Saturday, April 20, 2024
Home / POLECAMY  / „Od siedmiu lat słyszę, że jestem leniwa i nic nie umiem, więc rodzę dzieci”

„Od siedmiu lat słyszę, że jestem leniwa i nic nie umiem, więc rodzę dzieci”

Czy życie z zasiłków to wstyd?

Dziecko i banknot 500 zł

Czy życie z zasiłków to wstyd? Fot. Adobe Stock

Janka jest przekonana, że nikt jej nie zatrudni. Z zasiłków żyć wstyd, ale poczuciem godności dzieci nie nakarmi. Mówi, że na kasie dostanie połowę tego, co na dzieci – albo i nie.

Jest niska, okrągła, radosna. Wygląda na przynajmniej dziesięć lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Nie widać po niej zmęczenia, zniechęcenia; czegoś, co ludzie nazywają „zajechaniem”. Ma piątkę dzieci, ostatnie ze sobą, pod pachą, bo ledwo skończyło cztery miesiące. „Karmię piersią, wszystkie wykarmiłam”, mówi z dumą. Za chwilę opowie mi jednak, dlaczego tę dumę chowa do kieszeni.

Kasa jako synonim wszystkiego

Janka wśród prac, które mogłaby potencjalnie wykonywać nie wymienia w zasadzie niczego poza przysłowiową kasą. Pracę w sklepie traktuje jako skrót myślowy, jako pojęciowy worek, do którego zapewne wrzuciła wszystkie inne istniejące zajęcia. Bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego – tak o sobie mówi. Jest przekonana, że to właśnie ta „kasa” jest jedyną możliwą furtką do niezależność finansowej. „Ale i tak się nie opłaca”. A wszystko zaczyna się siedem lat wstecz.

Z wykształcenia kura domowa

Mówi o sobie „kura domowa” z ironią, ale raczej z gatunku tych gorzkich. Mirka poznała w 2015 roku, gdy miała 19 lat. Skończyła technikum, chciała zajmować się hotelarstwem, ale w praktyce okazało się, że nie ma dla niej sensownej pracy. Krótkie praktyki, dorywcze sprzątanie pokoi.
Nie załapała się na nic, co choć trochę dawało jej satysfakcję czy choćby sensowne pieniądze.

– Mirek był trochę zbawieniem, bo raz, że starszy, a dwa – w miarę sytuowany. No i zakochałam się totalnie. To nie że poleciałam na bogatego, czy coś w ten sposób. To taka prawdziwa miłość

– mówi. Rok później urodziło się pierwsze dziecko.

Co rok to prorok

– Mój teść mnie nienawidzi, nazywa darmozjadem i śmieje się, że co rok to prorok, bo obecnie mamy piątkę dzieci. Każde jest z miłości, to nie tak, że my się nie umiemy zabezpieczać, czy coś. Mirek zarabia trochę więcej niż średnia krajowa, ale nie biedujemy. Nie jestem za obecną władzą, wręcz przeciwnie, ale nie mam oporów, żeby pobierać wszystkie możliwe świadczenia na dzieci. Tego naprawdę wychodzi sporo, by się wszyscy zdziwili. Nie będę się chwalić, bo i tak – co się nasłucham, to moje.

Janka na pytanie, co lubi robić, odpowiada: „A w sumie nie pamiętam”.


Zobacz też:

Nienawidzą dzieci, żałują bycia matkami, gardzą ideą rozmnażania. Słyszą, że nie są prawdziwymi kobietami

Nie jestem nierobem

Gotuje, prasuje, sprząta. Myje, karmi, przewija, tuli do snu.

– Dla ludzi w internecie jestem leniem, mopsiarą, pięćsetplusem. Jak się przyznam, z czego żyję ja i dzieci, to mnie opluwają, że przeze mnie rząd dalej ma władzę, że takie jak ja ciągną kraj na dno. A co ja mam zrobić? Może trochę w tym prawdy, że mogłam wcześniej pomyśleć, mogliśmy z Mirkiem odłożyć decyzję o większej liczbie dzieci na później. Ale młodsza nie będę. Teraz i tak nie ma co się zastanawiać, co by było gdyby. Mamy piątkę i piątkę trzeba wykarmić.

Mówi, że najbardziej ją złości, gdy słyszy, że jest nierobem.

– Tym wszystkim ludziom chciałabym podrzucić moją piątkę na pół dnia. Zobaczyliby, co to za nieróbstwo, jakby im kręgosłup stawał dęba i oczy się zamykały ze zmęczenia.

Jest przekonana, że nikt jej nie zatrudni (poza, a jakże, „kasą”), a jeśli już, to nie ma szans, że będzie to godziwie opłacana praca.

– Najniższa nie wystarczy absolutnie na nic, a przecież nie dostanę tyle, co jakaś kierowniczka w dużej firmie. Albo może jakiś staż, ale co to są za pieniądze?


Może Cię zainteresuje:

Mam ochotę go udusić we śnie, ale kto mi wtedy kupi tampony?

Nie oceniajcie mnie

– Rola kury domowej tak naprawdę mi pasuje. Najgorszy jest tylko ten wstyd, który czasem poczuję, jak ktoś mnie spyta czym się zajmuję, albo skąd mam pieniądze, żeby wysłać najstarszą dwójkę na kolonie. Jakaś kuzynka czy sąsiadka. Jak mam się przyznać, że hurtowo pobieram zasiłki, to wtedy naprawdę mnie coś tak dusi. I nie chcę tego mówić, nie mówię. Mam ochotę wszystkim wyrzucić, żeby nie oceniali mnie, dopóki nie będą w takiej sytuacji. Póki nie zrobią obliczeń, rachunków, listy wydatków. Wtedy pewnie każdy na moim miejscu postąpiłby tak samo.

Według raportu Forum Rozwoju Obywatelskiego*, program „Rodzina 500+” nie wpłynął zwyżkowo na liczbę urodzeń w Polsce. Wypchnął zaś około stu tysięcy kobiet z rynku pracy – szczególnie tych o niskim wykształceniu i słabych kwalifikacjach zawodowych.

Janka mówi, że takich jakichś specjalnych marzeń to ona nie ma. Chciałaby tylko raz pojechać w Tatry, bo nigdy nie była.

 

* Raport, opublikowany w 2021 roku, został opracowany przez multidyscyplinarny zespół ekspertów od demografii, rynku pracy, ubóstwa i polityki socjalnej w składzie: dr hab. Iga Magda, dr hab. Michał Brzeziński, dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. Irena E. Kotowska, dr hab. Michał Myck, Mateusz Najsztub, dr hab. Joanna Tyrowicz

Z wykształcenia dziennikarka, z serduszka – wieszczka. Zajmuje się szeroko pojętą reklamą i copywritingiem. Kocha detal, metafory, ogórki kiszone i podlaskie szeptuchy.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ