Monday, April 12, 2021
Home / Kultura  / Język dźwiękowego porozumienia

Język dźwiękowego porozumienia

Alarm Will Sound usłyszymy podczas tegorocznej edycji Sacrum Profanum.

Alarm Will Sound inicjatorami byli dwaj ówcześni studenci – Gavin Chuck i Alan Pierson.

Alarm Will Sound inicjatorami byli dwaj ówcześni studenci – Gavin Chuck i Alan Pierson. / fot. materiał prasowy

Jednym z najczęściej zadawanych nam pytań jest to, skąd wzięła się nazwa zespołu. Odpowiedź pokazuje, jak podejmujemy większość naszych decyzji: z wielu, wielu dyskusji. Kiedy pewnego razu siedzieliśmy w sali gimnastycznej, zobaczyłem napis nad wyjściem ewakuacyjnym. „To może Alarm Will Sound?” zaproponowałem, bo właśnie dyskutowaliśmy kwestię nazwy. Przegłosowaliśmy ją – i została – wspomina Gavin Chuck.

Alarm Will Sound inicjatorami byli dwaj ówcześni studenci – Gavin Chuck i Alan Pierson.

Alarm Will Sound inicjatorami byli dwaj ówcześni studenci – Gavin Chuck i Alan Pierson. / fot. materiał prasowy

Dobrze się stało, bo młodzi muzycy, którzy w połowie lat 90. spotkali się w Eastman School Of Music, chcieli swą grą ożywić skostniałą formułę dużego zespołu klasycznego. I wybrana przez nich nazwa zwracała od razu uwagę swą ekscentrycznością, ale oddawała też ducha ryzyka i przygody, który przyświecał zaistnieniu projektu.

Jego inicjatorami byli dwaj ówcześni studenci – Gavin Chuck i Alan Pierson. Zirytowała ich statyczna atmosfera na uczelni – brak wykonań utworów współczesnych minimalistów, schematyczny sposób pracy tamtejszej orkiestry, niechęć do komponowania wśród studentów i profesorów. Od słowa do słowa, od spotkania do spotkania, krąg rebeliantów z Eastman zaczął się poszerzać. Kiedy dyskusje osiągnęły zenit – zamieniły się w czyn. W ten sposób powstał zespół Oxia, który z czasem przerodził się w bardziej zwartą grupę – Alarm Will Sound. Wszystko to przypominało raczej hipisowski strajk czy punkową rebelię, niż powstawanie klasycznej orkiestry.

Dostaliśmy od uczelni tylko trzy tysiące dolarów i małą salę na próby. Ale nie zrażało nas to – a wręcz przeciwnie. Przebiegliśmy cały kampus rozwieszając plakaty o dwóch pierwszych koncertach, a dopiero potem usiedliśmy w głównym hallu uczelni, aby zbierać ochotników. W ten sposób wyłonił się trzon zespołu, który przetrwał do dzisiaj – uśmiecha się Gavin Chuck.

Młodzi instrumentaliści chcieli grać to, czego im brakowało w programie uczelni. Dlatego od razu sięgnęli po najbardziej nowoczesne kompozycje z kręgu muzyki współczesnej, jakie wtedy znali: György’ego Ligetiego, Colona Nancarrowa czy Benedicta Masona. Tak naprawdę sławę przyniosło im jednak dopiero zmierzenie się z twórczością Steve’a Reicha. Pierwszy album grupy, który ukazał się w 2002 roku, zawierał dwie brawurowo wykonane kompozycje tego pioniera minimal music – Tehillim i The Desert Music. I to właśnie on stał się przepustką Alarm Will Sound do popularności wśród fanów i zachwytów opiniotwórczej krytyki.

Tehillim jest prekursorski wobec wszystkich późniejszych eksperymentów z łączeniem muzyki klasycznej i popularnej. To właśnie Reich stworzył język dźwięków, którym z czasem zaczęli się posługiwać artyści z tych obu kręgów, aby móc się ze sobą porozumieć. Bez niego to byłoby niemożliwe – podkreśla Alan Pieron w wywiadzie dla portalu PostPostRock.

I rzeczywiście – Alarm Will Sound śmiało przeszedł od grania Reicha do eksperymentów z muzyką elektroniczną. Tak powstał wspaniały album Acoustica z orkiestrowym wykonaniem utworów Aphex Twina, a także późniejsze realizacje muzyki Autechre, Venetian Snares, Mochipet czy The Dirty Projectors.

Kiedy Reich był trzy lata temu na festiwalu Sacrum Profanum, usłyszał zaskakujące wykonanie swojej kompozycji Electric Counterpoint przez Jonny’ego Greenwooda z grupy Radiohead. Zainspirowany – stworzył utwór Radio Rewrite, bazujący na dwóch nagraniach angielskiej formacji – Jigsaw Falling Into Place i Everything in Its Right Place. Kompozycję tę usłyszymy podczas tegorocznej edycji Sacrum Profanum w wersji Alarm Will Sound. Będzie ona stanowiła część koncertu All-Reich, w ramach którego amerykański zespół zaprezentuje wybrane przez siebie dzieła mistrza minimalizmu.

Ponieważ nie piszę na orkiestrę, nie potrzebuję osiemnastu pierwszych skrzypiec. Wystarczą mi powiedzmy trzy, bo dzięki temu słuchacz będzie mógł wyłapać detale. Dla mnie orkiestrowa orkiestracja to zła orkiestracja. Dlatego wolę pracować z dużymi zespołami, z których Alarm Will Sound na pewno się wyróżnia – podkreśla Steve Reich w rozmowie z St. Louis Magazine.

Szczegółowy program i informację o biletach tutaj: www.sacrumprofanum.com

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach