Wednesday, September 22, 2021
Home / Seks  / Parowanie w trójkącie

Parowanie w trójkącie

Poniższy wywiad jest fragmentem książki „Życie seksualne Polaków. Co robimy, kiedy nikt nie patrzy”

seks w saunie

Kasia i Mariusz, bohaterzy książki „Życie seksualne Polaków. Co robimy, kiedy nikt nie patrzy” umawiają się na wspólne „saunowanie” od ponad dwóch lat / fot. Dylan Sauerwein/Unsplash

Przed wejściem do pryszniców leżą dwa skrzyżowane nie­bieskie klapki. Przechodzący akurat obok pracownik obsługi szybko ustawia je równolegle do siebie. Gdy odchodzi, spod prysznica wychyla się około pięćdziesięcioletni mężczyzna. Krzyżuje klapki i szybko się chowa. Chwilę później pod prysznic wchodzi szczupły trzydziestopięciolatek. Słychać szum wody, coraz głośniejsze pluski i coś jakby klaskanie. Woda przestaje lecieć. Na korytarz wychodzi właścicielka klapek i dwaj mężczyźni. Owijają się ręcznikami w pasie, by ukryć świadectwo tego, czego nie toleruje obsługa, a co w re­gulaminie nazwano „nieobyczajnym zachowaniem”. Starsza para odchodzi w kierunku jacuzzi

 

Wspólne nocne „saunowanie”

„Para chętnie spotka się z młodszym panem na saunie. Lu­bię patrzeć, jak ktoś dopieszcza moją panią. Wy działacie, ja się przyglądam i też trochę bawię. Kto chętny dziś po 20:00?”

– to ogłoszenie Mariusza i Katarzyny z piątkowe­ go poranka, które zamieścili na jednym z forów dla doro­słych. – W ciągu kilkunastu minut napisało do nas niemal dwudziestu mężczyzn. Wszystkich poprosiliśmy o zdjęcia, by żona sobie wybrała. Jeden był gotowy przejechać dwie­ście kilometrów, by się z nami spotkać, ale nie spodobał jej się. Wybraliśmy sporo młodszego, z ładną sylwetką – mówi Mariusz.

Umawiają się na wspólne „saunowanie” od ponad dwóch lat. Wiedzą już, kogo unikać i jak się umawiać. Podstawowa za­sada: nie zdradzać na forum, gdzie, kiedy i o której będziesz w saunie. Na początku popełnili ten błąd i od sauny do sauny ciągnął się za nimi ogon mężczyzn w każdym wieku, którzy chcieli na nich popatrzeć. Zawsze też trzeba poprosić o real­ne zdjęcie. Łatwo rozpoznać, które ktoś ściągnął z internetu i udaje młodszego (lub starszego), bardziej wysportowanego lub przystojniejszego, niż jest w rzeczywistości – w realu po­jawia się potem ktoś zupełnie inny.

Łukasz spodobał się Kasi z powodu tatuaży i wydepilo­wanych okolic intymnych. Niby ani jedno, ani drugie nie jest takie rzadkie, ale ten miał też jeszcze dodatkowo „coś w oczach”. To coś. Umówili się w saunach na warszawskiej Pradze­-Północ na tzw. nocne saunowanie. Od piątku do niedzieli po godzinie 21:00 mogą tam wchodzić tylko „bez­ tekstylni”. Osoby, które na saunie szukają dodatkowych wrażeń, mają swoje sposoby, by się tam rozpoznać. Może to być zostawienie skrzyżowanych klapek przed wejściem pod prysznic. Można też założyć na nadgarstek opaskę silikono­wą w ustalonym wcześniej kolorze lub wziąć z domu ręcz­nik z charakterystycznym wzorem. Trzeba jednak znaleźć jak najmniej popularny, by uniknąć wpadki. Mariusz kilka tygodni wcześniej podszedł do mężczyzny z fioletowym ręcznikiem i powiedział, że żona czeka pod prysznicem. Ten wybałuszył oczy, zaczął się jąkać, w końcu wydukał, że jego żona właśnie weszła do sauny, i szybko pobiegł sprawdzić, czy na pewno. Dlatego najlepiej wcześniej umówić się przez internet, wysłać sobie zdjęcia, ustalić łatwy do rozpoznania element. Chyba że chcecie najpierw poznać się w bardziej sprzyjających okolicznościach, wtedy warto umówić się wcześniej w mieszkaniu lub spotkać się na zapoznawczego drinka.

Kasia i Mariusz odpoczywają w jednym z jacuzzi. Wybrali to, które akurat było puste. Przechodzący obok mężczyzna zwalnia i patrzy na nich znacząco, ale nie odpowiadają na jego spojrzenia. Kasia woli szczuplejszych. Przenoszą się do basenu. Oboje oparci o brzeg, zanurzeni w ciepłej wodzie do wysokości klatki piersiowej. Zaczynają się dotykać w taki sposób, by inni pływający w basenie mogli to zaobserwować. On opiera się o brzeg, ona tyłem do niego, ale przodem do pływających. Do wody wchodzą kolejne osoby. Na dziewięć osób sześć to mężczyźni. Dwóch próbuje nurkować, by le­piej widzieć, co dzieje się pod wodą. Po chwili pojawia się kolejny. Od razu widać, że jest stałym bywalcem i zna reguły gry. W ręku ma okulary do pływania. Przeciera je, wkłada szybko i znika pod wodą kilka metrów od Kasi i Mariusza. Wynurza się, by nabrać powietrza, i za chwilę znów nurkuje. W końcu zmęczony opiera się o brzeg basenu kilka metrów od pary. Wkłada pod wodę rękę i zaczyna się masturbować. Wychodzi z basenu z widocznym wzwodem i szybko idzie w kierunku toalety.

Kultura saunowania

– W Polsce jest bardzo niska kultura saunowania, a raczej prawie jej nie ma. Ludzie pchają się do saun w ubraniach, kobiety tak szczelnie owijają się ręcznikami, że tylko twarz im wystaje. Nie ma się jednak co dziwić. Wchodzi naga ko­bieta do sauny czy basenu i od razu przybiega stado chłopów z wywieszonymi jęzorami, a ona nie można się zrelaksować. To dlatego kobiety niechętnie się rozbierają. Raz siedzieli­śmy w parowej, gdy nagle weszła dość młoda pani, a za nią zaraz dwóch koniobijców. Nie minęła minuta, a ci już ze wzwodami. Nie czekali na jej gest zgody, na zachętę. A widać było, że nie po to tu przyszła. Szybko wezwała obsługę i pa­nowie zostali pouczeni. Ten, który był niegrzeczny, musiał opuścić saunę – mówi Kasia. A tych, którzy zostaną przy­ łapani na „nieobyczajnym zachowaniu”, obsługa następnym razem nie wpuszcza.

– Na pewno kobietom może przeszkadzać natrętne gapienie się. Nie każdy facet toleruje też zainteresowanie, jakie wo­bec jego kobiety mają inni mężczyźni. Gdy ja jestem z Kasią w saunie i widzę, jak reagują na jej widok inni mężczyźni, widzę ich pożądliwy wzrok, a czasem nawet wzwód, to trak­ tuję to jako komplement. Dla mnie i dla niej. Podnieca mnie to, że ktoś inny jest nią zainteresowany. Rosnę wtedy do­ słownie o kilka centymetrów – mówi Mariusz. Nie zawsze chodzą tam po seks. Niełatwo znaleźć kogoś odpowiednie­ go, więc często zajmują się sami sobą. I tylko ukradkiem zerkają z uśmiechem na tych, którzy przychodzą na nich popatrzeć.

Klik. Silikonowa opaska otwiera szafkę. Musicie do niej włożyć wszystkie ubrania. Wszystkie. Kobieta przed wej­ściem musi zmyć cały makijaż. Wszyscy muszą zdjąć biżu­terię i zegarki. Dalej możecie wejść owinięci w ręczniki lub nago. Każdy musi skorzystać z prysznica i mydła, nawet jeśli mył się tuż przed wyjściem z domu. Jeśli obsługa zauważy, że tego nie zrobiliście, może was cofnąć do szatni. Nie za­ pomnijcie o ręcznikach. Koniecznie 100 procent bawełny. Będą potrzebne na każdym kroku. Niby zasady korzysta­nia z sauny znane są od dziesięcioleci, ale nadal jest dużo
„tekstylnych”. Tych wypraszają stali bywalcy. Jeśli to nie działa, zgłaszają problem obsłudze. Reakcja jest natychmia­stowa. Albo się dostosujecie i ściągacie ciuchy, albo musicie wyjść i nikt nie zwróci wam opłaty za korzystanie z kom­pleksu. Tak oczywiście jest w wyspecjalizowanych do tego miejscach. W hotelach, gdzie o zasadach zazwyczaj decydu­je większość, o takich rzeczach można zapomnieć. Jeszcze jedna ważna zasada: ręczników nie można zostawiać na leżakach lub krzesłach. Próbuje tak robić wiele osób, by na czas korzystania z saun lub basenów zająć sobie wcześniej miejsce do odpoczynku. Lepiej w ogóle tego nie próbować, bo obsługa od razu zabierze ręcznik. To nie wakacje w Egip­cie, gdzie już o świcie ludzie zaklepują w ten sposób leżaki najbliżej basenu.

Większość korzystających z nocnego saunowania mimo wszystko osłania się ręcznikami. Częściej robią to oczywi­ście kobiety, których jest tutaj znacznie mniej. Wieczorami na jedną przypada 3–4 mężczyzn. Gdy chcecie skorzystać z jednej z atrakcji, przed wejściem czekają wieszaki. Jeśli chodzenie do sauny traktujecie jako pretekst do „czegoś więcej”, Kasia i Mariusz radzą zrezygnować z sauny fiń­skiej. Przy temperaturze sięgającej 90 stopni i bardzo niskiej wilgotności mało kto ma ochotę na coś więcej niż leżenie z przymkniętymi oczami.

Gdy wchodzimy do pierwszej sauny, zaraz dołączają trzy kolejne osoby. Ręcznik pod pupę, drugi pod stopy. Główna zasada to utrzymanie maksymalnej higieny. Po ośmiu mi­nutach i sporej ilości wypoconej wody ruszamy pod zimny prysznic. Nagle zagląda starszy mężczyzna. Uśmiecha się. Gdy widzi nasze zaskoczenie, odwraca się i odchodzi, ale niezbyt daleko. Gdy wychodzimy i po dłuższej chwili od­poczynku oraz uzupełnieniu płynów ruszamy do kolejnej sauny, wchodzi za nami. Większość mężczyzn przychodzi tu samotnie. Krążą od jednej sauny do drugiej. Wchodzą na chwilę i gdy nie ma żadnej kobiety, szybko idą do kolejnej. Ten zostaje. Patrzy. Czeka. Kciukami kręci kołowrotki. Za­czyna nerwowo ruszać prawą nogą.

Zimny prysznic

Wychodzimy. Zimny prysznic. Woda niegazowana. Chwila odpoczynku i za radą bardziej doświadczonych bywalców, Kasi i Mariusza, kierujemy się do łaźni parowej. To tu – jak twierdzą – jest miejsce na zabawę. Wchodzimy, zgodnie z re­gulaminem ręczniki i klapki zostawiając przed wejściem. Gdy spłukujemy miejsce do siedzenia pokryte perłową ceramiczną mozaiką i to, gdzie będą nasze stopy, wchodzi pierwszy męż­czyzna. Zaczyna się na nas gapić. Rozkłada nogi. Widzimy, że ma lekki wzwód. Cały czas patrzy. Po chwili wchodzi drugi. Siada. Zerka na sąsiada. Na nas. Kładzie rękę na penisie. Już nie spuszcza z nas wzroku. Jest bardzo dużo pary, dzięki temu spojrzenia nie wydają się tak natrętne. Gdy wychodzimy, je­den głośno wzdycha, a drugi rusza natychmiast za nami.

Znów zimny prysznic. Wytarcie ciała. Picie wody. Odpoczy­nek. Czas na jacuzzi. Kasia radzi: lepiej, jak kobieta założy tampon. Nawet gdy nie ma okresu. Tak poradził jej znajomy ginekolog. To ma zmniejszać ryzyko infekcji intymnych, do jakich często dochodzi w saunach czy na basenach. No chy­ba że chcesz odważniej podziałać z partnerem. Wtedy tam­pon zostaw w szafce.

Po chwili w naszym kierunku idzie mężczyzna. Wchodzi i sia­da na wprost nas, niby ukradkiem zerkając w naszą stronę.

Obydwie ręce ma pod wodą. Zbliża się dwóch kolejnych, ale ci tylko stoją obok i liczą na to, że coś zacznie się dziać. W końcu ten, który siedzi z nami, nie wytrzymuje i pyta szeptem:

– Może się zabawimy? Wolę z panią, ale jak pan chce, to mogę dotknąć tu i tam. Gdy słyszy odmowę, od razu wychodzi.

– Nuda – mówi do stojących w pobliżu i rusza w kierunku saun.

Znów łaźnia parowa. Na stronie internetowej kompleks za­chwala, że to idealne miejsce, by oczyścić, nawilżyć i ujędr­nić skórę. Bardzo pomocny jest peeling. Wygląda na to, że nie tylko my przeczytaliśmy opis łaźni. W środku siedzi jeszcze jedna para, oboje mają około czterdziestki, oboje są szczupli i wysportowani. Ona naciera peelingiem jego penisa. On jej piersi i pośladki. Są tak bardzo zajęci sobą, że przez kilka minut nie zwracają na nas w ogóle uwagi. W końcu ona uśmiecha się szeroko i pyta: – Chcecie się przy­ łączyć? Peelingu starczy dla wszystkich.

Dotykają się coraz intensywniej, oddechy są coraz szybsze, pojawiają się odgłosy jęczenia i dyszenie. Co prawda, „strefa saun to miejsce relaksu i strefa ciszy”, obsługa prosi, by „nie prowadzić głośnych rozmów”, nie ma tam jednak nic o in­nych dźwiękach. A tych nie sposób pomylić z niczym innym.

Para dotyka się jeszcze chwilę w saunie, a potem idzie pod prysznic, prawdopodobnie „po więcej”. On z potężnym wzwodem, ona ze sterczącymi sutkami. Przed wyjściem mężczyzna proponuje: – Może pomożecie nam się spłukać? Potem możemy wpaść na after do naszego mieszkania.

Przeczytaj też: Jak znaleźć osobę do trójkąta?

 

Sporo już widzieliśmy w czasie pracy nad tą książką, ale łapiemy się na tym, że wyrażone wprost zaproszenie na wspólną orgię przez zupełnie obce osoby mocno nas za­skakuje. W czasie rozmowy oni przyznają, że zazwyczaj są ostrożniejsi. Nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Przycho­dzą tu od kilku miesięcy. Gdy nie spotykają nikogo interesu­jącego, po prostu się relaksują. Ona prowadzi przedszkole, on nie chce zdradzić swojego miejsca pracy. Po co ludzie mie­liby później zgadywać: to oni czy jednak nie? Lepiej też, żeby rodzice przedszkolaków nie wiedzieli, co po godzinach lubi robić pani dyrektor. Są ze sobą dwanaście lat, od dziesięciu umawiają się z innymi parami na wymianę partnerów, upra­wiają też seks równoległy. Początkowo chodzili do warszawskich klubów dla swingersów. – Dla mnie higiena to podsta­wa. Nie chcę co chwilę biegać do lekarza z powodu infekcji. A w swingers klubach wszystko się kleiło. W jacuzzi kożuch spermy, na kanapach i fotelach mokre plamy. Wiadomo, że przed niektórymi rzeczami można się zabezpieczyć, ale nie zawsze – mówi ona.

Problemy w jacuzzi

Dlatego przerzucili się na sauny. Szybko rozpoznają pary, które szukają tu „czegoś więcej”. – Gdy się dotykamy, patrzą z uśmiechem, zainteresowaniem, błyskiem w oku. Pozostali od razu odwracają wzrok, są zniesmaczeni, wychodzą. Kilka osób zaalarmowało obsługę. Wyjaśniliśmy, że po prostu nacieraliśmy się peelingiem i ktoś chciał widzieć więcej, niż w rzeczywisto­ści się działo. Zazwyczaj to działa – wyjaśnia on.

I dodaje: – Z tym peelingiem to trzeba uważać, by dokładnie spłukać go pod prysznicem. Jeśli choć odrobina zostanie na skórze, a chcecie porobić coś więcej, łatwo o obtarcia, które później przez kilka dni pieką. By pozbyć się go na sto pro­ cent, po prysznicu idźcie do jacuzzi. Tym bardziej że wśród bąbelków można sporo podziałać.

Ona: – Niestety wielu facetów sobie wyobraża, że jak się dotykamy, to oni też mogą dołączyć i wziąć to, na co mają ochotę. Pakują nam się pod prysznic lub do jacuzzi i liczą na to, że też coś dostaną. Zazwyczaj proste „nie” działa, ale tych największych natrętów dwa czy trzy razy trzeba było bardziej stanowczo zniechęcać. Obrażają się, przeklina­ ją nas i czerwoni na twarzach odchodzą. Mniej więcej rok temu jeden zaczął nas prześladować. Kilka razy próbował się przyłączyć, za każdym razem odmawialiśmy. Ciągle za nami łaził i się na nas gapił. Próbował robić zdjęcia z ukry­cia. Proponował nawet pieniądze. Znaleźliśmy go na jednym z seksportali w grupie o saunowaniu. Narobiliśmy wstydu. Ostrzegliśmy innych. A że było tam jego zdjęcie, to wszyscy już wiedzieli, kogo unikać. Gość z obsługi opowiadał nam, że kilka razy wzywano nawet policję, gdy jacyś mężczyźni onanizowali się przy kobietach, które nie miały najmniej­ szejochoty na takie towarzystwo. Nie dziwię się. Jak mam ochotę tylko na relaks, to nie chcę, by obok siedział jakiś zbok i oblizywał się na mój widok. A i tacy się zdarzają. Albo siedzimy w jacuzzi, wchodzi gość i nagle czuję, że pcha swój wielki palec stopy między moje nogi. Złapałam ten palec i mocno wykręciłam. Wyskoczył natychmiast z wody, parzyła.

Są o siebie zazdrośni? Czym jest dla nich zdrada? Ona szyb­ko wyjaśnia:

– Przecież tu chodzi tylko o seks. Cielesność. Żeby można było mówić o zdradzie, mój facet musiałby poczuć do kobiety coś więcej niż tylko fizyczne pożądanie. Umówiliśmy się, że jeśli do tego dojdzie u mnie lub u nie­go, to od razu sobie o tym powiemy. Jeszcze nie doszło. Raz wydawało mi się, że jeden gość, z którym się spotkaliśmy, wywołuje u mnie coś więcej niż tylko podniecenie. Wtedy jeszcze używaliśmy białka (slangowe określenie narkoty­ków – przyp. aut.). Odstawiłam i przeszło. Chyba tak po­działał na mnie narkotyk.

On zapewnia, że ją kocha. Inne kobiety, pary to po prostu urozmaicenie ich związku. Pikanteria, na którą wiele osób miałoby ochotę, ale boi się zapytać o to drugą połówkę. Czasem przekonuje ją, by pozwoliła mu się spotkać z inną kobie­tą. Bez niej. Kilka razy się zgodziła. Było ciężko. Nie mogła wysiedzieć w miejscu. Wyobrażała sobie, co właśnie robią, gdy ona siedzi przy stole i pije herbatę. Zrobiła się bardziej zazdrosna i chce, by spotykali się wyłącznie z parami. On przestał to na razie proponować. Może za jakiś czas znowu to zrobi. Może jej przejdzie i się zgodzi.

 

Zdrady w procentach

56 procent Polaków przyznaje, że nie zawsze wystarcza im jeden parter lub partnerka. Jak wynika z raportu Instytutu Badań Zmian Społecznych, opublikowanego w lutym 2020 roku, 21 proc. Polaków decyduje się na zdradę z osobą z pracy, a 18 proc. z nieznajomym. Niemal 7 proc. ankietowanych zdradziło więcej niż raz. 4 proc. zaznaczyło, że nie chce powiedzieć, lub odmówi­ło jakiejkolwiek odpowiedzi na to pytanie. Mężczyźni zdra­dzają częściej (61,4%) niż kobiety (38,6%). Niewierzący zdra­dzają częściej (20,3%) niż osoby uczęszczające do kościoła (10%). Wśród wierzących 85 proc. zdradzających to mężczyźni.

 

Przeczytaj koniecznie: Toxic Fucker: Uwielbiam pracę w porno, bo kocham seks i dziewczyny [zwierzenia aktora porno]

O książce

okładka książki seksualne życie polaków

„Seksualne życie Polaków. Co robimy, kiedy nikt nie patrzy” – reportaż Magdy Mieśnik i Piotra Mieśnika /fot. materiały prasowe

Powyższy fragment (bez śródtytułów) pochodzi z książki „Seksualne życie Polaków. Co robimy, kiedy nikt nie patrzy”. Polacy zaprosili do swoich sypialni Magdę i Piotra Mieśników, autorów bestsellerowej książki „Prostytutki. Tajemnice płatnej miłości”. Światło nie było zgaszone, wszystko działo się na widoku. A zaproszenie obejmowało nie tylko oglądanie. Ta książka łamie tabu. Opowiada o tym, jak wygląda drugie, skrywane życie erotyczne naszych sąsiadów, czy znajomych z pracy. Zrywa z Polaków ciepłą kołderkę konserwatyzmu, wstydu i niewinności. I bez zahamowań pokazuje, co skrywa się pod nią naprawdę. A dzieje się tam naprawdę wiele.

  

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach