Wednesday, July 24, 2024
Home / POLECAMY  / Sisterhood vs brotherhood – czemu dziewczyny łatwiej się komunikują?

Sisterhood vs brotherhood – czemu dziewczyny łatwiej się komunikują?

A Ty? Masz swoją grupę wsparcia?

Mężczyźni

Czy brotherhood różni się od sisterhood / fot. Adobe Sotcka

„Zazdroszczę dziewczynom”, mówi Tomasz. Czym się różni sisterhood od brotherhood?

Czym jest Sisterhood?

Sisterhood (po polsku siostrzeństwo) to określenie więzi, która łączy grupę kobiet. Większość z nas ma taką grupę – są to koleżanki, z którymi widujesz się na plotki i żale, osoby, z którymi lubisz rozmawiać gdy coś cię gryzie.

Więź tę cechuje solidarność i empatia, a sama grupa jest bezpieczną przestrzenią, w której kobiety mogą dzielić się swoimi doświadczeniami, szukać rady, czy wypłakać się.

Nie należy jednak myśleć o siostrzeństwie jako o przestrzeni, w której wyrażamy wyłącznie swoją słabość. Rzeczywiście, jako że jest to przystań, w której możemy czuć się bezpiecznie, a zwykle nie mamy zbyt wiele takich przystani, często zdarza się, że wraz z koleżankami żalimy się na obszary życia, w których czujemy się w jakiś sposób niezrozumiane. Wynika to z prostego powodu – nigdzie indziej nie czujemy się wysłuchane. Jest to jednak także potężne narzędzie wsparcia między kobietami. Myślę, że przez większość czasu nie doceniamy tego, co możemy dostać od naszego siostrzeństwa. Jest to zrozumiałe, jako że zwykle, gdy pozytywne rzeczy przychodzą do nas na porządku dziennym, zwyczajnie ich nie zauważamy. Żeby prawdziwie docenić, co daje nam nasz sisterhood, musiałybyśmy na jakiś czas stać się mężczyznami. Taki kontrast z całą pewnością otworzyłby nam oczy.

Może Cię zainteresuje:
„Każda kobieta powinna mieć swój krąg”. 5 kobiet o kręgowej drodze

Czym jest Brotherhood?

Analogicznie do siostrzeństwa, istnieje też braterstwo, czyli rodzaj więzi w grupie mężczyzn. Jest jednak duża różnica między tym, jak funkcjonuje nasza kobieca więź, a tym jak funkcjonuje ona u mężczyzn. Mężczyźni są mniej skłonni do dzielenia się emocjami, nawet w swoich męskich grupach. Jest to niestety w dużej mierze spowodowane normami społecznymi, które wykreowały wokół pojęcia męskości szeroką otoczkę oczekiwań.

Jako społeczeństwo oczekujemy od mężczyzn, że będą silni i niezależni, że nie będą płakać i że ze wszystkim sobie poradzą. Mimo że mamy już XXI wiek i wszystkie te stereotypy na temat mężczyzn są powoli tępione, nie da się już cofnąć tego, co zostało im podświadomie zaprogramowane.

Nic więc dziwnego, że w przeciwieństwie do sisterhood, brotherhood skupia się bardziej na wspólnych aktywnościach, niż na bezpośrednich rozmowach o swoich uczuciach i przeżyciach. Gdy mężczyźni dzielą się ze sobą ciężarem emocjonalnym, często robią to w kontekście praktycznej porady na jakiś temat. Często też zamiast otwarcie wypowiedzieć się o swoich troskach, ubiorą je w żart lub wybiorą inną, niebezpośrednią formę komunikacji.

„Zazdroszczę dziewczynom tej bezpośredniości, mam wrażenie, że idzie za nią jakaś taka świadomość emocjonalna, której wielu moim kolegom brakuje. Ja sam nie czuję się z niej wybrakowany, ale nieraz nie mam z kim porozmawiać na temat swoich uczuć” – mówi Tomasz

Polecamy też:
Najważniejsze i najtrudniejsze zadania facetów w XXI w. Współczujesz?

Dlaczego to takie ważne?

Jako kobiety żyjące w siostrzeństwie, mamy dostęp do natychmiastowej terapii grupowej, ilekroć wydarzy się coś obciążającego emocjonalnie. Rozmawiamy, dzielimy się, zrzucamy z siebie ciężar. Tym samym ciągle uczymy się komunikować, robimy to lepiej z miesiąca na miesiąc. Czujemy się bezpiecznie, mamy swoją przystań – nieważne czy spotykają się w niej tylko dwie, czy dziesięć kobiet. Konkluzja, która sama się nasuwa, to że dzięki temu nasze głowy są lżejsze.

Nie musimy tłumić w sobie emocji tak, jak często robią to mężczyźni. Uczymy się razem z koleżankami przelewać frustrację do wspólnej czary, w zamian okazując sobie wsparcie. W naszych rękach ląduje narzędzie codziennego coachingu, popychamy się nawzajem do działania, do osiągania sukcesów i wspólnego przeżywania porażek.

Według wielu źródeł (m.in. Gender and Age Stereotypes of Emotionality, Fabes & Martin, 1991, George Mason University), kobiety są bardziej ekspresyjne, odczuwają większy zakres emocji i to często bardziej intensywnie od mężczyzn. Zwykle jest to smutek, strach, radość, miłość, podczas gdy mężczyźni zwykle odczuwają złość. Zostało również udowodnione, że kobiety częściej od mężczyzn pokazują odczuwane emocje poprzez ekspresję mimiczne. Może to również wynikać z faktu, że dziewczynki częściej są zachęcane do pokazywania emocji, a chłopcy do ich tłumienia.

To Ci się spodoba:
My, manipulatorki, czyli o tym, czy mężczyźni naprawdę są z Marsa

Emocjonalne zagubienie

Złość to emocja, która często wynika z braku zrozumienia lub z narastającej frustracji, dotyczącej więcej niż jednej przestrzeni życia. Pojawia się jako automatyczny mechanizm obronny, który ma za zadanie ochronić nas przed potencjalnym ryzykiem. Nieustanne odczuwanie złości może powodować stres i poczucie zagubienia. Według APA (American Psychological Association) jest to częsta przyczyna problemów związanych ze zbytnią impulsywnością. Niestety, jako że mężczyźni zwykle nie czują się wystarczająco komfortowo, aby otwarcie mówić o swoich emocjach, rzeczą absolutnie oczywistą jest, że następuje przez to problem z rozumieniem tych emocji i radzeniem sobie z nimi.

Polecamy:
10 pytań, które warto zadać w związku z długim stażem

Problem komunikacji

Przejdźmy do zupełnie innego tematu, który ma jednak dużo wspólnego z pojęciami sisterhood i brotherhood. Jest to temat komunikacji, szczególnie w związkach. Jeśli postawimy obok siebie kobietę, która ma potrzebę otwartej komunikacji na temat przeżywanych emocji, i mężczyznę, który jest nauczony tłumienia swoich uczuć i komunikacji niewerbalnej, możemy być pewni, że nie skończy się to dobrze.

„Kiedy tłumimy swoje negatywne emocje, gasną również uczucia pozytywne i miłość umiera”

pisze John Gray, w książce „Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus”.

Zdaniem Graya, jeśli kobieta będzie szukała wsparcia u swojego partnera w taki sam sposób, w jaki szukałaby go w swoim sisterhood, jej komunikat może być odebrany zupełnie inaczej, niż w zamierzeniu, mężczyźni nie są bowiem nauczeni słuchania tak, jak kobiety i nie rozumieją naszej potrzeby bycia wysłuchaną. Co w takim razie możemy zrobić, żeby spróbować się wzajemnie zrozumieć?

Musimy nauczyć się wzajemnej komunikacji, mając na uwadze to, że nie jesteśmy tacy sami.

Na co dzień pasjonatka krakowskiego środowiska muzycznego, wokalistka i producentka. Dziennikarstwo ma we krwi, a jak zwykła mawiać, z genami nie wygrasz.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ