Thursday, April 22, 2021
Home / POLECAMY  / Opieka nad chorymi rodzicami, czyli jak córki stają się matkami swoich matek

Opieka nad chorymi rodzicami, czyli jak córki stają się matkami swoich matek

Rezygnują z pracy, ze snu, z własnych potrzeb. Opieka nad rodzicem, nad chorym członkiem rodziny spada w Polsce głównie na kobiety

opieka nad rodzicem

Opieka nad chorym rodzicem w Polsce najczęściej spoczywa na barkach kobiet / fot. Pixaby

W Polsce seniorami opiekują się głównie kobiety. Córki i synowe, bratanice i siostrzenice. Także żony, które zasadniczo żyją dłużej od swoich mężów. Opieka nad rodzicem trwa często wiele lat. Aby podołać opiece nad chorym członkiem rodziny, kobiety rezygnują z pracy, czasu wolnego, własnych potrzeb, z normalnego życia.

Ze statystyk wynika, że aż 85 procent opiekunów osób starszych stanowią ich bliscy, zwani opiekunami naturalnymi. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda za zachodnią granicą, na przykład w Niemczech czy w Holandii, gdzie rodziny mogą liczyć na wsparcie opiekunów zawodowych.

Do kogo należy opieka nad rodzicami?

Na jeszcze inne liczby wskazuje socjolożka Aneta Urbaniak, autorka bloga Socjośledztwo.

Niemal 60% Polaków uważa, że osoby starsze powinny mieszkać z jednym ze swoich dzieci, które jest w stanie zapewnić im opiekę. Jest to najwyższy wynik spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Zaledwie 3% polskiego społeczeństwa jest zdania, że osoby starsze powinny zamieszkać w domu opieki.

– To wynika między innymi z naleciałości kulturowych i historycznych, ale także z niezrozumienia idei profesjonalnej opieki nad seniorami, a co za tym idzie jej zalet. Nawet, jeśli częściej buntujemy się przed świadczeniem opieki nad starszymi członkami rodziny, wszystko wskazuje na to, że „bunt” ten jest tłumiony społecznymi oczekiwaniami, zarzutami o bezduszność czy brak szacunku do rodziny. Finalnie więc kobiety decydują się w większości nadal przyjmować na swoje barki kolejne obowiązki, co nie pozostaje bez wpływu na inne sfery ich życia – mówi Aneta Urbaniak.

Zwraca też uwagę na pewien paradoks, że choć z jednej strony spotykamy się z manifestacją niezależności, w większości nadal tkwimy w przekonaniu, że obowiązek opieki nad osobą starszą należy przede wszystkim do rodziny.

Drzwi do swoich domów otworzyły nam trzy Polki: dwie Anny (jedna z Gdańska, druga ze Starogardu Gdańskiego) oraz Beata z Warszawy. Opowiedziały o codzienności, w której miłość do rodzica miesza się ze zmęczeniem, bezradnością i złością na system.

Demencja starcza (opowiada Anna z Łodzi)

5 lat temu moja mama złamała rękę. Od tego momentu zaczęła mieć problemy z pamięcią, pytała o to samo co kilka minut. Zdarzyło jej się nie zakręcić gazu. Bardzo nas to zdziwiło, ponieważ jako księgowa była zorganizowana najbardziej z rodziny. Myśleliśmy, że to zachowanie ma związek z przejściem na emeryturę i przestawieniem się z pełnej aktywności na tryb slow motion.

Pewnego dnia mama oskarżyła nas o kradzież pieniędzy. Wtedy zaczęliśmy z nią istną walkę o to, aby zaczęła się leczyć. Bardzo się przed tym broniła. Ta walka trwa do dziś. Mama twierdzi, że ma wszystko pod kontrolą, ale to nieprawda.

Przeprowadziłam się z synkiem na to samo osiedle, na którym mieszka mama. Dzięki temu mam ją na oku. Odwiedzam ją kilka razy dziennie, właściwie jest tak, jakbym to ja prowadziła jej dom. Zwłaszcza, że mama ma również nadciśnienie płucne. Jestem jedynaczką, więc cała opieka spoczywa na mnie. Muszę znaleźć też czas na zdalną pracę i opiekę nad 5- letnim synem. Jestem na etapie szukania wsparcia na zewnątrz, ale nie wiem, od czego zacząć. Już teraz widzę, że w Polsce brakuje instytucji, która poprowadziłaby taką zagubioną jak ja osobę przez formalności, pokierowała do właściwych organów. Są doradcy finansowi i zawodowi, a w tak ważnej sferze jak opieka nad osobą starszą, nie ma się do kogo zwrócić.

Nowotwór płuc, z przerzutami do mózgu (opowiada Beata z Warszawy)

3 dni przed wigilią rak położył moją mamę do łóżka.

Jesteśmy razem przez całą dobę. Zrezygnowałam z pracy, ponieważ inaczej nie mogłabym cały czas zajmować się mamą.

Najgorsze były początki. W dzień się uśmiechałam, w nocy płakałam, aby odreagować.
Fizycznie jest bardzo ciężko. Mama nie ma siły, aby obrócić się na bok, a jednocześnie chce chodzić. Dlatego kilka razy dziennie podnosimy ją z mężem i prowadzimy pod rękę po mieszkaniu. Mama ma tak schorowane ręce, że nie jest w stanie chodzić z balkonikiem. Waży tylko 40 kg, ale jej ciało z dnia na dzień staje się coraz cięższe, bo mięśnie zaczynają zanikać.
Nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia od państwa. Zaoferowano mamie cztery spotkania z rehabilitantem. To absurd. Nie było nawet przeszkolenia, na którym mogłabym się dowiedzieć, jak zajmować się chorą. Musiałam wszystkiego nauczyć się sama – zakładania pieluch, obsługi kroplówek. Traciłam godziny na pytanie znajomych, na szukanie informacji w internecie, trochę eksperymentowałam, nadwyrężając swój kręgosłup. Dziś najtrudniejsze są te momenty, kiedy pojawiają się nowe dolegliwości, a my nie wiemy, jak sobie z nimi radzić.

Od 3 miesięcy nie przespałam ani jednej nocy. Godzę opiekę nad mamą z prowadzeniem domu i opieką nad dwójką dzieci w wieku 10 i 15 lat.

Niebawem muszę wrócić do pracy. Boję się o etat, wiec szukam kogoś do pomocy, bo inaczej sobie nie poradzimy. A nie chcemy oddać mamy do zamkniętego ośrodka, gdzie przez Covid nie ma odwiedzin. Nie zrobimy jej tego, bardzo ją kochamy, więc próbujemy wykrzesać z siebie ostatki sił.

Choroba Alzheimera (opowiada Anna ze Starogardu Gdańskiego)

Diagnozę poznaliśmy 6 lat temu, ale dziwne zachowania u mamy widzieliśmy już wcześniej. Bywała agresywna, podejrzewała nas, że coś knujemy za jej plecami. W Polsce jest duży problem z dostępem do specjalistów w chorobach otępiennych, dlatego proces diagnozowania mamy trwał dość długo.
Przez te wszystkie lata choroba bardzo się pogłębiła. Dziś o Alzheimerze wiem sporo i mogłoby się wydawać, że kiedy człowiek jest bardziej świadomy sytuacji i więcej rozumie, to łatwiej przyjmie kolejne etapy choroby. Jednak, gdy do głosu dochodzą uczucia, wcale tak nie jest.

Wiedziałam, że przyjdzie taki moment, kiedy mamie będzie trzeba zakładać pampersy, ale kiedy ten dzień nastąpił, wcale nie czułam się na to przygotowana.

Rodzice przeprowadzili się do miasta, w którym mieszkamy, aby być blisko nas. Dzięki temu łatwiej jest zorganizować opiekę nad mamą i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Mama jest u nas codziennie, a na stałe mieszka z nami również moja 95- letnia babcia, mama mojej mamy (mama jest jedynaczką).
Chory na Alzheimera jest nieprzewidywalny, nie można go spuścić z oka nawet na chwilę. To dla mnie naturalne, że jesteśmy w tym wszyscy razem, że się wspieramy. Nie wyobrażam sobie, żeby oddać mamę do jakiejś instytucji. Czasem w jej oczach jest mnóstwo lęku, strachu. I najgorsze jest, że nie wiemy, co mama czuje. Stała się małą dziewczynką, która potrzebuje ogromnej ilości czułości i bliskości. Zdarza się tak, że mama zachowuje się w tak dziwny sposób, że nie byłabym w stanie tego wymyślić. Na przykład sztuczną szczękę traktuje jako łyżkę. Czasem śmiejemy się z tych sytuacji, żeby nie popaść w rozpacz. Nie mogę pogodzić się z tym, że mama odchodzi. Pewną formą terapii było dla mnie napisanie książki „Listy do A”, w której opisałam proces tracenia osoby chorej na Alzheimera z perspektywy dziecka.

Opieka nad seniorem, a prawo do… wytchnienia

Historie naszych bohaterek wcale nie są odosobnione. Z podobnymi problemami, lękami i obawami każdego dnia muszą zmierzyć się tysiące kobiet. Biorąc pod uwagę, że Polska starzeje się w bardzo szybkim tempie, opieki nad seniorem  (rodzicem, chorym członkiem rodziny) będą podejmowały się nasze sąsiadki, koleżanki i my same.
System nie daje wystarczającego wsparcia, miejsc w domach seniora, zakładach opiekuńczych czy domach dziennego pobytu nie ma odpowiednio dużo. Zresztą, nie każdy chce z takiej pomocy skorzystać. Nie wszystkim rodzinom wystarcza pomoc opiekunek, które są delegowane przez ośrodki pomocy społecznej (taka pomoc w większości też jest płatna). A prywatna opieka sporo kosztuje. Wiele samorządów wprowadza rozwiązania, które odciążają opiekunów. Na przykład w Białymstoku funkcjonują mieszkania wytchnieniowe. Podobnie jest w Gdańsku.

– Istnieje możliwość uruchomienia usługi opieki wytchnieniowej. Czyli osoba będąca pod opieką na określony czas zostaje umieszczona w placówce, gdzie ma pełne wsparcie. Dzięki temu jej domowy opiekun zyskuje moment wytchnienia, odpoczynku od obowiązku. W razie potrzeby możemy też zaproponować bezpłatną pomoc psychologiczną. W sytuacji, gdy ktoś z rodziny opiekuje się starszą, niesamodzielną osobą będącą klientem MOPR – całą tę rodzinę możemy objąć pracą socjalną i świadczyć jej adekwatne wsparcie – mówi Sylwia Ressel, rzeczniczka gdańskiego MOPR.

W niektórych miastach, jak zachodniopomorski Stargard, funkcjonują mieszkania wspomagane dla seniorów, ze specjalnymi ułatwieniami dla osób starszych. Na Zachodzie takie rozwiązania są popularne. U nas wciąż ich brakuje, choć jest i druga strona medalu. Wiele Polek nie przyznaje sobie prawa do przyjęcia fachowej pomocy w opiece nad rodzicem.

 

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
4 komentarze
  • Avatar
    GoldSushi.pl 16 marca, 2021

    Historia w życiu lubi się powtarzać. Jeśli my nie zadbamy o starość naszych rodziców, wówczas nasze dzieci zrobią to samo. Szkoda, że nie zawsze tak to się odbywa. Smutna prawda. Bardzo ciekawy i pouczający artykuł.

    • Avatar
      Lu 24 marca, 2021

      Nigdy, przenigdy nie skazałabym własnych dzieci na opiekowanie się mną w takim stanie. Mają nakazane, że w takiej sytuacji oddadzą mnie do domu opieki. Mam nawet opracowane źródła finansowania takiej opieki.

  • Avatar
    Mira 17 marca, 2021

    SYSTEM NIE SPEŁNIA SWOJEJ ROLI,A POLKI JUŻ LEDWO DAJĄ RADĘ,ABY POGODZIĆ KONIEC Z KOŃCEM.

  • Avatar
    Wiktoria 20 marca, 2021

    Mieszkania wytchnieniowe to przyszłość. Niestety, nie w każdym mieście są dostępne.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach