Sunday, December 5, 2021
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Po prostu bądź. Ralph Kaminski i nowa płyta „Kora”

Po prostu bądź. Ralph Kaminski i nowa płyta „Kora”

Nowa płyta Ralpha Kaminskiego Kora to emanacja wrażliwości tego artysty

Ralph Kaminski, Kora (nowa płyta)

Okładka owej płyty Ralpha Kaminskiego „Kora”

O Ralphie Kaminskim głośno w tak zwanym mainstreamie robi się dosyć regularnie. Czasem z powodu udziału w popularnym programie telewizyjny, innym razem Krzysztof Zalewski całuje go na ekranie. Jeśli jednak spytać ludzi za co tak naprawdę kochają Ralpha, wśród odpowiedzi prawdopodobnie powtarzały by się takie słowa jak „wrażliwość”, „uczuciowość” i „szczerość”. Trudno też wyobrazić sobie lepszy moment na rozmowę o wrażliwości niż premiera płyty z utworami Kory.

Ralph Kaminski – Kora

Ja do wrażliwości i szczerości dodałabym jeszcze jedno: głos. Kaminski potrafi z lirycznego półszeptu i recytacji nagle wskoczyć na poziom niemal operowy. Na „Korze” słyszymy to w medleyu „Krakowskiego spleenu” i „Się ściemnia”. Siła i rozpiętość wokalna sugeruje skojarzenia z Niemenem – właśnie tak opisują to słuchacze Ralpha, osoby ewidentnie spragnione nowego polskiego barda na miarę twórcy „Snu o Warszawie”. Swoją drogą, usłyszeć płytę z interpretacjami Niemena w wykonaniu Kaminskiego, najbardziej chciałabym usłyszeć ja…

Tymczasem mamy Korę, a wersje jej utworów i Maanamu na płycie „Kora” to nie są zwykłe covery, ale całkowicie przearanżowane kompozycje, często w sposób bardzo odważny. Jak czytamy w opisie wydawcy, nie są to tylko intepretacje utworów Kory, ale też „fantazje na jej temat”.

Pokuszę się o stwierdzenie, że trudno byłoby skomponować taki materiał komuś, kto nie posiada solidnego wykształcenia muzycznego. I chociaż zwykle (jako absolwentka szkół muzycznych) twierdzę, że to artystom przeszkadza, tak trudno nie przyznać, że warsztat, baza, którą daje studiowanie muzyki, owocuje właśnie tym: mocnym gruntem, na którym można rozwijać swoje artystyczne pomysły.

Zobacz też: Ralph Kaminski, zawsze chciałem się czuć jak gwiazdor rocka

Ralph Kaminski – Top Model

Kaminski ukończył wokalistykę na tak zwanej „jazzówce” w Gdańsku, gra na skrzypcach i fortepianie. Uczył się też popu w Rotterdamie. To naprawdę solidne podstawy do tego, by być twórcą wszechstronnym. Skrzypce uczą myślenia melodią, fortepian harmonią, a ćwiczenie głosu i dogłębna znajomość muzyki popularnej pozwala na złożenie tego wszystkiego w atrakcyjną całość.

Ralph, od zawsze zainteresowany sceną i teatrem, poza muzyką bardzo dba również o swój wizerunek. Sam projektuje swoje kostiumy sceniczne i to był jeden z powodów, dla których zaproszono go do udziału w programie „Top Model”. Tam artysta stanął za obiektywem i wystąpił w roli producenta wideoklipu z uczestnikami telewizyjnego show. Jednym z tematów było przekraczanie barier stereotypowego dress code’u i genderowych podziałów, w czym Ralph czuje się przecież jak ryba w wodzie. Nie brakowało łez, głębokich rozmów i trudnych wyznań.

Potrafię sobie wyobrazić, że sama obecność Kaminskiego mogła na uczestników „Top Model” podziałać tak „otwierająco”. Szczególnie tych, którzy wcześniej znali jego teksty. Jest bowiem coś specyficznego w kontakcie bezpośrednim z artystami, którzy w swojej muzyce niemalże obnażają się przed swoim słuchaczem. Dodajmy do tego jeszcze wizerunek, który mimo swojej teatralności, poraża autentycznością. Ralph Kaminski bowiem nie przebiera się, za nikogo, on po prostu się ubiera – jak on. I zachowuje się jak on. Parafrazując tekst Kory: „po prostu jest”.

Zobacz też: Kora Jackowska, przypływy i odpływy (wywiad)

Ralph Kaminski – tata

Weźmy na ten przykład utwór „Tata”, który niejako wieńczy „Młodość” – co możemy rozumieć tutaj jako tytuł płyty jak i określenie pewnego etapu życia. A zatem zamknięcie płyty jest też swego rodzaju rozliczeniem z przeszłością. I to bardzo trudną, bo dotykająca problemu relacji z ojcem. A niech podniesie rękę ten, kto choć odrobinę nie utożsamiłby własnych rodzinnych relacji ze słowami

„Tato, tato, wołałem Ciebie
Chciałem zawsze być obok Ciebie 
Choć raz
Choć dwa
To ja
To ja
To nie ja”.

Albo z innej strony:

„Każdy coś tam pewnie ma
Na pechowe puste dni
Jakieś hobby, płytę, psa, stary list
Hmm-mm
Każdy chowa na ten czas
Coś, co mu pozwoli żyć
Wszyscy mają, tylko ja nie mam nic”.

Czy słuchając takich utworów, chcielibyście później – przy bezpośrednim spotkaniu – cokolwiek przed tym artystą ukryć?

„Mam wrażenie, że i tak dużo już oddałem swojej prywatności; dzieliłem się swoją mamą, babcią” – mówił w wywiadzie dla Noizz – „Historia relacji z ojcem jest jedną z trudniejszych w moim życiu i opowiedzenie jej przez muzykę dużo mnie kosztowało, ale nie żałuję tego – dla sztuki takie rozdzieranie ran jest najlepsze. Uwielbiam szczerych artystów, którzy mówią o rzeczach, o których sam nie miałbym odwagi mówić”.

Zobacz też: Rana del Ray – smutne piosenki o miłości

Ralph Kaminiski – Młodość

Poza muzyką i tekstami, jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech Kaminskiego jest jego androgeniczny wizerunek, który wykorzystywał szczególnie w czasach promocji „Młodości”. W tym samym, co wspomniany wyżej, wywiadzie opowiadał jednak, że nie zawsze wyglądał „dziwnie”. Wychowywał się w podkarpackim Jaśle, gdzie – jak sam mówi – nietrudno było usłyszeć za plecami rzucone z agresją „pedał”. Swoją drogą, z Jasła pochodzi też Michał Szpak i zastanawiam się, co tam w przedszkolach dolewają do zupy mlecznej, że Jasło stało się kuźnią takich talentów…

Ralph Kaminski, podobnie jak Michał Szpak, wspierają mocno mniejszości seksualne w Polsce. Będąc artystami rozpoznawalnymi i charakterystycznym, nie stronią od wspierania takich inicjatyw jak chociażby płyta „Music 4 Queens and Queers” wydana przez Kayax. Ten, jak sam go Ralph nazywa, „dziwny” wizerunek pomaga znormalizować inność i wyjątkowość. Nic dziwnego, że Krzysztof Zalewski – który sam także jest sprzymierzeńcem LGBT – odbierając nagrodę na tegorocznych Fryderykach, pocałował Kaminskiego w usta. I to był kolejny moment, w którym o Ralphie głośno zrobiło się we wszystkich mediach.

Przeczytaj też: Polski Stonewall

Takie działania, w mojej perspektywie, wraz z pełnymi burzliwych emocji aranżacjami muzyki Kory – która sama była przecież gorliwą sojuszniczką i orędowniczką praw tęczowych ludzi – są najlepszym dla Niej hołdem.

 

TAGI

Dziennikarka, absolwentka muzykologii w Krakowie. Dużo pracuje z dźwiękiem, przede wszystkim nagraniami terenowymi. Aktualnie pochłonięta pracą nad tworzeniem dźwiękowej mapy Islandii.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach