Aneta Pondo, Kharu, Himalaje, fot. własne
Słowo roku przyszło do mnie naturalnie, zanim jeszcze ten rok się zaczął. Pojawiło się w głowie i nie chciało już z niej wyjść. Ale dopiero dzisiaj odsłoniło się jego pełne znaczenie. „Pełne” na dziś, bo kto wie, co w nim jeszcze się kryje. Mam cały rok, by to zgłębić
dostrajanie
To słowo brzmi: dostrajanie (aczkolwiek, jak doczytasz do końca, okaże się, że jednak… nie).
Najpierw pojawiło mi się jako przeciwwaga dla totalnego rozstrojenia, jakim był 2025 rok.
Rozstrojenia na wielu poziomach, bo niby było dobrze, a co chwilę coś zgrzytało lub nie stykało. Raz się życie śpiewało jak przebój, by za chwilę wykrzywić się jakąś fałszywą nutą.
Trudniej było mi się skupić.
Trudniej było mi wyłączyć myśli w głowie.
Trudniej było mi złapać kontakt z ciałem.
Więc z jednej strony wspaniałe podróże, wejście na ponad 5256 m n.p.m. w Himalajach, a z drugiej jakieś dziwne poczucie, że rozjeżdża się rzeczywistość.
Najmocniej poczułam to jesienią po powrocie z Indii, gdzie przez miesiąc resetowałam tak głęboko swoje ustawienia fabryczne, że po wylądowaniu w Polsce czułam tysiąc razy bardziej tutejsze rozedrganie. Zwłaszcza że mój powrót nastąpił kilka dni po rosyjskich wrześniowych dronach nad naszym krajem.
Bo oprócz rozstrojenia własnego, zawsze jest to kolektywne. I przed nim trudno się obronić.
Przeczytaj też:
Nic nie jest takie, na jakie wygląda. Dlaczego lubię cudze podsumowania
dostrAIanie
Najmocniejszego „winnego” w rozstrojeniu – i osobistym, i kolektywnym – upatruję w sztucznej inteligencji.
„Od czasu wynalezienia bomby atomowej świat nie znalazł się w tak niestabilnym miejscu. I to mnie stresuje”.
Tak Kuba Piechocki, szef działu naukowego w OpenAI, odpowiedział na pytanie Macieja Kaweckiego, czy jest coś, czego się boi w związku z rozwojem sztucznej inteligencji (podcast „This is IT”).
Przypomniało mi się wtedy, jak jedna z przyjaciółek powiedziała, że marnujemy czas bojąc się różnych zagrożeń, a przecież i tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć, skąd przyjdzie to prawdziwe. Czyż nie miała racji? Pamiętacie Covid? Czy przed pandemią ktokolwiek był w stanie przewidzieć takie zagrożenie?
Ludzie boją się wielu rzeczy: inwazji obcych, kryzysu klimatycznego, wojny… (wstaw dowolne).
A co, jeśli to najgorsze zagrożenie ludzkość tworzy sobie aktualnie sama, pracując nad sztuczną inteligencją?
Dużo czasu spędziłam w ostatnim roku, rozpoznając AI-ową rzeczywistość, więc dostrajanie do niej już się zaczęło, a teraz przechodzi na poziom bardziej świadomy. Bo wiem, że ostatnią rzeczą, którą mogę robić, szczególnie prowadząc biznes, jest udawanie, że AI nie ma. Ale też ostatnią rzeczą, którą chciałabym robić, jest udawanie, że wierzę, że AI rozwiąże problemy tego świata, bo moim zdaniem nie rozwiąże, a jedynie je pogłębi. Dodatkowo, stworzy nowe, o których nam się prawdopodobnie nie śniło.
Moje słowo roku przyjęło więc postać: dostrAIanie, czyli dostrajanie się do świata, w którym dzieje się właśnie rewolucja, jakiej prawdopodobnie jeszcze w historii naszej cywilizacji nie było.
Rewolucja, której skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć. A dzieje się w takim tempie, że kluczową kompetencją staje się umiejętność dostrAIania. Ta hybryda słowna jest adekwatna do kierunku zmian i tego, że coraz trudniej będzie rozpoznać co pochodzi od człowieka, a co jest wytworem technologii.
Sprawdź koniecznie:
Horoskop: W 2026 roku wszystko się zmieni. Czy jesteś na to gotowa?
dostraJAnie
Dzisiaj długo spacerowałam po zaśnieżonym Krakowie, dostrajałam się do tego, że śnieg, że mróz, i cieszyłam się, że jestem zdrowa. Diagnoza lekarska brzmiała w uproszczeniu: „byłaś o krok, ale zdążyłaś na czas tym się zająć”.
Jednocześnie słyszałam, jak ciało gadało do mnie: „okej, tym razem ci się udało, ale potraktuj to jako ostrzeżenie”.
I wtedy doznałam olśnienia, że akcent w dostrajaniu powinien iść na inne literki – na „ja”. W ten sposób moje słowo roku wyewoluowało w dostraJAnie.
To samo słowo, a tyle możliwości, w zależności od tego, co chcę w nim zasilić.
Czy chcę się dostroić do AI?
Czy chcę powrócić do rdzenia, do JA?
A może da się to pogodzić? I może da się dostrAIać, nie rezygnując z dostraJAnia się.
Mam cały rok, by to sprawdzić.
