Home / Kultura  / TOP 4 Kobiecym Okiem: Premiery filmowe września i października

TOP 4 Kobiecym Okiem: Premiery filmowe września i października

Nie wiesz, na co pójść do kina z przyjaciółką? Podpowiadamy

kadr z filmu fuga

„Fuga” / fot. Krzysztof Wiktor

Skończyło się lato, a najlepszym sposobem na walkę z powakacyjną depresją jest solidna dawka dobrego kina. Trzeba przyznać, że tej jesieni będzie z czego wybierać. W repertuarze nie zabraknie ani pozycji dla wielbicielek kameralnych dramatów, ani dla fanek mocniejszego uderzenia

 

Fuga

Znany polski psychiatra, Antoni Kępiński, pisał, że kolorem, który najlepiej oddaje uczucia osoby pogrążonej w depresji, jest czerń. A jaką barwę ma fuga, czyli stan, w którym na skutek urazu psychicznego człowiek ucieka w niepamięć, a niekiedy ulega całkowitej osobowościowej przemianie? Agnieszka Smoczyńska, która poświęciła tej kondycji swój najnowszy film, stawia na oszczędną i chłodną, niebiesko-szarą paletę.
Krajobrazy „Fugi”, choć to w punkcie wyjścia dramat psychologiczny, są odrealnione, wręcz surrealistyczne. To pejzaże sennych koszmarów albo trudno uchwytnych przestrzeni między nocą a dniem, marą a jawą, gdy zaciera się znak równości pomiędzy śniącym i śnionym. Reżyserce zależało, by stany wewnętrzne bohaterki przenosić na jej otoczenie: kolorystykę, scenografię, wystrój wnętrz. Co czyni ją twórczą dłużniczką Antonioniego, Kieślowskiego czy Jane Campion.
Autorką scenariusza „Fugi” jest Gabriela Muskała, która wciela się jednocześnie w główną postać filmu. Grana przez nią Alicja, która prawdopodobnie żyje na warszawskiej ulicy, cierpi na amnezję: nie ma pojęcia, kim jest ani skąd pochodzi. Po występie w programie telewizyjnym o zaginionych upominają się o nią członkowie dawnej rodziny. Alicja – uprzednio Kinga – odkrywa, że ma męża i kilkuletniego synka. Zdaje się, że wiodła dobre i wygodne życie. Tylko że nic nie pamięta i niczego nie czuje.
Film miał premierę na tegorocznym festiwalu w Cannes (w sekcji „Tygodnia krytyki”). Ponieważ Agnieszka Smoczyńska dała się poznać zagranicznej publiczności jako reżyserka świetnie przyjętych „Córek dancingu”, przed wejściem na pokaz nowego dzieła ustawiały się długie kolejki. Artystka zaskoczyła jednak tych, który czekali na kontynuację krwawego musicalu w PRL-owskiej scenerii. „Fuga” to kino wyciszone, minimalistyczne, stawiające nie na mocny efekt, a na eksplorację niełatwych do uchwycenia nastrojów i pogmatwanych emocji. Krytycy często czytają film jakom opowieść o pragnieniu bycia sobą nawet za cenę rezygnacji ze społecznych konwencji.
Pod względem formalnym „Fuga” to bardzo autorska mieszanka gatunków – wspomnianego dramatu i thrillera z domieszką horroru, ale bez nagłych zwrotów akcji i punktów kulminacyjnych. Są w Polsce twórcy potrafiący snuć ciekawsze historie i lepiej trzymać widza w napięciu, ale niewielu jest tak wytrawnych stylistów, którzy, niczym Smoczyńska, czują magię kina.

Żona

Glenn Close, czyli niezapomniana Markiza de Merteuil w „Niebezpiecznych związkach” czy niezrównoważona Alex Forrest w „Fatalnym zauroczeniu”, ma na swoim koncie sześć nominacji do Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że po raz siódmy znajdzie się na upragnionej liście i tym razem z pewnością dostanie statuetkę. To jej rolą stoi bowiem adaptacja powieści Meg Wolitzer o tytułowej i ofiarnej żonie słynnego pisarza, która dla kariery męża poświęciła nie tylko najlepsze lata swojej młodości.

Searching

Pełnometrażowy debiut Aneesha Chaganty’ego wprawdzie trudno nazwać filmem kobiecym, ale najciekawsze kino i tak nie ma płci. „Searching” to kryminał z elementami thrillera, dość prosty w treści, ale zaskakujący w formie. Reżyser opowiada bowiem historię zaginionej nastolatki i jej zdesperowanego ojca za pośrednictwem ekranów komputerów, telefonów komórkowych, telewizorów czy wścibskich spojrzeń kamer przemysłowych, zaznaczając upływ czasu zmieniającym się oprogramowaniem i następującymi po sobie modami na elektroniczne gadżety.

Dziewczyna w sieci pająka

Jeśli pamiętacie jeszcze bestsellerową sagę „Millenium” Stiega Larssona, który wprowadził skandynawski kryminał na międzynarodowe salony, uwielbiacie Davida Finchera, Rooney Marę oraz ich wersję pierwszej części serii, czyli „Dziewczynę z tatuażem”, pewnie z podobnym do mojego lękiem myślicie o jej kontynuacji w zupełnie nowej odsłonie. Dajmy jednak szansę reżyserowi Fedemu Alvarezowi i Caire Foy (czyli Królowej Elżbiecie z „The Crown”) i ponownie zanurzmy się w mroczny świat mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet oraz pań, które podejmują walkę z tym status quo.

Ewa Szponar

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach