Friday, November 27, 2020
Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Aktywna Mama – Projekt szkoła na start!

Aktywna Mama – Projekt szkoła na start!

Wrzesień zbliża się nieuchronnie. Karolina Tomczyk podpowiada, jak nie zwariować w tym papierniczym chaosie i wybrać dobry produkt w rozsądnej cenie.

fot. Karolina Tomczyk

Wrzesień zbliża się nieuchronnie. Rodzice uczniów nerwowo logują się na swoje konta bankowe lub sprawdzają portfele. Telewizja atakuje nas ofertą pożyczek „na podręczniki”. O koszcie wyprawki, szczególnie do klasy pierwszej krążą legendy. Jak nie zwariować w tym papierniczym chaosie i wybrać dobry produkt w rozsądnej cenie?

fot. Karolina Tomczyk

fot. Karolina Tomczyk

W zeszłym roku mój synek poszedł do pierwszej klasy. Oszczędzę wszystkim opisu, ile to czasu spędziłam na stronach firm produkujących plecaki i inne przybory, forach poruszających kwestię doboru idealnego pióra itd. Przyznam, dałam się zwariować. Tym bardziej, że cierpię na „papierniczą słabość”. W tym roku postanowiłam podejść do tematu na chłodno i kupić tylko rzeczy niezbędne.
Przygotowałam PROJEKT SZKOŁA i w punktach zawarłam to, co najistotniejsze.

1. Przegląd garderoby
Wszystkie za małe rzeczy znalazły nowych właścicieli. Polecam wymianę wśród przyjaciół. Po weryfikacji okazało się, że standardowo dokupujemy kapcie, spodnie dresowe i strój gimnastyczny. Z pomocą przyszedł nam Decathlon, który ma ofertę zarówno rzeczy droższych, markowych oraz tych dla mniej zasobnego portfela. Duży wybór dresów, klasycznych białych koszulek na wychowanie fizyczne, butów z białą podeszwą na salę gimnastyczną i wielu innych asortymentów zadowoli każdego rodzica. Ja korzystam z tej tańszej oferty ponieważ mojemu synkowi zdarza się coś zapodziać w szkole. Jeśli się nie znajdzie nie żałuję tak bardzo wydanych pieniędzy. Po kapcie zawsze wybieramy się do CCC. Można tam przebierać w fasonach i wzorach, a ceny są bardzo przystępne. Wiadomo, dziecko szybko wyrasta, a rzeczy się niszczą. Warto mieć to na uwadze przygotowując się do roku szkolnego.

2. Plecak
Ten zakupiony do pierwszej klasy zdecydowanie zdał egzamin, więc pozostało mi tylko jego odświeżenie. Jeśli wybierzemy model neutralny, będzie się sprawdzał przez dwa, trzy lata. Ale jeśli dziecko uprze się na konkretny motyw znanej bajki czy gry, którym szybko się znudzi wówczas mamy kłopot. Niestety, dobry plecak kosztuje niemało. W naszym przypadku sprawdził się taki (zdjęcie) z firmy Herlitz. Główną jego zaletą jest fakt, że jest lekki, ma także wyprofilowane plecy i usztywnione wnętrze. Książki i przybory łatwo jest w nim uporządkować. Ma w środku jedną dodatkową przegródkę, do której wkładamy większe książki. Dwie kieszonki po bokach przydają się na picie (przynajmniej wiem, że nic się nie wyleje). Posiada oczywiście wszelkie możliwe atesty, krótko mówiąc jest bezpieczny, ergonomiczny i trwały. Na naszym praktycznie nie widać śladów użytkowania, a przeszedł niemało. Warto zerknąć na porady na stronie producenta. Na pewno wybierzecie coś fajnego.

fot. Karolina Tomczyk

fot. Karolina Tomczyk

3. Przybory szkolne (wymieniam te, które okazały się super trafione)
Przez całą pierwszą klasę testowaliśmy pióra. A to okazywało się, że stalówka jest za miękka, a to tusz za wolno schnie. Metodą prób i błędów oraz za pozwoleniem pani wychowawczyni zdecydowaliśmy się na pióro kulkowe Frixon Ball firmy Pilot. Jego wybór okazał się strzałem w dziesiątkę! Dzięki silikonowej końcówce, którą można zmazać gryzmołki, zeszyty mojego synka prezentowały się jak należy. Nie skupiał się też na tym, czy tusz się nie rozmazuje, tylko na przepisywaniu z tablicy.
W porządku było również szkolne pióro Faber Castell. Bardzo dobrze układało się w rączce, a stalówka nie była zbyt miękka. Warto dodać, że występuje także w wersji dla leworęcznych dzieci w różnych wariantach kolorystycznych.
Odkryciem poprzedniego roku szkolnego okazały się także zeszyty, które mają dość śliski papier i grube kartki, firmy Oxford. Tusz nie przebija i łatwo jest usunąć niechciane esy-floresy. Nie mają co prawda ulubionych bohaterów na okładkach, ale mój synek ozdabia je naklejkami i bardzo lubi.

fot. Karolina Tomczyk

fot. Karolina Tomczyk

Tegoroczne zakupy rozłożyłam na raty, zaczynając już w lipcu i śledząc oferty nie tylko w sklepach internetowych ale w supermarketach i hurtowniach papierniczych. Dzięki temu uniknęłam „papierniczej gorączki” i to, na czym najbardziej mi zależało, nabyłam w korzystnych cenach. W moim przypadku sprawdza się również kupowanie tylko rzeczy niezbędnych, a dokupywanie w późniejszym terminie. Dzięki temu nie tracę majątku we wrześniu. Powodzenia w nowym roku szkolnym!

Karolina Tomczyk

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach