Saturday, July 20, 2024
Home / Styl życia  / Podróże  / One night in Bangkok, czyli o dziewczynach z ulic

One night in Bangkok, czyli o dziewczynach z ulic

Prostytucja w Tajlandii formalnie jest zakazana, w praktyce dostępna

Bangkok, neony uliczne

Bangkok, fot. Adobe Stock

Idąc dzielnicą Sukhumvit, co chwilę mijam kobiety, a także lady boyów (transseksualistów) szukających klientów lub jak gdyby nigdy nic przesiadujących na murkach, progach knajp lub sączących drinki w barach w oczekiwaniu na klientów. Przede mną idą dwaj łysiejący mężczyźni, każdy pod rękę z orientalną pięknością na dzisiejszą noc. Prostytucja jest tutaj głęboko zakorzeniona, ludzie przyjeżdżają z całego świata, żeby zobaczyć dziewczyny Bangkoku. Ale przyjeżdżają też, żeby pracować na tutejszych ulicach.

Dzielnica rozpusty

Pierwszy pobyt w Bangkoku mocno utkwił w mojej głowie prawdopodobnie dlatego, że zakwaterowałam się w dzielnicy Sukhumvit, powszechnie znanej z prostytucji. To niejedyna dzielnica, gdzie handluje się ciałem. Jest również Patpong, Nana Plaza, czy Soi Cowboy. Okoliczni naganiacze zapraszają na ping pong show, czyli pokazy seksualne, podczas których striptizerki strzelają piłeczkami ping pompowymi za pomocą swoich genitaliów. Poza tym ulice Sukhumvit kipią życiem, lokalsi i turyści przechadzają się beztrosko, rozmawiają i żartują. Ta beztroska uderzyła mnie najmocniej. Jednak teraz wiem, że te dziewczyny zjeżdżają z całego świata, żeby zarabiać w Bangkoku. Wiele z nich wybrało takie życie. Nikt tu się nie tajniaczy, mężczyźni swobodnie podchodzą do czekających na swoich stanowiskach kandydatek, rozmawiają, pytają o ceny. Nie jest to jednak jedyne oblicze tego pięknego miasta – jeśli chcesz przeczytać o jego innej stronie, tutaj jest link:

Bangkok – miasto świątyń, waranów i imprez
.

Blue pill, pussy, cocaine?

Prostytucja w Bangkoku stanowi poważny problem społeczny, który ma głębokie korzenie w historii, kulturze i ekonomii Tajlandii. Miasto, znane jako jedno z najważniejszych centrów turystycznych Azji, przyciąga miliony odwiedzających rocznie, z których wielu przybywa z powodu słynnego życia nocnego.

Mimo że formalnie prostytucja jest w Tajlandii nielegalna, jest tolerowana i powszechnie dostępna w niektórych dzielnicach. Jest ku temu wiele powodów, pierwszym z nich jest korupcja, przez którą władze przymykają oko na czatujące w mieście pracownice seksualne.

Miasto dużo zarabia dzięki sektorowi usług seksualnych, wielu turystów odwiedza Bangkok tylko z tego powodu. Brak egzekwowania prawa sprawia, że lokalne nielegalne działalności egzystują bez żadnych konsekwencji, a czasem nawet są wspierane przez władze i służby porządkowe. Dotyczy to zarówno prostytucji, jak i przemysłu narkotykowego. Nie tak dawno, bo w latach 90 tych, Bangkok był przecież także stolicą opium i heroiny, która dalej jest łatwo dostępna na tutejszych ulicach. Poza tym można bez problemu dostać kokainę, metamfetaminę i ecstasy. Marihuana z kolei jest w Tajlandii legalna. Idąc ulicą z przedstawicielem płci przeciwnej, często słyszę „blue pili, pussy, cocaine?” – w ten sposób wszechobecni naganiacze zachęcają do zakupu viagry, kokainy i usług seksualnych.

– Raz byłem ciekawy, co się stanie jeśli nie odmówię zaczepiającym mnie paniom. Stałem się bierny, a wtedy dwie z nich wciągnęły mnie do budynku i zaczęły obmacywać, wypytując, czego bym chciał. Gdy powiedziałem, że nie mam pieniędzy, próbowały jeszcze chwilę przekonać mnie do wypłacenia ich z bankomatu. Później dały mi spokój i pozwoliły wyjść, ale były bardzo zawiedzione

– opowiada mój nowo poznany kolega.

Przeczytaj też:
Północ – Południe. 3 tygodnie w Tajlandii – co zobaczyłam i za ile

Ciemna strona medalu

Osoby, które świadczą usługi seksualne na ulicach Bangkoku – dziewczyny, chłopcy i lady boys, czyli osoby transseksualne, to często ludzie, którzy przybyli z mniej rozwiniętych regionów Tajlandii, uciekając przed ubóstwem i szukając lepszych perspektyw. Inni są przemycani z sąsiednich krajów, pod obietnicą lepszego życia, a następnie zmuszani do prostytucji. Tajlandia, mimo że jest jednym z najchętniej odwiedzanych kierunków, w dalszym ciągu boryka się z problemem handlu ludźmi. Wielu z nich trafia do Tajlandii pod fałszywymi obietnicami legalnej pracy w sektorach takich jak budownictwo, rolnictwo, rybołówstwo, czy usługi domowe. Niestety, po przyjeździe są często zmuszani do pracy w nieludzkich warunkach, bez wynagrodzenia i pod groźbą przemocy.

Czy istnieje remedium?

Mimo licznych działań, które mają na celu rozwiązanie problemu prostytucji, nie widać zbytniego postępu. Są prowadzone kampanie edukacyjne, są programy wsparcia dla ofiar, a także programy reintegracyjne dla osób, które sprzedają ciało z braku innych perspektyw. Jednak podejrzewam, że jeszcze bardzo długo Bangkok będzie napędzany tą niewidoczną siłą branży usług seksualnych.

Na co dzień pasjonatka krakowskiego środowiska muzycznego, wokalistka i producentka. Dziennikarstwo ma we krwi, a jak zwykła mawiać, z genami nie wygrasz.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ