Home / Ludzie  / Dlaczego karmią nas tragediami czyli co się stało z Piotrem Woźniakiem-Starakiem?

Dlaczego karmią nas tragediami czyli co się stało z Piotrem Woźniakiem-Starakiem?

O wypadku Piotra Woźniaka-Staraka wiemy niewiele. Zgromadziliśmy fakty, i na tym poprzestaniemy

Agnieszka Woźniak-Starak

Agnieszka Woźniak-Starak, fot. Piętka Mieszko/AKPA

Akcja poszukiwawcza producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka trwa już trzeci dzień. Działania ratownicze są prowadzone od świtu do zmroku. W mediach pojawiają się coraz to nowe tezy, założenia i teorie spiskowe. Co tak naprawdę stało się na mazurskim jeziorze Kisajno? Wiele wątków nadal pozostaje tajemnicą. Portale informacyjne i plotkarskie zacierają ręce, bo wreszcie jest temat, prawdziwy news. A to trzeba wykorzystać…

 

Rano w redakcji zbiera się kolegium. Jak co dzień z dziesiątek tematów trzeba wyselekcjonować te najważniejsze, dokonać stosownego researchu, a później zacząć pisać. Jednak nie zawsze wszystko idzie tak gładko. Czasami dylematy pojawiają się już na samym początku. Niejednokrotnie są większe niż mogłoby się wydawać.

 

Po pierwsze: służba

 

Dziennikarz pracuje dla ludzi. Bez nich jego wysiłek byłby kompletnie bezużyteczny. Wszystkie informacje, plotki i hot newsy przygotowywane są z myślą o odbiorcy. Po to, aby zaspokoić drzemiący w nim głód wiedzy i uciszyć ciekawość. Chociaż zwykło się powtarzać, że to media stanowią czwartą władze, prawda wygląda nieco inaczej – jesteśmy w samym środku łańcucha pokarmowego. To konsument [czytelnik?] poprzez kliknięcie decyduje o tym, jakie wiadomości pojawiają się na pierwszych stronach. Zwykło się powtarzać, że dobry dziennikarz powinien wsłuchiwać się w potrzeby swojego czytelnika. Nie jest tajemnicą, że najlepiej sprzedają się [tak, sprzedają] teksty, które działają na nasze emocje: strach, współczucie, zaskoczenie, wstręt. Sensacja, plotka, komentarz. Ale czy zawsze?

 

Po drugie: empatia

Sprawa nieco się komplikuje, gdy do głosu dochodzi sumienie. Dziennikarz przecież powinien charakteryzować się zdolnością, którą psychologia określiła mianem empatii. Nie każdy news nadaje się do błyskawicznej publikacji. Przed poinformowaniem świata o tragedii, katastrofie czy gorącym romansie warto pomyśleć także o osobach bezpośrednio z sensacją związanych. Czy wypada pisać o wszystkim tylko dlatego, że sprawa dotyczy osób publicznych? Czy nie jest osobą publiczną każdy, kto posiada konto w mediach społecznościowych. Internet jest najbardziej demokratycznym  z mediów, ale czy daje prawo do wszystkiego? Gdzie są granice przyzwoitości?
Na jednym z portali informacyjnym, tylko dzisiaj pojawiło się 8 artykułów związanych z zaginięciem producenta filmowego. Reakcje czytających są skrajne: od klasycznego hejtu przez wyrazy współczucia aż po deklaracje rezygnacji z obserwowania witryny. Teoretycy komunikacji masowej dobrze znają reguły. Wydawcy, nawet jeśli stracą kilku czytelników, to dzięki produkowaniu tekstów, napędzających zaangażowanie [widoczne w komentarzach] zyskają mnóstwo nowych kliknięć.

 

Nie ma instrukcji, złotego środka, który mówiłby co wypada, a co nie. Jak w obecnym szumie informacyjnym dochodzi się do prawdy?

 

Mechanizmy działania portali informacyjnych najlepiej widoczne są podczas tragicznych sytuacji, które dotykają osoby publiczne. W ostatnich dniach media rozpisują się o wypadku milionera, producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, męża rozpoznawalnej dziennikarki Agnieszki Woźniak-Starak. Plotkarskie, ale, co gorsza aspirujące do miana opiniotwórczych portale, co chwila informują o postępach akcji ratunkowej, nowych działaniach funkcjonariuszy czy potencjalnych scenariuszach. Informacje pojawiają się błyskawicznie. Ogromna ilość powoduje, że z trudem można odróżnić fakty od fake newsów, publikowanych by zwiększyć ruch na stronie. Teksty okraszane są click-bajtowymi tytułami.

 

Po trzecie: rzetelność

 

Dziennikarz powinien mieć świadomość, że należy do środowiska opiniotwórczego, że jego teksty czytają dziesiątki, a czasami nawet tysiące osób. W konsekwencji do pewnych problemów należy podchodzić delikatnie. „Po pierwsze nie szkodzić” głosi naczelna zasada etyczna w medycynie. Rozpowszechnianie podejrzeń, domniemywań, kierowanie się własną sympatią lub antypatią to właśnie owo „szkodzenie”, tyle, że na gruncie dziennikarskim.

 

O wypadku Piotra Woźniaka-Staraka wiemy niewiele. Zgromadziliśmy fakty i na tym poprzestaniemy

 

1. Producent filmowy Piotr Woźniak-Starak zaginął w niedzielę nad ranem podczas rejsu motorówką. Mężczyzna wypadł z łódki na mazurskim jeziorze Kisajno.

2. Razem z Piotrem Woźniakiem-Starakiem motorówką płynęła 27-letnia kobieta, której tożsamość nie została ujawniona. Po wypadku zdołała dopłynąć do brzegu o własnych siłach.

3. Milioner na chwilę przed wypadkiem odprawił towarzyszącą mu ochronę. Polecił, by ta udała się do portu niedaleko jego posiadłości.

4. Poszukiwania Piotra Woźniaka-Starka trwają już trzecią dobę i są prowadzone od świtu do zmierzchu.

5. Osoby znane i internauci wspierają Agnieszkę Woźniak-Starak. Komentują zdjęcia i piszą posty, w których wysyłają wyrazy współczucia.

6. Żona producenta nie udzieliła komentarza do zaistniałej sytuacji. Dziennikarka wyłączyła możliwość komentowania zdjęć na swoim Instagramie.

7. Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, 22 sierpnia poinformował, że „wszystko wskazuje na to, że” znaleziono ciało Piotra Woźniak-Staraka.

8. Wiadomość o śmierci Piotra Woźniaka-Staraka oficjalnie została potwierdzona 22 sierpnia przez KWP w Olsztynie.
9. Przyjaciele żegnają Piotra na Instagramie

View this post on Instagram

Piotrze, ciągle tak ciężko w to uwierzyć. I tak trudno się z tym pogodzić… Ta strata boli ogromnie. Bo nic i nikt Ciebie nie zastąpi. Byłeś jedną z najważniejszych i najbliższych osób w moim życiu. I jednym z piękniejszych ludzi, jakich poznałam. Dziękuje Ci za to, że wierzyłeś we mnie jak nikt nigdy dotąd. To zaszczyt, że mogłam Cię poznać. Mieć w Tobie przyjaciela i być częścią Twojej pięknej wizji o prawdziwym kinie. To chyba moje ulubione nasze zdjęcie. Nie zrobimy już razem Twojego reżyserskiego debiutu. Choć przecież mieliśmy zaczynać zdjęcia niedługo. Zapewne będziesz miał tam do opowiedzenia ważniejsze historie. Będzie mi Ciebie strasznie brakować i dziękuje za to, że nazywałeś mnie swoją "siostrą". Ogromne wyrazy współczucia dla Rodziców, Rodzeństwa, Agnieszki i dla rodziny Watchout Studio. Śnij pięknie 🖤 Twoja "Miśka"

A post shared by Magdalena Boczarska (@magda_boczarska) on

View this post on Instagram

Rest in Extreme Peter Stark… Zginął mój kumpel… Kochał prędkość i adrenalinę, konstruował wynalazki, robił wspaniałe filmy, żył na pełnych obrotach. Ciężko mi uwierzyć, że to zdjęcie sprzed kilkunastu dni. Zacznę jednak od najgłębszych wyrazów współczucia dla @aga_wozniak_starak i całej rodziny Piotrka, która przeżywa horror. Uszanujmy to. Dla mnie to tragiczna, mistyczna, osobista i refleksyjna historia. Kilkanaście dni temu pisałem Wam że spotkałem bogatego kumpla. Nie piszę Wam o wielu rzeczach szanując prywatność ludzi, ale tym kumplem był właśnie Piotr, z którym pływałem po Mazurach m.in. na tej feralnej motorówce z napisem „live and let die…” Po tych wojażach miałem trochę przemyśleń o życiu, kasie, karierze, wyborach, wartosciach, ryzyku… Potem przyśniło mi się, że lekarze oświadczyli mi, że został mi rok życia i pisałem Wam o tym jak się czułem gdy się obudziłem – o radości z prostych małych rzeczy, uświadomieniu sobie jak wiele mamy – jak wielką wartością jest móc wierzyć, że może dożyje się starości i założy rodzinę z kimś kogo się kocha. W noc, w którą Piotr miał wypadek miałem kolejny fatalny sen, w którym tonęła moja ukochana a ja nie mogłem jej znaleźć pośród fal. Obudziłem się i przyszła ta okropna wiadomość. Ciężko jest mi to wszystko pojąć. Tak jakby istniała jakaś mistyczna chmura, w której wszystko się mieli, do której wszyscy jesteśmy podłączeni, w której przepływa energia nas wszystkich. Dla mnie jako człowieka, który miał wypadki, wpadał do zapadni, również przegina z pracą, tempem, adrenaliną śmierć Piotrka jest ciosem, ale też wielką przestrogą i nauczką. Odszedł świetny producent, pozytywny wariat, człowiek o wielkim sercu, który kochał się dzielić swoim szczęściem z innymi i jak każdy z nas wojował ze swoimi demonami. Dziękuję Ci za wspólne chwile Wilku z Mazur. Niech Twoja śmierć nauczy nas pokory i naoliwi nam hamulce. Niech Wasze anioły czuwają nad Wami. Dzisiaj bez hasztagów….

A post shared by L.U.C. Official Blog (@l.u.cbook) on

Monika Janusz

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach