Saturday, May 15, 2021
Home / Ludzie  / Dlaczego karmią nas tragediami czyli co się stało z Piotrem Woźniakiem-Starakiem?

Dlaczego karmią nas tragediami czyli co się stało z Piotrem Woźniakiem-Starakiem?

O wypadku Piotra Woźniaka-Staraka wiemy niewiele. Zgromadziliśmy fakty, i na tym poprzestaniemy

Agnieszka Woźniak-Starak

Agnieszka Woźniak-Starak, fot. Piętka Mieszko/AKPA

Akcja poszukiwawcza producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka trwa już trzeci dzień. Działania ratownicze są prowadzone od świtu do zmroku. W mediach pojawiają się coraz to nowe tezy, założenia i teorie spiskowe. Co tak naprawdę stało się na mazurskim jeziorze Kisajno? Wiele wątków nadal pozostaje tajemnicą. Portale informacyjne i plotkarskie zacierają ręce, bo wreszcie jest temat, prawdziwy news. A to trzeba wykorzystać…

 

Rano w redakcji zbiera się kolegium. Jak co dzień z dziesiątek tematów trzeba wyselekcjonować te najważniejsze, dokonać stosownego researchu, a później zacząć pisać. Jednak nie zawsze wszystko idzie tak gładko. Czasami dylematy pojawiają się już na samym początku. Niejednokrotnie są większe niż mogłoby się wydawać.

 

Po pierwsze: służba

 

Dziennikarz pracuje dla ludzi. Bez nich jego wysiłek byłby kompletnie bezużyteczny. Wszystkie informacje, plotki i hot newsy przygotowywane są z myślą o odbiorcy. Po to, aby zaspokoić drzemiący w nim głód wiedzy i uciszyć ciekawość. Chociaż zwykło się powtarzać, że to media stanowią czwartą władze, prawda wygląda nieco inaczej – jesteśmy w samym środku łańcucha pokarmowego. To konsument [czytelnik?] poprzez kliknięcie decyduje o tym, jakie wiadomości pojawiają się na pierwszych stronach. Zwykło się powtarzać, że dobry dziennikarz powinien wsłuchiwać się w potrzeby swojego czytelnika. Nie jest tajemnicą, że najlepiej sprzedają się [tak, sprzedają] teksty, które działają na nasze emocje: strach, współczucie, zaskoczenie, wstręt. Sensacja, plotka, komentarz. Ale czy zawsze?

 

Po drugie: empatia

Sprawa nieco się komplikuje, gdy do głosu dochodzi sumienie. Dziennikarz przecież powinien charakteryzować się zdolnością, którą psychologia określiła mianem empatii. Nie każdy news nadaje się do błyskawicznej publikacji. Przed poinformowaniem świata o tragedii, katastrofie czy gorącym romansie warto pomyśleć także o osobach bezpośrednio z sensacją związanych. Czy wypada pisać o wszystkim tylko dlatego, że sprawa dotyczy osób publicznych? Czy nie jest osobą publiczną każdy, kto posiada konto w mediach społecznościowych. Internet jest najbardziej demokratycznym  z mediów, ale czy daje prawo do wszystkiego? Gdzie są granice przyzwoitości?
Na jednym z portali informacyjnym, tylko dzisiaj pojawiło się 8 artykułów związanych z zaginięciem producenta filmowego. Reakcje czytających są skrajne: od klasycznego hejtu przez wyrazy współczucia aż po deklaracje rezygnacji z obserwowania witryny. Teoretycy komunikacji masowej dobrze znają reguły. Wydawcy, nawet jeśli stracą kilku czytelników, to dzięki produkowaniu tekstów, napędzających zaangażowanie [widoczne w komentarzach] zyskają mnóstwo nowych kliknięć.

 

Nie ma instrukcji, złotego środka, który mówiłby co wypada, a co nie. Jak w obecnym szumie informacyjnym dochodzi się do prawdy?

 

Mechanizmy działania portali informacyjnych najlepiej widoczne są podczas tragicznych sytuacji, które dotykają osoby publiczne. W ostatnich dniach media rozpisują się o wypadku milionera, producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, męża rozpoznawalnej dziennikarki Agnieszki Woźniak-Starak. Plotkarskie, ale, co gorsza aspirujące do miana opiniotwórczych portale, co chwila informują o postępach akcji ratunkowej, nowych działaniach funkcjonariuszy czy potencjalnych scenariuszach. Informacje pojawiają się błyskawicznie. Ogromna ilość powoduje, że z trudem można odróżnić fakty od fake newsów, publikowanych by zwiększyć ruch na stronie. Teksty okraszane są click-bajtowymi tytułami.

 

Po trzecie: rzetelność

 

Dziennikarz powinien mieć świadomość, że należy do środowiska opiniotwórczego, że jego teksty czytają dziesiątki, a czasami nawet tysiące osób. W konsekwencji do pewnych problemów należy podchodzić delikatnie. „Po pierwsze nie szkodzić” głosi naczelna zasada etyczna w medycynie. Rozpowszechnianie podejrzeń, domniemywań, kierowanie się własną sympatią lub antypatią to właśnie owo „szkodzenie”, tyle, że na gruncie dziennikarskim.

 

O wypadku Piotra Woźniaka-Staraka wiemy niewiele. Zgromadziliśmy fakty i na tym poprzestaniemy

 

1. Producent filmowy Piotr Woźniak-Starak zaginął w niedzielę nad ranem podczas rejsu motorówką. Mężczyzna wypadł z łódki na mazurskim jeziorze Kisajno.

2. Razem z Piotrem Woźniakiem-Starakiem motorówką płynęła 27-letnia kobieta, której tożsamość nie została ujawniona. Po wypadku zdołała dopłynąć do brzegu o własnych siłach.

3. Milioner na chwilę przed wypadkiem odprawił towarzyszącą mu ochronę. Polecił, by ta udała się do portu niedaleko jego posiadłości.

4. Poszukiwania Piotra Woźniaka-Starka trwają już trzecią dobę i są prowadzone od świtu do zmierzchu.

5. Osoby znane i internauci wspierają Agnieszkę Woźniak-Starak. Komentują zdjęcia i piszą posty, w których wysyłają wyrazy współczucia.

6. Żona producenta nie udzieliła komentarza do zaistniałej sytuacji. Dziennikarka wyłączyła możliwość komentowania zdjęć na swoim Instagramie.

7. Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, 22 sierpnia poinformował, że „wszystko wskazuje na to, że” znaleziono ciało Piotra Woźniak-Staraka.

8. Wiadomość o śmierci Piotra Woźniaka-Staraka oficjalnie została potwierdzona 22 sierpnia przez KWP w Olsztynie.
9. Przyjaciele żegnają Piotra na Instagramie

Monika Janusz

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach