Nigdy nie miałam orgazmu, jak moje koleżanki
Seks to nie wyczynówka – odkrywaj przyjemność na własnych warunkach
Ilustracja: SI
„Nigdy nie miałam orgazmu łechtaczkowego” – piszą nasze czytelniczki. Czy każda kobieta powinna mieć orgazmy i jak ma się do tego łechtaczka? Na te pytania odpowiada ekspertka
Co w artykule:
• Nasza ekspertka odpowiada na pytanie, czy każda kobieta powinna mieć orgazmy.
• Brak orgazmu łechtaczkowego nie jest oznaką dysfunkcji, lecz elementem naturalnej różnorodności kobiecej fizjologii.
• Łechtaczka jest złożonym organem z rozbudowaną strukturą wewnętrzną, dlatego warto bezpiecznie eksperymentować z różnymi formami dotyku.
• Konsultacja lekarska lub seksuologiczna jest wskazana głównie w przypadku odczuwania bólu, dyskomfortu lub nagłych zmian w funkcjonowaniu organizmu.
• Jeśli brak orgazmów nie wynika z przyczyn medycznych, to często stanowi kwestię indywidualnych preferencji.
• Kluczem do zdrowej seksualności jest akceptacja własnego ciała i skupienie się na osobistej satysfakcji, a nie na dążeniu do narzuconych kulturowo norm.
“Nigdy nie miałam orgazmu. Nie czuję tego, co moje koleżanki” – anatomia łechtaczki.
Dużo i głośno mówi się o orgazmach łechtaczkowych. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, w końcu większość badań seksuologicznych wskazuje, że przeważająca liczba kobiet potrzebuje bezpośredniej stymulacji łechtaczki, aby osiągnąć orgazm.
A co z kobietami, które orgazmów łechtaczkowych zwyczajnie nie miewają? Jakie myśli pojawiają się w ich głowach, gdy wszystkie koleżanki opowiadają o swoich intensywnych, dosyć spójnych doświadczeniach w łóżku?
Z jednej strony słyszą o orgazmach, które przychodzą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z drugiej – ich własne ciało pisze zupełnie inny scenariusz. To zderzenie oczekiwań z rzeczywistością potrafi budzić niepokój, a nawet narastającą frustrację. Dziś odkładamy na bok mity, a zajmujemy się faktami. Mapa przyjemności, która prowadzi do finału twoją przyjaciółkę, dla ciebie może być zupełnie nieczytelna. To nie jest kwestia sprawności, a jedynie indywidualnej fizjologii.
Orgazm łechtaczkowy – czy każda go ma?
„Nigdy tego nie czułam” – jeśli to zdanie wiruje w twojej głowie za każdym razem, gdy oglądasz sceny seksu w filmach, to teraz możemy cię uspokoić. Każda z nas włada językiem ciała inaczej, a stymulacja łechtaczki, mimo że jest najpopularniejszą formą osiągania orgazmu u kobiet, wcale nie jest uniwersalna.
O to, czy każda kobieta powinna mieć orgazmy łechtaczkowe, zapytałyśmy ekspertkę – seksuolożkę Wiktorię Aleksandrę Barańską.
Czy istnieją uwarunkowania, które mogą sprawiać, że u niektórych kobiet stymulacja łechtaczki jest odczuwana bardzo neutralnie i nie prowadzi do orgazmu?
Każdy organizm jest inny i to normalne, że różne rodzaje stymulacji sprawiają nam przyjemność. Bezpośrednia stymulacja łechtaczki jest jej źródłem dla wielu osób, ale nie dla wszystkich. Dobrze jest poeksperymentować z różnymi rodzajami dotyku, np. palcami, językiem, wibratorem, temperaturą czy siłą nacisku. Pamiętajmy też, że łechtaczka jest dużym organem. Część, którą widzimy, jest jedynie jej zewnętrzną końcówką.
Kiedy nasza łechtaczka powinna nas zaniepokoić?
Jeśli coś budzi nasz niepokój, na przykład wystąpiła nagła, znacząca zmiana w odczuwaniu dotyku, odczuwamy ból lub dyskomfort, czy to podczas stymulacji, czy podczas codziennych czynności, warto skonsultować się z lekarzem ginekologiem lub seksuologiem, żeby wykluczyć przyczyny fizyczne (np. anatomiczne lub hormonalne).
Co robić w obliczu braku orgazmów?
– Gdy orgazmów nie ma w ogóle (wcale lub od jakiegoś czasu), a przyczyny fizjologiczne zostały wykluczone, dobrym krokiem będzie udanie się do seksuologa, psychologa lub psychoterapeuty, żeby przyjrzeć się potencjalnym przyczynom tkwiącym w naszej głowie. Jeśli jednak stymulacja łechtaczki to po prostu nie jest nasza ulubiona forma aktywności seksualnej, nie ma co się tym zadręczać. U niektórych kobiet może się zdarzyć, że bardziej satysfakcjonująca będzie inna forma aktywności seksualnej – np. penetracja czy stymulacja sutków – najważniejsze to znaleźć to, co sprawia nam największą przyjemność i z tego korzystać.
Historie czytelniczek – ekspertka odpowiada
Anna (31): „Nigdy nie miałam orgazmu łechtaczkowego. Próbowałam stymulacji łechtaczki sama, używając różnych wibratorów, ale też z wieloma partnerami (ponad dwudziestoma). Mam duże doświadczenie w seksie i doświadczam orgazmów pochwowych, ale stymulacja łechtaczki jest dla mnie czarną magią. Czy coś jest ze mną nie tak?”
Nie, jeśli doświadczasz przyjemności i orgazmów na inne sposoby i jeśli stymulacja łechtaczki nie wiąże się z bólem podczas dotyku, dyskomfortem czy jakimiś innymi objawami, które budzą Twój niepokój, to takie mogą być po prostu Twoje preferencje i to jest jak najbardziej w porządku. Każdy organizm jest inny i to, co sprawia ogrom przyjemności innej kobiecie może zupełnie nie być dla Ciebie – i odwrotnie.
Dominika (27): „Wszystkie moje koleżanki masturbują się i mają orgazmy, udaje im się to także podczas stymulacji przez swoich partnerów. Mają swoje ulubione wibratory i wiedzą dokładnie, co z nimi zrobić. Ja nie. Stymulacja łechtaczki nie sprawia mi przyjemności, mimo prób moich i partnera – a wydaje mi się, że on wie, co robi. Nie jest nieprzyjemna, ale nigdzie nie prowadzi. Co powinnam zrobić? Nie chcę, aby brak orgazmów odbił się na moim związku.”
Czytaj też:
Dlaczego płaczę po seksie, czyli post-sex blues
W takiej sytuacji warto przyjrzeć się temu, czy orgazmy pojawiają się w jakiejkolwiek innej sytuacji? Czy istnieje jakiś sposób masturbacji lub aktywności wspólnie z partnerem, który do nich prowadzi? Jeśli aktualnie nie, to czy zawsze tak było? Jeśli nie miałaś do tej pory okazji poeksplorować swojego ciała i poodkrywać tego, co sprawia Ci przyjemność, zachęcam do zaczęcia od takich ćwiczeń.
Jeśli orgazmów nie ma wcale, zachęcałabym do sprawdzenia najpierw pod kątem fizjologicznym (u lekarza) czy nie zachodzą jakieś przyczyny, które uniemożliwiają ich osiągnięcie (to mogą być też np. przyjmowane leki czy substancje), a po wykluczeniu przyjrzenie się temu wraz z seksuologiem (psychologiem lub psychoterapeutą). Jeśli jednak są inne rodzaje dotyku niż bezpośrednia stymulacja łechtaczki, które umożliwiają osiągnięcie orgazmu, to może być to po prostu kwestia preferencji – różne rzeczy nas do niego prowadzą i jest to jak najbardziej normalne.
To też ciekawe:
Dlaczego kobiety udają orgazm – czyli jak odzyskać frajdę z seksu
Satysfakcja seksualna na własnych warunkach
Na koniec zapamiętaj: twoja seksualność nie podlega żadnym sztywnym normom. Gdy twoje ciało reaguje inaczej niż ciała innych kobiet, daj mu na to przyzwolenie. Seksualność to nie statystyka, tylko bardzo indywidualna ścieżka odkrywania tego, co daje spełnienie.
Zamiast dążyć do standardów narzucanych przez popkulturę czy środowisko, daj sobie przestrzeń na swobodę i eksperymenty w tempie, które jest dla ciebie odpowiednie.
Pamiętaj, że w intymności jedynym prawdziwym wyznacznikiem sukcesu jest twoja własna radość, a nie osiągnięcie konkretnego rodzaju orgazmu. Bądź dla siebie łagodna i pamiętaj, że masz pełne prawo do odkrywania własnej definicji przyjemności.
Źródła: The Myth of the Vaginal Orgasm (Debby Herbenick, 2010), Journal of Sexual Medicine (2017), National Survey of Sexual Health and Behavior
