Friday, January 23, 2026
Home / Felietony  / Aneta Pondo  / Nic nie jest takie, na jakie wygląda. Dlaczego lubię cudze podsumowania

Nic nie jest takie, na jakie wygląda. Dlaczego lubię cudze podsumowania

Felieton na dobry początek roku

Himalaje

Aneta Pondo, Himalaje, fot. Grochowicz

Nic nie jest takie, na jakie wygląda. Cudze podsumowania roku bardzo mi o tym przypominają.

 

Czego możesz się dowiedzieć z podsumowań roku

Lubię czytać podsumowania roku u znajomych i nieznajomych w social mediach, bo mimo iż wiele osób uważa, że są to napuszone chwaliposty i podążanie za trendem, ja widzę tam nie blichtr, a… prawdę.

To z nich dowiaduję się, jak komuś było ciężko wtedy, gdy wizerunek socialmediowy pokazywał coś totalnie przeciwnego.

To z nich dowiaduję się, że coś, co wydawało się pasmem sukcesów, było ekstremalnym wysiłkiem, by utrzymać się na powierzchni i nie rozsypać się „na wizji”.

To z nich dowiaduję się, ile osób było lub jest w depresji, wróciło na terapię lub ją skończyło, przeżyło najtrudniejszy (lub najpiękniejszy – chociaż to niestety rzadziej) rok, chorowało albo wyzdrowiało.

Być może dla piszących jest to sposób na zrzucenie ciężaru. Przez cały rok trzymali się, a wreszcie mogą przyznać, że wcale nie było tak dobrze, ale że przetrwali.

Przeczytaj też:
Te pytania warto sobie zadać na koniec i początek roku

Iluzja sukcesów w socialmediach

To „lubię” nie wynika z satysfakcji, że u mnie jest lepiej (bo przecież niekoniecznie jest), ani z płytkiej ciekawości.

Ono jest nieustającą przypominajką, że to, co widzę w internecie, jest ułudą, nawet jeśli socialmediowi twórcy prowadzą swoje konta w sposób tzw. autentyczny.

Niby to jest oczywiste, że na fejsbukach, instagramach, linkedinach i tiktokach sprzedawany jest wizerunek a nie prawda. A jednak czasami trudno jest pozbyć się wrażenia, że inni lepiej sobie radzą, skuteczniej wykorzystują swój potencjał, mają ciekawsze życie, więcej zarabiają. Tyle że najczęściej nie widać tego, co pod spodem: ogromnego wysiłku. Czasem takiego, który po prostu zmiata – fizycznie lub psychicznie.

CZYTAJ TAKŻE:  Aneta Pondo: Mam na imię Aneta i 15 lat temu założyłam „Miasto Kobiet” cz. 1

Nic nie jest takie, na jakie wygląda

„Nic nie jest takie, na jakie wygląda”. Pierwszy raz ta myśl, w kontekście wizerunku zewnętrznego vs. prawdy o życiu, wystrzeliła mi w głowie kilka lat temu, gdy siedziałam u koleżanki. Ewa była artystką, uosobieniem kreatywności, witalności i symbolem sukcesu. Ale tego pamiętnego wieczoru dowiedziałam się, że podczas gdy ja podziwiałam jej energię, jej pewność siebie i premierę kolejnego dzieła (dla zachowania anonimowości nie zdradzam szczegółów, imię Ewa też nie jest prawdziwe), jej życie okazało się być budowane na ruchomych piaskach i właśnie się zapadało.

To był też moment, w którym przestałam zazdrościć komukolwiek czegokolwiek.

Szczególnie że prowadzę biznes na tyle długo, by być wielokrotnie świadkiem odzierania z iluzji różnych imperiów.

 

Przeczytaj koniecznie:
Jak zrobić podsumowanie roku. 10 sprawdzonych pomysłów

Życie na różnych liniach czasowych

Chciałabym zawsze pamiętać o tym, że nic nie jest takie, na jakie wygląda, szczególnie wtedy, gdy dopada mnie myśl, że inni przedsiębiorcy lepiej ogarniają zasady gry. Bo prawdopodobnie za ich sukcesem kryje się wysiłek, którego ja nie jestem gotowa podjąć. Albo przemęczenie, które jeszcze teraz przykrywane jest całkiem autentyczną euforią, ale po przekroczeniu masy krytycznej zostaje już tylko wyczerpanie, którego nie da się odbudować ani zregenerować nawet miesięcznym urlopem.

Jesteśmy tak potwornie wkręceni w to, że trzeba być ciągle widocznym, żeby rozwijać markę osobistą, biznes i swoją pozycję na rynku, że musimy robić coraz więcej, bo inaczej znikniemy.

I niestety jest w tym trochę prawdy. Jednocześnie wiadomo, że tą nadproduktywnością wyrządzamy sobie potworną krzywdę. 

Na własny użytek staram się poznawać reguły gry (życiowe i biznesowe), na tyle na ile jest to możliwe, a potem na planszy zwanej życiem, wytyczać własną ścieżkę. pamiętając, że mimo ogromnego potencjału (własnego i świata) nie jestem w stanie w jednym życiu doświadczyć realizacji wszystkich wynikających z tego potencjału możliwości.

Może inna ja, w innych wszechświatach i na innych liniach czasowych, ich doświadcza. Ale tutaj, na ziemi, nie dam rady przeżyć więcej niż jednego życia. 

 

TAGI

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ