Home / Styl życia  / Kuchnia  / Śledź śledziowi nierówny! (przepis)

Śledź śledziowi nierówny! (przepis)

Styczeń to na całym świecie zwyczajowo okres karnawału. A co po nim? Oczywiście słynny w Polsce „śledzik”, a więc ostatki. Mamy pyszną propozycję, jak go przyrządzić.

fot. materiał prasowy

Styczeń to na całym świecie zwyczajowo okres karnawału. A co po nim? Oczywiście słynny w Polsce „śledzik”, a więc ostatki. Już dziś warto pomyśleć, czym w tym roku poczęstujemy naszych gości! Bo jeśli właśnie śledzikiem, to jakim i jak przyrządzonym? Przecież wiadomo nie od dziś, że ryba rybie nierówna! W przypadku śledzia zdecydowanie warto bliżej zapoznać się z popularnymi matiasami! Choć uwaga, bo w Polsce matiasy popularne są raczej tylko z nazwy!

fot. materiał prasowy

fot. materiał prasowy

Dystrybutorzy ryb w naszym kraju od lat sukcesywnie wprowadzają bowiem klienta w tym zakresie w błąd. Przecież półki sklepowe pełne są produktów z „matiasem” w nazwie. Właśnie tutaj pojawia się problem… Okazuje się bowiem, że ryby „a’la matias” (najczęściej to właśnie na nie można trafić) tak naprawdę nie mają nic wspólnego z prawdziwymi matiasami! Są to zwykłe śledzie, a słowo „matias” ma po prostu zwiększyć ich wartość w oczach i świadomości konsumentów.

Jak rozpoznać matiasa?
Tak naprawdę to żadna filozofia. Matias to po prostu… młody śledź! Na tyle młody, że ma jeszcze przed sobą okres tarła. A co to za różnica, ktoś zapyta. Jak tłumaczy Bohdan Karmański z krakowskiej firmy Tesoro del Mar, różnica jest kolosalna. – W związku z tym, że matias nie uczestniczył jeszcze w tarle, jego mięso jest zupełnie inne niż powszechnie znanego śledzia. Jest znacznie bardziej tłuste (matiasy mają w sobie aż 15-20 proc. tłuszczu) i zdecydowanie delikatniejsze. Nie mniej znaczące są też inne różnice: matiasy są zdecydowanie mniej słone od tradycyjnych śledzi (nie trzeba ich więc odsalać przed spożyciem, ale też szybciej się psują), a ponadto dojrzewają dzięki enzymom własnym, które pozostają w ich organizmach.

Świeży matias – tylko wiosną i latem
Okres spożywania świeżych matiasów jest ściśle związany z czasem ich poławiania. Ten przypada zawsze na maj i czerwiec, a więc zanim śledzie rozpoczynają tarło. Najczęściej spożywa się je w Holandii, Niemczech i Norwegii, a więc w krajach, w których matiasy są łowione. W Polsce w dalszym ciągu należą raczej do rzadkości, co jest związane z brakiem tradycji łowienia śledzi dziewiczych. Miłośnicy popularnego „śledzika” od niedawna mogą jednak cieszyć się smakiem prawdziwych matiasów, do tego przez cały rok! Wspomniane wcześniej Tesoro del Mar, zajmujące się importem i dystrybucją ryb z całego świata, wprowadziło bowiem do swojej oferty detalicznej oryginalnego norweskiego matiasa, w postaci filetów w zalewach olejowych, pakowanych w 200-gramowe opakowania. Szczegółów można dowiedzieć się pod adresem www.tesorodelmar.pl.

fot. materiał prasowy

fot. materiał prasowy

Przepis na matiasy piernikowe
Przyprawy korzenne nieodmiennie kojarzą się z tradycją Świąt Bożego Narodzenia i z korzennie przyprawianymi ciastami. Pierniki i pierniczki pojawiają się niemal na każdym stole, jednak korzennej przyprawy do piernika można użyć także do innych dań. Jeśli uda nam się znaleźć wersję bez cukru (albo zrobić własną), świetnie sprawdzi się ze śledziami czy matiasami – mimo, że na pierwszy rzut oka takie połączenie może wydawać się kontrowersyjne. Polecamy takie śledzie przygotować na kilka dni przed planowanym podaniem, wtedy przejdą przyprawami i będą smaczniejsze.

Przygotowanie:
1. Pokrojone śledzie ułóżcie w słoiku.
2. Połączcie wszystkie składniki w misce i powstałą zalewą zalejcie śledzie.
3. Odstawcie matiasy na kilka dni do lodówki… i smacznego!

Przepis autorstwa Krzysztofa Sokalli, autora bloga kulinarnego Człowiek z łyżką (http://czlowiekzlyzka.pl/)
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach