Po udarze codziennie uczy się chodzić. Dla małej Neli skoczy z… samolotu
68-letni mężczyzna po udarze odrywa się od ziemi z myślą o małej wojowniczce
Pan Staszek po udarze odrywa się od ziemi razem ze swoją trudną historią, ale też siłą i myślą o małej Neli, która każdego dnia wykonuje własny, dużo trudniejszy skok / fot. archiwum rodzinne
„Nie czekaj, aż życie stanie się łatwiejsze, prostsze, lepsze. Życie zawsze będzie skomplikowane. Naucz się być szczęśliwym. W przeciwnym wypadku skończy ci się czas.”
cytat z filmu „Nietykalni”
Co w artykule:
- 68-letni Staszek po udarze i częściowym paraliżu lewej strony ciała postanowił spełnić swoje marzenie o skoku ze spadochronem.
- Mężczyzna chce pokazać innym osobom z niepełnosprawnością ruchową, że życie po udarze nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń.
- Skok odbędzie się 22 maja na lotnisku w Nowym Targu i będzie miał również wymiar charytatywny.
- Staszek dedykuje swój skok siedmioletniej Neli – dziewczynce urodzonej jako wcześniak, która przeszła dwa wylewy do mózgu i czternaście operacji.
- Nagranie ze skoku ma stać się symbolem odwagi, walki o sprawność i nadziei mimo życiowych trudności.
Chwila, która zmienia wszystko
Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni stoisz na dwóch silnych, zdrowych nogach i pewnym krokiem wchodzisz po schodach. Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni obiema rękami trzymasz kierownicę, potem prawą ręką wrzucasz piąty bieg i mkniesz z uśmiechem jasną szosą przed siebie, bo to jedna z tych rzeczy, które dają ci poczucie wolności. Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni możesz powiedzieć, że jesteś wolny, bo twoje ciało jest posłuszne twojemu umysłowi, więc idziesz na spacer na Planty i wypijasz kawę w jednej z krakowskich kawiarni przy rynku.
Sierpień 2024 roku był nawet dość słoneczny, kiedy życie powiedziało Staszkowi: hola, hola – sprawdzam. On sam zawsze był pozytywnie nastawiony do świata, mimo że los potrafił rzucać mu pod nogi naprawdę ciężkie kłody. Trochę zamyślony, trochę marzyciel, sypiący jak z rękawa barwnymi opowieściami ze swojej młodości. Gaduła. Z zawodu elektryk, od lat pracujący na własny rachunek, w grudniu 67 lat.
Tego dnia kończył w domu remont schodów, kiedy najpierw rozbolała go głowa, potem ręka, a chwilę później mknął już karetką do szpitala w Krakowie. Udar z porażeniem lewej strony ciała.
Życie po udarze
Dziś, po wielu godzinach rehabilitacji i kilku pobytach w kolejnych szpitalach, Staszek wciąż porusza się na wózku, a jego lewa ręka – ta sama, która tak lubiła trzymać kierownicę w jego starej Corolli – nadal jest niesprawna. Uczy się na nowo chodzić i próbuje sprawić, by lewa noga znów była posłuszna jego myślom.
Ma niewiele do roboty. Kilka razy w tygodniu przychodzi terapeutka, a wraz z nadejściem cieplejszych dni zaczął znowu wychodzić do ogrodu. Przegląda telefon, scrolluje Facebooka, ogląda teleturnieje. Kiedyś uwielbiał czytać, jednak teraz zbyt małe litery szybko męczą mu wzrok. Żona kupiła mu ostatnio lornetkę, żeby mógł podglądać ptaki.
Ostatnia zima była dla niego trudna. Ciemna i pełna ciężkich myśli. Podejrzewam, że właśnie wtedy zakiełkowała w nim pewna idea, która zaczęła ciągnąć go w stronę słońca. I nieba.
Przeczytaj:
Danuta Bujok: Całe życie wstaję lewą nogą
Skok po odzyskanie wolności
22 maja 2026 r. Staszek zamierza skoczyć ze spadochronem, a kiedy o tym opowiada, mówi tylko:
– Trzeba żyć
– i uśmiecha się, choć prawy kącik ust wciąż jeszcze lekko opada.
Chciałby pokazać innym osobom z niepełnosprawnością ruchową, że wózek nie musi być więzieniem, że istnieje życie po udarze. Choć możliwe, że łatwiej już nie będzie. Będzie tak, jak jest – remont w urzędzie i brak podjazdu, czasem brak siły, żeby rano wstać, kolejki do kolejnych rehabilitacji i ta noga jak kłoda, która się dziwnie wygina przy stawianiu niepewnych kroków o lasce. Czasem człowiek się poddaje. Czasem ma dość. Czasem siedzi po ciemku i nie chce z nikim rozmawiać. Rehabilitacja to nie tylko nauka chodzenia czy chwytania kubka. To także codzienna walka o głowę, psychikę, a czasem nawet o to by rano wstać z łóżka. W wielu przypadkach osoby po udarze wymagają wsparcia psychologa, inne znajdują ukojenie w obecności bliskich, jeszcze inni w wierze.
Staszek natomiast znalazł sobie cel i postanowił wystrzelić tę bezradność i bezsilność w kosmos, a przynajmniej w niebo nad swoją głową.
O skoku ze spadochronem marzył zawsze, więc dlaczego nie spróbować właśnie teraz? W końcu „życie zawsze będzie skomplikowane”.
Skok dla Neli
– Chciałbym, żeby mój skok przyniósł też coś dobrego. Chciałbym skoczyć dla kogoś, nie tylko dla siebie. Żeby tym moim skokiem komuś pomóc
— mówi Staszek.
I tak w najbliższy piątek na lotnisku w Nowym Targu skoczy nie tylko dla siebie, ale także dla siedmioletniej Neli – małej wojowniczki, która od pierwszych chwil życia musi mierzyć się z rzeczami, których większość dorosłych nie potrafiłaby nawet sobie wyobrazić.
Nela urodziła się w szóstym miesiącu ciąży. Przeszła dwa wylewy do mózgu i czternaście operacji. Codziennie ćwiczy, rehabilituje się i walczy o sprawność, która dla innych dzieci jest czymś oczywistym.
Więcej o Neli i możliwość wsparcia jej leczenia można znaleźć na stronie: [Fundacja Serce dla Maluszka]
Fundacja Serce dla Maluszka – Nela Czarnecka-Doniec
Staszek o historii Neli dowiedział się od bliskich. Dziewczynka jest córką sąsiadki jego dorosłej córki. Kiedy usłyszał, przez co już przeszła, pomyślał po prostu:
– To będzie też dla niej.
Siła, która unosi człowieka
Bo choć ten skok jest o nim – o odzyskiwaniu odwagi, sprawczości i poczucia, że ciało po chorobie wciąż może unieść człowieka wysoko, to chciałby aby miał głębszy sens, chciałby podzielić się swą siłą i nadzieją z kimś jeszcze, z Nelą.
W piątek 22 maja o godzinie 12.00 na lotnisku w Nowym Targu będzie więc pewnie trochę strachu, śmiechu i wzruszeń. Skok Staszka zostanie nagrany, a film pojawi się w mediach społecznościowych.
Będzie można zobaczyć moment, w którym 68-letni mężczyzna po udarze odrywa się od ziemi razem ze swoją trudną historią, ale też siłą i myślą o małej wojowniczce, która każdego dnia wykonuje własny, dużo trudniejszy skok.
Staszku, powodzenia!
Joanna Krzemińska
