Tuesday, October 26, 2021
Home / POLECAMY  / „To już nie te czasy, że prostytutka to bezzębna paskuda nawołująca z pobocza…”

„To już nie te czasy, że prostytutka to bezzębna paskuda nawołująca z pobocza…”

„Prawdziwe upokorzenie to pytanie „kartą czy gotówką?” przez osiem godzin dziennie za najniższą krajową. W porównaniu z tym, sexworking to czysta bajka”.

sexworkerka rozmawia z klientem, który siedzi w samochodzie

Czy rzeczywiście sexworking to czysta bajka? / fot. AdobeStock

– Pamiętam taki obrazek – wczesne 90-te, jadę z tatą ciężarówką, bo pracował w transporcie, a na „esce” stoją prostytutki. „Patrz, Elka, jagodzianki!” – śmieje się ojciec i dodaje pod nosem: „Tfu, ale paskudy”. Ciekawe, co dzisiaj powiedziałby o mnie

 

Lepiej poudawać, że ci dobrze, niż wycierać czyjeś siki z podłogi

Pola – tak postanowiłam nazywać dziewczynę, z którą piszę – uważa sexworking za wybawienie. Jest ledwo po dwudziestce, ma prześliczną, dziewczęcą buzię i trzy koty. Skończyła szkołę średnią, rozpoczęła studia, ale, jak mówi, znudziło jej się uczenie czegoś, czego i tak w życiu nie wykorzysta. Odeszła z uczelni po trzech semestrach.
Pochodzi z przeciętnej rodziny z powiatowego miasta, ma rodziców, rodzeństwo i dobre wspomnienia. Nie ma za to traum ani nałogów.

Załapałam się na mieszkaniówkę, gdy moja dobra znajoma szukała kogoś, kto mógłby jej towarzyszyć. Na początku byłam przerażona, że coś mi się stanie. Bałam się chorób, pobić, jakichś dziwnych akcji z alfonsami, albo coś takiego. Nie wiedziałam, jak to wszystko działa, ale poszło gładko. Drugi rok mi już w tym leci i nie żałuję.

Przeczytaj też: SEX ON LINE czyli spowiedź cam girl

Chcę ją spytać, czy obawiała się czegoś jeszcze. Czy wstydziła się tego, co pomyślą o niej znajomi, rodzina. Jak podchodzi do tematu od strony etycznej, moralnej. Czy nie miała oporów przed spotkaniem z pierwszym klientem? Jak ono wyglądało? Przełykam wszystkie te pytania, gdy mówi mi: Lepiej poudawać, że ci dobrze, niż nabijać na kasę w markecie. Zaczynam rozumieć, że do tematu podeszłam zbyt generycznie.
Pytam więc – jaka jest dzisiejsza sexworkerka?

Pola o sexworkingu

Pamiętam taki obrazek – wczesne 90-te, jadę z tatą ciężarówką, bo pracował w transporcie, a na „esce” stoją prostytutki. „Patrz, Elka, jagodzianki!” – śmieje się ojciec i dodaje pod nosem: „Tfu, ale paskudy”. Ciekawe, co dzisiaj powiedziałby o mnie. To nie te czasy, że bezzębna prostytutka nawołuje klientów z pobocza, a ci zastanawiają się, czy są aż tak zdesperowani. Wtedy do tej pracy szły chyba te brzydsze i „gorsze”, dzisiaj idą wszystkie, które zechcą. Wśród nas są takie jak ja, które posmakowały gównianej roboty, na przykład na szmacie albo na kasie. Prawdziwe upokorzenie to pytanie „kartą czy gotówką?” przez osiem godzin dziennie za najniższą krajową. W porównaniu z tym, sexworking to czysta bajka. Lepiej poudawać, że ci dobrze, niż wycierać czyjeś siki z podłogi, proszę cię. Idź, popracuj w jakiejś imprezowni i daj znać, jak się nad ranem sprzątało łazienki. To jest dopiero obleśne.

Gdy proszę, by opisała się trzema słowami, mówi: ładna, sprytna i inteligentna.
Na Facebooku ma pięć tysięcy obserwujących.
Na stronie z ogłoszeniami sexworkerek wpisała cenę – 400 złotych za godzinę.
W swojej poprzedniej pracy za taki sam czas pracy dostawała tylko 15.

Jolka lubi seks

Gdy opowiada mi, że skończyła szkołę muzyczną, mimowolnie wybucha śmiechem. Mówi, że sama rechocze z własnego żartu, że nieźle ją tam nauczyli, skoro ostatecznie wybrała grę na flecie. Szybko wraca do posępnej miny. Pali jednego papierosa za drugim.

Ja nie wiem, czego ty szukasz i co chcesz usłyszeć. Mam wynajęte mieszkanie, w drugim pracuję, ale to na spółkę z dwiema innymi dziewczynami. Nie mam żadnej innej motywacji, niż kasa. Nie mam problemu z tym, że ktoś powie prostytutka, czy dziwka. Sexworking, no też brzmi spoko, tylko to takie trochę udziwnienie. Ja tam wiem, czym się zajmuję i nie muszę sobie dodawać żadnego ładnego słówka, żeby mi się lepiej zrobiło. Nie robi. Praca jak praca, nie muszę jej kochać, ale mam z tego pieniądz, którego nie wyciągnę nigdzie indziej. Potrafię zarobić lekką ręką dwanaście tysięcy. Jakiś parszywy oblech trafiający się raz na miesiąc to niewielka cena za takie zarobki. Jest git. Zaciskam zęby i robię swoje.

Jolka deklaruje, że ma niecałe trzydzieści lat. Ma również paznokcie zjedzone do żywego mięsa. Jej rzadkie włosy w niektórych miejscach wyglądają tak, jakby ktoś regularnie pomagał im wypadać. Drapie się po przedramionach. Ani razu nie spojrzała mi w oczy.

Jaka ja jestem? Trzy słowa? Nie wiem, normalna.

Basia prostytuuje się bo może

Tylko napisz tam inne imię, bo, ja pierdolę, wszyscy od razu załapią, że ja to ja, haha!

Basia jest najstarsza ze wszystkich dziewczyn. Odchowała już dzieci. Prostytuuje się, bo może – taką odpowiedź otrzymałam. Denerwuje się, gdy pytam ją o motywacje, powody. Podobnie jak poprzednie kobiety odpowiada, że robi to, bo ma na to ochotę.

Czaisz się na jakąś ckliwą historię? Że jestem pijaczką albo byłam molestowana? Haha, nic z tego. Lubię seks, zawsze lubiłam, a nikt w moim wieku nie zatrudni mnie już nigdzie gdzie zarobię sensowny pieniądz. O i masz, to moja motywacja. Piniądz! Zresztą nie wiem, czy któraś ma inny powód. Bo niby jaki?

Basia wybrała sobie trzy cechy. „Stara, ale jara”, dowcipna, sympatyczna.

Przeczytaj koniecznie: Teraz mam high life

Z wykształcenia dziennikarka, z serduszka – wieszczka. Zajmuje się szeroko pojętą reklamą i copywritingiem. Kocha detal, metafory, ogórki kiszone i podlaskie szeptuchy.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    aannnn 28 września, 2021

    Co kto lubi ale buta tych dziewcząt w kontekście mówienia o pracy w markecie trąci bufonadą i dyskryminacją…

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach