Home / Rozwój  / Psychologia  / Pierwsza randka jak egzamin

Pierwsza randka jak egzamin

Nasza pierwsza randka, wcinaliśmy kiełbaski z grilla, a tu nagle pada pytanie: „Jak dużo włosów masz pod pachami?” – wspomina zażenowana owocelka. – Obróciłam to w żart, ale zauważyłam, że mojemu rozmówcy nie jest do

Pierwsza randka jak egzamin

Pierwsza randka jak egzamin / fot. fotolia

Nasza pierwsza randka, wcinaliśmy kiełbaski z grilla, a tu nagle pada pytanie: „Jak dużo włosów masz pod pachami?” – wspomina zażenowana owocelka. – Obróciłam to w żart, ale zauważyłam, że mojemu rozmówcy nie jest do śmiechu. Kolejne pytanie: „Jak często się depilujesz?”. Poczułam się, delikatnie mówiąc, zniesmaczona. Czy ja wyglądam na jakąś kudłatą, zapuszczoną małpę? Jak można pytać o takie rzeczy?

Pierwsza randka jak egzamin

Pierwsza randka jak egzamin / fot. fotolia

Niestety czasem zapominamy, że czym innym jest rozmowa z przyjacielem czy kumplem, a czym innym pierwszy kontakt z osobą, o której wiemy niewiele. Chwila nieuwagi może ściągnąć katastrofę. Nieprzemyślane pytanie może oznaczać definitywny koniec znajomości, zanim damy jej szansę rozkwitnąć. Choć czasem może to nawet i lepiej.

Zapytaliśmy was o najdziwniejsze, najbardziej niezręczne i zbyt osobiste pytania podczas pierwszych randek lub zanim jeszcze do nich doszło, np. w czasie rozmowy telefonicznej czy przez internet. Okazuje się, że czasem nie potrafimy powstrzymać swojej ciekawości. Potrafimy za to bez ogródek pytać o najbardziej intymne sprawy. Ale też zupełnie niepotrzebnie unosić się i obrażać, gdy jesteśmy o coś pytani. Mam nadzieję, że poniższe wypowiedzi będą dla was wskazówką…

Randkowy monolog

Pierwszym, często poruszanym przez was problemem jest nie tyle to, o co jesteście pytani, ile to, w jaki sposób pytania są do was kierowane. Pytania to oznaka zainteresowania osobą, z którą się spotykamy. Pozwalają podtrzymać rozmowę – pod warunkiem że nie zmienia się ona w monolog. Bądźmy rozmowni, ale nie mylmy tego z gadulstwem.

Na naszej pierwszej randce mężczyzna zapytał, co chciałabym o nim wiedzieć – wspomina marcepanka300. – Zadałam jakieś pytanie, na które odpowiadał dobry kwadrans, potem znów: co jeszcze chcę o nim wiedzieć? Znów 20-minutowa opowieść i znów to samo pytanie. Po trzygodzinnym spacerze miałam dość słuchania, przestałam też pytać. W końcu on zapytał: „Czemu ty nic nie mówisz?”.

Ciocia umówiła mnie z kolegą z pracy – mówi z kolei Kaśka. – Opisała go w samych superlatywach, tylko zapomniała wspomnieć, że chłopak cierpi na manię wyższości. Wszystko wiedział najlepiej i z góry miał na wszystko odpowiedź. Gdy pytał mnie, co myślę o tym czy o tamtym, nie pozwalał mi skończyć, lecz wchodził w słowo i wygłaszał swoje kazanie. Żenada.

Czym jeździsz? Ile zarabiasz?

To pytania, które często prowokują konflikt już na wstępie. Randkowicze są w tej kwestii podzieleni na dwa obozy. Pierwszy uważa, że o to pytają materialiści, którym nie zależy na związku z osobą, a raczej na czerpaniu korzyści z tego, co ona posiada. Drugi jest zdania, że wcześniej czy później temat i tak się pojawi i nie ma nic złego w tym, że chcemy wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Trudno w tej sprawie o kompromis.

Bardzo delikatnie podchodzę do pytań o auto, bo faceci mają na tym punkcie bzika – pisze cilla. – Z drugiej strony, samochód przestał być czymś ekskluzywnym. Ja sama jeżdżę 13-letnim autem i gdy się pytam, czy ktoś przyjedzie samochodem czy nie, to nie dlatego, że mnie interesuje, czy będzie to mercedes czy fiat, tylko czy może powinnam podjechać w jakieś dogodniejsze dla niego miejsce.Przyjechałam punto, on jeepem – mówi kochankaidealna. – Jest to mój pierwszy samochód, bardziej na rozbicie niż czyszczenie go każdego dnia. Wyszliśmy z lokalu i zapytał, gdzie stoi moje auto. Pokazałam. Minę miał straszną. Zorientowałam się, o co chodzi, więc odparłam: „Wiesz, to samochód zastępczy, mój jest po wypadku, mam SUV-a”. Mina mu się poprawiła i znów zaczął ze mną rozmawiać.

Niektórzy randkowicze przeprowadzają mały test, by sprawdzić prawdziwe oczekiwania i zamiary potencjalnej sympatii.

Przyjechałam na spotkanie busem – opowiada looooi. – Facet zrobił zdziwioną minę i spytał: „Nie masz auta?”. Rozmowa się nie kleiła, po czym powiedział, że nie jestem dla niego odpowiednia i że nic z tego nie będzie. Po czym pojechał do domu – busem. Odczekałam trzy godziny i napisałam SMS-a: „Dzięki za spotkanie i za to, jak mnie potraktowałeś. Mogłam wcześniej odebrać mój samochód, bo robili w nim akurat rozrząd”. Po dwóch, trzech minutach przychodzi SMS: „Ale ja żartowałem, możemy się spotkać ponownie, co robisz jutro, może gdzieś pojedziemy na miasto?”. Oczywiście moim autem, wygodny pan, ewidentny materialista.

Umówiłam się z chłopakiem w centrum miasta – wspomina Alanis27. – Spytałam w SMS-ie, gdzie zaparkuje, bo ja już też dojeżdżam i możemy się spotkać już na parkingu, a on mi odpisał: „Nie każdy musi mieć prawko i auto, co za żenada, wy, kobiety, tylko o kasie”. Podobnie jest w przypadku pracy i zarobków randkowiczów.

Niektórzy wolą od razu wiedzieć, czym zajmuje się druga strona, by mieć pojęcie, z kim mają do czynienia.

Staram się pytać o to delikatnie, skupiając się na ciekawych elementach zajęcia dziewczyny, a sam w większości przypadków jestem o to pytany w sposób bardzo bezpośredni – stwierdza przemlbn. – Jedna z dziewczyn była nawet na tyle ciekawa, że od razu zapytała: „A co to za firma?”. Wymieniłem nazwę, będąc przekonanym, że i tak nie ma pojęcia o istnieniu takowej. Rzeczywiście, nigdy wcześniej o niej nie słyszała, a jej promienny uśmiech ustąpił grymasowi zawodu…

Wdowiec z pięciorgiem dzieci rozmawia ze mną przez telefon w celu zapoznania i umówienia się na pierwszą randkę – zaczyna lyska. – Padają pytania jak wystrzały: „Gdzie mieszkasz? Czy masz mieszkanie? W starym czy w nowym budownictwie? Jaki masz zawód? Ale co robisz?”. Przerwałam tę kanonadę pytaniem, czy szuka kobiety czy mieszkania. Zapadła cisza, potem słyszę odpowiedź: „Nie, nie, nie szukam mieszkania, ale wiesz, ja się muszę zastanowić, bo nie mogę tak od razu…”.

Mnie faceci często pytają, ile zarabiam, czy mam własne mieszkanie i czym jeżdżę. To pytanie pada zaraz na początku – potwierdza liop28.

Niedyskretne pytania

Ta grupa pytań spotyka się z waszym najczęstszym sprzeciwem. To pytania o sprawy najbardziej intymne, upodobania i doświadczenia łóżkowe. Scenariusz takich rozmów jest bardzo podobny i skutkuje definitywnym zakończeniem znajomości.

Fajnie nam się rozmawiało, więc doszliśmy do wniosku, że nadszedł czas na spotkanie twarzą w twarz – relacjonuje ilona1975uk. – Ale pan zepsuł wszystko jednym zdaniem. „Wezmę sobie urlop i przez trzy dni nie wypuszczę cię z łóżka – no, chyba że mnie wyrzucisz z domu”, powiedział. Absolutnie nie było wcześniej mowy o tym, że przyjedzie do mnie do domu, ale dla niego chyba to było oczywiste. Po pytaniu tego typu zrywam automatycznie znajomość już na etapie pisania i nie ma mowy o spotkaniu.

Superrandka w knajpce, potem mała potańcówka na parkiecie – relacjonuje smutna. – Odprowadził mnie do mojego samochodu i nagle padła z jego ust propozycja: „To może teraz małe rypu w cipu w twoim aucie za tę pizzę i colę?”. Wsiadłam do auta z prędkością światła. Nawet nie spojrzałam w lusterko, czy nadal tam stał. Ależ się pomyliłam…

Poprosiłam faceta, by na naszą pierwszą randkę przyszedł po mnie do domu. Mieszkaliśmy niedaleko i znaliśmy się z widzenia – mówi mejka. – Przyszedł wcześniej, więc zaproponowałam kawę i tak zostało – zamiast wyjść, siedzieliśmy u mnie. Fajnie się rozmawiało, podobał mi się. Ale przyszła godzina 22, więc delikatnie mu mówię, że już późno i że pora, by już poszedł. A on na to: „Myślałem, że zostanę na noc”. Pierwszy raz w życiu mnie zatkało. Wyrzuciłam go.

Pan pisał krótko i od razu zapytał, czy jestem „tam” wygolona. Jeśli tak, to może zaraz pokonać kilkaset kilometrów – pisze mimo wszystko optymistka. – Zaprosił mnie do kawiarni – wspomina Naphthalina.

Było miło, sympatycznie. Siedząc obok mnie, zaczął dotykać moich włosów i bawić się kosmykami. To było nawet miłe, dopóki nagle nie spytał: „Masz małe czy duże sutki?”. Jak dla mnie, to pytanie było bezczelne. Podziękowałam za kawę i wyszłam.

Zwyczajnie, a jednak niezręcznie

Czasem trudno wyczuć, czy pytanie, które chcemy zadać, wprawi naszego rozmówcę w zakłopotanie. To, co nam wydaje się oczywiste, dla innych już takie nie jest, warto o tym pamiętać.

Zanim zdążyliśmy cokolwiek zamówić, zapytała mnie, czy chcę mieć dzieci, jaki mam stosunek do legalizacji związku, bo ona nie wyobraża sobie życia na kocią łapę i czy mam zamiar latać na wakacje gdzieś za granicę, czy każde lato będę spędzać na tej swojej działce, o której wspominałem jej wcześniej przez telefon – wymienia Maciek. – Niby nic takiego, ale mówiła o tym w taki sposób, że odechciało mi się dalszych rozmów.

Kiedy doszło już do spotkania w cztery oczy, chłopak zapytał, z iloma facetami z tego portalu (Sympatia.pl – przyp. red.) już się spotkałam. Chciałabym być szczera, ale jednocześnie głupio mi wyjawiać, że trochę tego było, jednak nie wypaliło… Co to pytanie ma na celu? – zastanawia się Fiona.

Najdziwniejsze pytanie, które w dodatku powraca jak bumerang: „Dlaczego taki facet jak ty jest sam?”. To lepiej, gdybym miał żonę i dzieci?– przekornie pyta mastertoon.

Na koniec miniporadnik przed pierwszą randką:

1. Pamiętaj, że sukces pierwszej randki zależy zarówno od tego, o czym mówisz, jak i od tego, jak mówisz.

2. Czasem na pierwszej randce jesteśmy tak pochłonięci i przejęci tym, żeby zrobić dobre wrażenie, by ktoś nas polubił, że zapominamy, że nie jesteśmy sami na spotkaniu.

3. Dopiero się poznajecie, pytajcie więc o pozytywy i o nich mówcie. Na pozostałe sprawy jeszcze będzie czas. Na przykład jeśli jesteś obecnie bezrobotny, a nowo poznana osoba pyta, co robisz w życiu, możesz wspomnieć tylko, że „obecnie odkrywasz nowe możliwości i szukasz szans na rozwój”.

4. Nawet gdy czujesz tę iskrę, musisz oprzeć się pokusie randkowego maratonu i rozmów przez całą noc. Najlepiej jest pozostawić po sobie pewien niedosyt. To spowoduje, że na pewno powtórzycie spotkanie. Zostaw sobie coś na deser, na kolejną randkę.

Artykuł przygotowany przez ekspertów portalu

Sylwia Stodulska-Jurczyk

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach