Saturday, September 18, 2021
Home / Uroda  / Wysiłkowe nietrzymanie moczu – to się leczy (test zabiegu)

Wysiłkowe nietrzymanie moczu – to się leczy (test zabiegu)

Wysiłkowe nietrzymanie moczu dopada często nawet młode kobiety po porodzie

wysiłkowe nietrzymanie moczu

Na wysiłkowe nietrzymanie moczu pomoże zabieg laserowy | fot. Fotolia

Jestem młoda, aktywna fizycznie, rozwijam się, mam dzieci i… mam, a raczej miałam, problem z nietrzymaniem moczu. Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego ja, dlaczego w tym wieku, dlaczego teraz, kiedy z radością skaczę z rodziną na trampolinie i poprawiam swoje wyniki sportowe

Wysiłkowe nietrzymanie moczu – objawy

Najpierw zaprzeczałam i udawałam, że nie widzę mokrych plam na bieliźnie, potem w tajemnicy zwierzyłam się przyjaciółce i szukałam sposobu, żeby jakoś pogodzić się z tym, że tak już będzie zawsze. Na końcu wyszłam z ukrycia i przestałam udawać, że nie ma problemu. Gdy tylko zaczęłam o tym mówić, bardzo szybko dotarło do mnie, że moich rówieśniczek, które popuszczają już nie tylko w trakcie kichnięcia, jest sporo. Szybko zaczęłam gromadzić fachową wiedzę, ciągle jednak miałam opór przed wizytą u specjalisty.

Zabieg na nietrzymanie moczu – pierwsze podejście

Wiedziałam jak ćwiczyć mięśnie Kegla, ale nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Poszłam więc do ginekologa, który – jak się okazało – wykonywał zabiegi laserowe w zaprzyjaźnionym gabinecie kosmetycznym. Zdecydowałam się szybko, ale podczas zabiegu niemile się rozczarowałam: ja, osoba odporna na ból, z zębami zaciśniętymi, by nie krzyczeć, ściskając w ręce gumowe kulki, odliczałam każdą minutę z godzinnej sesji. Potem czekałam na efekt, ale się nie pojawiał.

Nietrzymanie moczu – leczenie u specjalisty

Bardzo możliwe, że do końca życia pozostałabym sceptyczna wobec tego zabiegu, gdyby koleżanka, prawie siłą, nie zaciągnęła mnie do gabinetu dr. Marka Wasiluka z Centrum Medycyny Nowoczesnej Triclinium (triclinium.pl). Kilka razy upewniałam się, że na pewno nie będzie bolało i z powątpiewaniem kręciłam głową, słysząc, że zabieg będzie krótki, bo kiedyś trwał godzinę. Jakie było moje zdziwienie, gdy po niespełna 15 min wstałam z fotela i usłyszałam, że już po wszystkim.

Nie było palącego bólu, nie musiałam napinać mięśni ani zaciskać pięści, żeby dotrwać do końca. Czułam miłe mrowienie i ciepło, jednak nauczona doświadczeniem postanowiłam poczekać miesiąc i zaobserwować, czy coś się zmieniło.

Laserowe leczenie nietrzymania moczu – efekty

Doktor Marek Wasiluk zainteresował się moją historią. Długo wypytywał, bo chciał ustalić, dlaczego w trakcie poprzedniego zabiegu czułam silny ból, a efektu nie było. Pokazał mi nawet końcówkę lasera, jaką przeprowadzał zabieg. Pamiętałam, że tamten ginekolog używał identycznej. Sprawa się wyjaśniła, kiedy powiedziałam, że byłam w gabinecie kosmetycznym, gdzie mieli tylko jeden laser. Potem zadzwoniłam tam i okazało się, że pracują na sprzęcie, który jest wykorzystywany zarówno do zabiegów na skórze, jak i na błonie śluzowej, a to, jak twierdził dr Wasiluk, podstawowy błąd. Śluzówka różni się od skóry strukturą, inaczej się goi i regeneruje, a więc jeśli zabieg ma być skuteczny i bezbolesny, wymaga lasera o innych parametrach impulsu niż w laserach do zabiegów na skórę.

Po ponad czterech tygodniach od zabiegu postanowiłam sprawdzić efekty i zorganizowałam ulubione, rodzinne skakanie na trampolinie. Uwierzcie, mogłam skakać do woli! Przy okazji nauczyłam się, że zanim zdecyduję się na zabieg, którego nie znam, będę pytać, czytać i sprawdzać.

Ola Przegorzalska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach