Friday, April 16, 2021
Home / Styl życia  / Kuchnia  / Restaurant Week na półmetku: Klimaty Południa [recenzja]

Restaurant Week na półmetku: Klimaty Południa [recenzja]

Dowiedz się, czy było warto wybrać się na samo południe

Festiwal Restaurant Week (20-31 października 2017) już na półmetku. Wielbiciele spotkań przy smacznie zastawionym stole krążą po restauracjach w 13 miastach w Polsce i próbują autorskich potraw przygotowanych przez szefów kuchni specjalnie na tę okazję

Zasady są proste, wchodzisz na stronę https://restaurantweek.pl/ wybierasz miasto, w nim restaurację i jedno z dwóch menu (wegetariańskie lub mięsne) oraz termin, kiedy chcesz przyjść na obiad lub kolację. Wszędzie obowiązuje taka sama cena: 49 zł za trzydaniowy posiłek (przystawka, danie główne i deser).

Dziś z przyjaciółką umówiłyśmy się w Klimatach Południa (Kraków, ul. św. Gertrudy 5). Chociaż o restauracji wiedziałam od dawna (w końcu istnieje już dziesięć lat) i słyszałam na jej temat „ochy i achy” z wielu ust, był to mój pierwszy raz w tym miejscu.

Rozmowa pochłonęła nas równie mocno jak jedzenie, chociaż to dla niego tu przyszłyśmy. A może rozmowa była tak ciekawa, bo podparta przysmakami na talerzu? Zresztą to by się zgadzało z założeniami Klimatów Południa, że równie ważny jak jedzenie jest właśnie klimat; ciepłe, jasne wnętrze, prowansalskie połączenie sielskości z elegancją i dyskretne zainteresowanie właścicielki, gospodyni miejsca, Bożeny Czynciel, czy wszystko jest w porządku, sprzyjają dobremu samopoczuciu i towarzyskiej biesiadzie.

Jak zwykle sięgnęłam po menu wegetariańskie. Przystawka rozpływała się w ustach miodem z tymiankiem i prażonymi migdałami, w których został zapieczony kawałek pora. Do tego podano małe krążki (razem z masłem pietruszkowym), wyglądające jak płaskie ciasteczka, które okazały się proziakami, czyli tradycyjnymi podkarpackimi mini-chlebkami z mąki na sodzie.

Na główne danie dostałam gnocchi w doskonałym truflowo-śmietanowym sosie, jednocześnie delikatnym i wyrazistym. Podobno to była średnia porcja, dla mnie bardzo duża, więc gdy zobaczyłam potem deser (pianka limonkowa z owocowym sosem, bitą śmietaną i orzechami włoskimi, ach!), mój żołądek zapłakał z żalu, że jest już tak najedzony.

Przyjaciółka też była syta. Nie mogła się nachwalić swojej kaczki (udko kaczki z tradycyjnymi racuchami oraz jabłkiem i sosem wiśniowym), a wie co mówi, bo z niejednego pieca jadła i zna się na gotowaniu. Wedle jej relacji kaczka była idealna, bo mięso odchodziło od kości i nie było suche. Właścicielka restauracji Bożena Czynciel opowiedziała nam, że gdy siedem lat temu wprowadzała kaczkę do menu Klimatów Południa, było to coś egzotycznego, a dziś to danie króluje na wielu restauracyjnych i domowych stołach. W menu mięsnym na deser był czarno-biały duet czekoladowy z konfiturą śliwkową i bitą śmietaną. Konfitury osobiście smażyła pani Bożena, która jak się przekonałyśmy dba nie tylko o to, by w restauracji goście dobrze się czuli, a produkty pochodziły od najlepszych lokalnych producentów.

Klimaty Południa to restauracja, ale też winiarnia znana z cyklicznych spotkań „Podróże z winem”. Na jednej ze ścian wisi kolekcja… korkociągów. Właścicielka śmieje się: „Ludzie jeżdżą po świecie i kupują pamiątki, a ja korkociągi”.

 

PS. Byłam tak zajęta jedzeniem i rozmawianiem, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia, na szczęście te z Instagrama (zrobione przez innych uczestników festiwalu Restaurant Week) doskonale odzwierciedlają to, co miałyśmy na talerzach!

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach