Tuesday, August 3, 2021
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / RAMONA REY. Między klubem a operą

RAMONA REY. Między klubem a operą

Przypominamy nasz archiwalny wywiad

Ramona Rey

Ramona Rey, fot. Nataliya Lokotetskaya

Burza loków i uśmiech niewiniątka. Niektórych drażni, innych uzależnia. Właśnie nagrała trzecia płytę Ramona Rey 3

 

Ramona Rey

Ramona Rey, fot. Nataliya Lokotetskaya

 

Nagrałaś trzy płyty, masz od kilku lat wiernych fanów, krytycy wyrażają się o Tobie pochlebnie, a jednak w radiu Twoich piosenek nie słychać.

To dlatego, że niektórzy dziennikarze muzyczni stacji radiowych mają swoich słuchaczy za kompletnych debili i uważają, że jak im się puści coś ambitniejszego, to spadnie im słuchalność. Oczywiście są też tacy, którzy dają szanse nowej muzyce, i takie audycje należy wspierać. Jeżeli ucho polskiego słuchacza jest przyzwyczajone do słuchania dźwięków z lat 80., jego percepcja nie będzie chciała przyjąć czegoś nowego.

Ale masz świadomość, że Twoja muzyka nie jest łatwa w odbiorze?

Ludzie dzielą się na tych, którzy się od mojej muzyki uzależniają, i na tych, którzy nie są w stanie jej słuchać, bo wydaje im się dziwna, drażniąca, denerwująca i uważają, że nie potrafię śpiewać. Mam tego świadomość, ale postanowiłam, że nie będę się popisywać głosem, jak Whitney Houston, żeby udowodnić, że jest inaczej. Mogłabym wystąpić w jakimś obciachowym programie z dużą oglądalnością, zaśpiewać arię operową i wszyscy przekonaliby się, że umiem śpiewać. Ale po co? Uważam, że jeśli ktoś ma gust i rzeczywiście umie odróżnić dobrą muzykę od złej, to się na mnie już dawno poznał.

A ty jak definiujesz to, co śpiewasz? Czy to jest muzyka klubowa?

Jeśli wpiszesz w wyszukiwarce „muzyka klubowa”, to na pewno nie otworzy ci się nic, co by się kojarzyło ze mną, więc odłóżmy definiowanie na później.

Może wzięło się stąd, że występujesz głównie w klubach?

Możliwe. Albo dlatego, że jest to muzyka elektroniczna, szybka i fajnie się do niej tańczy, a tym charakteryzuje się muzyka klubowa. Ale na tym podobieństwa się kończą.

A Ty sama jakiej muzyki słuchasz najczęściej?

Bardzo różnej, po prostu dobrej. Lubię muzykę instrumentalną, elektroniczną, minimal techno. Ale ostatnio ze względu na studia słucham głównie muzyki klasycznej. Jestem na czwartym, ostatnim roku Państwowej Szkoły Muzycznej i przede mną kilka miesięcy ciężkiej pracy, bo w maju będę zdawała egzamin dyplomowy.

Jak taki egzamin wygląda?

Zaśpiewam przed komisją i publicznością godzinny recital złożony z arii i pieśni klasycznych.

Byłam zaskoczona, gdy pierwszy raz usłyszałam, że kształcisz się na śpiewaczkę operową. Muzyka na Twoich płytach i ta, którą studiujesz, to dwa światy.

Tak, różnica jest ogromna. Jeśli chodzi o moją autorską muzykę, to mam całkowitą wolność, mogę robić absolutnie wszystko, na co mam ochotę i na co pozwala mi moja wyobraźnia. Mogę eksperymentować, piszczeć, tańczyć, skakać. A w muzyce klasycznej jest milion zasad, których trzeba się nauczyć i których trzeba przestrzegać.

Nie ma miejsca na interpretację?

Na wszystko jest miejsce, ale może dopiero po kilkunastu latach na scenie, ale na razie jestem na takim etapie, że muszę wykonywać wszystko zgodnie z kanonem. Jest to ciężka nauka, ale w tym roku nastąpił jakiś przełom i śpiewanie arii staje się coraz bardziej moje, czuję się coraz pewniej, mogę już nawet powiedzieć, że czuję się z tym bardzo dobrze.

A co zrobisz, kiedy już będziesz miała dyplom? Pójdziesz szukać angażu w operze?

Nie tak szybko. Myślę, że będę musiała poświęcić jeszcze dwa lata na dalsze kształcenie, już indywidualnie. Cztery lata nauki śpiewu klasycznego to troszeczkę za mało.

Ale nadal nie wiem, po co Ci to? Chcesz śpiewać arie?

Tak, będę śpiewać arie, a może zacznę to łączyć z moją autorską muzyką. Nie wiem jeszcze. Ale wciągnęło mnie to bardzo i daje mnóstwo satysfakcji. Poza tym jest ogromna różnica między śpiewaniem w klubie, do mikrofonu, a śpiewaniem operowym, gdy mikrofonu nawet nie potrzeba, ponieważ siła głosu jest tak duża, że trzęsą się szyby w oknach.

Powiedziałaś mi kiedyś, że ta szkoła to spełnienie Twoich marzeń z dzieciństwa.

Od dziecka miałam pęd do sztuki. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo nikt w mojej rodzinie nie wykazuje żadnych zdolności artystycznych; moja mama jest nauczycielką, a tato był marynarzem. A ja chciałam malować, śpiewać, tańczyć, grać na pianinie. Dopiero gdy miałam 12 lat, wybłagałam mamę, żeby kupiła mi gitarę i wysłała na lekcje muzyki. To był przełom w moim życiu – nic ważniejszego już nie istniało. Miałam dużo szczęścia, bo trafiłam na bardzo fajnego nauczyciela. Nazywał się Mariusz Sokołowski. Był wielkim pasjonatem muzyki, lubił dzieci i lubił uczyć. Cieszył go każdy postęp. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy – był wtedy kimś bardzo ważnym w moim życiu. Niestety zupełnie niespodziewanie umarł i to był dla mnie szok. Miałam wtedy 16 lat i świat się zawalił. Przepłakałam cały rok, zanim się pozbierałam i postanowiłam poszukać innych ludzi do współpracy. Były więc zespoły: bluesowe, szantowe, metalowe. Bardzo dużo działo się w tamtym okresie, to był dla mnie czas intensywnego poszukiwania własnej tożsamości.

Ramona Rey

Ramona Rey, fot. Nataliya Lokotetskaya

 

To wszystko działo się w Gryficach, z których pochodzisz. A kiedy trafiłaś do Warszawy?

Tuż przed maturą dostałam się do musicalu „Kwiaty we włosach”. To była produkcja współrealizowana przez TVN, w której młodzi artyści występowali razem ze znanymi aktorami, m.in. Anną Seniuk, Wiktorem Zborowskim, Tomaszem Stockingerem. Dzięki temu projektowi mogłam się też wykazać zdolnościami tanecznymi i aktorskimi. I było to dla mnie pierwsze doświadczenie na profesjonalnej scenie.

A co z maturą?

Przygotowania do musicalu rozpoczęły się pod koniec marca, więc już wtedy przestałam chodzić do szkoły. Mama bała się, że nie zdam matury, denerwowała się strasznie i chciała mi przygotowywać ściągi. Obiecałam jej, że w wolnym czasie będę się uczyła, ale oczywiście nie dotrzymałam słowa – wolnego czasu nie było, a wszystko, co się tam działo, było dla mnie ciekawsze niż egzaminy. Na szczęście udało się, zdałam, w dodatku na bardzo dobre oceny.

Czujesz się już warszawianką?

Czuję się w Warszawie jak u siebie. Ja bardzo szybko aklimatyzuję się w nowych miejscach. Równie dobrze mogłabym żyć w jakimkolwiek innym mieście, w Berlinie, Paryżu. Podoba mi się też Moskwa. Trochę przeraża mnie, że jest tak ogromna i żeby gdziekolwiek dojechać, trzeba stracić dwie godziny w korkach. Za to na co dzień można tam mieć bliski kontakt z kulturą, która jest wszechobecna nie tylko w muzeach, ale po prostu na ulicy czy w metrze. Moskwa jest bardzo otwarta, nonszalancka i imprezowa. Fajne jest to, że imprezują nie tylko 20- i 30-latkowie. W klubach, również na moich koncertach, bawią się intensywnie 40-, 50- i 60-latkowie.

Koncertowałaś w Moskwie tego lata, bo rosyjscy radiowcy – w odróżnieniu od polskich – poznali się na Tobie.

Mam szczęście, bo moją muzyką zainteresował się ceniony i znany z dobrego gustu dziennikarz muzyczny. Już parę lat temu wyemitowano piosenkę „Skarb” w jednej z największych rozgłośni radiowych „Echo Moskwa”. W ostatnie wakacje zaproszono nas na koncert do Moskwy i Petersburga. Zimą znowu wybieramy się do Moskwy, i już się boję, podobno temperatury są ekstremalne!!! Będziemy grać kilka koncertów. Jesteśmy też zaproszeni na koncert w polskiej ambasadzie, gdzie oprócz swoich rzeczy będę śpiewała arie operowe.

Wróćmy do Warszawy – gdzie można Cię tu spotkać?

Najczęściej na trasie między domem, szkołą a studiem. Wyjścia do pubu, żeby posiedzieć przy piwie – bardzo rzadko, nie mam kiedy. Czasem lubię się wybrać do klubu na jakąś fajną muzykę, ale nie za często. Muszę dbać o higienę gardła.

Jesteś za to widywana na imprezach modowych.

Bywam, ale też nie jakoś strasznie często. Takie wyjścia zajmują dużo czasu, bo trzeba myśleć, w co się ubrać, zrobić makijaż, uczesać się. Zamiast tego można zrobić dużo innych ciekawych rzeczy.

Z ubieraniem się nie masz chyba problemu. Wszyscy dookoła uważają, że jesteś jedną z lepiej ubranych kobiet.

Tylko że te ubrania gdzieś trzeba zdobyć, na każde wyjście inne. A ja nie przesiaduję w sklepach odzieżowych. Mam kilka ciuchów, które bardzo lubię i się ich trzymam, moja szafa nie pęka w szwach.

Projektanci piszą do Ciebie?

Tak, proszą, żebym założyła ich sukienkę. To jest miłe.

I co? Zakładasz?

Zakładam.

Jakieś odkrycie ostatnich miesięcy?

Ciągle mam jakieś odkrycia, ale pierwszy był Maldoror. Odkryłam go już dawno i nie zwiódł mnie nigdy. We wszystkich jego ciuchach czułabym się idealnie, komfortowo, wyjątkowo. To mistrz. Uwielbiam również Kubę Boneckiego, Kubę Pieczarkowskiego, Małgosię Dudek, Dominikę Naziębły i wielu, wielu innych. Ostatnio na targach mody natknęłam się na Monikę Kubatek. To jest nowe i bardzo obiecujące zjawisko.

Porozmawiajmy jeszcze chwilę o muzyce. Jak powstaje to, co śpiewasz?

Igor Czerniawski tworzy muzykę, ja układam do niej tekst – kilka dni albo nawet tygodni – a potem, już w studio, razem próbujemy całość.

Zawsze się zgadzasz z jego muzycznymi pomysłami?

Tak. Igor jest geniuszem! Ja się zgadzam z nim, a on ze mną. Czasami spieramy się na innych polach, np. przy tworzeniu wideoklipów. Tu zawsze są wojny, ale zawsze krótkie.

Twoje teksty są kluczem do poznania Ciebie?

Wielu osobom mogą się wydawać zbyt abstrakcyjne i niezrozumiałe. Nie umiem pisać o trzymaniu się za rękę w parku, bo to nudne, banalne i wyeksploatowane. Poza tym mam najwidoczniej całkowicie inaczej ułożone w mózgu i nie mam takich ciągot. Dlatego cieszę się, kiedy otrzymuję maile od fanów, jak to oni mnie czują, interpretują. To dla mnie bardzo miłe, bo okazuje się, że ten mój przekaz trafia do wielu osób. Może porozumiewamy się na jakimś intuicyjnym, abstrakcyjnym poziomie.

Czy dowody uwielbienia równoważą krytykę? Co piszą o Tobie dziennikarze muzyczni?

Jeśli chodzi o dziennikarzy, to wydaje mi się, że tej krytyki jest stosunkowo mało. Nie wiem, może przez to, że ludzie nie rozumieją tego co robię i boją się krytykować. Czytałam kilka takich recenzji, w których krytyka z założenia miała być rzetelna, a wyszła kretyńska i chybiona.

Okładka Twojej pierwszej płyty, gdzie siedzisz na muszli klozetowej, teledyski, w których występujesz skąpo ubrana, to prowokacja?

Nie. Nie chodzi tu o prowokowanie, a raczej o odkrywanie nowych rzeczy, podążanie za emocjami. Moim najważniejszym celem jest wyrażanie i odzwierciedlanie siebie.

A plotki na Twój temat? Są jakieś wyssane z palca informacje, które musisz ciągle dementować?

Jakoś nie przykładam wagi do plotek. W dobie internetu każdy nius trwa nie dłużej niż dzień.

To może zdradzę Ci kilka rzeczy, które o Tobie usłyszałam, a Ty mi powiesz, czy to prawda czy fałsz. Planujesz zostać projektantką.

Trochę prawda, trochę fałsz. Jakiś czas temu w mojej głowie powstał pomysł, żeby zaprojektować kilka ubrań. Tych kilka ubrań zostało nawet uszytych – mam je i noszę. Ale kiedy zobaczyłam, co jeszcze trzeba zrobić, żeby to zafunkcjonowało… że trzeba założyć firmę, otwierać sklepy zwykłe i internetowe, zabiegać o promocję itd., to postanowiłam, że odłożę to na później. Teraz wolę zająć się muzyką.

Miałaś wziąć udział w „Tańcu z gwiazdami”, ale nie dogadałaś się z TVN-em.

Nie, to nieprawda.

Miałaś romans ze słynnym raperem Akonem.

(śmiech) Oczywiście, że tak.

Spotkałaś się z Prince’em i zamierzasz nagrać z nim płytę.

Nie, nie spotkałam się, ale mogę z nim nagrać płytę, jasne, bardzo chętnie. Jeżeli ta plotka wypłynęła od niego, to ja mówię „tak”!

Rozmawiała Aneta Pondo

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
5 komentarzy
  • Avatar
    mat 13 listopada, 2011

    hahaha przesympatyczna ta Ramona. I fajny wywiad, dużo się dowiedziałem , choć jestem jej długoletnim fanem 😉

  • Avatar
    dam 14 listopada, 2011

    cudowna!

  • Avatar
    ja 14 listopada, 2011

    I keep all my fingers crossed for you Ramona, you are one of the most inspiring artists of our generation.
    Love, Jan

  • admin
    admin 22 lutego, 2012

    Ramona Rey nominowana do Fryderyków!

  • 인터넷바카라 20 listopada, 2019

    … [Trackback]

    […] Here you will find 76022 additional Information on that Topic: miastokobiet.pl/ramona-rey-3-wywiad/ […]

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach