić do raw food, jeśli nie w pełnym wymiarze to chociażby w wersji raw till 4, czyli systemu odżywiania, w którym owoce i warzywa je się do godziny 16, a potem przygotowuje posiłek gotowany.

Przekonałam się, że jedzenie ma wpływ na zdrowie i samopoczucie, ale też, że warto szukać indywidualnych rozwiązań, które będą najlepiej dopasowane do organizmu, bez popadania w żaden dogmatyzm.

Jeszcze jedna ważna myśl na koniec. Możliwe, że prawdziwą przyczyną odejścia od witarianizmu była… utrata entuzjazm. Paul Nison opowiadając o swojej witariańskiej ścieżce powiedział: „Jeśli chcesz naprawdę czegoś dokonać, musisz stale utrzymywać entuzjazm wobec tego”

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach