Sunday, May 31, 2020
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Patrycja Markowska: Mogę góry przenosić

Patrycja Markowska: Mogę góry przenosić

Muzyka to jej całe życie, ale oprócz tego jest też zwykła kobietą – taką jak my. Zobacz, co o sobie mówi Patrycja Markowska.

O miłości, dołach, zmęczeniu i spełnieniu, a przede wszystkim o nowej płycie opowiada Patrycja Markowska

Patrycja Markowska: artystka, piosenkarka/ fot. Adam Pluciński/ Move Picture

Patrycja Markowska: artystka, piosenkarka/ fot. Adam Pluciński/ Move Picture

Iga Gierblińska, Edyta Hermanowska: „Krótka płyta o miłości” to tytuł, który nawiązuje do kultowego filmu Kieślowskiego. Co było inspiracją do stworzenia właśnie takiej płyty?

Patrycja Markowska: Temat miłości jest dla mnie niewyczerpany (śmiech). Ja chłonę ludzi. Przeżywam często fascynacje. Słucham opowieści, oglądam filmy, które też inspirują. Studiowałam na wydziale filmowym i obraz był dla mnie zawsze niezwykle ważny. Stąd może moja dbałość o teledyski. Do napisania singlowej „Kochainy” zainspirował mnie widok młodziutkiej rudej dziewczyny, która podróżowała ze swoim chłopakiem. Patrzyła na niego takim wzrokiem, jakby cały świat kręcił się tylko dla nich. To mnie poruszyło. Potem szukałam pary, która może to zagrać. Znaleźliśmy Adriannę i Pawła, i zagrali świetnie. Zdjęcia powstały w Hiszpanii i niezwykle celnie oddają to, co czułam, pisząc ten tekst.

Źródło: YouTube/Patrycja Markowska

 

To siódma płyta w pani karierze. Wierzy pani w magię liczb? Czy to będzie szczęśliwa siódemka?

Patrycja Markowska: Tak! To już jest szczęśliwa siódemka!

Liczba siedem oznacza zmianę, niepewność, wahanie. Jakie emocje towarzyszyły pani przy nagrywaniu tej płyty?

Patrycja Markowska: Wszystkie, które pani wymieniła, po trochu. W ogóle ta płyta powstawała w bólach. Miałam bardzo konkretną wizję niektórych brzmień i klimatów i musiałam pociągnąć za sobą zespół, producenta. Dochodziło do tarć. Ale warto było. Uwielbiam tę płytę.

nhy5e5e5

Temat miłości jest dla mnie niewyczerpany/ fot. Adam Pluciński/ Move Picture

Czy proces twórczy działa jak narkotyk, zmieniając panią w inną osobę?

Jaką jest pani wtedy matką, jaką partnerką, jaką córką?

Patrycja Markowska: Jest to rzeczywiście czas bardzo wytężonej pracy, stresu. Potem dochodzi czas promocji równie wymagający, jeśli nie bardziej (śmiech). Oprócz tego cały czas gramy koncerty. Jestem więc ostatnio zmęczoną mamą. Ale spełnioną. Mamy z synkiem bardzo silną relację. Dużo rozmawiamy. Próbuję mu przekazać, jak ważna jest w życiu pasja. Ostatnio przeczytałam gdzieś zdanie, że jak kochasz to, co robisz, to ani razu w życiu się nie przepracujesz. Pewnie to trochę na wyrost powiedziane, ale część prawdy w tym jest. Mój partner Jacek szykował się ostatnio do premiery w Teatrze Capitol, więc również nie należał do najspokojniejszych (śmiech). To wszystko czasem bywa niezwykle trudne. Ale takie drogi wybraliśmy, więc staramy się znaleźć w tym wszystkim równowagę.

Czym jest dla pani kochaina?

Patrycja Markowska: Tlenem. Motorem do działania.

W „Krótkim filmie o miłości” miłość była chorobliwa, osaczająca. Jaka jest miłość na pani płycie?

Patrycja Markowska: Różna. Czasem trudna, czasem toksyczna, czasem romantyczna. Jak w życiu.

W pani zespole nie ma żadnej kobiety. Woli pani pracować z mężczyznami?

Patrycja Markowska: Jest bardzo ważna kobieta – nasza roadmenedżerka Ania. Bez niej bym zwariowała. Lubię pracować z facetami, ale trudno jest czasem być głową tego teamu, bo to silne osobowości. Ja jednak zawsze stawiałam na przyjaźń. Nie wyobrażam sobie wychodzenia na scenę z ludźmi, których nie lubię.

fot. Adam Pluciński/ Move Picture

Zawsze stawiałam na przyjaźń. Nie wyobrażam sobie wychodzenia na scenę z ludźmi, których nie lubię/ fot. Adam Pluciński/ Move Picture

Jaki jest Leszek Możdżer, jaki Marek Dyjak, jaki Grzegorz Skawiński, a jaki Ray Wilson, gdy się z nimi pracuje?

Patrycja Markowska: Leszek Możdżer to wybitny muzyk, a do tego krucha dusza. Piękne połączenie (śmiech). Zaiskrzyło i powstała wspólna kompozycja. Nie było to łatwe, żeby w jednym numerze zmieścić tak silną osobowość, jaką jest Leszek i żebym ja się też w nim odnalazła. „Wyznanie” kończy tę płytę. Jestem niezwykle dumna z tej współpracy. Z Markiem Dyjakiem znamy się od lat, ale dopiero teraz poczułam, że mam utwór, który mogę z nim zaśpiewać. „Byś spojrzał na mnie” to szczególna modlitwa, którą mógł zaśpiewać tylko on. U Grzesia Skawińskiego w jego studiu Maska nagrywałam część wokali na płytę. W „Nie potrzeba mi nic więcej” Grzegorz pomógł mi zaśpiewać pewną partię, a jak nagrał swój wokal, to poprosiłam go, żeby już został. Zagrał też piękne solo na gitarze. Utwór „Bezustannie” z Rayem Wilsonem to jeden z lepszych kawałków, jakie mogłam zaśpiewać w życiu. Do wszystkich piosenek powstały lyric video w reżyserii Michała Pańszczyka.

Co Patrycja Markowska sądzi o miłości? Sprawdź na kolejnej stronie!

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach