Thursday, April 22, 2021
Home / Uroda  / Trendy  / RADIOFREKWENCJA IGŁOWA – testujemy zabieg

RADIOFREKWENCJA IGŁOWA – testujemy zabieg

Masz dość opadających policzków i kurzych łapek? Nie masz czasu na inwazyjne zabiegi? Znaleźliśmy dla Ciebie alternatywę: Radiofrekwencja Igłowa w Klinice Zdrowia Triclinium!

RF Igłowa

RF Igłowa

Żegnajcie, moje chomiki!

Często patrzę w lustro, by sprawdzić, czy na mojej twarzy widać upływ czasu. Niestety, jego działanie jest coraz bardziej widoczne. A przecież twarze wielu „gwiazd” młodnieją z roku na rok!

RF Igłowa

RF igłowa to sposób na lifting bez skalpela, zdjęcie: fotolia.pl

Od jakiegoś czasu moim marzeniem jest znalezienie cudownego środka, który sprawi, że i dla mnie kalendarz będzie łaskawszy.

Przyjęłam trzy kryteria: jak najmniejsza inwazyjność (pracuję i nie mam czasu

na rekonwalescencję), jak najlepszy efekt i jak najdłuższy czas utrzymywania się zmian na lepsze. W końcu znalazłam zabieg, który spełnia je wyśmienicie! To radiofrekwencja igłowa (RF igłowa) w Triclinium – jedynym ośrodku w Polsce wykonującym ten zabieg. Nim podjęłam ostateczną decyzję, skontaktowałam się z dr. Markiem Wasilukiem z Triclinium, aby go wypytać, skąd wysoka skuteczność zabiegu tą metodą. Sekret radiofrekwencji igłowej tkwi w jednoczesnym nakłuwaniu i podgrzewaniu skóry. Dokładniej: głowica urządzenia jest wyposażona w 25 mikroigieł, które w momencie nakłuwania skóry są podgrzewane na całej długości. To oznacza, że w przeciwieństwie do innych zabiegów podgrzewana jest nie tylko powierzchnia skóry, ale i jej tkanka – na głębokość od0,5 mmdo3,5 mm (tak głęboko nakłuwają igły).

Samo nakłuwanie skraca istniejące włókna kolagenowe. Jego dodatkowy efekt, ujawniający się w dłuższej perspektywie, to stymulacja powstawania nowego kolagenu, skręcenie i zagęszczenie jego włókien oraz budowa nowych wiązań między włóknami kolagenu. Natomiast równoczesne nakłuwanie i podgrzewanie skóry powoduje lifting twarzy bez użycia skalpela. Efekt radiofrekwencji igłowej poprawia się stopniowo przez trzy miesiące po zabiegu (powstają nowe włókna kolagenowe), czyli z każdym dniem lepiej widać jego efekty, a efekt końcowy utrzymuje się o wiele dłużej.

Zdecydowałam, że chcę popracować nad opadającymi policzkami i zmarszczkami wokół oczu. Zabieg nie wymagał żadnego przygotowania. Gdy znalazłam się w gabinecie znieczulono mi skórę twarzy warstewką kremu EMLA. Po 20 minutach dr Marek Wasiluk przystąpił do działania. Ilekroć przykładał do skóry końcówkę urządzenia, następowało ukłucie, które ledwie czułam. I tyle. Wyszłam z zaczerwienioną twarzą, więc zdecydowałam, że przez dwa dni popracuję w domu. Efekty zabiegu zaczęłam dostrzegać po tygodniu – miałam pięknie napiętą skórę, a zarys żuchwy się wyostrzył. Żegnajcie, moje „chomiki”! Napięła się również skóra wokół oczu. Przed zabiegiem miałam świadomość, że końcówki moich ust opadają. Teraz i to odeszło w niebyt. Doktor Marek Wasiluk zapewnił mnie, że jeszcze przez trzy miesiące zarys żuchwy będzie się wyostrzał, nastąpią też dalsze zmiany na lepsze wokół oczu. Choć więc już po pierwszych dwóch tygodniach jestem zadowolona z efektów, z niecierpliwością będę obserwować obiecane przemiany.

Ola Przegorzalska

Klinika Zdrowia Triclinium, Warszawa, al. KEN 47 lok. 13 (200 m. od stacji metra Natolin), tel. 22 403 40 34, 794 375 715, www.triclinium.pl

Oceń artykuł

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach