Monday, September 7, 2026
Home / Kultura  / Książka  / Ponad dwa tysiące kilometrów pieszo – wielka pielgrzymka do Wiecznego Miasta [fragment książki]

Ponad dwa tysiące kilometrów pieszo – wielka pielgrzymka do Wiecznego Miasta [fragment książki]

O śladach w Wiecznym Mieście, którymi warto podążyć

Rzym

fot. Kookay / Pixabay

Jak Rzym stał się jednym z najpopularniejszych na świecie celów pielgrzymów? Dlaczego do Wiecznego Miasta zaczęto podróżować po błogosławieństwo, uzdrowienie czy oświecenie? Poznajcie historię św. Brygidy, która wyruszyła ze Szwecji do Rzymu, by uzyskać zgodę władz kościoła na założenie zakonu. Poniżej publikujemy fragment książki Jessiki Wärnberg „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy”

 

Dwa tysiące kilometrów pieszo

W 1348 roku, niemal trzydzieści dziewięć lat po tym jak papieże przenieśli się do Awinionu, brukowanymi ulicami miasta kroczyła Brygida Birgersdotter. Przebyła ponad dwa tysiące dwieście kilometrów ze swojego domu w szwedzkim mieście Vadstena, położonym na południowy zachód od Sztokholmu. Klimat w Rzymie diametralnie różnił się od tego, jaki znała z Östergötland, gdzie pofałdowane wzgórza opadały do lśniącego turkusowego jeziora. „Życzliwa i łagodna dla każdego stworzenia” i zawsze „uśmiechnięta” – komentarze rzymskich sług Brygidy przedstawiają ją jako kobietę energiczną i niezwykle pogodną, gotową do zaangażowania się w życie miasta, do którego przybyła.

Nie pragnęły niczego – sobie zostawiały jedynie książki

fot. Angeline Bauer / Pixabay

Brygida z niespożytą energią pielęgnowała chorych w szpitalach, żarliwie modliła się u grobów świętych i bez cienia wstydu kwestowała na ulicach, by zdobyć środki na swoją działalność. O ile zagraniczni kupcy czy rzemieślnicy przybywali do Rzymu za chlebem, o tyle Brygidą kierowały pobudki wyłącznie duchowe. Z pewnością nie szukała w Wiecznym Mieście fortuny – była przecież szlachcianką i damą dworu królowej Blanki z Namur. Jednak wzorem pobożnych patrycjuszek z czasów wczesnego chrześcijaństwa wyrzekła się wszelkich bogactw po śmierci ukochanego męża, Ulfa, który zmarł w drodze powrotnej z pielgrzymki do Santiago de Compostela. Po śmierci Ulfa życie Brygidy uległo przemianie. Kiedy upłynął czas żałoby, dała się poznać jako wpływowa postać życia religijnego.

CZYTAJ TAKŻE:  Idealne prezenty na ślub ‒ najlepsze pomysły w 2024 roku!

 

Jeszcze w Vadstenie opiekowała się chorymi pod okiem franciszkanów. Później poświęciła się pomocy kobietom wykluczonym, które wychowywały nieślubne dzieci. Wkrótce zgromadziła wokół siebie inne niewiasty skłonne do wspierania jej wysiłków. Brygida i jej naśladowczynie rozdały ubogim cały swój majątek, zostawiając sobie jedynie książki. Tak narodził się nowy zakon. W 1348 roku, zaledwie rok po przejęciu władzy w mieście przez Colę, Brygida wyruszyła do Rzymu, by uzyskać oficjalną aprobatę władz Kościoła dla działalności swojej wspólnoty.

Rzym nieustannym celem pielgrzymów – nie da się zastąpić Wiecznego Miasta

Była kobietą bystrą i twardo stąpającą po ziemi. Doskonale wiedziała, że papież przebywa w Awinionie. Dlaczego więc udała się do Rzymu? Wydaje się, że – podobnie jak tysiące innych przed nią – wierzyła, iż autorytetu Rzymu nie da się przenieść w inne miejsce, ponieważ zrodził się on z krwi męczenników przelanej w jego murach. Nie wszyscy podzielali ten punkt widzenia. Dante marzył, by Rzym skłonił się ku ideałom klasycznym. Dla niego to August, pogański cesarz, uosabiał wartości, do których rzymskie władze powinny się zwrócić. Idee te były wówczas silnie obecne, co sugeruje przywołanie starożytnego Rzymu przez Colę. Jednak w XIV wieku były one zasadniczo odległe i nieuchwytne. Któż z tych, którzy tęsknili za odrodzeniem Rzymu, odwiedzał Mauzoleum Augusta?

 

Było ono wtedy jedynie kopcem ziemi zwieńczonym fortecą rodu Colonnów. Kto z ludzi, którzy lamentowali nad upadkiem antycznego Rzymu, bywał w świątyni poświęconej niegdyś Augustowi, znajdującej się na terenie jego dawnego rodzinnego domu? Można przypuszczać, że robili to nieliczni, jeśli w ogóle ktokolwiek ją odwiedzał. Prawdziwe życie tętniło gdzie indziej. Tysiące ludzi nieprzerwanie ciągnęły do sanktuariów i kościołów upamiętniających chrześcijańskich męczenników, mimo nieobecności papieża i powszechnego oburzenia na instytucję Kościoła. To właśnie ciągły napływ wiernych sprawiał, że główne drogi do bazylik pozostawały przejezdne, podczas gdy inne arterie komunikacyjne, niegdyś oblegane, obecnie nieuczęszczane, powoli zarastały.

CZYTAJ TAKŻE:  Narzuty na fotel ‒ niezbędny dodatek w Twojej aranżacji

Przystań dla pielgrzymujących

Jessica Wärnberg

Jessica Wärnberg / fot. Cameron Harris

 

Chrześcijańskie znaczenie Rzymu podtrzymywały i umacniały działania ludzi, zarówno pierwszych męczenników chrześcijańskich, jak i tych, którzy nadal oddawali im cześć w modlitwie. Choć przenosiny papieskiego dworu do Awinionu mogły przyczynić się do przytłumienia żarliwości religijnej w Wiecznym Mieście, z pewnością nie wygasiły jej przejawów. Dawna siedziba papieska nie tylko przyjmowała pątników pokroju Brygidy Szwedzkiej, lecz także powstawały w niej zupełnie nowe instytucje. Sama Brygida położyła kamień węgielny pod jedną z nich – jej ślady znajdziemy przy Piazza Farnese.

 

Przez pierwsze cztery lata pobytu w Rzymie mieszkała u kardynała Hugona de Beauforta, krewnego papieża Klemensa VI. Jego apartamenty znajdowały się w miejscu, gdzie dziś wznosi się okazały Palazzo della Cancelleria, zaledwie kilka minut spacerem od Campo de’ Fiori – łąki, którą z każdym rokiem coraz szczelniej wypełniały stragany. Nieco dalej Brygida stworzyła przystań dla swoich rodaków pielgrzymujących do Rzymu; do dziś nad drzwiami widnieje kamienna tablica z napisem „HOSPITALIS. S. BRIGIDE GOTHORU[M]”.

TAGI
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ