Home / Uroda  / Nici liftingujące: Zabieg ponadczasowy

Nici liftingujące: Zabieg ponadczasowy

Ekspertka o jednym z najczęściej wybieranych zabiegów odmładzających

nici PDO

Proces odmładzania zacznij od nici / fot. Fotolia

Nici liftingujące – jeden z najpopularniejszych zabiegów odmładzających, odżywiających i poprawiających jędrność skóry. Perełka medycyny estetycznej. O to, dlaczego warto wybrać właśnie ten zabieg spośród ogromnej oferty upiększających rytuałów, pytamy lek. med. Urszulę Brumer, właścicielkę Kliniki Medycyna Młodości

 

Nici liftingujące są dostępne na rynku już bardzo długo i nic nie wskazuje na to, by miały wyjść z mody. Rzesze pacjentek szukają informacji na temat zabiegu i wybierają go spośród innych. Jaka jest właściwie historia nici PDO?

 

Lek. med. Urszula Brumer: Pierwsze nici w branży beauty pojawiły się ponad dekadę temu. Były ich dwa rodzaje: syntetyczne i złote. Dziś za ich wadę można uznać to, że były… trwałe. Może to zaskakujące, ale w medycynie estetycznej jeśli coś jest stałe, to nie znaczy, że jest lepsze. Z biegiem czasu skóra traci jędrność, opada i wiotczeje, a takie trwałe nici pozostają ciągle w tym samym miejscu. Tymczasem, aby efekt był satysfakcjonujący, zabieg trzeba co jakiś czas powtórzyć, odświeżyć.

Nici nowej generacji, wykonane z polidioksanonu (PDO), pojawiły się na rynku dopiero kilka lat temu. To cienkie, wchłanialne i całkowicie bezpieczne nici, które w skórze utrzymują się 6-8 miesięcy. Co ciekawe, nim trafiły do gabinetów medycyny estetycznej, były przez dziesiątki lat stosowane w zaawansowanych operacjach medycznych.
Obecnie używa się kilku rodzajów nici. Mają one różne długości i funkcje. Wyróżniamy nici proste, skręcone i z haczykami, natomiast zakres ich zastosowania jest coraz szerszy i nie ogranicza się tylko do twarzy. Można za ich pomocą modelować także ciało, ale to temat na zupełnie inny materiał. Istotne jest, że rezultat ich działania utrzymuje się nawet po wchłonięciu się nici, ponieważ rozpuszczając się, nadal stymulują produkcję kolagenu i elastyny.

 

Wygląda na to, że nici liftingujące, tak jak wcześniej botoks, należą do ponadczasowych rytuałów piękna. Ten zabieg chyba nigdy nie przestanie się cieszyć popularnością wśród pacjentów, a i samych lekarzy medycyny estetycznej. Skąd ten fenomen?

To bardzo proste – bo działają. Nie bez powodu nazywa się je „liftingiem bez skalpela”: są mało inwazyjnie, bezpiecznie i szybko poprawiają wygląd skóry – wygładzają zmarszczki i bruzdy, przebudowują skórę, mają działanie wolumetryczne (modelują kształt twarzy). Dla wielu pacjentów istotny jest także szybki, widoczny gołym okiem efekt i w przypadku nici PDO z takim mamy do czynienia. Tuż po zabiegu wychodzimy z odświeżoną skórą, jednak nici rozwijają swoje działanie i jeszcze przez następnych 10-14 dni ten efekt będzie się poprawiał (dopiero wówczas dochodzi do właściwego procesu neokolagenezy, czyli tworzenia się nowego kolagenu). Nici PDO tworzą tak zwane rusztowanie dla skóry, a w związku z tym, że pobudzają ją do przebudowy, efektem możemy się cieszyć naprawdę długo. Niestety zdarza się, że trafiamy w mało doświadczone ręce i zabieg zostaje wykonany źle lub bez efektu, dlatego, aby móc cieszyć się wszystkimi plusami wolumetrii twarzy z wykorzystaniem nici liftingujących PDO, należy dokładnie sprawdzić specjalistę, do którego się udajemy i dopracować wspólnie oczekiwania.

 

Jak wygląda zabieg? Czy jest się czego bać?

Nie. Być może nie można go zaliczyć do zabiegów relaksujących, ale nie wiąże się z ogromnym dyskomfortem. Ważne, by mieć świadomość swojego wyboru – dokształcać się, czytać, rozmawiać z lekarzami, pacjentami, którzy mają go już za sobą. Jak wygląda zabieg? Nici wprowadza się do tkanki za pomocą igły lub kaniuli. Przy zabiegach ważne jest planowanie – gdzie, pod jakim kątem włożyć nici, żeby uzyskać jak najlepszy, a zarazem naturalny efekt. Dla optymalnego rezultatu na twarz przy modelowaniu policzków stosuje się ok. 15-20 nici na jedną stronę. Czas trwania zabiegu to kwestia bardzo indywidualna, zależy też od okolicy twarzy lub ciała, jaką mu poddano, i waha się od 15 do 60 min. Zabieg nie jest bolesny, ponieważ stosuje się znieczulenie miejscowe, ale warto wykonać go ostatniego dnia tygodnia (lub mieć w zapasie kilka wolniejszych dni), bo może pozostawić siniaki, twarz może być też lekko opuchnięta. Na szczęście nie ma przeciwwskazań, by po zabiegu wykonać kryjący makijaż. Podkreślę raz jeszcze, że to także bardzo bezpieczny zabieg.

 

Czy nici liftingujących można używać także do innych celów? Wspominała pani o ciele…

Oczywiście, zastosowanie nici jest bardzo szerokie, choć największą popularność zdobyły jako typowy zabieg odmładzający twarz. Polecane są osobom, których skóra traci napięcie, świetnie budują rusztowanie skóry, rozprostowują zmarszczki, niwelują chomiki, podciągają skórę i stymulują ją do regeneracji. Można je stosować na twarz, szyję, dekolt, biust, pośladki, ramiona – właściwie na wszystkie okolice ciała, nawet miejsca intymne. Ginekologia estetyczna korzysta z nici liftingujących u pacjentek chcących poprawić wygląd tych okolic, np. po ciąży czy ze względu na wiek.
Wiele osób stosuje nici jako alternatywę dla botoksu, na przykład w zabiegach na pomarszczone czoło. Raz naszą klinikę odwiedził 31-letni mężczyzna, można by pomyśleć, że za młody na zabieg nićmi – a jednak okazało się, że jego nietypowo ulokowana zmarszczka była do usunięcia tylko tym sposobem. A przecież nici mogą sobie poradzić także z cieniami pod oczami, czy nawet prześwitującymi naczynkami. Jednym słowem, idealne dla każdego, a w synergii z innymi zabiegami, w szczególności z osoczem bogatopłytkowym i komórkami regeneracyjnymi, dają szczególnie spektakularne efekty!

 

Informacje o ekspertce:
Lek. med. Urszula Brumer jest lekarką medycyny estetycznej, właścicielką kliniki Medycyna Młodości, szkoleniowcem w Aesthetic Medicine Educational Center Youvena oraz w Innova Pharm. To kobieta, która kocha swój zawód, a także doskonale rozumie inne kobiety oraz ich potrzeby. Jest autorką wielu artykułów prasowych dotyczących medycyny estetycznej. Jej klinika specjalizuje się w zabiegach preparatami autologicznymi. To pierwsza w Polsce klinika stosująca w odmładzaniu własne komórki regenerujące i macierzyste pacjenta.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach