Monday, June 21, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / List od czytelniczki: Wybieram Poród lotosowy

List od czytelniczki: Wybieram Poród lotosowy

Dowiedz się więcej o intymnym świecie magii narodzin i pierwszych dni dziecka

fot. Piotr Schilling

Mam na imię Karolina. Mam 37 lat. W najbliższych dniach stanę się mamą, Nasze dziecko przyjdzie na świat w domu, wśród kochających i wspierających go osób. Po jego narodzinach nie będziemy przecinać pępowiny, ale pozostawimy dziecko połączone z łożyskiem do czasu kiedy samo zdecyduje się z nim pożegnać. Taka forma narodzin nazywana jest porodem lotosowym. Wierzymy, że jest to najłagodniejszy sposób sprowadzenia naszego dziecka na świat, najlepszy prezent jaki może od nas dostać na początku jego drogi: poczucie bezpieczeństwa, szacunek i uważność na jego potrzeby, miękka, łagodna i wszechobejmująca miłość z którą zostanie tu przywitany. Ufamy, że pozwoli mu to rozwinąć pełnię jego człowieczeństwa i zrealizować cały jego potencjał

Karolina Górecka / fot. Piotr Schilling

Cieszę się, że moje macierzyństwo przyszło razem z dojrzałością. Teraz mogę przyjąć cud narodzin ze świadomością sprowadzenia na ten świat człowieka, który będzie kreował go według nowej lepszej wizji Ziemi pełnej pokoju, harmonii i miłości. Jestem wdzięczna każdemu doświadczeniu, które sprowadziło mnie do tego miejsca. Największym moim nauczycielem i uzdrowicielką jest Natura. Bliskość z nią otworzyła mnie na wartość tego co codzienne i proste, wyprowadziła z pułapek ego, przywróciła odczuwanie ciała, otworzyła serce na miłość własną i relacje. Każde przytulenie się do drzewa, zrzucało ze mnie kolejne warstwy pancerza oddzielającego mnie od obfitości świata. Każdy krok bosą stopą po gołej ziemi, łączył mnie z jej mocą, od której w oddzielała mnie do tej pory betonowa skorupa miasta. Bogactwo zapachów rozbrajało moją wrażliwość, otwierało na zachwyt, wyrzucało z głowy do świata pełnego rajskich niespodzianek. Przyszedł czas uzdrowienia mojej duszy i ciała. Przyszedł czas żeby wrócić do raju, jakim jest ziemia w bogactwie i doskonałości form z jaką została stworzona. Kładłam się na niej jak na brzuchu matki, która karmiła swoimi życiodajnymi sokami moje spragnione i zmęczone długą podróżą po pułapkach umysłu i cywilizacji ciało. Wiosną rozbierałam się do naga, wyciągałam na trawie i przypominałam jakim cudem jest słońce. Chłonąłam go każdą komórką ciała. Moje oczy były spragnione jego blasku. Wyszłam ze świata korporacyjnych cieni, które snują się bez życia w szklanej krainie bez powietrza, ziemi i światła. Uciekłam resztką sił, wyssana z energii i entuzjazmu, który w kontakcie z naturą budził się na każdym kroku, wraz z każdym napotkanym listkiem, gałązką, trawką, bzyczeniem pszczół, dobrymi oczami koni, które pozwalały się głaskać i przypominały mi czym jest wzbudzona pod wpływem dotyku czułość. Wyszłam ze świata ego, w którym istniejesz o ile są skierowane na ciebie światła reflektorów. Jak żałośnie potrafimy prosić się o ich uwagę. Wyszłam ze świata dualizu i skrajności, w którym miarą twojej atrakcyjności są ekstrema, w które wpadasz. Im coś jest głośniejsze, jaskrawsze, bardziej skontrastowane, tym mocniej przyciąga uwagę, o którą zabiegasz. Jako artysta – przez wiele lat zajmowałam się zawodowo teatrem – uwierzyłam że najciekawsze są dramaty, tragedie, desperackie gesty, wielkie emocje, katarktyczne wstrząsy. Prowadzona skrajnymi emocjami, wycieńczałam ciało i ducha, nie pozostając nigdy w harmonii i spokoju, które dla artysty nie są wartością, ponieważ na rynku sztuki nie osiągają wysokiej ceny. Są zbyt mało wyraziste i wyblakłe, dla przytępionych zmysłów na których wrażenie może sprawić już tylko gigantyczna hekatomba. Od szaleństwa współczesnej cywilizacji uciekłam do odwiecznej mądrości lasu, który połączony jest swoimi rozległymi koronami i korzeniami z ogromną siecią życia, która łączy wszystko i której jesteśmy częścią.

Karolina Górecka / fot. Piotr Schilling

Wraz z pogodzeniem z Matką Ziemią przyszła miłość własna, troska o to co jem i o czym myślę. To ja kreuje rzeczywistość dla siebie, swojej rodziny, swoich bliskich każdego dnia i w każdej chwili. Teraz razem z partnerem marzymy o pięknym domu blisko lasu, w którym będziemy mogli w pełni rozwinąć wizję szczęśliwej rodziny żyjącej w zgodzie z naturą. Wierzymy że może to być naszym małym wkładem w nowe społeczeństwo, które mądrze korzysta z obfitości Ziemi, dba o nią i cieszy się rajem na którym żyje. Poród lotosowy naszego dziecka to ważny etap w tworzeniu wizji świata opartego na miłości, harmonii, głębokiego połączenia z Matką Ziemią od której nigdy nie zostało ono odcięte.

Jeśli jesteś zainteresowany propagowaniem domowego porodu lotosowego, to zachęcam do wsparcia projektu i zostawienia cegiełki, informacje znajdziesz TUTAJ.

Karolina Górecka 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach