Thursday, October 28, 2021
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Strajk Kobiet  / Kobiety o Strajku Kobiet: Anna Wojkiewicz o tym, jak przestała być katoliczką

Kobiety o Strajku Kobiet: Anna Wojkiewicz o tym, jak przestała być katoliczką

O ludziach, dla których Kościół jest zamknięty

zamknięty kościół dla lesbijek

Kościół głosi Miłość, ale w praktyce nie dla każdego / fot. Pixaby

W związku ze Strajkiem Kobiet oddajemy nasz portal na Wasze głosy. Głosy Kobiet, które jednoczą się w ważnej dla nich sprawie, jaką jest prawo do własnych wyborów.

Dzisiaj Anna Wojkiewicz, przedsiębiorczyni, właścicielka Dr Hempatic, pionierka konopnej medycyny w Polsce. Była katoliczka, siostra kręgowa. Feministka, drag king, lesbijka.

Anna Wojkiewicz: Do wszystkich katoliczek i katolików,

dla których Krzyż, Jezus, Maryja, Duch Święty, kościoły, święci są Świętością.
Rozumiem Was.
Rozumiem, że będziecie bronić świątyń i nie podoba się Wam spreyowanie, obrażanie Waszej świętości. Że tak to czujecie. Rozumiem to i też nie pochwalam takich zachowań.
Co więcej rozumiem również to, że widzisz aborcję jako zabijanie, morderstwo. Masz do tego prawo.
Być może nawet jesteś zagubiony czy zagubiona, bo z jednej strony Kościół daje Ci sygnał, że strajk to nie po chrześcijańsku, a jednocześnie masz ochotę pójść i wykrzyczeć, że coś Ci się nie podoba.
Co się nie podoba?
Że idziesz w niedzielę po strawę duchową, modlitwę w świątyni wśród podobnych sobie wiernych i zamiast tego słyszysz np. słowa pogardy o swoich przyjaciołach i przyjaciółkach LGBT oraz nawoływanie do obrony przed nimi.
Coś się nie zgadza w nauczaniu Kościoła? A może to akurat taki ksiądz? Może gdzie indziej jest inaczej?

Wiem, że niektórzy jadą wiele kilometrów, aby nie słuchać takiego przekazu. Wiem, że niektórzy z Was prawdziwie są zatroskani o wszystkich. Widzą doskonale, że Kościół nie jest spójny w swym przekazie. Że niektórzy księża wręcz wstydzą się za innych księży, biskupów i arcybiskupów.
Część z Was jest wręcz rozdarta, bo czujecie, że to co się dzieje teraz na ulicach jest dobre, że rewolucja/zmiana jest nam potrzebna, bo już od dawna modlicie się o lepszy świat, wolny od zwyrodnialców, przemocy, pogardy i chciwości.

Odróżniacie Kościół od wiary. Naukę Kościoła od przesłania z Pisma Świętego. Szkoda, że jest Was tak mało. Tych prawdziwych, mądrych chrześcijan. A przedziera się inny przekaz. Pedofilia, Rydzyk, Jędraszewski… Wiem, że wielu z Was wstydzi się za ich słowa i czyny, i rozróżnia je od swojej wiary, nauk Jezusa.

Powiem Wam, że ja też nie identyfikuję się z niektórymi zachowaniami czy słowami, które widzę i słyszę „po mojej stronie”. Mój wielki problem polega na tym, że czuję że nie ma miejsca na moją Świętość. Dlaczego różne religie, wyznania nie mogą istnieć we wzajemnym poszanowaniu?

Ja katoliczka

Jeszcze jakieś 20 lat temu nazywałam się katoliczką, a raczej nie nazywałam się, a nią byłam. To był dla mnie naprawdę piękny czas, czułam się taka osadzona, przepiękne sakramenty, wspólnota, mądrzy księża. Z wielkim rozczuleniem i miłością wspominam księdza Sławka z parafii św. Józefa w Środzie. Organizował nam przepiękne rekolekcje, wyjazdy, zawsze gotowy na rozmowę o trudnych sprawach, zawsze gotowy na trudne pytania. Rewelacyjne poczucie humoru, czysta dobroć i chęć pomocy.
Pamiętam jak zrobił nam spotkanie w kościele w ciemności. Było zapalonych tylko kilka świec. Na środku kościoła na klęczniku była Biblia. My nastolatki licealne podchodziliśmy/łyśmy tam i otwieraliśmy/łyśmy księgę na chybił trafił i czytaliśmy/łyśmy tak długo jak chcieliśmy/ałyśmy. To było magiczne. Ks. Sławek zaprosił mnie nawet nieodpłatnie na rekolekcje gdzieś pod Kraków (matka powiedziała, że nie da kasy). Tam modliliśmy, rozmawialiśmy. To był naprawdę piękny duchowy czas.

Jego poczucie humoru było takie, że na moją osiemnastkę przyszedł w stroju Batmana. I około 22.00 podszedł do mnie i powiedział, że już pójdzie bo nie ma za bardzo z kim gadać, bo wszyscy mają promile w sobie 🙂

Wyobraźcie sobie, jak trudno było mi z tego zrezygnować. Szczególnie z nabożeństw majowych. Uwielbiałam je. Często zostawałam nawet na mszy zaraz po nich, przyjmując komunię. Każdy sakrament traktowałam poważnie. Modliłam się w domu, na spacerze, wszędzie…

Ja lesbijka

I przyszedł moment, że poczułam, że kocham kobiety, że jestem lesbijką.

BAŁAM SIĘ.
Bardzo mocno to przeżywałam. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że nie tylko straciłam swoją przynależność, wspólnotę, sakramenty. Straciłam część siebie. Tak trudno było mi zrozumieć, że nie ma w Kościele miejsca na taką mnie, jaką jestem. Że nie mogą być sobą, choć to nie moja wina. Że nie mogą iść do mojej świętej spowiedzi po rozgrzeszenie, aby potem pójść przyjąć Pana Jezusa do serca.
Bolało to cholernie!

Bo ja nie żałowałam za grzechy, bo nie chciałam wbrew sobie żyć, chciałam być sobą i móc czuć to co czuję. Nie chciałam żyć w ciągłym poczuciu, że coś jest ze mną nie tak. Nie chciałam żyć we wspólnocie, która mną gardzi i jestem na marginesie, bo jestem jakaś tam.

Bałam się oczywiście kary boskiej. I byłam w tym wszystkim całkowicie sama. A nie przepraszam, był ze mną Dostojewski, Puszkin i Bułhakow, których czytałam wtedy namiętnie
To nie były czasy terapeutów i psychologów, a nawet gdybym chciała po ten rodzaj pomocy sięgnąć, to w kieszeni studenckiej nie mieścił się taki wydatek. Czułam się jak sierota, czułam się jakby ktoś „wyrzucił mnie z miasta za karę i ukamienował”. To było straszne uczucie i trudny czas.
Pogubiłam się na wiele lat. I właściwie dopiero po przyjeździe do Warszawy znalazłam swoją duchowość, osadziłam się i poczułam znowu przynależność, mam swoją wspólnotę (kocham Was Siostry), Paniteon i swoją świątynię. Dziś modlę się np. łącząc się z Ereszkigal.

Ja człowiek

Dlaczego Polska nie może być miejscem dla wszystkich?
Może dlatego, że wszyscy niewierzący w jedyną prawdziwa i słuszną prawdę to grzesznicy, których należy nawracać?
Dlaczego moja wiara jest zła? Moja świętość jest mniej święta?
Dlaczego jest jedyna słuszna wiara i należy wszystkich nawrócić?

Ja się czuję takim podejściem gwałcona. Tym, że ktoś uważa mnie za wielką grzesznicę i modli się za mnie o nawrócenie. Nie modli się o moje szczęście w związku lesbijskim tylko chce mnie nawrócić. Nie, nie chcę się nawracać, nie chcę być w takiej wspólnocie, której arcybiskup nazywa mnie zarazą a inni pogardzają mną. 

Rozumiesz mnie? Rozumiesz to, że czuję się, że mnie się odczłowiecza? Jak ma być pokój i spokój w naszym kraju?

I na koniec wyjaśniam, że kiedy krzyczę te brzydkie słowa prosto z mojego brzucha, to nie krzyczę do Jezusa, nie obrażam Twojej świętości, kościołów, Twojej wiary. Wyrażam w ten sposób mój sprzeciw wobec stanowionego prawa z pobudek religijnych. Nawet jeśli jesteśmy w starochrześcijańskim państwie, w którym niby zdecydowana większość to katolicy. A gniew? Hmm… tutaj też się różnimy mocno. Bo kolejną Boginią w moim Paniteonie jest Erzuli Dantor. I jak najbardziej jest na niego miejsce w moim świecie.
Naprawdę nie możemy żyć obok siebie z poszanowaniem własnej wiary, wartości, różnorodności? Głęboko wierzę w to, że TAK. Ale proszę Cię nie dziw się, że krzyczę, kiedy żaden zwyrodnialec pedofil ksiądz nie został ukarany za swoje czyny ani ten, który to ukrywał. Nie dziw się, że sprzeciwiam się temu, że płacę podatki na Kościół, który mną gardzi. Aż w końcu nie dziw się, że walczę o swoje świeckie prawa człowieka.
Dlaczego mam przyjąć zasady Twojej religii? Głęboko wierzę, że jest coś takiego, jak wspólny świat oparty na wolności (nie anarchii), na szacunku i różnorodności.

Nie ma czegoś takiego jak jedyna słuszna prawda i wiara. Jesteśmy różni i musi to mieć odzwierciedlenie w prawie i w naszych relacjach.
I o to walczę, strajkuję i wyrażam swój sprzeciw.

Była katoliczka…

Anna Wojkiewicz

Anna Wojkiewicz walczy o prawo do uznania różnorodności ludzi ich wyborów / fot. Monika Kmita

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach